Zapytaj mnie o cokolwiek (anonimowo)

Masz pytanie? Zadaj je tutaj anonimowo. Twoje pytanie wraz z odpowiedzią ukaże się na tej stronie.

Twoje pytanie zostało zapisane i ukaże się, gdy tylko uzyska odpowiedź.

Pytania zadane do tej pory:

  • Ktoś zapytał:
    Mam problem z samooceną i wydaje mi się że jestem od wszystkich gorsza i brzydsza. Jak sobie z tym radzić?
    • Rafał odpowiedział:
      Mniej się skupiaj na tych myślach.
  • Ktoś zapytał:
    Mam 22 lata i nigdy nie miałam chłopaka. Wszyscy w moim wieku mają już jakieś doświadczenie. Przykro mi że tylko ja nie mam powiedzenia. Niektórzy młodsi ode mnie mieli już więcej partnerów niż ja. Przykro mi. Czy jest jeszcze szansa na to żebym kiedyś kogoś poznała?
    • Rafał odpowiedział:
      Na pewno kogoś poznasz, to nie wyścig, nie musisz nikomu niczego udowadniać ani spotykać się z kimś na siłę.
  • Ktoś zapytał:
    Witam mam 15 lat mój chłopak 19 i chcemy w sobotę jechać do Wrocławia w sensie rano wyjechać i około 23 wrócić bo tak mamy pociąg i w jaki sposób mogę namówić babcie u której jestem w rodzinie zastępczej żeby mnie puściła na ten wyjazd? Dodam że poznała już chłopaka i jest z niego zadowolona
    • Rafał odpowiedział:
      Ty znasz swoją babcię lepiej, niż ja. Poznaj najpierw powody, dla których nie chce się na to zgodzić i pytaj, co musiałoby się zmienić, by to było w ogóle możliwe. Ostateczna decyzja i tak należy do niej, więc załóż, że może się nie zgodzić niż to, że za wszelką cenę musisz ją przekonać.
  • Ktoś zapytał:
    Kilka miesiecy temu wrazz nastaniem koronawirusa znow w moim zyciu pojawila sie nerwica. Nie potrafie normalnie funkcjonowac, boje sie wychodxic z domu,miec jakikolwiek kontakt z ludzmi a gdy juz jest to panikuje i potem wydaje mi sie ze jestem chora. Ciagle o tym mysle, ciagle vos mnie boli mierze temp, sprawdzam gardlo, kaszel itd. Biore hydroksyzyne ale duzo nie pomaga. Juz nie mam sil, chvialabym normalnie zyc, nie miec zlych mysli.
    • Rafał odpowiedział:
      Nie mamy wpływu na to, co nam przyjdzie do głowy, mamy wpływ na to, co i jak z tym zrobimy. Bez uczenia się uspokajania i oswajania lęku będziesz się kręciła w zaklętym kole. Unikanie rzeczy, które budzą Twój lęk lub próby kontrolowania tego sprawią, że będzie on trudniejszy do wytrzymania. Leczeniem z wyboru w nerwicy jest psychoterapia, chyba już czas znaleźć dla siebie terapeutę.
  • Ktoś zapytał:
    Witam. Mam problem z kontaktami z mamą. Mama jest nadopiekuńcza i ciągle mnie krytykuje. Czuję, że ciągle nie jestem dość wystarczająca. Wszystko co robię według niej robię źle. Niestety mama próbuje za wszelką cenę wyprowadzić mnie z równowagi, np. oskarżając mnie o coś czego nie zrobiłam, albo wmawiając mi sytuację które nie miały miejsca. Ostatnio znajomi zamówili paczkę do domu. Miałam ją odebrać. Zostawili mi pieniądze żeby paczkę opłacić. Mama oskarża mnie że paczka już była i pieniądze tak samo, więc musiałam je sobie zabrać. Tak jest z każdą rzeczą. Posprzątam coś za chwilę mama idzie tam sprawdzić czy posprzątałam i krzyczy na mnie, że tego nie zrobiłam. Zaglądam i faktycznie jest brudno. Czy ona robi to specjalnie? Czy chce żebym oszalała? Nie mogę ogarnąć się życiowo. Jestem na bezrobociu. Ciągle słyszę od mamy, że nie daje rady, że muszę iść do pracy. Kiedy znalazłam pracę to powiedziała mi że nie mogę pracować, bo ona sama domu i pracy nie ogarnie. Ciągle otrzymuję od niej sprzeczne komunikaty. Najpierw karze mi coś zrobić by później powiedzieć że nie miałam tego robić i zaczyna krzyczeć. Przez jej zachowanie ciągle czuję się jak bezwartościowy śmieć. Oczywiście ona wkracza niczym bohater i niby ratuje z opresji. Tak jest praktycznie za każdym razem kiedy muszę coś zrobić. Mam dość. Czy mama chce bym była psychiczną?
    • Rafał odpowiedział:
      Nie sądzę, że mama chce, byś była "psychiczna", chyba sama nie do końca radzi sobie ze swoimi emocjami. Widzę też, że i Tobie bardzo trudno kierować się tym, co dla Ciebie jest ważne i cały czas starasz się spełniać jej sprzeczne oczekiwania licząc na to, że w końcu zacznie Cię doceniać a Ty zaczniesz lepiej myśleć o sobie. Zacznij realizować swoje cele, znajdź pracę i pomyśl o znalezieniu dla siebie terapeuty, wsparcie w początkowym etapie odkrywania swoich potrzeb i uczenia się dbania o nie może być nieocenione i może Cię uchronić przed ponownym ześlizgnięciem się w chaos w którym żyjesz. Porozmawiaj z mamą, może pokaż jej ten swój wpis z moją odpowiedzią, jeśli ma chociaż minimalną umiejętność przyjęcia perspektywy innej osoby, niż swoja własna, to może to być dla Was okazja do cennej i wartościowej rozmowy.
  • Ktoś zapytał:
    Podejrzewam u siebie depresję już długi czas..okolo 2 lata z każdym dniem nasilają się niepokojące mnie objawy nie umiem sobie poradzić z tym wszystkim. Zaczęły pojawiać się lęki. Cały czas mam obawy iść z tym do psychologa bądz psychiatry. Czy można dac sobie radę samemu bez specjalisty?
    • Rafał odpowiedział:
      Jeśli nie dałaś sobie rady przez 2 lata, to chyba znasz odpowiedź. Marsz do psychiatry!
  • Ktoś zapytał:
    Co zrobić gdy czuję się coraz gorzej i chciałabym skontaktować się z psychologiem ale moi rodzice mimo poważnych rozmów igoruja moje zdrowie psychiczne i uważają ze chce iść do psychologa żeby się tym ,,szczycić "
    • Rafał odpowiedział:
      To fatalna sprawa spotkać się z taką unieważniającą reakcją, gdy Ty ufasz im na tyle, by mówić im o swoich problemach. Chyba potrzebujesz kogoś, kto by wsparł Cię w rozmowie z rodzicami, porozmawiaj o tym z nauczycielem, do którego masz zaufanie lub idź do psychologa szkolnego.
  • Ktoś zapytał:
    mam 52 lata, od 11 lat znam kogoś ale tylko w internecie. Poznałam go na pewnym portalu, do dziś pisaliśmy, ale zażyczyłam sobie przerwy, ponieważ wpałam w dziwny stan jakby odrętwienia, nie czuje się sobą, czuję się nieszczęśliwa mimo,że on ciągle on zapwenia, że kocha i chce ze mną być. Przypominam mu jednak o tym ,że przez te lata obiecywał mi spotkania, a potem się wykręcał z nich. Jednym co mnie trzyma to to,że on mnie nie opuszcza, ale nie mogę wybaczyć, tego,że w moim odczuciu zawodził mnie....on o tym wszystkim wie,bo wszystko mu pisałam, ale czuje,że się wypaliłam, szkoda mi tego czasu, szkoda mi moich emocji]i, ale nie umiem skończyć.Nie mam komu o tym powiedzieć. Nie jestem sama, bo mieszkam z kims,dlatego ta sytuacja jest dośc dziwna. Nie czuję sie dobrze ostatnio psychicznie, nie umiem sobie znaleźć miejsca, miotam się, sięgam po leki uspakajające...nie wiem co robić. jestem 11 lat po raku piersi i boje się,że takie emocje mnie wykończą.Chciałabym zwyczajnie być tylko szczęśliwa, i tego chciałam od niego, ale nie daje mi tego, mówiłam mu o tym , a on ciągle swoje, że tylko ja jestem ż itd itd....co robić? zrzucam na siebie winę,że to ja jetem do niczego, wszystko to jest już absurdalne , w końću w wieku 52 lat powienno sie cos juz o zyciu wiedziec, a nie jak nastolatka miotac sie z uczuciami. Jak moge sobie sama pomóc? Na początku tej zanjomości byłam nim zachwycona, 11 lat temu miałam inne potrzeby niż teraz, również seksualne, on się nie zmienia. Co to jest w ogóle, w co ja się wkręciłam?Może Pan chciaz w części może to jakoś określić...ja nie mam siły dłużej, analizowac czekać....powiedziałam , mu,że mnie zabija, ale do niego nic nie dociera, bo twierdzi,że mnie kocha i będziemy razem...na pytanie i zarzut,że od 11 latt o samo pisze, on odpowiada,że to sie wszytstko zmieni, i bedziemy razem. jestem zmęczona...tatalnie zmęczona.Zadaję sobie sama pytania, czy warto jeszcze czekać? Czy dac sobie spokój, czy patrzec jak sie sytuacja rozwinie , jednocześnie próbując żyć swoim życiem i próbując być szczęśliwą? Czy tak można w ogóle?
    • Rafał odpowiedział:
      Poważnie się uwikłałaś w tę znajomość i chyba sama nie do końca rozumiesz, co sprawia, że wciąż w niej tkwisz i karmisz się iluzjami, które jak widać nie mają najmniejszych szans na spełnienie. Myślę, że powinnaś skontaktować się z psychoterapeutą.
  • Ktoś zapytał:
    A jak się umówić można adres strony?
    • Rafał odpowiedział:
      Jesteś na niej.
  • Ktoś zapytał:
    A czy jest możliwość u mówienia się jakość telefonicznie z panem żeby porozmawiać ?
    • Rafał odpowiedział:
      Jasne. Koszt konsultacji telefonicznej lub online jest taki sam, jak na żywo w gabinecie, więc zapraszam do umówienie się na spotkania na żywo.
  • Ktoś zapytał:
    Cz to nerwica nie mogę się skupić nawet jak oglądam film nie mogę się na nim skupić. Bo mam w głowie taką pustkę albo myślę nie wiem o czym ?
    • Rafał odpowiedział:
      Jeśli potrzebujesz diagnozy, spotkaj się ze specjalistą. Przy okazji, poobserwuj to, o czym myślisz, jeśli myślisz, a nie wiesz o czym.
  • Ktoś zapytał:
    Dzień dobry mam taki problem nie umiem radzić sobie z lekiem boje się ale nie wiem czego jak to pokonać
    • Rafał odpowiedział:
      Najlepszą strategią jest oswajanie się z lękiem, uczenie uspokajania i ponowne zbliżanie do doświadczenia lęku, najgorszą - uciekanie od niego.
  • Ktoś zapytał:
    A czy można pan powiedzieć jak zmniejszyć stres jak go pokonać
    • Rafał odpowiedział:
      Stres jest częścią życia, to nie jest coś, co można lub trzeba pokonać. Musisz najpierw zrozumieć, co jest źródłem stresu w Twoim życiu i jaki jest Twój udział w tym, że jest on dla Ciebie zbyt silny. Jeśli potrzebujesz pomocy w tym, by zrozumieć, co w Twoim myśleniu i zachowaniu nasila stres, pomyśl o kontakcie z terapeutą.
  • Ktoś zapytał:
    Jak radzić sobie z nerwami i stresem
    • Rafał odpowiedział:
      Na początek zmniejsz stres i tempo życia i zwiększ ilość prawdziewgo odpoczynku.
  • Ktoś zapytał:
    Dzień dobry pisałam już 18 grudnia tak jak mówiłam to się zakochałam w dziewczynie ale to nie jest wcale pomyłka i się z tym nie pomyliłam wiem że w ustach 10 latki to nie brzmi realalnie ale umiem rozpoznać czy się zakochałam cały czas próbuje zebrać się na odwagę i jej powiedzieć ale ja po prostu nie mogę ostatnio starałam się o tym wszystkim zapomnieć ale było jej przykro bo starałam się ją omijać mi też było przykro ale w końcu nie byłam w stanie wytrzymać jagby to ująć każdą osoba która myśli że mnie zna się myli cały czas jestem w takiej jagby 'masce' bo nikt nie zna mnie na prawdę nawet moji rodzice jak byłam w przedszkolu to kilka osób mnie poznało ale odrazu jak mnie spotykali to uciekali ode mnie to było dołujące bo nigdy nie miałam osób na prawdę mi bliskich a ona stała się wyjątkiem i tylko przy niej mogę zdjąć tą 'maskę' i stała się tak jagby wentylem dzięki któremu jestem spokojniejsza bez niej po prostu nie jestem w stanie wytrzymać ale kiedy nie jestem anonimową bardzo ciężko mi powiedzieć komuś o swoich problemach dla tego nie chcę chodzić do psychologa bo chodziłam już i w obecności psychologa i tak nie umiem mówić o sobię prawdy jestem załamana jest to jeszcze trudniejsze bo kiedy ktoś np. Przechodzi koło mojego pokoju albo mnie widzi to od razu zaczynam się uśmiechać i udawać zadowoloną ale ja nie robię tego specjalnie ja po prostu tak mam to wszystko pogłębia moje problemy
    • Rafał odpowiedział:
      O co chciałabyś mnie zapytać?
  • Ktoś zapytał:
    co to znaczy być czystym lub mieć czystą duszę ?
    • Rafał odpowiedział:
      Jestem psychologiem i ateistą, nie zajmuję się duszami. Ale myślę, że w religiach, gdzie poczucie winy jest ważnym aspektem, oznacza to podporządkowanie się określonym sformalizowanym wymogom religijnym.
  • Ktoś zapytał:
    Witam serdecznie, mam pewien problem z którym się borykam.. Mianowicie mam faceta lat 26 żyjemy w związku 4 lata niestety ostatnie pół roku to chodzi strasznie zestresowany pali papierosy, w pracy mówił że ciągle narzekają w domu zaczęło go denerwować dziecko 12 msc że nie chodzi spać co 4 h bo kiedy on przyjeżdża z pracy chciałby się zdrzemnąć..śpi po 5h w nocy bo rano wstaje do pracy obawiamy się z teściowa że to jest depresja.. Kiedy ma dzień wolny od pracy śpi do 11 wstaje niewyspany, po południu kładzie się i leży z dzieckiem się nie bawi mówi że nie ma siły.. . Wszystko go ostatnio denerwuje,.. Nawet to że wszedł na krzesło i się złamało.. Nie wiem co się dzieje chciałabym go umówić do psychologa czy to jest dobry pomysl?
    • Rafał odpowiedział:
      Rozumiem, że się martwisz o faceta, ale umawianie kogoś do psychologa nie jest najlepszym pomysłem. Powiedz mu o swoich obawach i zasugeruj, by sam się skontaktował ze specjalistą. Jeśli to depresja, może być potrzebna też konsultacja psychiatryczna.
  • Ktoś zapytał:
    Dzień dobry, umówiłam się na pierwszą wizytę u psychologa, bardzo się stresuje i ciągle myślę o tym jak powiedzieć, aby było dobrze, wiem że kiedy już tam będę to będzie mi się ciężko wysłowić i powiem tak, że to może inaczej wyglądać niż tak jak jest. Czy nie głupio będzie jeśli opiszę swój problem na kartce i poproszę o przeczytanie? Wtedy już byłoby mi lżej wszystko wyjaśnić.
    • Rafał odpowiedział:
      Nie myśl o tym za dużo, bo przekombinujesz. Psycholog będzie wiedział, jak z Tobą rozmawiać, by zrozumieć Twoją sytuację i zacząć pomagać Ci znajdować rozwiązania. Na pewno będzie wolał z Tobą rozmawiać, niż czytać Twoją kartkę. Mażesz, rzecz jasna zrobić ją dla siebie, np. w formie listy wszystkich ważnych rzeczy, które chciałabyś, by psycholog wiedział o Tobie i Twojej sytuacji. Na koniec sesji możesz na nią spojżeć i sprawdzić, czy poruszyliście wszystko.
  • Ktoś zapytał:
    Czuję pustkę w głowie i ciągle stres jak z tym sobie radzić ?
    • Rafał odpowiedział:
      Ja bym proponował zacząć od zmniejszenia stresu w życiu.
  • Ktoś zapytał:
    Jak poradzić sobie ze śmiercią dziadka?
    • Rafał odpowiedział:
      Żałoba jest naturalnym stanem, nie trzeba sobie z nią "radzić", po prostu trzeba przez nią przejść.
  • Ktoś zapytał:
    Dobry wieczór, mam pytanie. Kiedy psycholog decyduje się na skierowanie pacjenta do szpitala psychiatrycznego? Co dokładnie skłania go do podjęcia takiej decyzji?
    • Rafał odpowiedział:
      Skierowanie do szpitala psychiatrycznego wystawia lekarz. Ja kieruję na konsultacje psychiatryczną, gdy pacjent wykazuje kliniczne objawy zaburzeń, w których zasadne może być włączenie farmakoterapii lub gdy sama psychoterapia jest niewystarczająco efektywna lub stan pacjenta i poziom jego cierpienia wymaga bardziej intensywnego leczenia.
  • Ktoś zapytał:
    Mam pytanie. Czy jeśli mój były chłopak uprawiał ze mną seks chociaż widział na mojej twarzy i z mojego zachowania, że nie jestem chętna a mimo to to robił i kazał mi zmienić minę, czy to gwałt? Czy jeśli jak mówiłam, że nie chce już uprawiać seksu bo źle się czuję, i groził mi, że ze mną zerwie, że to nie jest normalne, albo że to jest jego sposob na okazywanie milosci i ze on nie chce tak, to czy to byl gwalt? Bardzo mnie to męczy i potrzebuje odpowiedzi na to pytanie.
    • Rafał odpowiedział:
      To nie mnie oceniać, czy to gwałt, czy nie. Jeśli idziesz z nim do łóżka, pomimo, iż sama tego nie chcesz i z lęku przed odrzuceniem ulegasz jego naciskom, zamiast stawiać granice, to tu raczej szukałbym problemu. W sumie dobrze, że ten związek jest już zakończony, warto wyciągnąć wnioski z tego doświadczenia.
  • Ktoś zapytał:
    Mam problem z mężczyznami, jestem atrakcyja kobieta która podoba się wielu mężczyzna nawet mężowi swojej siostry on pod wpływem alkoholu adoruje mnie albo wyzywa od najgorszych gdy dochodzi doniego ze mnie obrzydza, ukradkiem próbuje dotknąć . W święta spotkały się nasze rodziny było trochę alkoholu, ja już spalam gdy on się dobierał wkładał ręce w moje majtki,on myśli że nic nie pamiętam ale ja wszystko pamiętam i niewiem co z tym zrobić, niewiem jak mam swoje życie pokładać gdzie szukać pomocy. Brzydzę się szwagra a wyrzywam się na siostrze
    • Rafał odpowiedział:
      To oczywiście nie powinno się było nigdy zdarzyć, ale zastanawia mnie, jak ta cała sytuacja się rozwijała. Dobrze, że zaznaczyłaś, iż masz problemy w relacjach z mężczyznami w ogóle, bo to rzeczywiście sugeruje pewien wzorzec. Widać z tej opisanej sytuacji, że masz poważne problemy w stawianiu granic. Warto zadać sobie pytanie, co Ci to utrudnia? To, jak piszesz o swojej atrakcyjności wywołuje we mnie wrażenie, że jest to bardzo ważne dla Twojego poczucia własnej wartości, by być atrakcyjna dla mężczyzn, co mimo, iż grzechem nie jest, jest jednak dość próżne i niedojrzałe i może poważnie utrudnić Ci życie. Może to sprawić, iż przez swoje niestabilne poczucie własnej wartości będziesz wikłać się w toksyczne relacje, z których z lęku przed odrzuceniem czy utratą oparcia dla pozytywnego myślenia o sobie będzie Ci trudno wyjść. To od Ciebie teraz zależy, jak zamierzasz rozwiązać tą sytuację, czy zamierzasz porozmawiać z siostrą, czy nie. Chyba warto, czas też przestać się na niej wyżywać i wziąść za siebie odpowiedzialność. Tak ja to widzę, może się mylę, a może znajdziesz w tym coś wartościowego dla siebie. Ja bym proponował Ci znaleźć dla siebie terapeutę, który pomoże Ci uporać się z tą sytuacją i przyjżeć się temu, co dzieje się w Twoich relacjach z mężczyznami oraz ze samą sobą oraz jak budować dojrzalsze i stabilniejsze relacje i realne poczucie własnej wartości.
  • Ktoś zapytał:
    Witam. Mam 20 lat,od dłuższego czasu mam problem z psychiką, nie potrafię zapanować nad sobą. Często mam takie dni gdy potrzebuję samotności i braku kontaktu z innymi ludźmi. Czasy dzieciństwa i ostatni związek z partnerem ( coś jakby przemoc psychiczna ) wspominam bardziej od strony złej, i mam wrażenie że to co było wcześniej teraz z człowieka wychodzi, bardzo często zdarza mi się bez powodu płakać, myśleć że moje dalsze życie nie ma sensu, wymiotować z nerwów i myśleć że dużo rzeczy robię źle.Nie wiem co mam myśleć... Czy takie zachowania zachodzą pod depresję ?
    • Rafał odpowiedział:
      Jeśli potrzebujesz diagnozy, warto pomyśleć o wizycie u psychiatry. Na pewno sporo jest w Tobie lęku. Kontakt z terapeutą też byłby bardzo dobrym pomysłem.
  • Ktoś zapytał:
    Witam. Z moim problemem walczę od około 4 lat. Miałam taki pewien etap w swoim życiu tj gimazjum, gdzie spóźniała mi się miesiączka i strasznie się niepokoiłam, więc zwierzyłam się moim dwóm najbliższym przyjaciołom (zaznaczam, że w domu nie mogłabym porozmawiać na ten temat z mamą). Jedna koleżanka rozpowiedziała o moim problemie grupie swoich znajomych. Na lekcji spotkałam się z wieloma przykrymi dla nastolatki słowami m.in wmawiano mi, że jestem w ciąży. Do końca roku szkolnego byłam obsypywana wulgaryzmami że strony rówieśników. Sprawę zglosilam do dyrekcji, którzy nie zrobili z tą sprawą nic szczególnego. Plotki roznosiły się dookoła z różnymi modyfikacjami. "mała kur*a" "kurwi**on" "spała z dwoma i nie wie który jest ojcem", "su*ka" itp. W ciągu PARU GODZIN ta plotka rozniosła się po większości gminy jak i moich rodziców. Nie mogłam liczyć na psychiczne wsparcie ze strony matki, która mi nie ufała. Byłam rozbita, nikt nie chciał mi pomóc. Chciałam udać się do psychologa, ale powiedziano mi, że mam nie szukać dziury w całym i nic mi nie jest. Tak więc od tamtego czasu MIESIĄC W MIESIĄC przeżywam coś podobnego. Gdy okres nie przychodzi na czas panikuje, płaczę, zamartwiam się i przypominają mi się chwile gimnazjum. Nie mam wtedy na nic siły, dałam sobie wmówić coś co nie było prawdą i ciągnie się to za mną do teraz. Za niedługo będę miała 19 lat i nie wiem czy nie powinnam się udać do psychologa/psychiatry z moim problemem, bo z moim chłopakiem zdecydowaliśmy się niedawno na 1 raz i jest ze mną gorzej niż przedtem mimo tego, iż wiem, że się zabezpieczaliśmy, nie wiem co mam robić. Jestem rozdarta psychicznie
    • Rafał odpowiedział:
      Myślę, że warto, byś udała się do terapeuty, jest w Tobie sporo lęku, co często wpływa na rozregulowanie okresu, a to jeszcze bardziej potęguje Twój lęk. Z odpowiednią pomocą jesteś w stanie sobie z tym poradzić, nic się nie przejmuj, tylko nie czekaj z tym jakoś strasznie długo.
  • Ktoś zapytał:
    Od długiego czasu odczuwam silny ból w klatce piersiowej, stresuje sie wieloma rzeczami, jest to bardzo silny stres, chwilami nie moge oddychac i ruszac sie przez bol calej klatki oraz wymiotuje. Ostatnio w nosy mialam paraliz senny. Miewam tez fale zimnych potow. Nie potrafie zdecydowac czy wole spedzac czas sama czy ze znajomymi. Czasem uwazam ze nie potrzebuje nikogo, i wyżywam sie na innych. Płacze o wszystko, gdy zdaje sobie sprawe ze płacze bez powodu, zaczynam sie w ciagu sekundy smiac i wtedy znow plakac bo nie moge sobie z tym poradzic. Czuje potrzebe zrobienia sobie nie duzej krzywdy( np drapanie, udezanie ręką w czoło). Raz akceptuje siebie i swoj wyglad raz nie. Czesto np. 3/4 dnia głodze sie a wieczorem jem 3 razy tyle.Nie moge sie skupic na podstawowych czynnosciach. Probuje pokazac innym ze są gorsi aby sama poczuc sie lepiej. Co robic?
    • Rafał odpowiedział:
      Proponuję zacząć od konsultacji z lekarzem psychiatrą.
  • Ktoś zapytał:
    Witam mam wielki problem otoz mam w swoim zyciu bardzo pod gorke ojciec alkoholik w domu wieczne awantury wiec mam problem kolega mnie szntazuje emocjonalnie zakochal sie we mnie lecz ja mam faceta ja powiedzialam ze nie moze liczyc na cos wiecej ze jest tylko kolega to zaczal wypisywac ze jestem wredna zimna falszywa ze on chce zdechnac ze sie zapije i wgl co ja mam w tej sytuacji zrobic
    • Rafał odpowiedział:
      Rozumiem, że jesteś pod presją, ale technicznie to kolega ma problem, nie Ty. Nic nie musisz robić, możesz uciąć ten kontakt, jeśli do niczego nie prowadzi.
  • Ktoś zapytał:
    Dobry wieczór. Jak przestać się tak bardzo martwić o innych? Mam niewielu przyjaciół i nigdy nie miałam partnera czy partnerki, bo nie chcę mieć więcej osób, o które mogłabym się martwić i za które mogłabym czuć się odpowiedzialna. Myślenie o tym, że moi bliscy mogą umrzeć czy zachorować wzbudza we mnie paniczny lęk. W ostatnim czasie w mojej rodzinie zmarło 3 osoby. Oczywiście było mi z tego powodu przykro, ale chyba bardziej cierpiałam patrząc na cierpienie ich najbliższych. Chyba nie boję się samej śmierci, boję się cierpienia, które jest jej efektem. Odnoszę wrażenie, że przechwytuję nastroje innych ludzi. To dość dziwne, ale często zdarza mi się zmienić drastycznie swój nastrój, gdy przyglądam się komuś kto jest smutny lub zły. Przykładowo gdy ktoś płacze, bo np. zmarło jego zwierzę to też potrafię się rozpłakać i myśleć o tej osobie przez całą noc. Nie bardzo obchodzi mnie to zwierzę, obchodzi mnie to, co przeżywa aktualnie ta osoba. To już jest trochę męczące. Potrafię rzucić wszystko co robię, by mieć czas na obmyślenie co powiedzieć komuś, kto zwrócił się do mnie z jakimś problemem. Często zaniedbuję swoje szkolne obowiązki by pomóc komuś z jego lekcjami, bo przynosi mi to satysfakcję - sam ten fakt, że być może ten ktoś poczuł ulgę dzięki mnie. Czuję się wtedy potrzebna na tym świecie. Myślę, że umiem choć trochę pocieszać innych, ale frustruje mnie to, że nie potrafię rozwiązać ich problemów. Same słowa to nie wszystko. Sama czasami nie wierzę w to co mówię, chciałabym wierzyć w swoje rady, ale bardziej zależy mi na tym by ktoś inny w nie wierzył. Analizuję dokładnie każdy ruch czy słowo kogoś by zrozumieć jego nastrój i móc się dopasować tak by poczuł się lepiej. Nie jestem pewna czy robię to dobrze, obawiam się, że często przesadzam zakładając jak ktoś się czuje. Mam świetną wyobraźnię i zawsze staram się wobrazić sobie jak ja czuła bym się będąc w sytuacji kogoś innego. To chyba dlatego, tak bardzo się martwię o innych. Przeżywam bardzo wiele rzeczy i nie chcę by inni musieli czuć się tak samo. Mam wrażenie, że widzę więcej niż inni, że umiem zobaczyć gdy ktoś udaje np. szczęście, a co jeśli nie? A co jeśli przypisuję innym nastrój na siłę, a tak naprawdę nie mam pojęcia co przeżywają? Zużywam całą swoją energię na myślenie co dzieje się w głowach innych ludzi i jednocześnie nie mam pojęcia co dzieje się w mojej. Zostawiłam z tyłu moje problemy, bo są dla mnie mniej ważne niż problemy innych. Zawsze czułam się gorsza niż wszyscy inni, mam wrażenie, że nie zasługuję na czyjeś współczucie i pomoc dla mnie. To oczywiście głupie i niedorzeczne, ale tak właśnie się czuję. Czuję się też bardzo samotna, ale z drugiej strony nie chcę się z nikim wiązać. Bałabym się, że coś się stanie tej osobie lub że powiem coś nie tak i ją tym zranię. Czasami myślę, że lepiej było by bym umarła przed moimi bliskimi. Nie chcę cierpieć i nie chcę patrzyć jak oni cierpią. Nienawidzę być samotna, ale chyba jest to dla mnie najlepsza opcja. Życie jest jakie jest, nie dam rady ochronić wszystkich ludzi i sprawić by byli szczęśliwi, więc wolę się od nich dystansować, by nie mieć wyrzutów sumienia jak coś pójdzie nie tak. Na zewnątrz wyglądam jakby mnie nic nie obchodziło, a tak naprawdę obchodzi mnie wszystko. Czy to jest normalne? Czy jest coś ze mną nie tak?
    • Rafał odpowiedział:
      Skoro sprawia Ci to cierpienie to nie, nie jest to normalne. Rozumiem, że jesteś wrażliwą osobą, lecz chyba nie za bardzo umiesz radzić sobie z własną wrażliwością i ją chronić, czego dowodem jest tak ekstremalne skupianie się na swoich przeżyciach, wyobrażeniach, myślach i emocjach. Skupianie się na innych, by uciec od swoich trudności, a do tego robienie tego z egoistycznych pobudek, by czuć się bardziej kochaną i zasługującą na miłość wcześniej czy później może doprowadzić Cię do kryzysu. Dopóki nie przestaniesz uciekać od samej siebie, nie uda Ci się zacząć bardziej akceptować samej siebie i uczyć do siebie współczucia, a karmienie się iluzją, że ludzie pokochają Cię za to, co dla nich robisz nie wystarczy na dłuższą metę i nie pomoże Ci poczuć się dobrze samej ze sobą. Pomyśl o psychoterapii. Jakimś kluczem dla Ciebie mogło by być rozwijanie uważnej świadomości swojego ciała, zamiast skupiania nadmiernej uwagi na swoich wyobrażeniach i gubienie się w swoich myślach i emocjach.
  • Ktoś zapytał:
    Dziękuję, Sam Pan kreował tę stronę ?
    • Rafał odpowiedział:
      Tak, zrobiłem ją samemu.
  • Ktoś zapytał:
    Fajny miał Pan pomysł z tą stroną. Gdybym była psychologiem też zrobiłabym coś takiego.
    • Rafał odpowiedział:
      Dzięki, wszystkiego dobrego!
  • Ktoś zapytał:
    Co Pan myśli mówiąc :prędzej zmienisz się sama, a to mogą być zmiany, które niekoniecznie mogą Ci się spodobać?
    • Rafał odpowiedział:
      Jak będziesz próbowała zmieniać kogoś, to prędzej zmieni to Ciebie, w niefajny sposób.
  • Ktoś zapytał:
    I tak czekałam na Pana odp. Po tym co powiedział psycholog jak mam tego nie robić,wymieniać się zdaniami, przcież mieszkamy razem.
    • Rafał odpowiedział:
      Nie zmienisz swojego ojca, prędzej zmienisz się sama, a to mogą być zmiany, które niekoniecznie mogą Ci się spodobać. Możesz nauczyć się jakoś lepiej bronić by przetrwać w tej sytuacji mniejszym kosztem, zanim nie znajdziesz dla siebie bezpieczniejszego środowiska.
  • Ktoś zapytał:
    Witam. Mieszkam z moim wspaniałym ojciem ....a tak naprawdę zwykłym ******. Ten człowiek mówi mi okropne rzeczy tylko poto żebym się dała sprowokować. To zdarza się co jakiś czas . Przez to co mówi doprowadza mnie do takiego stanu że aż mam ochotę mu coś zrobić.nigdy mu nic nie zrobiłam wcześniej ani dzisiaj . Kiedyś powiedział mi że jak wyładuje się na kimś to jest mu lepiej. Nie powinien tak robić. Nie mogę znieść jego głosu. Mówię mu żeby się uspokoił, niestety on ma to gdzies i dalej swoje gada. Jedyne co usłyszałam od psychologa to to żebym z nim nie rozmawiała. Dodam jeszcze że godzinę po tym co sie wydarzyło dzisiaj podchodzi do mnie i mówi żebym się niw gniewała i że żartował. Masakra. On twierdzi że żartował. Te wszystkie okropienśtwa które mówi są zabawne dla niego??? Serio? Dziwny człowiek. W ogóle nie da się z nim normalnie spokojnie rozmawiać. Nawet jeżeli pan nie opisze to nie szkodzi. Potrzebowałam to z sb wyrzucić i to tutaj.
    • Rafał odpowiedział:
      Rozumiem Twoją bezsilność. Chyba najlepszym wyjściem jest wyprowadzić się od niego.
  • Ktoś zapytał:
    Nie mogę znaleźć sobie miejsca .Mam dzieci ale doskwiera mi samotność Mam 68 lat po śmierci męża borykam się z problemem bezradności Chodziłam na terapię psychologiczna ale od roku nie chodzę bo pani powiedziała że mi nie potrzebna ale teraz od 2 miesięcy jestem śmieszna .
    • Rafał odpowiedział:
      O co chciałabyś mnie zapytać?
  • Ktoś zapytał:
    co robic, jesli caly czas mam takie odruchy np strzelanie palcami, skubanie warg i inne takie? nie mialabym z tym żadnego problemu gdyby nie to, ze leci mi pozniej z tych warg krew a palce bola. nie umiem przestac tak poprostu, robie to nie myslac o tym. jakies zabawki antystresowe itp nic nie daja bo nudza mi sie po 5 minutach i znow wracam do starych nawykow. jak moge to zmienic?
    • Rafał odpowiedział:
      oczywiście, nawyk jest czymś wyuczonym, a skoro jest wyuczony, można się go oduczyć lub go zmienić. Połowa sukcesu to świadomość, gdy zaczynasz powtarzać nawyk. Obserwuj i łap się na tym częściej.
  • Ktoś zapytał:
    Czy to normalne, że czasami nie jestem w stanie odróżnić, czy coś mi się śniło, czy wydarzyłonaprawdę? Chodzi mi o takie drobne sytuacje, np. rozmawiam z koleżanką o pewnym sklepie, a potem okazuje się, że fragment tej rozmowy mi się przyśnił, czego dowiaduję się dopiero wtedy, kiedy w rozmowie innego dnia nawiązuję do tego fragmentu i okazuje się, że w rzeczywistości nie miał on miejsca.
    • Rafał odpowiedział:
      Czasem tak może być. Albo koleżanka Cię wkręca.
  • Ktoś zapytał:
    Czy jest możliwe anonimowo tak by inni nie widzieli mojego pytania?
    • Rafał odpowiedział:
      Tak, wystarczy umówić się na spotkanie, do czego zachęcam.
  • Ktoś zapytał:
    Witam jak szybko zacząć swobodnie rozmawiać z ludźmi nie martwiąc się co o tobie myślą?
    • Rafał odpowiedział:
      Zacząć to robić. W tym, by nie koncentrować się przesadnie na własnych myślach i emocjach, co usztywnia i zabija spontaniczność pomaga ćwiczenie uważności.
  • Ktoś zapytał:
    Od pewnego czasu gdy biorę wdech to co jakiś czas czuje kłucie w prawej klatce piersiowej lub w lewej, czasem też w mostku i w plecach. Do tego mam mocną zgagę, co mi może być?
    • Rafał odpowiedział:
      Nie mam pojęcia. Chyba warto zapytać o to lekarza.
  • Ktoś zapytał:
    Czy praca psychologa sprawia Tobie przyjemność? Czy jest to tym czymś czego od zawsze pragnąłeś robić?
    • Rafał odpowiedział:
      Tak, ta praca sprawia mi dużo satysfakcji i jest dużą szansą na rozwój osobisty. Nie mogę powiedzieć, że "zawsze" chciałem to robić, zacząłem to rozważać pod koniec szkoły średniej. Jako dziecko chciałem jeździć śmieciarką.
  • Ktoś zapytał:
    Przepraszam, z dość nie typowym pytaniem, w jakim miesiącu najlepiej szukać pracy? Kiedy jest najwięcej ofert i możliwe jak najszybsze znalezienie pracy?
    • Rafał odpowiedział:
      Internet podpowiada, że styczeń i okres od końca sierpnia. Powodzenia!
  • Ktoś zapytał:
    Czy w przypadku nerwicy jest możliwe by ją wyleczyć?
    • Rafał odpowiedział:
      Jak najbardziej, leczeniem z wyboru w przypadku nerwicy jest psychoterapia.
  • Ktoś zapytał:
    Sprawia to, że boję się o życie mamy.
    • Rafał odpowiedział:
      Myślę, że to ona sama przede wszystkim powinna o nie zadbać. Martwienie się raczej jej w tym nie pomoże.
  • Ktoś zapytał:
    Jak się nazywa Ojciec, który nie jest ,, biologiczny"?
    • Rafał odpowiedział:
      Ojciec przybrany lub ojczym
  • Ktoś zapytał:
    Czy według Pana każdy powinien korzystać z pomocy psychologa?
    • Rafał odpowiedział:
      Oczywiście, że nie, tak jak nie każdy potrzebuje hydraulika czy ortopedy, czasem przez całe życie. Statystycznie jedna na cztery osoby co najmniej raz w życiu potrzebuje profesjonalnej pomocy w zakresie ochrony zdrowia psychicznego.
  • Ktoś zapytał:
    Świetny pomysł na stronę z możliwością zadania do Pana anonimowych pytań, pozdrawiam.
    • Rafał odpowiedział:
      Dzięki i pozdrawiam również!
  • Ktoś zapytał:
    Witam, w momencie gdy ojciec jest w takim stanie pijaństwa, że nawet z policją się kłóci która jest wezwana do domu poprzez jego awanturowanie się w domu i po powrocie z izby wytrzeźwień dalej pije i ma jakieś psychiczne rzeczy w głowie że gada do siebie chore rzeczy, obrażające mamę samemu do siebie. Co w takiej sytuacji zrobić, bojąc się co stanie się mamie, czy też mi. Czy być dalej w tym domu czy mając możliwość, wyprowadzić się mimo wszystko i zacząć swoje życie. Dodam że jestem pełnoletni, a mama niby chce rozwodu, niby nie chce z nim być a nic w tym kierunku nie robi bo się zapewne boi.
    • Rafał odpowiedział:
      Co sprawia, że ta decyzja jest dla Ciebie tak trudna, że chciałbyś, by ktoś podjął ją za Ciebie?
  • Ktoś zapytał:
    Witam ponownie pisałam przed chwilka i już otrzymałam szybka odpowiedź od Pana a sprawa tyczyła się moich córek i prośba tej starszej i powrót taty po 8 latach rozstania. A moje pytanie dalej brzmi : czy takie powroty się zdarzają? Czy ma to sens? A jeśli wróci - pobędzie i znowu odejdzie i czy to nie przyniesie jeszcze większych konsekwencji? Sama nie wiem czy będę umiała takie rozmowy przeprowadzić i dam radę bo nie ukrywam że mam już problem depresyjny i gdy dziecko mnie o to zapytało to mi się zaraz łzy cisną do oczu i nie potrafię myśleć i rozwiać i obawa przed byłym mężem że nie będę potrafiła z nim o tym porozmawiać a on mnie wyśmieje.
    • Rafał odpowiedział:
      Mam wrażenie, że pytania córki poruszyły w Pani sporo niepokuładanych emocji dotyczących byłego związku. Osiem lat to sporo czasu, może warto wreszcie się im poprzyglądać i zacząć porządkować? Zachęcam do poszukania dla siebie terapeuty albo terapeutki.
  • Ktoś zapytał:
    Czy kłucie w klatce i w plecach może być spowodowane nerwami?
    • Rafał odpowiedział:
      Może, ale może być też spowodowane innymi schorzeniami, to powinien ocenić lekarz w bezpośrednim badaniu, do czego stanowczo zachęcam.
  • Ktoś zapytał:
    Witam, czy można do Pana jakoś prywatnie napisałaś? Mam pytanie które wolałbym żeby jednak się nie znalazło publicznie
    • Rafał odpowiedział:
      4zapraszam do umówienia się na spotkanie.
  • Ktoś zapytał:
    Witam jestem mamą dwóch córek w wieku 9 i 12 lat z mężem jesteśmy po rozwodzie - osiem lat już nie mieszkamy ze sobą. Córki jeżdżą do taty co drugi tydzień i spędzaj jeden dzień - starsza córka od zawsze była za ojcem i nigdy nie dała złego słowa o nim powiedzieć- jest za nim bardzo pomimo tego że tyle lat nie mieszka z nam. A teraz powiedziała że chciała by bardzo żeby tata wrócił i zamieszkał z nami. I prosi mnie żebym z nim porozmawiała a ona go o nic nie chce zapytać. I co ja mam w tej sytuacji zrobić? Bo naprawdę jestem w wielkiej niewiadomej i nie wiem od czego zacząć?
    • Rafał odpowiedział:
      Myślę, że od szczerej rozmowy z córką lub obiema, wyjaśniającą im waszą obecną sytuację. Może przeprowadzenie jej wspólnie z byłym mężem byłoby dobrym pomysłem?
  • Ktoś zapytał:
    Dobry wieczór, mam mały 'problem' a mianowicie, gdy patrzę na jakiś obrazek (wyraźny) to nie wiem co jest na obrazku, tylko dopiero po paru sekundach zauważam co jest na obrazku. Co to znaczy? Co mogę z tym zrobić?
    • Rafał odpowiedział:
      Nie mam pojęcia, to może być masa różnych rzeczy lub np. zwykłe rozkojarzenie. Jeśli Ci to nie przeszkadza, to nic z tym nie musisz robić. Poobserwuj, czy zawsze jest tak samo i kiedy jest inaczej, to może dać Ci jakieś wskazówki. Jeśli jesteś bardzo ciekawa, to możesz pomyśleć o np. szczegółowym badaniu u neurologa i psychoneurologa.
  • Ktoś zapytał:
    Dzień dobry. Mam problem, chyba z masturbacja. To znaczy nie robię tego zwyczajnie/normalnie... Wiele razy sobie powtarzałam, że przestanę a mimo to nie mogę się powstrzymać. Mam 14 lat. Kiedyś jak była u mnie w domu koleżanka to też zrobiła to co ja, bo jej zaproponowałam, moja siostra też to zrobiła. Raz to zrobiły i już tego nie robią, uważają, że to głupie a ja jak już mówiłam- nie mogę przestać. Jest na to jakaś rad@? Czy to może być np jakaś choroba psychiczna a może zwykłe uzależnienie? Konkretnie chodzi mi o sposób w który to robię.. może jest potrzeba, żebym napisała w jaki sposób to robię, żeby uzyskać jednoznaczną odpowiedź?
    • Rafał odpowiedział:
      Masturbacja jest naturalną formą aktywności seksualnej i w większości wypadków nie stanowi problemu ani nie jest objawem żadnej choroby. Jeśli jednak jej forma nie jest zgodna z Tobą, to od Ciebie zależy, czy to zmienisz, czy nie. Warto poszukać innych form radzenia sobie z napięciem, aktywność fizyczna jest jedną z najbardziej naturalnych.
  • Ktoś zapytał:
    Jak mam dalej zyc nie chcąc tego bo musze
    • Rafał odpowiedział:
      Może tak, by było Ci prościej? Pomyśl o konsultacji u lekarza psychiatry.
  • Ktoś zapytał:
    Mimo że bardzo chcę żyć stracilam do tego chęć. Wszystko wykonuje automatycznie ale nie wiem jak dlugo jeszcze dam radę. Czuje ze jestem beznadziejny do niczego soe nie nadaje i nikt mnie nie rozumie...
    • Rafał odpowiedział:
      To musi być trudny czas dla Ciebie. O co chciałbyś / chciałabyś mnie zapytać?
  • Ktoś zapytał:
    Czy mogę mieć depresję gdy w moim życiu wszystko jest dobrze? Wszystko idzie po mojej myśli ale od kilku (może kilkunastu lat) jest we mnie "coś" co nie pozwał mi normalnie funkcjonować i nawet gdy teraz o tym pisze to chce mi się płakać.
    • Rafał odpowiedział:
      Tak, to jest możliwe. W powstawaniu depresji bierze udział splot wielu czynników, nie tylko społecznych, ale także psychologicznych, biologicznych i genetycznych. Diagnozę depresji stawia jednak lekarz psychiatra w osobistym kontakcie.
  • Ktoś zapytał:
    Witam. Od kilku miesięcy zadręczam się złymi myślami, które siedzą mi w głowie... Mam 18 lat i jestem w związku od 3 lat. Przez moje widzimisie rozstawałam się z nim, aż 5 razy. Raz mi nie pasowało jak mnie traktuje, później to, później to... Patrząc z biegiem czasu traktował mnie wspaniałe.. Nasze rozstania trwały co pare miesięcy na 1/2 miesiąca i przez ten czas on i ja mieliśmy kogoś „zastępczego”. To mnie wyniszczylo psychicznie. Od wakacji mam poczucie, że woli inne. Jestem strasznie zazdrosna. On mnie nie traktuje jak kiedyś, stara sie, ale ja to widze. Wiem jak wtedy cierpiał. Strasznie tego żałuje. Moja psychika powoli siada. Codziennie płacze jak przypominam sobie jak je traktował a jak mnie traktuje. Co pochwile posądzam go o zdradę (mimo ze raz mnie zdradził) strasznie go kocham, nie wiem co mam robić..
    • Rafał odpowiedział:
      Czego właściwie byś chciała dla siebie i o co chciałabyś mnie zapytać?
  • Ktoś zapytał:
    Moja psiapsi w internecie mnie nie lubi ale ja ją bardzo lubię. Trochę ją pokłamałam ale niestety nie chce się ze mną przyjaźnić, powiedziała że jeśli mnie nie lubi to nie ma sensu się dalej przyjaźnić. Ja ją kiedyś przed pedofilem broniłam ale powiedziała że to jej przyjaciel i już nie ma ze mną kontaktu, miałam do niej przyjechać. Dziś mi wyznała że nie lubi mnie i że będzie ignorować to co będe pisać do niej. Mam załamanie od 1 miesiąca i chcę umrzeć... ona była dla mnie najważniejsza.
    • Rafał odpowiedział:
      Przykro mi, że tak się Wam pozmieniało, ale tak to już jest, że jedni nas lubią, a inni nie. Myślę, że zasługujesz na psiapsi, dla której będziesz naprawdę ważna.
  • Ktoś zapytał:
    Dzień dobry, mam pytanie czy może dotyczyć u mnie ból psychogenny, około 2 lata temu miałam ból głowy nie był silny i bardzo mi nie przeszkadzał ale przejmowałam się bardzo że choruje na jakąś poważna chorobę, trwało to jakos 3 miesiące bardzo się przejmowałam i cały czas myślałam że choruje na poważna chorobę i nie zostało mi dużo czasu, potem przestałam się tym przejmować wyrzuciłam to z życia i ból przestał mi dokuczać, pojawiały się jeszcze kilka podobnych przypadków ale tylko na kilka dni, to było 2 lata temu teraz pojawiło się to samo i również bardzo się przejmuje ze coś jest nie tak ale mam tylko i wyłącznie ten ból nic więcej ale boje się że to jakaś choroba ból nie jest duży i jakos mocno nie przeszkadza w funkcjonowaniu ale bardzo się przejmuje potrafię płakać z tego powodu a jak czytam w internecie to jeszcze bardziej się boje nie wiem co robić często płacze i jestem bardzo wrażliwe zwykle odpowiedzeniem „nie” doprowadza mnie do płaczu czy może chodzić o ból psychogenny? Proszę o pomoc
    • Rafał odpowiedział:
      Jeśli potrzebuje Pani pomocy, zapraszam do umówienia się na spotkanie.
  • Ktoś zapytał:
    Witam Mam problen moja Babcia noe fjce podjwc się lecxebja
    • Rafał odpowiedział:
      Napisz to jeszcze raz, tym razem po polsku i postaraj się sformułować pytanie.
  • Ktoś zapytał:
    Witam Mam problem
    • Rafał odpowiedział:
      Witam. A któż ich nie ma?
  • Ktoś zapytał:
    Od kilku miesięcy zadręczam się złymi myślami. Cały czas w mojej głowie "siedzą" tragedię, które dzieją się wokół: wypadki, śmierci ludzi młodych i tych starszych...Towarzyszy temu ciągły lęk i strach, że coś niedobrego się zaraz stanie. W trakcie pandemii, bojaźń i nerwowe myślenie jeszcze bardziej się nasiliło, a wręcz stało się obsesją. Jak słyszę ile tragedii w ciągu danego dnia się stało, to od razu przypisuje to do siebie, że mi albo komuś bliskiemu też to się może przydarzyć. Wtedy wpadam w ogromnego doła i szał. Cierpi na tym tylko mój narzeczony i rodzina, gdyż martwią się o moje zachowanie, a ja wtedy nie potrafię opanować emocji i zamykam się w sobie, nie chcę w takich sytuacjach nikomu się tłumaczyć, bo myślę że nikt nie zrozumie mojego negatywnego nastawienia i strachu przed przemijaniem i śmiercią. Jeszcze dochodzi do tego praca, w której muszę wszystkie obowiązki wykonać dokładnie, nawet zostając po godzinach. Nie potrafię wrzucić na luz. Dość że negatywne myśli mnie przytłaczają, to jeszcze praca, a głowa pęka w szwach. Zero pozytywnego nastawienia i wnioskowanie, że wszystko jest bez sensu. Chciałabym cieszyć się każdą chwilą, ale gdy próbuje, od razu pojawia się pesymistyczna myśl: po co się cieszyć, marzyć, planować jak zaraz coś może to wszystko pokrzyżować. I od nowa to samo - płacz i poddawanie się emocjom. Mam też tak jak coś pójdzie nie po mojej myśli, np. - chciałam się wyspać, ale ktoś mnie wcześniej obudził, wpadam w histerię i złość, nie odzywam się przez pół dnia do nikogo. Co można zrobić, żeby negatywne myślenie i strach przed przyszłością nie wypełniały całego mojego życia?
    • Rafał odpowiedział:
      Chyba czas zmniejszyć ilość stresu w życiu, zwolnić tempo i pomyśleć o psychoterapii. To, czego doświadczasz nie jest niczym nadzwyczajnym, nie musisz obawiać się, że nikt Cię nie zrozumie. Nie czekaj z tym jakoś przesadnie długo. spróbuj zacząć częściej kierować swoją uwagę na własne ciało, a nie na własne myśli, w których z tego, co piszesz, bardzo głęboko się zatapiasz.
  • Ktoś zapytał:
    Ja o 9:29 PM pisałam. Tak, już nie jeżdżę tym autobusem, ale do szkoły jeszcze wrócę i znowu będę tym autobusem jeździć.
    • Rafał odpowiedział:
      Świetnie, będziesz mogła poćwiczyć decentrację i nie skupianie się tak bardzo na sobie! Możesz zacząć od ćwiczeń uważności lub medytacji.
  • Ktoś zapytał:
    Dobry wieczór. Mam pytanie, może nie psychologiczne itd. ale się martwię. Mam 14 lat i jeździłam autobusem do szkoły i chodzi o kierowcę autobusu. Ten kierowca cały czas się na mnie dziwnie patrzył (jak byłam z siostrą to i tak się na mnie patrzył, czasem spojrzał na siostrę) i podczas prowadzenia autobusu też się patrzył w lusterko w środku. (i się bałam, że wypadek jakiś spowoduje) i jak się na mnie cały czas patrzył to i się cały czas uśmiechał (wydaje mi się że coś za bardzo szczęśliwy był ten kierowca, mało kto na mój widok się cieszy ) Mamie jak powiedziałam o tym to powiedziała, że to może być jakaś choroba, że się cały czas patrzy na 1 osobę i się uśmiecha. Co zrobić w takiej sytuacji, bo po prostu bezpiecznie to ja się nie czuje z tym kierowcą i moja siostra też. A tak dodam, że ten kierowca kojarzy mi się ze snem, w którym zostałam zgwałcona.
    • Rafał odpowiedział:
      Chyba za bardzo skupiasz się na swoich lękach. Jeśli już nie jeździsz tym autobusem, to problem masz chyba z głowy?
  • Ktoś zapytał:
    Mam pytanie czy jeśli uprawiałam seks że zwierzakami domowymi to jestem gwałcicielką?
    • Rafał odpowiedział:
      Wykorzystujesz zwierzę do zaspokajania swoich potrzeb z pominięciem i naruszeniem jego praw oraz godzące w jego dobrobyt, więc technicznie tak, choć w polskim prawie jest uznawana za formę znęcania się nad zwierzęciem. Klinicznie to zoofilia. Nie rób tak.
  • Ktoś zapytał:
    Mam cudowną kobietę. Pomocna świetnie się dogadujemy i świetnie spędzamy czas razem. W kwestii seksu też się dogadywalismy i zawsze było fanatastycznie. Przytyło się nam podczas lockdownu i ona stwierdziła że przez to jak wygląda nie będzie uprawiać seksu. Oczywiście robię wszystko żeby jej pomóc bo dla mnie dalej jest piękna i ja kocham nie wiem tylko jak sprawić żeby postrzegała siebie tak jak ja ją widzę. Jak jej pomóc i sprawić by znów czuła się sobą i kochała swoje ciało. Czy może to moja wina?
    • Rafał odpowiedział:
      To przede wszystkim pytania, które powinieneś zadać swojej kobiecie. Nasuwa mi się pytanie, co takiego ona sama robi, by poczuć się lepiej smej ze sobą?
  • Ktoś zapytał:
    To ja ta mężatka która nie widziała nigdy tego mężczyzny w którym się zakochała, na początek bardzo dziękuję za odpowiedź ale czy jest wogule możliwa taka miłość i czy ona może przetrwać mimo że się nie spotkaliśmy i mimo takich wydarzeń w jego życiu? Proszę tak szczerze a jeżeli chodzi o mój związek do mojego męża nic nie dociera uważa że jest wszystko ok a naprawdę próbowałam
    • Rafał odpowiedział:
      Widzę, że sama Pani nie jest pewna, czy to jest zakochanie, miłość, zauroczenie, fascynacja czy coś jeszcze innego. Nie wiem, co Pani ma na myśli pytając, czy to może przetrwać. Każda relacja kiedyś się kończy i to, jakie losy będą tej, w którą Pani weszła zależą od Was i od tego, co Was będzie łączyło, gdy początkowa euforia minie, a mija zawsze. Znamienne jest podobieństwo Waszych sytuacji, oboje jesteście w innych związkach, lecz zamiast posprzątać w swoich życiach szukacie krótkotrwałego pokrzepienia wchodząc w inne relacje. To nie jest dobry prognostyk dla ewentualnego związku. Jednym z ważnych czynników, które decydują o trwałości związku jest umiejętność wspólnego rozwiązywania problemów. Czy będziecie w stanie się tego nauczyć, czas pokaże.
  • Ktoś zapytał:
    Co zrobić gdy chciałbym rozwijać moje pasje i mieć na ubrania fajne a nie mam wystarczajaco wlasnych pieniędzy a od rodziców nie chce brać bo mamy kase na podstawowe rzeczy ale na jakieś przyjemności juz nie.Chciałabym pracowac i mieć swoją kase ale nie mam jeszcze tylu lat żeby pracować.Przez co wszystkie moje plany nie wychodzą i sie dołuje
    • Rafał odpowiedział:
      Nie wierzę, że wszystkie Twoje plany sprowadzają się do posiadania fajnych ubrań. Jestem pewien, że jesteś w stanie wymyśleć coś bardziej konstruktywnego i rozwijającego, jak na przekład nauczenie się czegoś praktycznego i rozwijającego, co da Ci możliwość znalezienia za jakiś czas pracy? Poza tym, w rozwijaniu pasji najważniejsze jest posiadanie pasji, a nie pieniądze. Uwierz mi, że gdy będziesz już pracowała też nigdy nie będziesz miała wystarczająco dużo pieniędzy na wszystko, co przyjdzie Ci do głowy i zawsze będziesz musiała wybierać między tym, na co masz ochotę a tym, co ważne i konieczne. Uczenie się konsekwencji, wyznaczania priorytetów i odraczania gratyfikacji jest kluczem do osiągania sukcesów w dorosłym życiu. Mimo, że pracować można od 15 r.ż., możesz pomyśleć o zostaniu wolontariuszem lub zaoszczędzeniu paru złotych na drobnych przyjemnościach. Jestem pewien, że wymyślisz coś ciekawego dla siebie zamiast marnowania czasu na dołowanie się!
  • Ktoś zapytał:
    Witam,chciałabym w nowym roku coś zmienić w moim życiu.Potrzebuje jakieś zmiany i chciałabym się bardziej rozwijać tylko nie wiem jak...Zastanawiałam się nad zespołem tanecznym lub dołączeniem do Oazy czyli grupy młodzieżowej powadzonej przez kościół na których spędza się czas z rówieśnikami i słucha się o Bogu.Z kolei jestem na etapie w którym staram się być bardziej odważna i towarzyska a na Oaze chodzą osoby (ekipa) której ja bardzo nie lubię z wzajemnością i nie chce się przez nich zamykać i krępować w nowym miejscu...nie wiem ci zrobić bardzo chciałabym poświęcić mój czas na coś co sprawiało by mi radość bo do tej pory nie mam nic takiego...z miomi zainteresowaniami też tak średnio iii chcę więcej czasu spędzać z ludźmi żeby być bardziej towarzystka to jest moje postanowienie na nowy rok(chociaż rok temu też takie miałam i udało mi się ale tak troszkę tylko.Mam chęci i bardzo chce zmiany tylko nie wiem co mogłabym zrobić.Proszę o jakąś pomoc,rady lub przykłady jakiś rzeczy które rozwijają teraz nastolatki w wolnym czasie.Pozdrawiam i życzę Panu Wesołych Świat!
    • Rafał odpowiedział:
      Ty sama musisz znaleźć dla siebie coś, co będzie dla Ciebie rozwijające, bo sama najlepiej będziesz wiedziała, z czym czujesz się dobrze. Nikt za Ciebie tego nie wybierze, z resztą uważam, że sama potrafisz to zrobić najlepiej. Najlepiej będzie popróbować różnych rzeczy i sprawdzić, co jest fajne dla Ciebie. Po co właściwie chcesz coś zmieniać w swoim życiu.
  • Ktoś zapytał:
    Dzień Dobry, mam pewien problem, jestem mężatką podkreślę, 3 miesiące temu poznałam mężczyznę przez przypadek z którym od początku mi się super pisało i odrazu się rozumieliśmy przez telefon też rozmawialiśmy ale do spotkania nie doszło bo niestety 2 razy kwarantanna i śmierć jego teściowej bo też jest żonaty, oczywiście chciałam się w tamtym czasie odsunąć bo uważałam że tak powinno być ale on za każdym razem chciał żebym była bo mnie potrzebował kiedy zaczęło się dobrze układać i do spotkania było coraz bliżej stała się wielka tragedia bo jego rodzice zginęli wypadku oczywiście musiałam od niego to wyciągnąć bo wogule nic nie pisał po prostu cisza a nigdy tak nie robił bo co by niebyło zawsze dał znać, i niewiem co mam o tym myśleć bo przedtem mnie potrzebował a teraz po prosił o zrozumienie że chce być sam że narazie niechce nikogo że musi to wszystko poukładać oczywiście ja to rozumiem bo też straciłam rodzica i wiem co to znaczy, podkreślę że szybko mi wyznał że się zakochał i ja też a w naszych rodzinach nie układa się najlepiej, niewiem czy on się do mnie jeszcze odezwie mimo że zawsze podkreślał że mnie kocha czy mam po prostu o nim zapomnieć, proszę mi napisać doradzić bo to naprawdę boli a napisał że się odezwie sam. Pozdrawiam serdecznie
    • Rafał odpowiedział:
      Zakochanie się w kimś, kogo się nigdy nie widziało to iluzja i mylenie swoich wyobrażeń z doświadczeniami. Jeśli czegoś Ci brakuje, to chyba przede wszystkim uczucia, gdy ktoś zaspokaja Twoje potrzeby emocjonalne. Proponuję najpierw uporządkować swój obecny związek.
  • Ktoś zapytał:
    Widzę ogromny sens ratowania tego. I to jest problem. Były partner jest człowiekiem skrytym mało pokazuje w takich sytuacjach chciałabym abyśmy zwyczajnie w świecie porozmawiali ale nie chciałabym naciskać bo z drugiej strony jeśli on już nje chce to zrozumiem. I dlatego tak ciekawi mnie czy sam fakt napisania do niego po miesiącu pogorszy wszystko w sensie nje chce mu przeszkadzać jeśli układa życie bezemnie. Trudno mi go rozszyfrować i odpowiedzi szukam gdzie tylko mogę znam go dlatego wiem a raczej boję się że ten gotowy na krok jakiś będzie za kolejne 2 miesiące a ja wtedy mogę już nie być gotowa aby z nim dojść do porozumienia
    • Rafał odpowiedział:
      Nie staraj się brać odpowiedzialności za to, na co nie masz wpływu, to droga do emocjonalnej pułapki.
  • Ktoś zapytał:
    Może nie chodzi o depresję ani inne zaburzenia ale mam pytanie hmm z tematu związków. Rozstałam się z partnerem 3 miesiące temu wiem jaki on jest potrzebuje czasu i spokoju. Miesiąc temu się widzieliśmy i mieliśmy dogadać się co dalej jak to widzimy lecz po tym spotkaniu doszło do konfliktu. Chciałabym odnowić kontakt. Za kilka dni byśmyieli rocznicę. Czy niezobowiązujące dzień dobry jest dobrym wyjściem? Wiem że to nje jest człowiek który pierwszy się odezwie boję się że po prostu może on nie ma odwagi a ja będę czekać i się nie doczekam. Nie wiem co robić zależy mi na nim podczas ostatniej rozmowy też powiedział że przez te 2 miesiące tęsknił i kocha dalej brakuje nam chyba siły. Jestem trudnym człowiekiem on też jak mogłabym zacząć rozmowę chociażby po to aby dowiedzieć się czy on jeszcze widzi sens nas? To dla mnie niezwykle ważny człowiek chciałabym się postarać o tą relacje.
    • Rafał odpowiedział:
      "Staranie się o relację" to karmienie się iluzją, jeśli z drugiej strony nie ma dobrej woli i atarania się o naprawę związku. To Ty powinnaś sobie odpowiedzieć, czy widzisz sens w kontynuowaniu tej znajomości, nikt za Ciebie tej decyzji nie podejmie.
  • Ktoś zapytał:
    Witam co moge zrobić gdy chcę napisać do kogoś i wgl tam pogadać ale nie mam odwagi i wstydze się że nie będzie tematów do rozmów lub mnie jakoś oceni.Co najlepieij zrobić w takiej sytuacji?
    • Rafał odpowiedział:
      Przestać się skupiać na tych myślach i po prostu to zrobić. Podsumować, co się udało, wyciągnąć wnioski, poprawić i zrobić raz jeszcze.
  • Ktoś zapytał:
    Dzień dobry to dalej ta 10letnia dziewczyna która ma problem z masturbacją chodzi o to że mam jedyną osobę która mnie naprawdę zna nawet rodzice o mnie tyle nie wiedzą co ona ale się w niej zakochałam problem w tym że to dziewczyna i nie wiem czy podzieli moje uczucie nawet jeśli się zgodzi jak za reagują moi rodzice a jeśli się nie zgodzi zostanę naprawdę sama i w dodatku pewnie komuś powie i nikt mnie nie będzie rozumiał jesteśmy na etapie super przyjaciółki rozumiemy się bez 2 zdań i czasem patrzę na jej profilowe i robię... Sobię dobrze a co do odstawienia tego... Nie mogę bo nie potrafię się inaczej uspokoić nawet rodzice na mnie krzyczą tak samo jak bracia więc to jedyny sposób a biorąc pod uwagę jak zachowywałam się przed tym... A po tym.. To chyba jednak wolę przy tym zostać
    • Rafał odpowiedział:
      Widzę, że bardzo zależy Ci nad zapanowaniem nad swoimi emocjami i że naprawdę potrzebujesz akceptacji i zrozumienia, zwłaszcza jeśli w domu sytuacja nie jest najspokojniejsza. Dobrze, że masz przyjaciółkę, która Cię rozumie. Takie poczucie bliskości w trudnej sytuacji może czasem wyzwalać uczucia, które można czasem wziąść za zakochanie. Rozumiem Twoje obawy, że jeśli ona nie odwzajemnia Twoich uczuć to może wpłynąć na Waszą relację. Musisz czasem czuć się bardzo samotna z tym wszystkim, może warto się przełamać i z kimś o tym pogadać? Psycholog szkolna mogłaby pomóc Ci w tej całej sytuacji.
  • Ktoś zapytał:
    Dzień dobry, Mam pytanie syn miał robiony test osobowości niestety omówienie dopiero koniec Stycznia 2021r Martwię się bardzo chciałabym wiedzieć co oznacza następujące wyniki. Czy syn wymaga stałego leczenia? Jak mogę mu pomóc? Test osobowości DKO wyniki przeliczone Skala l 26, Skala pl 27, Hipochondria 27, Depresja 10, Histeria 23, Psychopatia 23, Paranoja 18, Psychastenia 25, Syizofremia 20, Mania 21 Wyniki testu na inteligencję TMR Standard Plus wyniki max skali 12 p A-8, B-10, C-6, D-3,, E-1 Pozdrawiam serdecznie Ewa
    • Rafał odpowiedział:
      Omówienie diagnozy proszę przeprowadzić z psychologiem diagnostą. Jeśli chce Pani pomóc synowi, a nie wie jak, najlepiej zapytać jego, w czym potrzebuje pomocy.
  • Ktoś zapytał:
    Pisałem przed chwilą do Ciebie dziękuję Ci za odpowiedź bardzo mi się przyda na przyszłość skupiam się teraz na naszej trójce. Dla nich jest bardzo ważne wykształcenie moja kobieta ma zawodówkę skończoną jest kucharzem dalej będzie pracować w zawodzie prawdopodobnie bo dobrze się w tym zawodzie czuje 🙂 tylko dla mojej rodziny bardzo ważne jest wykształcenie nie jakaś tam zawodówka.. Myślę że wtedy na świętach po prostu oni jej nie chcieli zauważyć bo jako jedyna ma zawodowe nie jest adwokatem czy kimś innym tylko zwykłym kucharzem tak to odbieram.. Moja mama też jej nie uważała do pewnego razu kiedy pojawiło się dziecko zaczęła do niej dzwonić pytać co u małego itd.. Dziwię się ze moja kobieta to wszystko wytrzymała tym bardziej że w życiu już dużo przeszła była w rodzinie zastepczej bo mama alkoholiczka ojciec się nie interesował dziećmi itd ale dzisiaj próbuje naprawić kontakt ze swoim ojcem nawet ma jakiś tam kontakt z nim oby coraz lepszy.
    • Rafał odpowiedział:
      Najważniejsze, by wasza trójka była szczęśliwa. Jeśli Twoja rodzina ma problem z wykształceniem Twojej żony, to jest to ich problem i muszą sami sobie z tym radzić.
  • Ktoś zapytał:
    Cześć, opowiem Ci moją sytuację z moją rodziną i chciałbym żebyś mi coś powiedział/doradził. Mam 26 lat, mam narzeczoną 21 lat i dziecko 7 miesięcy. Od rodziców wyprowadziłem się 4 lata temu z rodziną utrzymywałem kontakt ze strony ojca ale tylko z dziadkami moją kuzynką i cała reszta ale sporadycznie. Do rodziny od strony mamy jeździłem 3 razy w miesiącu bo mieszkam od nich 180 km. Ale wtedy byłem jeszcze wolnym kawalerem który jak nie miał co robić i miał wolne od pracy jechał do rodziny--coś razem porobić. Moja mama ma do mnie pretensje bo odkąd pojawiła się moja narzeczona nie mam już tyle czasu żeby do nich jeździć.. Mało tego, jej siostra zwyzywała moja narzeczona od gówniary itd na święta jak pojechaliśmy to udawała cała rodzina od strony mojej mamy że mojej narzeczonej nie ma przy stole świątecznym , nikt do niej nie podszedł nie zapytał co słychać żeby się poznać.. Wypiłem sobie wódkę z mojej kuzynki mężem a wcześniej umawiałem się z moją narzeczona ze nie będę pil, wiem dałem d**py. Na dzień dzisiejszy jesteśmy razem już 4 lata, nikt do tej pory od tamtej strony nie zadzwonił do mnie zeby zapytać co słychać itd bo dowiedzieli się od mojej mamy że straciłem pracę-bardzo to przeżyłem bo jestem jedynym żywicielem rodziny naszej trójki. Ale tłumaczyłem mojej mamie jak potraktowali moją partnerkę ze złe się z tym czuje do dziś i nie chce z nimi kontaktu bo wiem że nawet nie przeprosili za tamta sytuację od gówniary moja ciocia zwyzywała moją partnerkę bo moja mama była przeziębiona i nie pojechałem żeby zobaczyć jak się czuje a byłem z mamą w kontakcie telefonicznym co próbowałem wytłumaczyć to mojej cioci... Moja partnerka po dowiedzeniu się że mama jest przeziębiona zawiozła jej soki leki itd sprawdziła jak się czuje pojechaliśmy tam razem mimo tego że została zwyzywana. Dzisiaj miałem telefon od mojej mamy próbowałem jej wytłumaczyć całą sytuację jak to wyglądało przez te 4 lata jaki mieli wszyscy z jej szacunek a właściwie brak szacunku do mojej kobiety... Na co ona mi odpowiedziała że to ja nauczyłem całą rodzinę ze jeździłem a teraz się na nich" wylałem" ale z mojej strony to tak nie wygląda bo wszyscy z tamtej rodziny jak czegoś ode mnie potrzebowali np podpiąć komputer pod auto czy inne rzeczy to wiedzieli gdzie mieli zadzwonić a dzisiaj już niczego nie potrzebują i zaczęło się ze to moja wina kiedy mamy malutkie dziecko ja pracuje ale nie mamy już tyle czasu żeby utrzymywać że sobą kontakt poza tym nie widzę takiej potrzeby jeżeli oni nie potrafili do dzisiaj do mnie zadzwonić a ja jak dzwoniłem to nie odbierali.... Nie wiem jak to rozwiązać bo moi rodzice obwiniają mnie za całą sytuację że z mojej mamy strony- z rodziną nie mam już takiego kontaktu jak kiedyś ale moim zdaniem nie ma się co dziwić skoro Kamila-moja kobieta od początku czuła się w tej rodzinie nie chciana a moi rodzice widzieli to, to i tak udawali że tego nie widzą dzisiaj jak powiedziałem im co Kamila czuje w tej sytuacji to ona mówi że ciocia jest osobą starszą( ma 48 lat) i dlatego Martę wyzwala i nie ma się co dziwić trzeba to zrozumieć... A że rodzina nie chce ze mną a właściwie z naszą trójka kontaktu to też się nie ma co dziwić ją się powinienem pierwszy odezwać bo dotychczas tak robiłem. Coś się we mnie zagotowało bo widać że ona nie potrafi tego zrozumiec a właściwie chyba nie chce..
    • Rafał odpowiedział:
      Za to, jak wygląda relacja między Tobą a Twoją rodziną nie odpowiadasz wyłącznie Ty, ale również i oni. Skoro nie potrafią przyznać się do błędu, przyjąć perspektywy innej osoby i widzą w Tobie przede wszystkim to, co mogą zyskać dla siebie, to ta relacja będzie tak wyglądała. Rozumiem, że chciałbyś, by było inaczej, ale z drugiej strony raczej nie ma takiej dobrej woli. Sugestia, że "ciocia jest starsza" i trzeba zrozumieć jej zaburzone zachowania, nad którymi nie chce sama panować ani wziąć za nie odpowiedzialności jest kuriozalna. Myślę, że przede wszystkim powinieneś skupić się na Waszej trójce - to jest teraz Twoja rodzina i to oni powinni być najważniejsi dla Ciebie.
  • Ktoś zapytał:
    Mam 12 lat, chcę zadzwonić na telefon zaufania 116111 ale nie wiem co powuedzieć
    • Rafał odpowiedział:
      Nie musisz się tym martwić, osoby pracujące na telefonie zaufania będą wiedziały, jak z Tobą rozmawiać, to ich praca. Znajdź sobie tylko na tę rozmowę odpowiedni czas, miejsce i zadbaj, by nic Cię nie rozpraszało.
  • Ktoś zapytał:
    Dobry wieczór, to jeszcze ja (16 grudnia, 2020 7:29 PM). Bardzo chciałabym wpuścić kogoś do tej mojej "bańki", ale się boję. Wiem, że muszę coś ze sobą zrobić i to jak najszybciej. Przeraża mnie to jak bardzo mój umysł popycha mnie w stronę samobójstwa. Uciekam się ostatnio do alkoholu, bo ma on w teorii poprawiać humor i pozwalać zapomnieć o pewnych rzeczach, ale ja przez to czuję się tylko 10 razy gorzej. Niby czuję spokój wewnętrzny, bo nie muszę się już martwić o przyszłość, ale i tak gdzieś głęboko we mnie jest jakieś napięcie i niepokój. Nie wiem już co robić. Boję się, że w końcu nie wytrzymam i zrobię coś nieodwracalnego. Pokazała bym mojej mamie tą rozmowę, ale nie chcę jej martwić. Chciałabym poczekać aż do pełnoletności i iść do specjalisty na własną rękę, ale nie jestem pewna czy dam radę przeżyć tak długo. Nie mam się już czego złapać, wszystko traci jakikolwiek sens. Czuję się jakbym pływała zupełnie sama w głębokim oceanie i uciekała przed rekinem, czyli przed samobójstwem i samą sobą. Ale nie wiem czy potrafię już dłużej uciekać, ten rekin i tak mnie kiedyś dopadnie. Czuję, że to już czas żeby się poddać. Już nawet mniej boję się śmierci niż dawniej. Myślałam nad użyciem telefonu zaufania, ale chyba nie byłabym w stanie nic powiedzieć. Jak wygląda ewentualne spotkanie z psychologiem? Jak się przed nim otworzyć i jak w ogóle do niego przyjść? Jak on może mi pomóc? Czy w ogóle może mi pomóc? Z góry dziękuję za odpowiedź i za pomoc. Pozdrawiam Pana serdecznie.
    • Rafał odpowiedział:
      Alkohol, mimo że może dawać chwilową ulgę, jest uspokojeniem "na kredyt" - będziesz za to płaciła jeszcze bardziej rozchwianymi emocjami, z którymi jeszcze trudniej będzie Ci wytrzymać. Im dłużej będziesz się wahała, tym więcej będzie w Tobie lęku i trudniej będzie Ci się przełamać. Martwienie się o to, jak na wieść o Twoich trudnościach poradzi sobie mama jest przesadą, poradzi sobie z tym o wiele lepiej, niż radzisz sobie Ty, jestem pewien. To trochę smutne, że nie ufasz, że możesz na niej polegać w trudnych chwilach mimo, iż udowodniła Ci, że jest przy Tobie, możesz na nią liczyć i nie bagatelizuje Twoich problemów. Strach przed proszeniem o pomoc i mówieniem o swoich odczuciach jest chyba ważną trudnością, nad którą warto popracować w terapii. Nie czekaj długo, jeśli teraz jest Ci trudno zrobić ten krok i poprosić o pomoc, to za dwa lata może być jeszcze trudniej. Poza tym, żyjąc tak długo z takimi negatywnymi myślami na swój temat będziesz je jeszcze bardziej torowała w swojej głowie i wzmacniała. W przypadku spotkania z psychologiem lub psychoterapeutą musisz mieć zgodę rodzica, nie musi on z Tobą być na spotkaniu, ale ma prawo do ogólnych informacji na temat Twojego stanu zdrowia i rokowaniach. Taka rozmowa jest objęta tajemnicą zawodową. Tak, jestem pewien, że podjęcie terapii może Ci pomóc.
  • Ktoś zapytał:
    Dzień dobry mam 10 lat To paskudne i trochę się Wstydzę ale oglądam porno w sensie np.Drarry 18+, pornhub 18+ i tp. A do tego często jak to ująć robię sobie dobrze wiem że to dziwne ale ją po prostu muszę i wiem że ktoś nie normalne na mój wiek ale czy to znaczy że nie mogę? a w tym problemie kryje się jeszcze jeden problem bo mam 10 lat ale normalnie zachowując się jakbym miała 16 lat a jest to duży problem bo tak jakby była starsza cały czas się wku*wiam i przeklinam nauczyciel jak powiem: kurcze to się wkurzają a co dopiero jak się z denerwuje i powiem coś w stylu: ty jeb*na zdzi*o teraz ja miałam mówić. (To się już stało na matmie) nie wiem co robić
    • Rafał odpowiedział:
      Z tego, co piszesz rozumiem, że jest w Tobie dużo złości i napięcia, nad którym nie panujesz, a które rozładowujesz przez masturbację. To jednak tylko doprowadzi Cię do tego, że będzie Ci z nim jeszcze trudniej i jeszcze trudniej będzie zapanować nad swoim zachowaniem pod jego wpływem. Na pewno dobrym pierwszym krokiem będzie odcięcie się od pornografii, która tylko nasili Twoje trudności z emocjami. Następnym krokiem będzie uczenie się obserwowania i bardziej konstruktywnego radzenia sobie z napięciem i złością. Tu może być bardzo pomocny na przykład psycholog szkolny, w ogóle myślę, że warto, byś porozmawiała z rodzicami o swoich problemach ze złością. Nie staraj się zachowywać jak byś miała 16 lat, kiedyś będziesz tyle miała, a czasu, gdy nie musiałaś się zachowywać jak szesnastolatka nikt Ci nie odda.
  • Ktoś zapytał:
    CD. Pisałam dzisiaj do Pana 17.12 12:07, dziękuję bardzo za odpowiedź ulga na Sercu, że to nie we mnie tkwi problem, bo miałam już wyrzuty sumienia, że to ja robię błąd bo próbuje się że wszystkim wyrobić zanim mąż wróci z pracy a teraz już wiem że błąd leży ogólnie w tym iż do tej pory zwlekałam i na siebie wzięłam wszystko a nie było podziału obowiązków u nas. Muszę porozmawiać z mężem.dziekuje z całego serca 🙂 super, że jest ktoś do kogo można napisać nawet Anonimowo i pomoże 🙂 pozdrawiam
    • Rafał odpowiedział:
      Jestem pewien, że jesteście wspólnie razem w stanie ustalić jakieś zmiany, dzięki którym będzie Wam się lepiej żyć. Zwracaj baczniejszą uwagę na myśli wywołujące w Tobie poczucie winy i że musisz się bardziej starać, jeśli to nawyk, mogą pojawiać się też w innych sytuacjach i sprawić, że znów zapędzisz się tak, że zapomnisz o sobie. Powodzenia!
  • Ktoś zapytał:
    Witam, mam problem z moim chłopakiem.. Mianowicie jesteśmy w związku 4 lata mam dziecko, ale na początku naszego poznania wiedziałam że ma kredyt do spłaty 40 tys spłacał po 2 tys nagle po 3 latach okazało się że ma jeszcze do spłaty 70 tys kredytu na co jak się go zapytałam jak to możliwe odpowiedział że sam nie wiedział, żałuję do dziś że się z nim związałam ponieważ do dzisiaj ten kredyt spłacamy z czego żyjemy z jednej pensji tylko on pracuje.. Ostatnio się okazało że miał do zapłaty ostatnia ratę w plusie 70 zł za telefon kiedy wziął kiedyś, dzisiaj przyszło pismo że jeszcze 147 zł dopłaty.. Ma pretensje do mnie ze mu nie wierzę, że go sprawdzam co prawda kocham go tylko ciągle się kłócimy o ten kredyt i o to że mnie oszukuje na co odpowiada że mam go nie kontrolować.. Nie wiem co robić mamy dziecko chce żeby to się utrzymało wszystko żebyśmy spłacili to co ma on do płacenia tylko muszę konkretnie wiedzieć co i jak.. Chciałabym pojechać z nim do banku do plusa żeby się dowiedzieć wszystkiego co i jak i ile jeszcze do spłaty z tym że on mnie traktuje jakby mu na tym nie zależało jakbym go śledziła i kontrolowala nawet sama się tak czuje.. 🙁 mało tego nie mam już chyba do niego zaufania w kwestii finansów rozporządzanie pieniędzmi robię ja w domu tak się umówiliśmy ale słyszałam od niego dzisiaj ze jest zadowolony bo nie wydajemy na głupoty ale zmęczony tym kontrolowaniem go jakbym była jego mamą.. Co by mi Pan poradził w takiej sytuacji, czuje się dość chamsko wobec siebie bo muszę go sprawdzać ale też nie chce żeby narobił więcej błędów i tłumaczyłam już to mu tylko mówi że rozumie to wszystko ale mam wrażenie, że wpusza jednym uchem a drugim wypuszcza to co ja do niego mówię.
    • Rafał odpowiedział:
      Myślę, że powinniście szczerze porozmawiać o własnych finansach, podsumować wszystkie zobowiązania i spotkać się z doradcą finansowym, który pomoże Wam uniknąć spirali długów znaleźć sensowny model spłaty, który wspólnie będziecie realizowali. Taki kredyt jest sam w sobie stresujący, nadmierna kontrola jednej strony może jeszcze bardziej zwiększyć stres, w jakim żyjecie. Takie decyzje powinny być podejmowane wspólnie, kontrolowanie partnera może przynieść odwrotny skutek.
  • Ktoś zapytał:
    Dzień dobry, piszę ponieważ myślę, że mam problem z samą sobą. Od dłuższego czasu chodzę zdenerowana, rozdrażniona wszystko mnie denerwuje. Mam dziecko 7 miesięcy ząbkuje, sprzątanie na głowie gotowanie zajmowanie się dzieckiem zabawa z nim, mąż pracuje na drugich zmianach od 15-23.. Z rodziną nie mam kontaktu ani swoją ani męża i nie mam na kogo liczyć.. Przerasta mnie raczej chyba już wszystko, głupi papierek na podłodze czy rozsypane zabawki dziecka... Nie mam ochotę nawet na seks kiedy mąż by chciał to ja zwyczajnie albo nie mam siły albo mi się nie chce, przez moją zmianę w sobie na gorsza nawet czuje ze mój mąż nie jest mnie wart że nie nadajemy na tych samych falach on ma czas na wszystko ja z kolei nie,chcialabym mieć już teraz najlepiej zaraz wszystko zrobione ..przyznaje ze tak naprawdę chyba znajdę każdy pretekst do kłótni ostatnimi czasami... Czy to jest depresja? Czy po prostu zmęczenie bo śpię po 4-5 h w nocy? Mogę coś z tym zrobić...? Chciałabym się zmienić.
    • Rafał odpowiedział:
      To niekoniecznie musi być depresja, ale jest to na pewno prosta droga do kryzysu. Na pewno krokiem we właściwą stronę będzie zadbanie o siebie, czas wolny i odpoczynek i szczera rozmowa z mężem o lepszym podziale obowiązków między Wami. To nie Ty masz się zmienić, tylko sposób, w jaki żyjesz / żyjecie.
  • Ktoś zapytał:
    Dobry. Ja mam problem. Mianowicie masturbacia. Jestem młodym człowiekiem wierzac i chce zaprzestać
    • Rafał odpowiedział:
      Masturbacja jest naturalną formą aktywności seksualnej i zazwyczaj nie trzeba nic z tym robić. Na czym właściwie polega problem, że "chcesz zaprzestać"?
  • Ktoś zapytał:
    Dobry wieczór, napisałam do Pana 16 grudnia o godzinie 10:15 AM. Dziękuję bardzo za odpowiedź. Na umówioną wizytę nie udało mi się dotrzeć, bo spanikowałam. Moja mama powiedziała, że jestem w pilnej potrzebie i wizyta była dosłownie na drugi dzień. Nie jestem pewna czy jestem tym pilnym przypadkiem, w każdym razie w tamtym momencie ze stresu zupełnie zapomniałam o swoich problemach i uznałam, że powiedzenie o tym rodzicom było głupie i dziecinne (powiedziałam tylko mniej więcej, że potrzebuję porozmawiać z kimś, kto zna się na ludzkim umyśle). Przekonałam mamę, że nic mi nie jest i zmusiłam do odwołania wizyty. Nie wiem czy jest sens próbować jeszcze raz umawiać się z psychologiem. Przeraża mnie to. Nie sądzę, by to rodzice byli źródłem moich problemów. Właściwie to dzięki nim jeszcze żyję i waham się przed podjęciem ostatecznej decyzji. Jestem absolutnie jedną nogą na tamtym świecie, ale chyba chciałabym jeszcze poczekać, odzyskać nadzieję. Czuję pustkę i spokój wewnętrzny, ale jak zaczynam się przygladać innym, cieszącym się życiem ludziom ta bezkresna pustka staje się ciężka do wytrzymania. Im bardziej odkrywam siebie, tym bardziej siebie nienawidzę. Czy jest jeszcze dla mnie szansa? Czy np. znalezienie sobie jakiegoś hobby lub czegoś takiego pozwoli mi zająć czymś mój umysł? Czy da się wyjść z takiego położenia, w jakim się aktualnie znajduję, jakoś samoczynnie po upływie pewnego czasu? Dlaczego potrafię podtrzymywać innych na duchu i poprawiać im humor, a sobie nie jestem w stanie w żaden sposób pomóc? Zrobiłabym wszystko by innych uratować, a siebie najchętniej zrzuciłabym z klifu. Nie mam też pojęcia dlaczego tak bardzo siebie nienawidzę. Jestem już tym wszystkim zmęczona. Co mogę zrobić, wykluczając spotkanie z lekarzem i rozmowę z rodzicami? Czy da się zrobić coś innego?
    • Rafał odpowiedział:
      Świetnie, że się odezwałaś, myślałem o Tobie jak sobie tam radzisz. Bycie nastolatkiem to nie bułka z masłem, sam też nie miałem najłatwiej w Twoim wieku. Nie napisałem, że problem tkwi w Twoich rodzicach, lecz w Twoim myśleniu i nastroju, który jeszcze bardziej je nasila. Z resztą sama przyznałaś, że możesz liczyć na swoją mamę i spotkałaś się z jej strony z troską i zrozumieniem. To Ty stchórzyłaś, bojąc się swoich emocji i tego, jak zostaniesz odebrana. To się zdarza i nie ma w tym nic dziwnego, im dłużej ludzie siedzą sami w takiej bańce przepełnionej cierpieniem, tym częściej zaczynają myśleć, że są nic nie warci, nie zasługują na miłość i zrozumienie oraz nie ma dla nich nadziei. To, czego doświadczasz, nie jest niczym niezwykłym, wielu ludzi doświadcza depresji i wielu tego nie zauważa, gdyż tkwi w swoich bańkach. Może nawet ktoś z osób, które znasz tkwi w podobnej, ale robi dobrą minę do złej gry? Częściej to bliscy zauważają, że ktoś doświadcza depresji, niż on sam. Ty masz tego świadomość, wiesz, że było inaczej i że to jest odmienny stan. To trudna świadomość, ale jest też Twoją siłą. Całe szczęście dla Ciebie, w Polsce nie ma klifów. Czas zrobić kolejny krok i zaprosić kogoś do tej swojej banieczki, zamiast się tam rozgaszczać. Jesteś w stanie wyjść z niej silniejsza, mądrzejsza i dojrzalsza, ale nie próbuj sama. Widzę, że chęć pozostania w banieczce walczy w Tobie z lękiem przed spotkaniem z drugą osobą. Te Twoje pomysły, by poradzić sobie sama są podobne do tego, jak byś chciała sama wyciągnąć się z bagna ciciągnąc w górę za kucyk. Szkoda czasu i energii. Z pomocą jesteś w stanie wyjść z tego po prostu szybciej i mniejszym kosztem, no i nauczysz się lepiej rozumieć swoje emocje i dojrzalej ich doświadczać. Daj sobie szansę tym razem, zwłaszcza, że to dla Ciebie całkiem nowe doświadczenie, ewentualnie następnym razem możesz sama zdecydować, jak długo chcesz się z tym bujać. Mam pomysł, może pokaż mamie tą naszą rozmowę, to na pewno pomoże Ci się przełamać. Trzymaj się!
  • Ktoś zapytał:
    Witam mam pytanie co mogę w zrobić mąż poszedł na terapię do Pani psycholog i zostali kochankami dostałam sama z 2 dzieci jestem po rozwodzie a oni zamieszkali razem gdzie ty jest etyka zawodową.
    • Rafał odpowiedział:
      W obecnym systemie prawnym w zasadzie nic, z resztą Kodeks Etyczno-Zawodowy Psychologa nie reguluje relacji między terapeutą a pacjentem po zakończonej terapii. Jeżeli psycholog jest jednocześnie psychoterapeutą, może Pani wystąpić ze skargą do stowarzyszenia psychoterapeutycznego, w którym jest zrzeszony. Rozumiem, że trudno jest się Pani pogodzić z decyzją męża o odejściu, to, co może Pani zrobić dla siebie, to na przykład poszukanie dla siebie pomocy, by uporać się z emocjami w tym trudnym czasie.
  • Ktoś zapytał:
    Witam mam bardzo duży problem i nie wiem co mam robic.Mam syna w wieku 16 lat który ciągle pcha się w kłopoty. Zacznę od tego że 6 lat mieszkałam za granicą A od 2 lat jesteśmy w Polsce i od tego czasu zaczęły się kłopoty.Pierw było palenie papierosów potem inne używki typu trawa i alkohol ,była terz kradzież auta ze skutkiem wypadku .Myslalam że coś syn zrozumiał i że wkoncu się ogarnie kilka razy z nim rozmawiamy w miesiącu o tym co nas martwi ciągle obiecuje poprawę Ale słowa nie dotrzymuje.Syn jest pod opieką psychiatry i bierze leki ale jest terz pod opieką psychologa Ale twierdzi że nie jest mu potrzebny żaden obcy człowiek który będzie nim kierował czy coś mu wmawia bo on wie wszystko lepiej.Od jakiegoś czasu giną mi terz pieniądze boję się odwrócić choćby na moment bo ciągle coś ginie jak nie pieniądze to papierosy i wiem że to on kilka razy został przyłapany Ale on twierdzi że nic się nie dzieje.Ja już niemam siły chce się poddać myślę nad wyrzuceniem go z domu ,mam wrażenie że on uważa że wszystko co robi to jemu się nalezy i będzie mu przez nas rodziców wybaczane(nawet kiedyś użył tego sformułowania przecież mnie kochasz to mi wybaczysz ) Do szkoły chodzi tak jak mu pasuje wogole się nie stara A do nauczycieli jak pytaja dlaczego tak jest odpowiada ... Bo tak.... lub, A tak wyszło.... Zero jakiegokolwiek poczucia winy czy odpowiedzialności .Blagam ja już nie daje rady
    • Rafał odpowiedział:
      Myślę, że jakimś pomysłem może być terapia rodzinna, ewentualnie wystąpienie do Sądu Rodzinnego o skierowanie syna do Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego.
  • Ktoś zapytał:
    Dzień dobry, mam pewien problem - ciągle myślę o śmierci, samobójstwie. Nie jestem smutna czy przygnębiona, wręcz przeciwnie. Ale wszystkie moje działania i myśli kierują się w jednym kierunku - nie ma dla mnie przyszłości, jak przydarzy się sposobność to popełnię samobójstwo. Zdaję sobie sprawę, że to nie jest normalne, ale nie potrafię spojrzeć na moją sytuację z innej strony. Psycholog czy terapeuta odpadają. Próbowałam już raz się zapisać na wizytę, ale nie udało mi się tam dotrzeć. Jedyne co z tego wynikło to zamieszanie i niepokój moich rodziców. Nie chcę ich skrzywdzić, ale nie potrafię ogarnąć swojego życia i myśli. Wiem, że jestem bezużyteczna, nieadekwatna i do niczego, jedyne co robię dobrze to zabieranie innym ludziom tlenu, ale czuję jakiś taki dziwny spokój wewnętrzny. Jakiś czas temu czułam niepokój dosłownie z każdego błahego powodu, a teraz jest we mnie tylko cisza i spokój. Chyba już straciłam nadzieję i się pogodziłam. Nie wiem czy chcę umierać, ale wydaje się być to jedyną rozsądną dla mnie opcją. Chciałabym się dowiedzieć, jak poradzić sobie z tym na własną rękę? Da się jakoś przestać myśleć o sensie życia, przynajmniej na jakiś czas? Nie wiem co robić. Nie wiem czy opłaca się mi czekać dłużej na nie wiadomo co. Codziennie mówię sobie, że muszę dotrwać chociaż do ukończenia szkoły, a co potem? Czy jest sens się męczyć jeszcze kilka lat? Znam siebie i wiem, że nic się nie zmieni. Ale moi rodzice są przejęci i zmartwieni, że w ogóle pomyślałam o psychologu i nie chcę ich zawieść. Czy dam radę pomóc sobie sama bez udziału psychologa itd.? Jak tak, to jak? Dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam i życzę miłego dnia 🙂
    • Rafał odpowiedział:
      Nie wiem, z jakich powodów nie udało Ci się dotrzeć na umówioną wizytę u terapeuty, ale na pewno warto spróbować. Skoro nie udało Ci się uporać z tym na własną rękę do tej pory, to warto poszukać profesjonalnej pomocy. Nie pozwól sobie, by negatywne myślenie dłużej kształtowało to, jak widzisz siebie, świat i innych. Myślę, że pomysł spełniania oczekiwań rodziców i przekonanie, że "nie możesz ich zawieść" jest sporą przyczyną Twoich problemów. Nie urodziliśmy się po to, by spełniać czyjeś oczekiwania, ale by poznawać siebie i rozwijać się w zgodzie ze sobą. Myślę, że jak zaczniesz odkrywać to, jaka jesteś, a nie jaką wyobrażasz sobie, że inni chcą, byś była odkryjesz, że jesteś całkiem w porządku. Nie siedź za długo w tym stanie, poszukaj dla siebie pomocy.
  • Ktoś zapytał:
    Witam mam pytanie do pana ....jako dziecko byłam porzucona przez rodziców ,znalazłam sie w rodzinie zastępczej oboje rodziców straciło prawa rodzicielskie.Przeszłam bardzo złożony proces wypierania ze świadomości fakt posiadania rodziców ...We wczesnym dzieciństwie z powodu braków mozliwosci realnej oceny sytuacji i wyciągania wniosków odczuwalam duże wyobcowanie poczucie inności ...gdyż zauwazalam swoich rówieśników i widoczne dla mnie jak ważni w ich życiu sa ich rodzice ...Obwinialam się tak na poziomie dziecięcego rozumowania ze to pewnie we mnie tkwi przyczyna ze rodzice mnie nie chcą ...bo np nie uczę sie wystarczająco dobrze lub nie jestem wystarczająco ładna .Wyszukiwalam wszelkie mozliwe przyczyny by usprawiedliwic zachowanie rodziców ...Jako nastolatka był to moment najbardziej dla mnie trudny i kryzysowy ....kierowałam swoja agresję w stosunku do opiekuna prawnego obwiniajac ze to na pewno jego wina ze tak sie stało tutaj jest mowa o agresji słownej z nastawieniem zeby ranić tak jak mnie zraniono .Wszystkie dotychczasowe moje bardzo dobre wyniki w nauce obnizyly sie nawet nie do 1 ale do 0.W końcu jednak uznałam ze po prostu rodzice mnie nie kochają wiec była następna faza zrezygnowania i obojetnosci .I teraz moje pytanie do pana czy psycholog moze ustalić ze takie zaniedbanie emocjonalne przez rodziców moze mieć duży wpływ na jego psychikę i czy moze wydać opinie na piśmie.Jest to bardzo dla mnie ważna sprawa bo po 46 latach listami zaczęła nekac mnie matka (opuściła mnie gdy mialam rok i nigdy wiecej jej nie widzialam) ....domaga sie opieki nad sobą ...mój cały wewnetrzny spokój runął w gruzach od kad sie pojawila nie mogę spać ani na niczym sie skupić .Wdzieczna byłabym za odpowiedz .
    • Rafał odpowiedział:
      W Twojej historii ściera się wiele płaszczyzn, przede wszystkim emocjonalna, moralna i prawna. Rozumiem, że to, że matka odnowiła kontakt z Tobą i domaga się opieki wzbudziło w Tobie wiele emocji, rozumiem, że wracają również i te, których doświadczałaś jako dziecko doświadczające porzucenia przez rodziców. Nie jestem prawnikiem, ale z tego, co widzę nawet rodzice pozbawieni władzy rodzicielskiej mają prawo domagać się od dzieci opieki, jakkolwiek moralnie wątpliwe by się to wydawało, chyba że pozostaje w sprzeczności z zasadami współżycia społecznego i regułami godziwego postępowania (w tej sprawie warto, byś skonsultowała się z prawnikiem). Problemy, które przeżywasz nie są problemami małego dziecka, którym byłaś, gdy to się działo i osobiście wątpię, by ktokolwiek wystawił Ci taką opinię łączącą je z wydarzeniami z przed prawie pół wieku. Ja tego nie zrobię. Pytanie, czego od niej oczekujesz? Jeśli sądzisz, że w jakiś sposób Cię to uspokoi lub będzie kartą przetargową w rozmowach z matką, to może to być ślepą uliczką. Ze swojej strony proponowałbym Ci kontakt z psychoterapeutą, który pomógłby Ci przejść przez ten trudny emocjonalnie dla Ciebie czas i znaleźć siłę, spokój i równowagę w sobie. No i z prawnikiem, rzecz jasna.
  • Ktoś zapytał:
    Mam problem psycholog szkolny jest przeciwko mnie czego był nie zrobiła a mam tak że często płacze po nocy i w dzień jak nikt nie patrzy i ogólnie dużo objawów depresji i nerwicy (depresji więcej) na prawdę nie chcę mówić rodzicom bo jak ostatnio powiedziałam to tacie to mnie wyśmiał a mama nie zasługuje na cierpienie z mojej winy nie wiem co robić raz napisałam i jakiś Rafał opisał żeby rozmawiać z rodzicami albo z psychologiem szkolnym NIE MOGĘ czy jest inne wyjście?
    • Rafał odpowiedział:
      Nie jakiś Rafał, tylko ja Ci odpisałem, tak jak odpisuję na każde pytania tutaj. Nie sądzę, by psycholog szkolny był "przeciwko Tobie", poza tym to, co przeżywasz nie jest Twoją winą. Jestem pewien, że możesz porozmawiać z mamą, możesz też zadzwonić na młodzieżowy telefon zaufania 116 111
  • Ktoś zapytał:
    Dzień dobry. 2-3 tygodnie temu skończyłam kłótnie z dwoma osobami i nadal się nie pogodziliśmy a z racji że zbliżają się Święta Bożego Narodzenia to chciałabym się pogodzić. Kontakt z nimi miałam na Messengerze ale mnie zablokowali. Mamy też cały czas kontakt w grze. Wie pan może co bym mogła napisać żeby się pogodzić? Od czego zacząć? Jeśli miałabym ich przeprosić to fo zrobić jeśli mi nie będą wierzyć w przeprosiny itd.*W tej kłótni to się wydaje że to ja zaczęłam więc to chyba ja ich powinnam przeprosić zamiast oni mnie*
    • Rafał odpowiedział:
      Chyba warto, byś przemyślała, czy chcesz to zrobić, bo zależy Ci na tej znajomości, czy po prostu chcesz się trochę lepiej poczuć sama ze sobą na święta. Jeśli chcesz ich przeprosić, to najlepiej by było zacząć właśnie od przeprosin.
  • Ktoś zapytał:
    Witam , chyba potrzebuje rozmowy ze specjalistą. Wydaję mi się że mam problem z alkoholem potrafie pić przez trzy dni głównie piwo 10 lub więcej dziennie , na drugi dzień niewiele pamiętam później dzień trzeźwieje przy okropnym samopoczuciu i na kilka dni wracado życia i tak w koło .
    • Rafał odpowiedział:
      Też tak myślę. Zachęcam do kontaktu z poradnią leczenia uzależnień lub ewentualnie ze mną, wolne terminy można znaleźć na mojej stronie. Ustalimy, jakiego rodzaju pomocy potrzebujesz i co jesteśmy w stanie zrobić wspólnie.
  • Ktoś zapytał:
    Co mam zrobić jeśli nie potrafię poradzić sobie sama ze sobą. Mam 16 lat i przez wydarzenia z lat dziecięcyh oraz tych niedawnych dzieje się ze mną coś złego. Chciałabym żeby ktoś mi pomógł ale wstydzę się zapytać albo poprosić kogokolwiek o pomoc, nie wiem dlaczego. Mam problemy w kontakach z innymi ludźmi, oraz nie potrafię poradzić sobie ze swoimi emocjami odreagowuje je w niewłaściwy sposób. Mam wiele ambicji i marzeń do spełnienia , ale przez to co się dzieje w mojej głowie odczuwam jakąś blokadę, której nie mogę się pozbyć. Chciałabym żyć normalnie bez tego bólu który mi towarzyszy i tych natrętnych myśli. Czasami jest dobrze ale potem to znowu wraca, i nie rozumiem tego. Co mam zrobić? Często wydaje mi się że może za bardzo wszystko wyolbrzymiam, że sobie to wmawiam dlatego niee potrzebna mi żadna wizyta u psychologa, może mogę poradzić sobie z tym jakoś sama?
    • Rafał odpowiedział:
      Skoro nie poradziłaś sobie z tym sama do tej pory, to nie ma sensu dalej samej się z tym zmagać, czas o tym z kimś porozmawiać, przede wszystkim z rodzicami - potrzebujesz ich zgody, by spotkać się z psychologiem lub psychoterapeutą, jako że jesteś osobą niepełnoletnią. Alternatywnie, spróbuj zacząć taką rozmowę z psychologiem szkolnym, pedagogiem lub nauczycielem, do którego masz zaufanie - on pomoże Ci odbyć taką rozmowę z rodzicami.
  • Ktoś zapytał:
    Nie wiem kto to czyta ale proszę o radę mam 11 lat i zmagam się z depresją... Szukałam pomocy w internecie i trafiłam tutaj nie chcę mówić rodzicom ani bliskim bo nie chcę żeby mówili do mnie jak do psychicznej słyszałam o antydepresantach ale nie wiem czy to dobry pomysł z psychologiem też nie chcę za bardzo gadać bo nie znam tych ludzi no i...Często udaję zadowoloną bo nie chcę żeby wiedzieli raz wziełam się na odwagę i powiedziałam tacie że chyba mam depresje ale nie uwierzył bo zwykle udaję uśmiechniętą nie wiem co mam zrobić a do tego zaczęłam przechodzić dojrzewanie CO ROBIĆ???
    • Rafał odpowiedział:
      Ja to czytam, jestem psychologiem i właścicielem tej strony. Porozmawiaj szczerze z rodzicami i poproś, że chciałabyś spotkać się z psychologiem lub psychoterapeutą, ktory oceni, z czym się borykasz. Możesz wcale nie mieć depresji, lecz borykać się z innymi problemami, nie próbuj się diagnozować, zostaw to specjalistom. W tym wieku potrzebujesz zgody rodziców na pójście do specjalisty. Możesz też zacząć od rozmowy z psychologiem szkolnym, pedagogiem albo nauczycielem, do którego masz zaufanie.
  • Ktoś zapytał:
    Chciałabym iść na wspólną terapie...ale On kompletnie nie bierze tej opcji pod uwage gdyż uważa że wszystko jest okej...A Ja się czepiam jak każda kobieta.Irytuje mnie to bo do póki nie zaszłam w ciąże nieprzeszkadzało mi nie trułam bo nie czułam że Jego syn nas jakoś połaczy...nigdy nie ingerowałam w ich relacje bo nieprzeszkadzało mi byłam dorosła wiedziałam ze Syn jest jego i ma matke a to jak sobie i na ile sobie pozwoli to jego odpowiedzialność ja Mu z boku podpowiadałam..ale efekcie i tak nic z tego nie zrobił sobie i Bardzo dłużo czasu spedzałam żeby go wyciągnąć z dołka...w końcu widze że się udało...i teraz gdy zaraz zostane matką mam wrażenie że powinnam zrobić tak zeby w końcu poukładać ten cały bałagan który panuje i w którym bede wychowywać nasze dziecko.Myśle czasem że może powinnam zostawić partnera skoro Z synem ma takie relacjie i nie widzi potrzeby wprowadzenia jakiś ograniczen dla nas domowników.Nie jestem w stanie mu wyjaśnić bo za kazďym razem jak jest dobrze i odnosze wrażenie że mamy kompromis Jego syn nawala zasady on zamiast zareagować woli się napić i potem oczywiście jest kac a po kacy nie ma żadnej rozmowy bo minoł weekend i Wyszło jak wyszło...Syn zadowolony A Ja znowu nie moge wynegocjować swoich potrzeb...To chyba najlepiej się rozsatać...mimo że jestem Typem kobiety która woli naprawiać niż wymienić na nowszy model...tylko zaczyna mi juz brakować sił jak nigdy
    • Rafał odpowiedział:
      By coś naprawiać w związku potrzeba współpracy obu osób, jedna osoba w pojedynkę tego nie zrobi. Z tego, co Pani pisze, bez współpracy ze strony męża i wzięcia przez niego odpowiedzialności nie uda Wam się ustalić wspólnych zasad, o które będziecie wspólne dbali.
  • Ktoś zapytał:
    Czy Jako partnerka bedaca z Partnerem który ma syna nie mogę mieć swojego zdania jesli chodzi o sposób funkcjonowania domu tylko muszę podporządkować się?? Ja wiem ze teraz dzieci mogą wszystko nawet jeśli nie mają wzorców bo ich jedyny wzorzec to gry chipsy i balowanie z dorosłymi ...to Ja widzac ze to nie jest normalna relacja Tata z synem to nie powinnam się w to wtrącac i podporządkować się im? Troche jestem zaniepokojona tym co mi podpowiada Pan a chciałabym znalesć złoty środek dla nas.Nie jestem przekonana że poddanie się ich zasadom bycia wpłynie dobrze na nas...i na nasze wspólne zycie z Naszym wspólnym dzieckiem.Zostane mama pieewszy raz marzyłam o Tym od 5 lat i już starciłam nadzieje że kiedy kolwiek Zostane mamą.Teraz gdy nie długo nią zostane martwie sie bo to co się dzieje w naszym życiu bunt nastolatka i samowolka w malutkim mieszkaniu przytłacza mnie bo nie chce zeby moje dziecko w nocy kiedy powinno mieć spokój nie bd tego miało.Starsznie trudno mi zrozumieć ze to Ja powinnam się dostosować kiedy to staram się wyprowadzić złe nawyki.Poprosze o podpowieć jak to zaakceptować.
    • Rafał odpowiedział:
      Mam wrażenie, że postrzega Pani komunikację jako narzucanie innym swojej woli kontra podporządkowanie się. To będzie potencjalnie prowadziło do konfliktów. Jeśli myśli Pani o złotym środku, to trzeba go wypracować wspólnie z partnerem. Może wspólne spotkanie z terapeutą mogło by pomóc Wam bardziej konstruktywnie ze sobą rozmawiać.
  • Ktoś zapytał:
    Aha...to co ja powinnam zrobić skoro staraliśmy się razem wyznaczyć zasady które zawsze naginał Jego syn a Partner kompletnie nie potrafi wyznaczać granic.Czy powinnam nic nie robić jesli widze ze jest dobrowolka...Wieczorne jedzenie słodyczy czy chipsow i do północy granie w gry i patrzenie w telefon?Syn ma 12 lat ...Partner nadłuzywa alkoholu udało mi się go troche opanować bo oczywiscie syn nie widzi nic złego ze tata jest pijany...Mam duży progres jesli chodzi o partnera który ma zasobą nieudany związek w którym realcje były krzykliwe i negatywne.Jeśli narzucam swoje potrzeby czyli staram sie zeby wszystko było na swoim miejscu to powinnam podporządkować się do zycia wzgledem ich bez zadnych zasad? Jestem w ciązy i mamy mieć dziecko z partnerem chciałabym zeby jednak zapanował ten porządek i wszystko było jak się należy...czy to jest takie złe ze chce zeby w domu było najnajlepiej...? Dodam tylko ze wszystko jest dobrze jak mieszkamy razem...mamy tylko problem gdy przychodzi syn który nie chce się wg podporządkować ...a zrezygnowałam z proszenia go o sprzataniu po sobie czy wyrzucenia śmieci bo to oznacza ze się czepiam wiec poprostu staram się nie czepiać.Ale wyznaczenie godziny spania 22 też nie powinnam wymagać jesli nie zgadza się? To co Ja moge.
    • Rafał odpowiedział:
      Jeśli wspólnie z mężem ustalaliście zasady, a mąż je unieważnia lub nie egzekwuje, to rzeczywiście nie wiele Pani może. Proponuję szczerą rozmowę z partnerem o tym, na jakich zasadach on chciałby, by funkcjonowała Wasza rodzina. Warto przemyśleć, na ile jego trudności z używaniem alkoholu wiążą się z brakiem zaangażowania we wspólne funkcjonowanie.
  • Ktoś zapytał:
    Ja zaczynam wątpić w swoje poglądy.Dla mnie dziecko powinno o 22 spać i to nie powinno być czymś co sprawia ze z partnerem kłócimy się jak bym przynajmniej o jego syna wymagała codziennej kompiel czego absolutnie nie moge juz wypowiedzieć bo już po proszeniu o podporządkowaniu się do tej godziny jest tak nie przyjemnie ze jego syn postanowił nie przyjezdzac i mam wrażenie ze takim buntem próbuje od niego wymusisz na swoim ...oczywiscie za synem stoi murem matka która dotych czas była zła matką bo zali się ze na niego strasznie krzyczy i nie chce z nią mieszkać bo nie może sobie pozwolić zapewne na tyle ile mógł u Taty.Zaraz bd z partnerem miała dziecko nie chce zeby było tak jak dotych czas samowolka...chce zeby w domu zapanował jakiś porządek..czy to ze mnie robi zła osobe.Zrezygnowałam zeby mu ograniczać słodycze czy nocne granie i jakieś inne jak to nazywa wymysłach.
    • Rafał odpowiedział:
      Nie wiem, ile syn ma lat, ale ewidentnie to, jak Pani komunikuje się z nim i jego ojcem nie działa. Chyba czas zastanowić się, wyciągnąć wnioski i przestać trzymać się kurczowo pomysłów, które nie działają.
  • Ktoś zapytał:
    Witam...Mam Pytanie Jestem w związku z Partnerem 8 lat..Ma on syna.Nigdy nie ignerowałam w ich relacje i wychowanie...mimo ze czasem starałam sie informować partnera ze za duzo pozwala.Teraz sytuacja się zmieniło jestem w ciązy i chciałabym zeby w domu zapanował porządek..i oczywiście są ogrone problemy.Bunt syna partnera który w zaden sposób nie chve ulec zmianą które staram się wprowadzić...i oczywiscie nie udało się ograniczyć jedzenie chipsów i słodyczy...bo się okazało ze się czepiam dziecko może jesc tabliczke czekolady chipsy ciastka i co tylko w półce znajdzie...Absolutnie nie moge wymagać zeby nie jadł na łózku które potem jest całe w chipsach juz nie wspomne ze w brudnych ciuchach..to mam juz na to patent kłade zawsze koc...ale chciałabym zeby chociaż mógł pójść nam na ręke i kładł się o 22 bo absolutnie nie moge mu zabronić wyłaczyć gre czy tv bo wyszłoby ze się znedzam nad nim a on się czuje niechciany w domu.Prosze mi powoedzieć czy ze mną jest coś nie tak czy mój partner potrzebuje porady psychologa który mu uświadomi ze czasem wyznaczanie granic dziecku to nic złe.
    • Rafał odpowiedział:
      To nie partner potrzebuje psychologa, ewentualnie Pani. Narzucanie innym swojej wizji świata i "porządkowanie" rodziny po swojemu sprawi, że w domownikach będzie jeszcze większy opór a w Pani jeszcze więcej frustracji. Wspólne zasady powinny być ustalane wspólnie.
  • Ktoś zapytał:
    Dzieńdobry , 3 lata temu chorowałam na niedobór żelaza mionowicie anemia czas ten dla mnie był niesamowicie traumatyczny, ponieważ włosy wypadały mi garściami. Było ich zbyt wiele, zeby można było policzyć każde z osobna, przez to wszystko płakałam dosłownie codziennie 🙁 bo, myślałam ze wyłysieje, skończyło się to i już jest normalnie tylko problem tkwi we mnie. Do teraz kiedy wypada mi normalna ilość włosów, czasami trochę więcej nie potrafię się z tym pogodzić i popadam w atak histerii, albo mam zrąbany dzień dosłownie codziennie. Codziennie kiedy się czesze sprawdzam każdy włos który mi wypadł, i liczę je dosłownie w ciągu dnia, bo myśle ze to zaduzo kiedy nie jest. Wszelkie przetlumaczenia przez mame mi nie pomagaja. Problem ten mam juz 3 lata nie moge wogole zapomniec o tych wlosach tak jak inni nie Dbaja ile im wypada a mi tak, przez caly czas uwazam ze wlosy są dla mnie strasznie ważne, aż popadłam w obsesje. Co mam robić? Chciałabym żyć tak jak inne dziewczyny które się nie przejmują tak swoimi włosami. Ja za to muszę się denerwować dosłownie codziennie proszę o pomoc.
    • Rafał odpowiedział:
      Rozumiem, że czas anemii wywołał w Tobie Duży lęk, ale to, jak zaczęłaś sobie z nim radzić doprowadziło do problemów o charakterze zaburzeń lękowych. Pomyśl o podjęciu psychoterapii.