Zapytaj mnie o cokolwiek (anonimowo)

Masz pytanie? Zadaj je tutaj anonimowo. Twoje pytanie wraz z odpowiedzią ukaże się na tej stronie.

Twoje pytanie zostało zapisane i ukaże się, gdy tylko uzyska odpowiedź.

Pytania zadane do tej pory:

  • Ktoś asked:
    Witajcie. Mamy problem z bratem ( lat 43),ktoremu przepisano Olanzapine a on nie chce slyszec o braniu lekarstw. Przez swoja manie przesladowcza stracil prace. I to juz nie jedna...Niby policja namawiala pracownikow to takiego dzialania w pracy zeby mojego brata jej pozbawic. Chodzil fotografowal to co zrobil mowil pravownikom ze wie,ze chca go w cos wrobic. Robil nie to co od niego wymagano tylko zawsze na przekor ( bo niby specjalnie tego wymagaja). Ludzie nie wytrzymali tego i musisl isc. Teraz rozmawia z nami godzinami i juz nawet do domu mu po nocach ktos wchodzi i niszczy plytki,panele,meble... Co z tym robic? Wiadomosci o lekach nie przyjmuje,bo mu nic nie jest-jak twierdzi. Bral wczesniej inne leksrstwo ale stwierdzil,ze jest wszystko ok i przestal z dnia na dzien brac. Jak mamy z nim rozmawiac? Powinnam mu mowic,ze jest chory i musi brac tabletki? Sluchac jego godzinnych wypowiedzi i nie komentowac? Urywac rozmowe jak znow zaczyna ten temat ciagnac? Potrafi byc w rozmowie bardzo agresywny i klnie non stop. Potem znow mozna z nim chwile porozmawiac calkiem normalnie. W rozmowach zawsze tylko on ma probleny,tylko jemu ktos cos robi. Moze ktos cos takiego przezyl? Szkoda go ale my juz nie dajemy sobie rady. Tez jestesmy na granicy wyczerpania. To juz tak prawie 4 miesiace:-[ Co robic???
    • Rafał replied:
      Myślę, że powinniście rozważyć jego ubezwłasnowolnienie i zdecydowanie o jego hospitalizacji. W przypadku, gdyby zaczął zagrażać sobie lub innym nie wahajcie się zadzwonić po pogotowie.
  • Ktoś asked:
    Witam, utrata prawa-jazdy. WOMP Sosnowiec, pomimo prawidłowych wyników medycznych skierowanie do psychiatry-po jego orzeczeniu WOMP S-c wydaje zalecenie-abstynencji+ obserwacja w Poradni Terapii Uzależnień. Pierwszy raz w życiu (mam 55 lat) utrata prawka (na drugi dzień po spożyciu był podwyższony wynik w wydychanym powietrzu - zaznaczam , że nie jeżdżę zawodowo samochodem). Mam wątpliwości- obserwacja w PTU dla osoby nie będącej nałogowcem? Dlaczego ma udowadniać , że nie jestem alkoholikiem? Czy obserwacja w PTU nie będzie figurowała potem w mojej kartotece do końca życia? Potem kiedyś ktoś stwierdzi, że przecież była zgoda na obserwację w PTU a więc masz problem z alkoholem ! Dlaczego nie zrobią wywiadu środowiskowego czy jestem alkoholikiem? Czy ktoś kiedyś mnie widział pijanego? I znów problem! Nie za bardzo wiem co robić? Czy zalecenie WOMPu - to znaczy nakaz? Czy brak zgody na obserwację w PTU - udaremni starania o odzyskanie prawa-jazdy? Uprzejmie proszę o poradę. CO najlepiej dalej robć? WOMP w SOsnowcu - bez komentarza! Pozdrawiam serdecznie R.
    • Rafał replied:
      To standardowa procedura. Masz prawo się nie zgodzić, wówczas nie odzyskasz prawa jazdy.
  • Ktoś asked:
    Jak się otworzyć? Nie mogę przełamać się przed psychologiem szkolnym… trudno jest mi rozmawiać. Najgorsze w tym wszystkim to, że nie umiem już sobie poradzić z tym co mam w głowie. Jest tego ZA DUŻO, parę rozmów już odbyłam, ale polegały one raczej na monologu a nie rozmowie
    • Rafał replied:
      Porozmawiaj o swoich trudnościach przede wszystkim z psychologiem szkolnym do którego chodzisz.
  • Ktoś asked:
    Witam. Pisałam do pana o mnie i o mężu mojej siostry. Jutro jadę do niej bo mam pewną sprawę.Siotra mieszka u niego. Ostatnio jak byli u nas to rozmawiałam tylko z nią. Z nim nie chciałam rozmawiać. Siedzieliśmy w trójkę a potem siostra poszła do innego pomieszczenia a ja zostałam z nim. Zaczęłam czuć się gorzej. Chciałam żeby Ktokolwiek doszedł do nas. Wcześniej gadałam z siostrą o czymś uśmiechałam się do niej, tylko na nią patrzyłam potem zerkenałam na jej męża i on uśmiechał się do mnie i to jak. Chciał żebym zwracała na niego uwagę śmiała się i słuchała jego. Udawałam że coś co uważa za śmiesznie jest dla mnie śmieszne. Bardzo żałuję tego że zaczęłam z nim rozmawiać na przyjęciu.Raz sniło mi się się że on mnie pocałował przy osobach z rodziny A dwa razy śniło mi się że uprawialiśmy seks.(dlaczego ja tego w śnie chciałam ??????)Na pewno jutro w jego domu będę zachowywać się nienaturalnie.
    • Rafał replied:
      Jeśli śnił Ci się seks z mężem Twojej siostry, to prawdopodobnie fantazjowałaś o nim już wcześniej. Pamiętam, że schlebiało Ci jego niezdrowe zainteresowanie Twoją osobą i karmiłaś nim swoje ego. To, że czujesz się teraz głupio w jego obecności to naturalna konsekwencja tego, że pozwoliłaś mu przekroczyć granice.
  • Ktoś asked:
    Co moge zrobić ponieważ nie dawno straciłam chłopaka i teraz jeszcze moja przyjaciółka pocięła sobie rękę i leży w szpitalu a jej koleżanka twierdzi że to ja ją do wszystkiego namawiałam
    • Rafał replied:
      Jeśli to nieprawda, że ją namawiałaś, to nie przejmowałbym się tym, co mówi jej koleżanka. Na Twoim miejscu odwiedziłbym przyjaciółkę w szpitalu.
  • Ktoś asked:
    Witam, nie mogę się przełamać by stanąć twarzą w twarz z psychologiem. Czy jest opcja psychoterapii w formie mailowej?
    • Rafał replied:
      Nie
  • Ktoś asked:
    Jestem debilem, nie umiem zapamiętać głupiego wierszyka (inwokacja-Pan Tadeusz), średniej długości, na dzisiaj na polski trzeba było to umieć, a ja na dzisiaj nie umiałam, dostałam 1, na koniec wychodzi mi ocena 2 ale przez tą jedynkę z dzisiaj to nie wiem czy nie spadnie na końcową ocenę 1. Dzisiaj się tego dalej uczę i pamiętam całe tylko, że w niektórych momentach się zacinam, dzisiaj normalnie ze 2 tysięce razy tego słuchałam i tak idealnie całego na pamięć jeszcze nie umiem, i tak pani każdemu podpowiada jak ktoś sobie jakieś momenty zapomni, ale boje się, że ze stresu to zapomnę, bo tak mam, że ze stresu dużo rzeczy zapominam, boje się też, że klasa będzie się śmiała, chociaż mogę stanąć tyłem do klasy, ale znowu tak jakoś nie lubię jak ktoś tak z tyłu na mnie patrzy ...
    • Rafał replied:
      Jeśli doszłaś do etapu uczenia się inwokacji, to z pewnością nie jesteś debilem. Wydajesz się być za to nadmiernie skoncentrowana na sobie, masz w sobie spory poziom lęku a przez to trudności z koncentracją. Poproś nauczycielkę, być mogła zaliczyć go z nią sam na sam, pogadaj o tym z psychologiem szkolnym albo z rodzicami, terapeuta z pewnością pomoże Ci w nauczeniu się sposobów na opanowywanie tego lęku na przyszłość.
  • Ktoś asked:
    Dzień dobry,niedawno zauważyłam że gdy w moim otoczeniu jest ktoś kogo uważam za lepszego ode mnie to automatycznie zachowuję się głupio i czuje że wszelka odpowiedzialność i normalne zachowanie ( które nie raz udowodniłam sobie) nagle po mnie spływa i przestaje myśleć racjonalnie.Próbowałam się przekonać żeby nie zachowywać się w ten sposob ale niestety to nie pomaga.W jaki sposób
    • Rafał replied:
      Za dużo myślisz. Zacznij łapać się na tym, gdy znów zaczynasz myśleć o kimś, że jest lepszy od Ciebie, to myślenie będzie wpływało na to, jak będziesz przeżywała tą osobę, relację z nią i samą siebie. Pomyśl o tym, by zacząć regularnie ćwiczyć uważność.
  • Ktoś asked:
    Dzień dobry.Od jakiegoś czasu zauważam że w gronie moich znajomych jestem jakby na drugim planie...w sensie są koleżanki mające większy wpływ na grupe niż ja i z ich zdaniem się wszyscy bardziej liczą.Czasami nawet ludzie nie słuchają tego co mówię albo mają to gdzieś.Nwm co mogłabym zrobić w tej sytuacji żebym nie była na 2 miejscu bo po prostu źle się z tym czuję
    • Rafał replied:
      Nie zawsze musisz być na pierwszym miejscu, nie o to chodzi w rozmawianiu z ludźmi. Możesz też skorzystać np z tych wskazówek: http://stapler.pl/umiejetnosci/9-sposobow-na-podtrzymanie-rozmowy-z-kazdym
  • Ktoś asked:
    Bardzo bardzo bardzo ×999(9)Bardzo boję się Komarów, nie ważne jakiej wielkości, może on być nawet dosłownie milimetrowy, to jak go zobaczę to od razu zaczynam płakać, w nocy później nie mogę spać, telepię się cała, okno chce zamknąć, żeby nie wlatywały to brat specjalnie otwiera, bo wie, że się boje, siostra, mama i tata się śmieją, mówią takie teksty typu ,,żeby cię czasem nie zjadł", ja sobie później mowie takie rzeczy, że głupia jestem, że się Komarów boje itp.
    • Rafał replied:
      Myślę, że to nie komary są problemem, a to, że trudno Ci radzić sobie z lękiem i uspokajać się. Pewnie też bardzo skupiasz się na własnych lękowych myślach, które tylko nakręcają lęk w Tobie. Spróbuj zacząć ćwiczyć uważność lub medytację, zauważać lęk w sobie i obserwować, jak reaguje Twoje Ciało i kiedy zaczyna on łagodnieć. Dzięki temu częściej będziesz kontaktowała się w doświadczeniem, gdy napięcie w Tobie opada i pewnie zauważysz, co Ci w tym pomaga. Możesz też poprosić rodziców, by zapisali Cię do psychologa lub psychoterapeuty, pomoże Ci nauczyć się lepiej radzić sobie z własnymi emocjami.
  • Ktoś asked:
    Podczas wygłupów z córką zdarzyło mi się klepnac ja w tyłek. Ona się śmiała ja w tym nie widzę nic złego. Moja partnerka uważa to za źle. Chciałbym się dowiedzieć czy to co robię jest źle.
    • Rafał replied:
      Jeśli nie miałeś złej intencji i córka nie przeżyła tego, jako przykrego doświadczenia, to zastanawiam się, skąd w Tobie tyle niepewności? Wysłuchaj racji swojej partnerki, zastanów się nad nimi, wyciągnij wnioski i zdecyduj sam, jakie zachowanie byłoby najwłaściwsze.
  • Ktoś asked:
    Jutro mam swoją pierwszą wizytę u psychologa. Czuję, że będę płakać, gdy opowiem co mnie gnębi. Czy płacz u psychologa jest normalny?
    • Rafał replied:
      Płacz jest normalny, w życiu, nie tylko u psychologa. Z resztą, lepiej płakać u psychologa, niż śmiać się u psychiatry 😉
  • Ktoś asked:
    Jak poradzić sobie ze śmiercią dziadka...? Spędziłam z nim całe dzieciństwo był dla mnie ważniejszy niż tata... Cały czas płacze i jutro idę na pogrzeb nie wiem jak to zniosę...
    • Rafał replied:
      To co czujesz jest zupełnie normalne i nie trzeba nic robić, by sobie z tym radzić oprócz akceptacji. Smutek wskazuje Ci na wartość, którą dziadek wniósł w Twoje życie, ta wartość nie znika wraz z jego odejściem. Możesz ją pielęgnować i dawać jej wyraz w swoim życiu.
  • Ktoś asked:
    Witam, może mój problem nie jest niesamowicie poważny, bo jakoś żyje, ale bardzo mi ciąży. Na początek się przedstawię, nazywam się Mateusz, mam 18 lat i chodzę do szkoły średniej. No i właśnie problem dotyczy trochę szkoły, ponieważ nie ma dnia, żebym się nie stresował szkołą (często nawet wymioty). Myśląc logicznie nie mam powodów do stresu bo jestem dość lubiany i szanowny w szkole, ale stres przed kontaktem z ludźmi jest tak niesamowity ze nie da się normalnie funkcjonować jak przeciętny nastolatek. Próbuję wielu sposobów jak joga, medytacja, spacery i lekka poprawa jest, natomiast nie na tyle żebym mógł żyć spokojnie. Największy problem stanowi dla mnie interakcja ze znajomymi ludźmi bo rozmawiając z kimś obcym nie czuje żadnego stresu ani dyskomfortu. Krótko mówiąc porostu boję się kontaktu ze znajomymi ludźmi, no i tu pojawia się problem. Kilku znajomych namówiło mnie żebym się jutro z nimi spotkał - zgodziłem się bo chce się przełamać i wyjść ze strefy komfortu, ale stres towarzyszący mi już dzisiaj powoduje ze mam ochotę się wycofać i odmówić spotkania. Co do samego stresu to ogranicza mnie we wszystkim w życiu, jest wiele rzeczy, których chciałbym w życiu spróbować, ale stres mnie blokuje i ogranicza. Najbardziej mnie martwi to że nie jestem w stanie korzystać z młodości jak przeciętny nastolatek. Codziennie widzę jak ludzie w moim wieku spotykają się ze sobą i nie potrafię zrozumieć jak można się spotykać dla przyjemności i odpoczynku. Dla mnie spotkanie ze znajomymi to straszne emocje. Co prawda kiedy się z nimi już spotkam to jest wszystko fajnie, ale czas zanim się spotkamy jest koszmarem, czuję, że mnie to wyniszcza od środka. Jak sobie z tym radzić, jak mogę czerpać radość z kontaktów z ludźmi (czy to w ogóle możliwe)? Czy sytuacja jaką opisałem świadczy, że coś jest ze mną nie tak, że mam jakąś aspołeczność? Dodam tylko, że największy stres odczuwam od rana do wieczora, z kolei od godziny 18/19 czuje zawsze nagły przypływ pewności siebie i nawet sam wtedy mam ochotę się spotkać z kimś. O swojej sytuacji niestety nie mam z kim porozmawiać, gdyż rodzice wolą alkohol, a przyjaciół tak bliskich żebym mógł im się zwierzyć nie mam. Z góry przepraszam jeżeli całość napisałem w chaotyczny sposób, ale potrzebowałem to wyrzucić z siebie, a emocje towarzyszące mi nie pozwoliły na składanie ładnych i logicznych zdań. Pozdrawiam!
    • Rafał replied:
      Jeśli bardzo Ci ciąży, to jest dla Ciebie poważny. To nie stres Cię blokuje, to Ty zacząłeś unikać sytuacji, z którymi go powiązałeś, stąd trudno Ci go oswajać. Problem z alkoholem rodziców pewnie wpłynął na to, że brak Ci oparcia w sobie, które teraz musisz budować w sobie sam. Twoi znajomi na pewno mogą być w tym pomocni, na początek możesz spróbować sam umawiać się z nimi wieczorami. Chyba czas też zacząć mówić o swoich trudnościach znajomym i poprosić ich o wyrozumiałość. To od Ciebie zależy tu, czy zaczniesz budować bliskie relacje. Perspektywicznie, psychoterapia DDA mogłaby być dla Ciebie kierunkiem.
  • Ktoś asked:
    Mam 17 lat i od dłuższego czasu wszystkim się stresuję czy to szkoła czy spotkaniem z przyjaciółmi a gdy już się z nimi widzę bo boje się że się przed nimi wygłupie czego skutkiem jest to że ciągle mam mdłości i nie jestem w stanie sobie z nimi poradzić. Tez jestem w ciężkim "związku" chociaż nie wiem czy to można nawiązać związkiem. Ciągle się kłócimy i się nie widujemy co sprawia że żyje w ciągłym strachu czy on sobie kogoś nie znajdzie. Chciałabym iść do psychologa ale jeśli zapytam o to mojej mamy czy by mnie nie zapisała to powie że coś sobie ubzduralam i że jest dobrze i nigdzie mnie nie zapisze. Sama już nie wiem co mam robić..
    • Rafał replied:
      Skąd pomysł, że Twoja mama zbagatelizuje czy unieważni Twoje problemy? Może często tak robiła, ale to nie powód, by nie prosić ją o pomoc, gdy właśnie jej potrzebujesz. To nie jest też dobry pomysł, by samej tak potraktować samą siebie. Jest w Tobie dużo lęku, przeżywasz wiele huśtawek emocjonalnych, żyjesz w przewlekłym stresie i jesteś nadmiernie skupiona na sobie, a to wszystko będzie sprawiało, że Twój stan będzie się raczej pogarszał, a nie poprawiał. Nie rób sobie tego, poproś mamę o pomoc. Zawsze możesz też porozmawiać z psychologiem szkolnym albo nauczycielem, do którego masz zaufanie, na pewno pomogą Ci w rozmowie z mamą.
  • Ktoś asked:
    Czy przyjąłby pan osobę w wieku 15 lat na prywatne spotkanie?
    • Rafał replied:
      Musi pojawić się z rodzicem lub prawnym opiekunem, nie musi on brać udziału w spotkaniu.
  • Ktoś asked:
    Pisałam 1 czerwca 1:00 PM. Nie mam zaufania do nikogo, żeby w realu z kimś porozmawiać o problemach, ale chciałabym o tych problemach porozmawiać z nauczycielem wychowawczynią, z którą najprędzej bym porozmawiała o tych problemach niż z kimkolwiek innym. Mam lekcje z wychowawcą w szkole, ale zamiast tej lekcji mamy matematykę i chyba nie mam jak za bardzo z nią porozmawiać.
    • Rafał replied:
      Podejdź do niej i powiedz, że chciałabyś z nią porozmawiać i poproś, by znalazła dla Ciebie czas i miejsce. Na takie rozmowy potrzeba czasu i miejsca, nie powinno się tego robić z doskoku.
  • Ktoś asked:
    Mam 14 lat i mam wrażenie, jakby moja mama się nie interesowała moim zdrowiem. Mnie codziennie boli głowa, codziennie kręci mi się w głowie, codziennie mi słabo jest- szczególnie w szkole, codziennie mnie stopa boli i jakoś nie narzekam, tylko do szkoły codziennie chodzę i nikt się nie interesuje, jedyne co potrafi mama powiedzieć to ,,paluszek i główka to szkolna wymówka" a brata czy siostrę jak coś boli to się interesuje. Co prawda, to dała mi tabletkę na ból głowy, ale kij mi z tej tabletki, jak przestaje mnie boleć tylko na parę godzin a później znowu boli, a nie będę jak głupia codziennie po 2-3 tabletki jeść. I jakbym powiedziała, że po paru godzinach znowu mnie boli głowa, to pewnie by powiedziała coś takiego, że: ,,to co mam ci zrobić? Głowę uciąć?" takie tam różne teksty.. albo by się przyczepiła do telefonu, że to od telefonu, albo od tego że się za mało ruszam itp.
    • Rafał replied:
      Widzę, że bardzo potrzebujesz uwagi rodziców i sporo jest w Tobie lęku. Zanim zaczniesz z nimi poważnie rozmawiać o swoich problemach, pogadaj może najpierw z psychologiem szkolnym albo nauczycielem, do którego masz zaufanie, myślę, że to pomoże Ci poukładać sobie to w głowie, zaś oni mogą pomóc Ci zacząć rozmawiać z rodzicami, zaś Twoim rodzicom słuchać Cię jak osoby, bez umniejszania i unieważniania. Nie trzeba być psychologiem, by dojść do wniosku, że macie kiepski kontakt, Twoi rodzice chyba nie zdają sobie sprawy z tego, jak bardzo potrzebujesz ich jako ludzi i jak trudno Ci, gdy oni nie traktują Cię jak osoby.
  • Ktoś asked:
    Co chciałaby usłyszeć osoba, która uciekła z domu? Chodzi mi tutaj o słowa wsparcia, żeby wiedziała, że zawsze i wszędzie może na mnie liczyć i polegać.
    • Rafał replied:
      Pewnie wszystko to, czego nie słyszała, a co sprawiła, że uciekła z domu. Proponuję najpierw zapytać ją.
  • Ktoś asked:
    Czy prowadzi Pan również terapie dla par?
    • Rafał replied:
      Tak.
  • Ktoś asked:
    Hej, mam 17 lat i jestem bi/pan (jeszcz3 nie wiem do końca) nie wiem jak to powiedzieć rodzicom. Pomozesz?
    • Rafał replied:
      Jak nie wiesz do końca, to może zastanów się najpierw, jakie są Twoje oczekiwania po tej rozmowie i co chciałbyś, by ona dobrego Ci przyniosła.
  • Ktoś asked:
    Nie mam siły by dalej być na tym świecie. Jednak... co z bliskimi? Dla mnie to będzie lżej, a oni będą przeżywać koszmar, prawda...
    • Rafał replied:
      Lepiej idź do psychiatry i zacznij się ogarniać, siedząc w takim stanie dłużej będziesz jedynie czuł/a więcej beznadziejności. było inaczej, będzie inaczej, tylko pomóż sobie, bo samo raczej nie przejdzie.
  • Ktoś asked:
    Witam, w sierpniu kończy 17 lat, od jakiegoś czasu chodzę do psychologa, moje pytanie brzmi: Czy mój psycholog może powiedzieć mamie wszystko o czym ja mu mówiłam, czy obowiązują go jakieś ograniczenia? Pozdrawiam.
    • Rafał replied:
      Obowiązuje go tajemnica zawodowa co do szczegółów spotkań, jednak jako że jesteś nieletnia mama ma prawo do ogólnych informacji o stanie Twojego zdrowia i rokowaniach. Zapytaj wprost psychologa, jakie informacje zamierza udzielić Twojej mamie.
  • Ktoś asked:
    Od 10 lat jestem mężatką... Coś w tym roku się zmieniło w naszym małżeństwie tak jakby w ciągu jednej zimy wypalilo się wszystko co było między nami tzn namiętność, pożądanie, może nawet jakas przyjaźń.... Kiedyś wiedziałam że go pociągam, zwracał na mnie uwagę a ja się starałam dobrze wyglądać dla niego a teraz ... Hm między nami są tylko dzieci i obowiązki i ewentualnie seks z konieczności ... Czy tak wyglądac będzie już nasze życie zawsze ? Czy w małże stwie ze stażem miłość = obowiązki i zobowiązania ?
    • Rafał replied:
      Nie, wcale tak to nie musi wyglądać, ale nad intymnością w związku trzeba pracować wspólnie, nie w pojedynkę. Warto zacząć od rozmowy z mężem o tym, czego potrzebujecie nawzajem i zadbać przede wszystkim o więcej czasu, który będziecie mogli spędzać wyłącznie razem, bez dzieci i osób trzecich. Warto, byście zaczęli rozmawiać o tym, co dzieje się między Wami, a nie tylko o tym, co dzieje się w Waszych życiach (albo zacząć się tego uczyć, jeśli nigdy tego nie robiliście). Możecie też pomyśleć o spotkaniu z terapeutą, który pomoże Wam wystartować i zrozumieć, jakie proste zmiany w Waszym życiu mogą pomóc osiągnąć ważne dla Was obojga cele.
  • Ktoś asked:
    Czy sprzedadza mi zyletki ps mam 16 lat
    • Rafał replied:
      Nie wiem, ja bym Ci raczej nie sprzedał 😉
  • Ktoś asked:
    Mam bardzo toksycznego rodzica, nie mogę z nim wytrzymać i chce się wyprowadzić z domu. Niestety nie mam żadnych oszczędności, niedawno skończyłam szkołę (18lat), nigdy też nie pracowałam. Znajomi nie są w stanie mi pomóc ani bliska rodzina. Nie wiem co robić, czuje się pokonana. Czy są jakieś ośrodki itp które pomagają takim przypadkom jak ja?
    • Rafał replied:
      Jeśli chcesz się uniezależnić, pomyśl o podjęciu pracy i wynajęciu mieszkania z innymi osobami, albo wynajęciu pokoju, albo poszukaj ofert pracy z zakwaterowaniem. Jeśli wykorzystasz ten początkowy etap jako inwestycję w siebie, to żyjác skromnie i oszczędnie będziesz w stanie odłożyć na coś, co pozwoli Ci rozwinąć swoje umiejętności (np. jakiś dobry kurs: językowy czy specjalistyczny, jak Scrum, prawo jazdy, samochód czy sprzęt do pracy). Jeśli zamierzasz się wciąż uczyć, a nie za bardzo możesz się na samodzielnie utrzymać, to możesz pozwać rodzica w Sądzie Rodzinnym o alimenty na Ciebie. Możesz też wtedy wyjechać na studia do innego miasta i starać się o akademik. To moim zdaniem najlepsze pomysły, jakie przychodzą mi do głowy.
  • Ktoś asked:
    Tak zrobię.Dziękuję.
    • Ktoś asked:
      Mam 19 lat. Moja najstarsza siostra od kilku lat ma męża który jest ode mnie 10 lat starszy. Lubię z nim rozmawiać on ze mną też. Jest przystojny.Kiedyś rozmawialiśmy sami na przyjęciu i to długo. Więcej uwagi poświęciliśmy sobie niż innym osobom.Sama zaczęłam tę rozmowę.Z energią mówił do mnie. Powiedział mi że on nie rozmawia z moją siostrą a jego żoną tak jak ze mną rozmawiał wtedy.Po jakimś czasie znów tak rozmawialiśmy tylko w domu i znów sami. Tak wyszło.on nie ma takiego kontaktu jak ze mną z zresztą sióstr które są starsze ode mnie. Jak jest u nas w domu to siada obok mnie, patrzy na mnje, Czasami mnie komplementuje. Często się śmiejemy. Nie chcę żeby ktoś myślał że jestem w nim zakochana czy coś podobnego. Ostatnio kiedy chciał mnie pocałować ( w policzek oczywiście) powiedziałam żeby lepiej tego nie robił. Kiedy go nie ma u nas w domu myślę sobie:nie będę z nim gadać, nie będę blisko niego siedzieć a kiedy już u nas jest siedzę blisko niego i z nim gadam. Nie chcę żeby tak a było a tak bywa.
      • Rafał replied:
        Już teraz masz duże pomieszanie w swoich emocjach, utnij tą relację i sprowadź do formalnego poziomu, zanim uwikłasz się w coś, czego byś nie chciała, a co wprowadzi chaos nie tylko w Twoje życie, ale też i w życie innych osób.
    • Ktoś asked:
      Hej Byłem w z wiazku z kobietą która kocham do tej pory mieszkaliśmy razem zareczylismy się mamy wspaniała córkę bardzo zaniedbałem związk rodzinę często mnie nie było w domu nie zauważyłem że wszystko się sypie od 18.02 wyprowadziła się z córką z naszego wynajętego wspólnie mieszkania mamy słaby kontakt ja ją kocham chciał bym jakoś spróbować ale ona nie daje mi szans twierdzi że to koniec córka jest z nią 150 km od mojego miasta widziałem się z nią raz jestem samotny nie mogę pogodzić się z myślą że ja straciłem Odpowiedzi i kontakt jest wymuszony przezemnie powtarza micaly czas że straciłem ja na zawsze Bardzo dawno temu , martwię się o nią dobija mnie pusty dom zaczolem szukac kolegów na siłę rzeby nie siedzieć sam w domu Jak mam naprawić podstawowe kontakty z moja ex jak spróbować namówić ja żeby dała mi szansę nie widzę bez niej dalszego życia wszystko się sypie . Może powinniśmy zacząć od nowa w zupełnie nowym dla nas miejsc Mieście jak ratować coś co przez siebie straciłem jak zawalczyć onie
      • Rafał replied:
        Nie da się naprawiać związku, gdy ludzie nie chcą już być ze sobą. Myślę, że czas zacząć godzić się z myślą, że się spóźniłeś i ten pociąg odjechał już bez Ciebie. Tobie chyba też czas ruszyć dalej i zacząć układać sobie swoje życie.
    • Ktoś asked:
      Witam mam taką ciężka sytuacje bo jestem w szczęśliwym prawie 4 letnim związku gdzie na prawdę mi się dobrze układa i mam koleżankę która znamy się dobrych siedem lat lubimy z sobą rozmawiać spotykać się i czasem popić. Przez związek nasze relacje się zmniejszyły ale czasem wyskoczymy na piwo. Przedwczoraj umówiliśmy się w barze wypiliśmy piwo i wódkę i poszliśmy na spacer do parku i gdzie było mało ludzi...i tak wyszło że zaczęliśmy się całować namiętnie i doszło do pieszczot...ogatnelismy się trochę i wracając powtórzyliśmy to ale doszło prawie do stosunku w ostatniej chwili się wycofałem...nigdy nie darzyliśmy się jakimś uczuciem i skąd się to wzięło nie wiem... zajebiście kocham swoją dziewczynę wiem że popełniłem błąd ale nie chce jej o tym mówić bo wiem jak bardzo ja zranie...jak żyć dalej z tym ?
      • Rafał replied:
        Relacje z koleżankami tak nie wyglądają. Ogarnij swoje picie i zacznij wprowadzać jakąkolwiek formę samodyscypliny w swoim życiu, bo ewidentnie nie panujesz nad swoim zachowaniem i sporo rzeczy pomieszało Ci się w Twoich emocjach.
    • Ktoś asked:
      Witam jak zwrócić sie o pomoc pedagog szkolnego i powiedzieć o psychicznym gnębieniu przez rodzica. Zależy mi na tym aby nie mówiła rodzicom że o tym mówiłam ale pewnie powie więc nie wiem czy warto z nią rozmawiać na ten temat. Mam 17 lat.
      • Rafał replied:
        Po prostu pójdź i powiedz.
    • Ktoś asked:
      Robię to, bo chcę się tak poczuć jakoś.. lepiej. Bardzo się stresuję szkołą, w szkole mi dokuczają, zawsze od przedszkola w szkole siedziałam sama. Dzisiaj do szkoły wróciłam po roku i się boje i stresuję a mamę to nie interesuje i się tylko cieszy, że do szkoły wracam(y) a moje lęki i problemy w szkole ją nie interesują, tylko mówi że będzie dobrze, żebym nie przesadzała.
      • Rafał replied:
        Poszukaj dla siebie pomocy, bo ewidentnie nie ogarniasz swoich emocji. Pogadaj z psychologiem szkolnym lub nauczycielem, do którego masz zaufanie. Twoje problemy są ważne i zasługujesz na zrozumienie i poważne traktowanie, co Twojej mamie jak widać nie przychodzi zbyt naturalnie.
    • Ktoś asked:
      Dzień dobry, mam pytanie czy jeśli mam w przezroczystej foli wsadzony klej szkolny glue stick (zielono-żółty) a do tego troszkę własnego płynu dezynfekującego (72% alkoholu) i wdycham to codziennie ustami i nosem to czy mogłaby mnie po tym boleć głowa, mieć zwroty głowy, czy mogłabym mieć poszerzone źrenice po tym?? Jestem dziewczyną, mam 14 lat (jeśli miałoby to jakiś wpływ).
      • Rafał replied:
        Jak najbardziej, nie rób tak, bo zrobisz sobie krzywdę.
    • Ktoś asked:
      Witam chciałabym się dowiedzieć czy nie cierpię na depresję z powodu toksyczności ze strony męża nie mam ochoty stawać z łóżka wszystko odkładam na kolejny dzień jestem emocjonalnie na dnie i nie radzę sobie że stresem robię
      • Rafał replied:
        Na takie pytanie odpowie Pani lekarz psychiatra w bezpośrednim kontakcie.
    • Ktoś asked:
      1,5 roku temu poroniłam i strasznie to przeżyłam i w sumie nadal przeżywam. potrafię przeżywać różne skrajne uczucia od euforii po chęć śmierci. to pierwsze pojawia się gdy cos mi sie udaje w zyciu, gdy mam obok przyjaciółke. natomiast powodem tego drugiego jest ojciec mojego nienarodzonego dzieciątka. odkąd to się stało, twiedził, że nie możliwe że to jego dziecko, zamiast mnie wspierać dodawał wiele przykrych słów w moją stronę, czy to do znajomych czy prosto do mnie. bardzo to przeżywam. nie potrafię zrozumieć tej jego obojętności do tej sytuacji, tego, że nawet nie ma pojęcia gdzie jest nagrobek, że po prostu nawet o to nie zapytał i od tak ma nową partnerkę i potrafi wysylac mi zdjecia z nią. nie rozumiem po co i dlaczego to wszytsko tak się dzieje? ale nie umiem przez to żyć normalnie. jak mam mu to wszystko wybaczyć? czy w ogóle powinnam. wiem że wina zawsze lezy po obu stronach i może we mnie też jest cos co sprawia że chce być daleko od mnie i to rozumiem ale to przecież jego dziecko i serce mi pęka...
      • Rafał replied:
        Po co właściwie utrzymujesz z nim kontakt, skoro jest już w nowym związku i w innym miejscu w życiu? To ty sama odbierasz te zdjęcia. Pomyśl o pomocy terapeuty, bo emocjonalnie wciąż chyba nie ruszyłaś z miejsca i nie potrafisz zamknąć tego etapu w życiu i znaleźć ukojenia. Wybaczamy dla siebie, nie dla innych, by nie trzymać się kurczowo emocji, które nas powoli niszczą.
    • Ktoś asked:
      Moj problem polega na tym,że się pogubiłam... tak naprawdę do tej pory byłam kobietą- szczęśliwą mamą ikobietą,która ma fajnego faceta...jednak teraz kiedy dziecko roczne poszło do żłobka a my zostaliśmy sami całą trójką problemy bo nie mamy na kogo liczyć wyeliminowaliśmy fałszywe osoby z naszego życia( rodzinę) ktora za plecami zawsze coś powiedziala chciala zniszczyć moj związek z partnerem... teraz kiedy jestem w poszukiwaniu pracy a chodzę na rozmowy o prace wszyscy mówią że nie będą mnie zwalniać żeby odebrać dziecko że zlobka kwalifikacje mam jako kucharz i chciałabym pracować w zawodzie jednak godziny pracy mi na to nie pozwalają a musze pracować na pelny etat żebyśmy mieli z czego utrzymać wynajęte za 2000 tys mieszkanie i na życie... pojawiły się problemy z partnerem który z moim bratem starszym próbują mi wytłumaczyć iz decyzja przez nich podjęta o pogodzeniu się z rodziną która chciala mi zniszczyć związek jest dobra.. mało tego,że powinnam zacząć byc falszywa i czerpać korzyści z rodziny a nie tylko wady- żeby chociaż mi dziecko ze zlobka odebrali kiedy nie mam jak wyjść szybciej z nowej pracy... tłumacząc im obu że chciałabym zostać taka jaka jestem- normalna odcieta od fałszywych mi osob degradujących mi moje życie... tym bardziej że to jest jednak rodzina dla mnie coś bardzo ważnego czego do dzisiaj nie mam...! Nie wiem juz w kim leży problem bo w sumie nie stać nas na opiekunkę która mogłaby dziecko nam odebrać ze zlobka a nie wiem czy chciałabym znowu tkwić w tym bagnie tym bardziej że tez patrze na to iż rok temu skończyłam z nimi wszystkie kontakty jakie mialam bo juz mialam dość ingerencji w moje życie i partnerowi tez to przeszkadzało... a nagle dzisiaj mam do nich zadzwonić i udawać ze jest okej żeby tylko mi dziecko ze zlobka odebrali...? Nie wiem czy ma to jakiś sens, tym bardziej że mój pqrtner tez się wkurzał na całą te sytuacje jak na niego najeżdżają a dzisiaj probuje mnie przekonać do powrotu kontaktów z moją rodziną...? Coś mi tutaj nie za bardzo gra... nie wiem czym to idzie...i co robić w tej sytuacji? Jakby mogl mi Pan dać chociaż wskazówkę jakąś małą byłabym wdzięczna bo zagubiłam się w tym wszystkim juz nie wiem co robić nagle wszystko spadło na mnie bo twierdzą we dwoje że we mnie tkwi problem bo nie umiem być fałszywa, że nie chce kontaktów z ludźmi tylko ze jest jedna zasada u mnie gdzie myślę że jest dobra( ale mogę się mylić)- WOLE MIEC GARSTKE LUDZI DOOKOLA SIEBIE KTORZY SĄ FER WOBEC MNIE I BLISKICH MI OSOB NIZ 50 OSOB KTORZY W OCZY MI SYPIĄ PIASEK ale widzę że faktycznie może to ja nie potrafię manipulować ludźmi tak jak oni mną..? Nie wiem juz sama. Pozdrawiam 🙁
      • Rafał replied:
        Potrzebujecie zmniejszyć stres w Waszym życiu, bo opieka bo trójką dzieci to duży stres, który może w końcu zacząć odbijaç się na Waszym związku. Ty sama zdecydujesz, jakie chcesz mieć relacje z rodziną, ale myślę, że spokojnie możesz ich prosić o pomoc zwłaszcza, że Ci pomagali wcześniej. Widzę, że chciałabyś się od nich odciąć i zacząć żyć własnym życiem, ale oni w Waszym będą w jakiś sposób obecni i chyba ważne, by zastanowić się, jaki to miałby być sposób. Odmawiając sobie proszenia o pomoc ostatecznie będziesz szkodziła sama sobie i to nie ułatwi Wam zmniejszenia stresu i zadbania o Wasz wspólny związek z mężem. Nie musisz być tak zacięta w sobie, by żyć własnym, szczęśliwym życiem zwłaszcza, jeśli ktoś mógłby Ci w tym pomóc.
    • Ktoś asked:
      Co mam zrobić jeżeli mam mało przyjaciół i większość ludzi są wrogo do mnie nastawnieni (nie pytaj jestem takim "kozłem ofiarnym"). Ale do rzeczy. Chodzę jeszcze do szkoły i mam lekcje Online. Mieliśmy napisać swoją samoocenę i nasz wychowawca kazał ją wysłać na chacie ogólnym. No i że większość klasy mnie nie lubi zaczeli dawać łapki w dół, obrazliwe komentarze i powiedzieli Panu że oni się nie zgadzają z moją samooceną (moja samoocena wpływa na ocenę z zachowania). Weszłam na grupę klasową a tam teksty w stylu "dobrze jej tak" "dawać piszemy więcej takich rzeczy" i ogólnie byli strasznie hamscy. Usunełam więc moją samoocenę a oni wtedy zaczeli jeszcze bardziej sobie ze mnie drwić i zaczeli się skarżyć wychowawcy. Dodam że to mój ostatni rok z tą klasą ale z drugiej atrony w poniedziałek idziemy do szkoły i się boje. Proszę o niedyskryminacje ze względu na wiek. Dziękuje.
      • Rafał replied:
        Nikt Cię tu nie będzie dyskryminował. Zobacz, sama spodziewasz się, że zostaniesz zaatakowana przez kogoś, kto Cię wcale nie zna. Myślę, że to nie jest tak, że większość ludzi jest do Ciebie wrogo nastawiona, raczej Ty masz wykrzywioną perspektywę, pewnie ze względu na trudne doświadczenia z garstką dzieciaków, które czerpią niezdrową satysfakcję z robienia z Ciebie kozła ofiarnego. Poza tym, kiepsko o sobie myślisz, chyba sama zaczęłaś wierzyć w te nienawistne komentarze. Masz kilku przyjaciół i będziesz miała kolejnych - będziesz spotykała na swojej drodze ludzi, którzy będą chcieli Cię poznawać i doceniać za to, jaka jesteś. Pozwól im na to, to się nie uda, jeśli w każdym będziesz widziała potencjalnego wroga. A na koniec, nigdy nie wycofuj się z własnego zdania tylko dla tego, że ktoś myśli inaczej. Niech to inni przekonają Ciebie, że się mylisz.
    • Ktoś asked:
      Co mam sobie mówić, żeby się przekonać do pójścia do psychiatry? Cierpię m.in. na fobię społeczną i to przez nią przejmuję się sytuacjami społecznymi zanim nastąpią, w trakcie ich trwania, a także po fakcie. Ale rzadko w ogóle do nich dochodzi, bo zwykle ich unikam (od kilku miesięcy nie wychodzę w ogóle z mieszkania i tak się odzwyczaiłam od wychodzenia że nawet nie potrafię się przemóc by to zrobić). Byłam raz u psychologa zeszłego lata (po kilku stchórzeniach) ale nie byłam w stanie powiedzieć wiele bo miałam pustkę w głowie i nie wiedziałam co mówić, więc powiedziałam jej coś pobieżnie o moich problemach z oddechem, że się boję wszystkiego i ona czytała mi pytania z testu na fobię społeczną a ja wybierałam odpowiedzi. Powiedziałam jej też że nie jestem w stanie mówić o pewnych rzeczach, więc poleciła mi iść do psychiatry, a potem wrócić do niej. Tylko że do wizyty u psychiatry jeszcze nie doszło, bo albo terminy wizyt na które zapisywała mnie mama (ja sama nie jestem w stanie gadać przez telefon ani nigdzie iść sama, załatwiam coś sama tylko gdy jest to naprawdę konieczne) były zbyt odległe, albo gdy już udało się mnie zapisać na bliższy termin tchórzyłam tak jak prędzej z psychologiem. Teraz znowu chcę iść, ale wiem że stchórzę, jeśli nie będę wiedziała jak realnie zmusić się do wizyty. Boję się wszystkiego co z nią związane - obudzenia się rano w dzień wizyty z obezwładniającym strachem i głęboką chęcią pozostania w domu (ale nie stresuję się dopiero w dzień wizyty, po prostu wtedy ten stres jest największy), wyjścia z mieszkania, iścia na miejsce (jako że nie mam ruchu jest mi trudno pokonać drogę do przychodni), tego wielkiego stresu tuż przed wejściem do gabinetu, wejścia do gabinetu i nieświadomości tego co powinnam powiedzieć jak wejdę (do specjalisty od psychiki nigdy bym nie weszła z mamą), pustki w głowie która na pewno będzie mi towarzyszyć gdy będę tam siedziała... Nie mam pojęcia co mówić i jak się zachowywać. Chciałabym się jak najlepiej przygotować, bardzo mi się też podoba pomysł spisania objawów na kartce i wręczenia jej psychiatrze, ale potem uświadamiam sobie że to nie wystarczy, bo ja po prostu nie potrafię się już dobrze i skutecznie przygotowywać do niczego, a przynajmniej gorzej niż w przeszłości. Gdy próbuję spisywać objawy ciągle mi nie pasuje w jaki sposób to zrobiłam (zwykle to się dzieje już na samym początku, gdy mam np. tylko 3 punkty wypisane), skreślam i zaczynam od nowa i tak jeszcze kilka razy aż jestem tym znużona i się poddaję. Przy tych nieudolnych próbach dochodzę do wniosku że nie potrafię nazwać tego co czuję tak trafnie jakbym chciała, nie jestem też do końca pewna czy ja w ogóle doświadczam tych objawów czy może się pomyliłam. A jeśli się pomyliłam, to masakra, bo psychiatra przepisze mi nie te leki co trzeba. Możliwe że nie wychodzi mi napisanie tej kartki bo mam świadomość że muszę to zrobić zgodnie z tym co naprawdę czuję i nakłada to na mnie presję. Jeszcze potem uświadamiam sobie, że i tak nie umiałabym dać psychiatrze tej kartki, bo to dla mnie nienaturalne (nigdy nie dawałam nikomu podobnemu kartki zamiast mówić) i bym się wstydziła, ale z drugiej strony mówić o większości z tych problemów bym nie potrafiła, a to by z kolei poskutkowało tym że nie dostałabym recepty na leki adekwatne do moich dolegliwości oraz ich stopnia. W ogóle nawet gdybym mu dała kartkę z objawami, to i tak bym się wstydziła, świadoma że on teraz czyta to co dotychczas dusiłam w sobie. Albo boję się że on w ogóle nie będzie chciał jej czytać i to ja będę musiała ją na głos przeczytać albo powiedzieć coś bez niej, nieprzygotowana. Nie chcę się też rozpłakać w gabinecie, tego też bym się bardzo wstydziła. To wszystko sprawia że jestem tak mocno przerażona perspektywą pójścia do psychiatry, że najchętniej bym sobie to odpuściła mimo że z samą chorobą męczę się ogromnie...
      • Rafał replied:
        Nie kombinuj, tylko umów się i pójdź. Potrzebujesz też pomocy terapeuty, który pomoże Ci z tego wyjść, a nie będzie robił testów, bo to oczywiste, że cierpisz na zaburzenia lękowe.
    • Ktoś asked:
      Gubię się w swoich myślach i nie wiem co dokładnie czuje. Myślę, że tylko ja tak mam. Często myślę, że może wymyślam problemy skoro nawet nie umiem podać przykładu w jakich sytuacjach źle się czuję. Czy to normalne?
      • Rafał replied:
        I tak, i nie, to zależy. Trudność w defuzji i decentracji jest powszechna i nie jest to nic wyjątkowego, więc na Twoim miejscu nie budowałbym na tym swojej tożsamości. Jednak skoro sprawia Ci to cierpienie, to nie za bardzo jest to normalne. Właściwym narzędziem do rozwijania umiejętności obserwowania i dystansowania się od własnych automatycznych treści myślowych jest medytacja lub ćwiczenia uważności, możesz zacząć sama lub poszukać terapeuty, któru pomoże Ci to zrozumieć i wystartować, byś mogła zacząć to ćwiczyć samodzielnie.
    • Ktoś asked:
      Jak mam poradzić sobie w życiu, jeżeli nie radzę sobie z głupią szkołą (jestem w wieku 16,5 lat) a po niecałych normalnych 6 godzinach lekcji online (!) jestem wyczerpana fizycznie i psychicznie? Jak przecież normalna praca to+8 godzin.
      • Rafał replied:
        Szkoła to nie życie. Pamiętaj o sobie, odpoczynku i regeneracji, wolnym czasie, przyjemnościach czy rozmowach z innymi ludźmi.
    • Ktoś asked:
      Zacznijmy od tego że moja mama wie o moich problemach. Dzisiaj powiedziała mi że widzi postępy, że się poprawiam ja ich nie widzę. Najgorszr jest to, że boję się że przy następnej wizycie u mojej psycholoszki wyślę mnie do szpitala psychiatrycznego. Co mam robić?
      • Rafał replied:
        Nic nie musisz robić.
    • Ktoś asked:
      Wszyscy dookoła uważają mnie za idealną, dobre oceny, ogrom znajomych, kulturalna i zawsze grzeczna, posłuszna. Znajomi mówią, że moje życie jest jak z bajki, zawsze chodzę uśmiechnięta i wszyscy mnie lubią. Ale ja mam wrażenie, że nie jest wcale tak idealnie. Staram się uśmiechać, bo żyję z nadzieją, że świat się do mnie uśmiechnie. Poza domem,wśród ludzi staram się nie pokazywać, że jest mi źle, że mam jakieś problemy. W ciężkich chwilach staram się pocieszać przyjaciół, ale widząc ich problemy nie chcę dokładać swoich. Lecz na co dzień moje życie nie wygląda tak kolorowo. Mam siostrę, która traktuje mnie jak sama nie wiem co a siebie uważa za królową świata. Moi rodzice ciągle się z nią kłócą, a ja stoję z boku i nic się nie odzywam choć to boli i mnie. Pomimo sprzeczek mam wrażenie, że tylko ona się liczy. Kiedy chce się wyżalić zbywają mnie tekstem 'ona już taka jest i nic jej nie zmieni'. Rozumiem przeszła depresję, ale mam wrażenie, że od tamtej pory stała się dla nich pępkiem świata a co ze mną? Przecież też istnieje. Zawsze starałam się być córką idealną, żeby nie musieli się martwić, żeby nie dokładać im kolejnych problemów. Czuję się duchem. Mam przyjaciół, ale nie wiem czy są prawdziwymi przyjaciółmi tyle razy się zawiodłam, że boję się kolejny raz zaufać. Nikt nic prawdziwego o mnie nie wie, nikomu się nie skarżę, wyżalam, emocje i smutki chowam głęboko. Lata praktyki robią swoje. Czasami mam wrażenie że nie wytrzymam i pęknę ale na szczęście jeszcze to się nie stało. W domu sprzątam i gotuję już od pierwszych klas. Nie mówię że to coś złego bo uwielbiam gotować, ale czasami nie ma już na to siły. Ludzie widzą we mnie córkę wymarzoną. Poza domem relacje w rodzinie też wyglądają inaczej. Czy coś jest ze mną nie tak? Czy to wszystko ma sens? Dlaczego czuję się brzydka, głupia i samotna skoro otaczający mnie ludzie temu przeczą. Czy jestem zbyt wymagająca i powinnam cieszyć się z tego co mam? więc dlaczego czuję się jakbym nigdy nie żyła, jakbym była tylko duchem wśród wszystkich innych? Czy może to ja jestem dziwna i nienormalna?
      • Rafał replied:
        Im bardziej będziesz skupiała się na spełnianiu oczekiwań innych, tym trudniej będzie Ci zaakceptować siebie taką, jaką jesteś. Miej w końcu odwagę być sobą.
    • Ktoś asked:
      Co mam zrobić kiedy dziecko jest na adaptacji w prywatnym zlobku a placze...? Az się zanosi Pani mowi żeby nie wchodzić żeby dziecka nie zabierać ale on ma roczek a juz zaczal przychodzić po 3 godziny siedzę na korytarzu czekam ale on potrafi tak płakać godzinę i widzę że Pani nic z tym nie robi chyba czeka aż się wypłacze
      • Rafał replied:
        Chyba najlepiej zapytać o to panią w żłobku. Widzę, że trudno Ci zaufać, że dziecko otrzyma dobrą opiekę.
    • Ktoś asked:
      Uważam że jestem głupia i bezużyteczna. Boję sie że sobie nie poradzę. Często jestem krytykowana. Miałam nawet przezwisko „przymuł" bo byłam głupia i daelj jestem
      • Rafał replied:
        A o co chciałabyś mnie w związku z tym zapytać?
    • Ktoś asked:
      Tylko ze on nawet nie chce ze mną rozmawiać. Ciągle mam nadzieję że to go wszystko przerosło i jeszcze wróci tylko musi ktoś z nim porozmawiać bo tak naprawdę nikomu nie mówił. Może ja nie dopuszczam do siebie tej myśli dlatego tak go tłumaczę.
      • Rafał replied:
        Może tak być.
    • Ktoś asked:
      Kobieta w 3 miesiącu ciąży. Ojciec dziecka na początku się ucieszył i był dbał o mnie teraz pojechal w trase bo ma taka prace i wszystko się zmieniło. Próbuję nawiązać z nim kontakt ale jego odpowiedzi to tylko nie mam teraz czasu na dziewczynę i na dziecko. Pamiętam jak jeszcze mi mówił że nigdy nie zostawi nas bo to jego dziecko. Ogólnie nikomu nic nie powiedział bo twierdził ze poczeka aż będzie 3 miesiące. Nie wiem co myśleć i co robić? Tłumaczę sobie ze może się wystraszył i to go wszystko przerosło i jeszcze wroci. Zwróciłam się o pomoc do jego kuzyna, który obiecał ze z nim porozmawia jak tylko wróci. On kilku dni nic nie jem straciłam jakikolwiek sens bycia. Proszę pomóżcie mi.
      • Rafał replied:
        Współczuję Ci, że musisz borykać się z takim stresem w tak wrażliwym okresie swojego życia. Potrzebujecie zacząć o tym rozmawiać, ale to nie są rozmowy na telefon, poczekaj, aż on wróci.
    • Ktoś asked:
      Czy jeśli psycholog zapyta dlaczego się pocięłam a ja sama do końca nie wiem to nie będzie to dziwne?
      • Rafał replied:
        Nie.
    • Ktoś asked:
      Czy jeżeli się pocięłam, psycholog musi o tym powiedzieć rodzicom?
      • Rafał replied:
        To zależy. Ważne, byś ty im powiedziała, bez tego będziesz kręcić się w kółko z emocjami, których nie rozumiesz i nie potrafisz sama ogarnąć. Oni mogą Ci pomóc, ważne, by wiedzieli. Psycholog może pomóc Ci w takiej rozmowie z rodzicami, jeśli chcesz, może nawet wziąć w niej udział. Jeśli jesteś niepełnoletnia, rodzice mają prawo do ogólnych informacji o stanie Twojego zdrowia, więc tak, psycholog powinien o tym powiedzieć, choć może dać Ci trochę czasu, byś się przygotowała do rozmowy. Ja bym nie zataił takiego faktu przed rodzicami.
    • Ktoś asked:
      Witam ponownie, dziękuję za odpowiedź, ale od trzech lat nic innego nie robię jak chodzę po specjalistach, którzy póki co nie postawili diagnozy, stąd to pytanie czy te objawy mogą być od nerwów? Ale i tak dziękuję za poświęcony czas .Pozdrawiam.
      • Rafał replied:
        Diagnozę stawia się w bezpośrednim kontakcie. Jeśli dostałaś leki psychotropowe, to na pewno czynnik emocjonalny jest tu bardzo istotny, ale z tego, co widzę, trudno Ci przyjąć diagnozy, które słyszysz od trzech lat, a tym bardziej zrobić krok, by podjąć psychoterapię. Musiałaś je już wcześniej słyszeć, bo włączono u Ciebie farmakoterapię. Może zamiast się na tym tak przesadnie skupiać, zacznij zauważać częściej momenty, kiedy jest choć trochę lepiej?
    • Ktoś asked:
      Witam! Jestem od trzech lat chora ,wszyscy mi wmawiają nerwicę, przez to wszystko nawet mąż się ode mnie odrywa, wyzywa ,mówi że mam pusty łeb i nic nie rozumię ,oddała się ode mnie mówi że jestem opętany przez diabła .Lekarze na początku podejrzewał wloknienie watroby ,póki co tego nie zdiagnozowano, Ja już ledwo chodzę tak się męczę, proszę mi napisać czy takie objawy mogą być od stresu ,który mi towarzyszy bo już tego nie wytrzymuję ,ciągłe parcie na mocz ,oddanie moczu nie przynosi ulgi ,nic z jest czasem bardzo metry a w ciągu dnia przezroczysty jak woda ,kłopoty z trafieniem ,brak parcia na stolec ,wypadanie masowe włosów, w tej chwili są cieniutkie i takie jak piórka, tyle z nich zostało, skóra na rękach scienczona jak banknotowa, przez długie okresy miałam żółty nalot na języku, bóle głowy, mięśni, stawów, straszna potliwosc, bezsenność, białe plamy na paznokciach ,bol w lewym dolnym podbrzuszu i pod prawym zębem ,ból nóg i zrobiły się takie ciastowate, czuje się jak nie wydolna.W wynikach wychodzi obecność białka monoklonalnego, ostatnio w tk jamy brzusznej wyszła powiększoną lekko watroba ,próby wątrobie alat i aspat , są podwyzszone lub w normie ,ciągle się zmieniają, wszystkie zmiany są ignorowane .Czy takie rzeczy mogą się dziać od nerwów, mąż mówi że dopóki mnie uwierzę że to od nerwów to tak będzie i w końcu umrę przez własną głupotę, biorę leki psychotropowe ale nic się nie poprawia. Pozdrawiam i proszę o odpowiedź. Muszę jeszcze dodać że mąż jest dobrym mężem tylko nie wytrzymuję już tego nerwowo ,uważa że to zależy ode mnie i ma receptę na dłoni a ja nie chce skorzystać, wystarczy tylko uwierzyć że to od nerwów,ja robię co mogę i myślę że jest ba odwrót nerwy są id tego samopoczucia.
      • Rafał replied:
        W celu diagnozy proszę skontaktować się z odpowiednim specjalistą osobiście.
    • Ktoś asked:
      Jak walczyć ze swoim złym charakterem... ? Nie lubie przebywać w dużym gronie ludzi... bardziej wole jeden do jednego, myślę że wiąże się to z tym iż mam depresję tak mi się wydaje mam wahania nastrojów,zbyt mało wsparcia od pozostałych ludzi z mojego otoczenia... jakoś nie potrafię sobie ze wszystkim poradzić... tzn nie mam rodziny,skreślili mnie bo znalazłam sobie faceta mam dziecko do dzisiaj nikt stamtąd nie potrafi do mnie zadzwonić zapytać co słychać a moja mama nawet nie poznala do dzisiaj wnuka, jest alkoholiczką dlatego też na to nie pozwoliłam chciałam żeby przyszla jak byl malutki go zobaczyć to przyszła pod wpływem alkoholu dużo przez nią wycierpiałam i przez mojego ojca byłam ze swoim rodzeństwem w domu dziecka... zawiodłam się na rodzicach a rodziców rodziny się ode mnie odwrócili bo ja juz nie chciałam utrzymywać kontaktów z mamą i ojcem... mam teraz swoje dziecko i partnera jednak zostałam z dzieckiem tak naprawdę sama z czym nie mogę sobie poradzić- moj partner pracuje 10 h dziennie jestem sama z 2 letnim dzieckiem cały czas w domu pozniej wraca z pracy idziemy handlować rowerami czasu dla siebie brak tak naprawdę i tak dzien za dniem dziecka tez nie mamy kim zostawić bo mojego partnera rodzice nie chcą żebyśmy handlowali rowerami z tym ze nie rozumieją pewnego naszego argumentu iz potrzebujemy dorobić do budżetu domowego bo nam nie starczy na życie.. wolne nie wolne my tak naprawdę cały czas jesteśmy w pracy przez co jest duży stres w naszym życiu klotnie z partnerem itd nie mamy na kogo liczyć żeby nam ktoś pomógł chociaż,z dzieckiem a na opiekunkę nas nie stać... każdy by chciał żebyśmy wolne spędzali z rodziną itd ale kiedy powtarzamy ze możemy przyjechać na kawę na chwile bo lecimy z pracą żeby zarobic to patrzą na nas krzywo...mowia ze nam nie zależy na rodzinie itd ale kiedy byl moment ze pożyczyliśmy 300 zl od rodzicow partnera bo nie starczyło nam do końca miesiąca na życie to po dwóch dniach nam wypominali ze mamy oddać szybko bo oni tez nie mają i ze mamy dwa dni na to... niech mi Pan podpowiedź czy jest sens patrzenia na rodzine na ich opinię skoro nam nie chcą pomoc a tylko narzekają bo fakt faktem jest taki ze mam wyrzuty do siebie ze ciągam male dziecko żeby robić rowery sprzedawać itd ale z czegoś musimy zyc...chce pomóc partnerowi w dorobieniu do budżetu, ale od ostatniego czasu nie panuje nad nerwami jak dziecko płacze mam ochotę wyjść z domu bo nie dość że dziecko płacze to jeszcze partner w tym samym momencie mnie się czepia bo coś trzeba posprzątać w domu itd mam wrażenie że wszyscy na mnie naskoczyli w jednym momencie i nie potrafię sobie z tym wszystkim poradzić chyba zostałam sama juz
      • Rafał replied:
        Nie, nie ma sensu. Nie wiem, skąd Ci przyszło do głowy, że masz zły charakter. Pomyślcie o tym, jak zmniejszyć stres w waszym życiu, przede wszystkim zadbajcie o swój własny związek, zacznijcie dzielić się obowiązkami przy dziecku, zadbajcie o czas wolny dla siebie i pomyślcie o opiekunce, Wasz związek dzięki temu odetchnie.
    • Ktoś asked:
      Witam, mojemu facetowi zaczęło przeszkadzać, że ja nie potrafię z kimś się zapoznać tzn z jego kumplem z pracy skoro wiem ze po ostatnim telefonie nie są ze sobą szczerzy mianowicie moj partner namawia mnie na grilla chce żebyśmy byli ze sobą przyjaciółmi itd tylko według mnie po co ta znajomość skoro oni we dwoje juz nie są szczerzy ze sobą... mianowicie moj partner chciał wziąć wolne okłamał swojego kumpla co mielibyśmy razem się spotykać i z jego żona ze nie będzie go w pracy bo jedzie do dziadka( ze niby zle się czuje) do dzisiaj nie powiedział jaka byla prawda tzn nie powiedział mu ze chcial odpocząć i dlatego wziął wolne bo ja rozumiem ze szefa okej oklam ale skoro chcesz mieć kumpla to po co chcesz z nim grillować i się kumplować skoro go okłamujesz, tak? Do dzisiaj jeżeli ki tlumacze ze mam dość swojego byłego fałszywego grona przyjaciol to nie potrafi przyjąć tego do świadomości ze ja nie chce się z Markiem z jego pracy i jego żona zapoznać zaprzyjaźnić tylko tlumacze mu na jednym prostym przykładzie iż nie ma to sensu... po co mam się z kimś zaprzyjazdzic? Żeby go okłamywać? Chore jest to dla mnie... co Pan o tym sądzi?moj partner uwaza ze powinnam się wybrać do psychologa bo jestem zamknięta na ludzi/ przyjaciół tylko ze ja jestem taka iż dla mnie znajomi muszą być fair wobec mnie a nie ze za plecami jedno a wobec siebie drugie no trochę nie fajnie tak udawać i grać fajnego kumpla wobec siebie chyba... nie wiem już co zrobić ciągle się kłócimy
      • Rafał replied:
        Na samym początku wyobraź sobie, jak Ty czułabyś się na miejscu swojego chłopaka. Niefajnie, co? Ma sporo racji uważając Twoje zachowanie za dziwne, ja bym dodał, że jest dosyć niedojrzałe. Uczepiłaś się tego jego kłamstwa, jakbyś sama nie potrafiła znaleźć dobrego argumentu, dlaczego nie masz ochoty na to spotkanie. Ty sama nigdy nikogo nie okłamałaś? Twój chłopak ma z nimi dobre relacje i dopóki z nim jesteś, oni będą w jakiś sposób obecni w Waszym życiu. To, co robisz jest po prostu niszczące dla Waszego związku.
    • Ktoś asked:
      Dobry wieczór, chciałem zapytać gdzie można przy obecnej sytuacji pandemicznej, uzyskać poradę dobrego specjalisty najlepiej diagnozującego w kierunku spektrum autyzmu, a później ewentualną diagnozę ZA? Chciałem zaznaczyć że w tym miesiącu skończę 18 lat i mam problemy w normalnym funkcjonowaniu. Do tej pory miałem parę sesji, ale nic konkretnego nie usłyszałem. Za tydzień udaję się do kolejnego specjalisty, ale nie wiem od czego zacząć rozmowę. Czy powiedzieć wprost o moich podejrzeniach ZA, czy po prostu znowu opowiadać o swoich problemach funkcjonowania w społeczeństwie. Proszę o pomoc, nie ukrywam, że zależało by mi na, jak najszybszej diagnozie i rozpoczęciu terapii.
      • Rafał replied:
        Po prostu pytaj, czy takie osoby się tym zajmują. Nie musisz się zastanawiać, co mówić, gdy idziesz do specjalisty. To jego praca, dobrze będzie wiedział, jak prowadzić rozmowę.
    • Ktoś asked:
      Jak sobie poradzić kiedy jesteś w związku małżeńskim i wiesz że wszystko się zepsuło ale tkwisz w tym bo dzieci?
      • Rafał replied:
        Jeśli tak wybrałaś, i uważasz, że jest to dobre dla Ciebie i dzieci to nie rozumiem, z czym chcesz sobie radzić. Może najpierw spróbuj sama sobie odpowiedzieć na pytanie, czego chcesz i na czym właściwie polega Twój problem. Jeśli chcesz znać moje zdanie, to tkwienie w nieistniejącym związku "dla dobra dzieci" jest dla nich najczęściej zwyczajnie szkodliwe. To po prostu oszukiwanie samej siebie i tłumaczenie dziećmi braku odwagi w zmierzeniu się z problemami we własnym życiu.
    • Ktoś asked:
      Jak poznać faceta? Nigdy nikt mi tego nie powiedział dlatego pytam. Bo nie wiem jak zwrócić na siebie uwagę facetów, gdzie iść żeby ich poznać, niektórzy mają w życiu dużo partnerów a ja nie mogę poznać żadnego bo nie wiem jak się to robi. Jak w ogóle powstaje związek?
      • Rafał replied:
        Tak, jak każdą inną osobę, którą poznajesz w życiu. Nie musisz zwracać niczyjej uwagi na siebie. Związek nie powstaje, to proces, który się tworzy wspólnie. Najważniejsze, byś była sobą, szukaj osób o podobnych wspólnych zainteresowaniach, tle kulturowym, temperamencie, dojrzałości czy wyznawanych wartościach. Jeden z najważniejszych czynników, który wpływa na trwałość związku to umiejętność wspólnego rozwiązywania problemów, unikaj więc osób narcystycznych, manipulujących, apodyktycznych, roszczeniowych czy nadmiernie przewrażliwionych na swoim punkcie. By się tego jednak dowiedzieć, będziesz potrzebowała czasu i poznania większej liczby osób, by się przekonać, na ile jesteście ze sobą kompatybilni, jaki zestaw cech partnera jest ważny dla Ciebie i czy relacja z taką osobą w ogóle rokuje na przyszłość. Może okazać się, że wcale nie, pomimo początkowego zakochania czy fascynacji. Nie bierz tego za dobrą monetę, zakochanie i początkowe zauroczenie zawsze mijają i jeśli relacja nie znajdzie oparcia w czymś trwalszym, to taki związek nie przetrwa długo. Nawet wtedy taki krótkotrwały związek może być dla Ciebie lekcją tego, czego tak naprawdę szukasz w relacji z drugą osobą. Nie porównuj się do innych ani nie spiesz z wchodzeniem w związki, to nie jest wyścig.
    • Ktoś asked:
      Pisałam o 7:26 PM o szkole.. Chodzi mi o to, że rodzice mają w nosie to, co dzieje się w szkole, o tym że się samookaleczam itd. to nie wiedzą nawet o tym. Boję się psychologów pedagogów terapeutów i tak dalej. Myślę, że i tak nikt mnie nie zrozumie, i nie chcę swoimi bezsensownymi problemami zawracać czasu komuś innemu, i nie wiedziałabym w ogóle od czego miałabym zacząć mówić tam w szkole pedagogowi. I nie wiem co mogłabym zrobić w takiej sytuacji kiedy w szkole jest przerwa, telefonu używać nie można i siedzę sama i tylko słucham jak koło mnie, osoby z mojej klasy mnie obgadują i się śmieją ze mni.
      • Rafał replied:
        Skoro jesteś przekonana, że nikt Cię nie zrozumie, to skąd pomysł, by pytać mnie o radę? Rozumiem, że jest Ci trudno, ale nie mówiąc o tym i nie prosząc o pomoc nie pomagasz sama sobie. Anonimowe AMA nie rozwiąże Twoich problemów. Jeśli jednak chcesz usłyszeć, co mógłbym Ci poradzić, to byłoby To częstsze spędzania czasu z innymi ludźmi, poznawaj ich, zadawaj pytania, mów o tym, co uważasz w nich za interesujące i wartościowe. To może na dłuższą metę ułatwić Ci życie.
    • Ktoś asked:
      Co mogę robić w szkole?, to znaczy... W 7 klasie na przerwie u mnie w szkole można było używać telefonów, a od 8 klasy nie można. I ja strasznie nie cierpię szkoły i nie mam koleżanek ani kolegów i telefon to jedyna taka opcja "ucieczki" bo w telefonie mogę grać i szybko przerwa mija, i tez wtedy mniej uwagi na siebie zwracam ... Przerwy 5 minutowe są jeszcze ok, ale przerwy które mają 10 lub 20 minut to już dużo. 15 maja ja wracam do szkoły w trybie hybrydowym i strasznie się stresuję i boję, nie mogę zapanować nad emocjami, samookalczam się, mam myśli samobójcze.. boje się, bo znowu ludzie w szkole będą mi dokuczać i śmiać z wyglądu (bo myślę, że dość sporo zgrubłam..ale to taka prawda) i boję się też jeść w szkole i boję się, żeby mi w brzuchu nie burczało. Boje się też, że nie będę mogła zapanować nad płaczem, bo jak myślę o tych wszystkich problemach to od razu mam łzy w oczach i nie mogę zapanować.. A co do szkoły to mówiłam o tych rzeczach rodzicom ale mają to w nosie.
      • Rafał replied:
        Potrzebujesz pomocy terapeutycznej, by zacząć lepiej radzić sobie z emocjami. Nie wierzę, że Twoi rodzice mają w nosie to, że się okaleczasz. W szkole możesz robić bardzo dużo rzeczy, a uciekanie od swoich emocji przez zajmowanie umysłu smartfonem sprawi, że będzie Ci z nimi coraz trudniej. Osobiście uważam, że zakaz smartfonowy w Twojej szkole ma bardzo dużo sensu. Porozmawiaj o swoich trudnościach z rodzicami, nauczycielem, do którego masz zaufanie lub psychologiem szkolnym. Potrzebujesz kontaktu z psychologiem lub psychoterapeutą, bo samej może być Ci trudno to ogarnąć. Warto zacząć też nabywać umiejętności społeczne niezbędne do nawiązywania i podtrzymywania relacji z innymi ludźmi.
    • Ktoś asked:
      Czy to normalne że rodzice strasznie na mnie krzyczą? więc tak moi rodzice nigdy nie pomagają mi w lekcjach nie umieją ze mną rozmawiać dzisiaj mama się dowiedziała że kolejny raz ją okłamałam zaczęła strasznie na mnie krzyczeć (dodam jeszcze że telefonu nie mam juz prawie 2 miesiące) odrazu jak przestała krzyczec zadzwoniła do taty boję się taty bo jak się na mnie mocno wkurzy to mnie bije
      • Rafał replied:
        Nie, to nie jest normalne. Porozmawiaj o tym z psychologiem szkolnym albo nauczycielem, do którego masz zaufanie.
    • Ktoś asked:
      Witam Pisze pracę licencjacką i okropnie się stresuję, pani promotor ma wszystko gdzieś, nic nie przekazuje, jak coś źle to odsyła pracę i mówi, żebym sama znalazła błędy i je poprawiła, bo ona nie jest od tego, jaj man poprawić, jak nie wiem co, wykończę się psychicznie, ponieważ boję się, że nie ukończę studiow
      • Rafał replied:
        Może dowiedz się, jakich błędów masz szukać? Pisanie pracy licencjackiej wymaga pewnego poziomu samodzielności, nie możesz oczekiwać, że będziesz prowadzona za rękę. Zainteresuj się tym, na czym polegają Twoje błędy, jeśli masz się na nich uczyć.
    • Ktoś asked:
      Jeśli parter ma w telefonie dziwno nazwę osobę w kontaktach tz jak miza c
      • Rafał replied:
        To co? Może zapytaj go o to sam/a.
    • Ktoś asked:
      Jestem z chłopakiem 8 miesięcy, dużo się kłócimy z jego strony jest totalny brak zaufania. Na samym początku naszej znajomości z mojej strony wystąpiła "zdrada" chociaż ja bym jej tak nie nazwała, po kłótni z moim chłopakiem, wyzwiskach w moją stronę i zerwaniu pocałował mnie jeden ze znajomych z którymi byłam, żałowałam tego przepraszałam i przez pewien czas było w porządku a potem znowu kłótnie. Po jakimś czasie dowiedziałam się, że zrobił to samo po tym jak ze mną zerwal już nie zlicze który raz spotkał się z inną i pocałował a mimo tego przez miesiąc (jak jeszcze o tym nie wiedziałam) traktował mnie jak najgorsza szmatę. Wierzy wszystkim innym w złe rzeczy które "zrobiłam" mi nie ufa w żaden sposób i z mojej strony to wygląda tak jakby nawet nie chciał zaufać. Ale mimo tego wszystkiego, ja cały czas wracam, walczę żeby było między nami w porządku bo najzwyczajniej w świecie zależy mi na nim. Bardzo chce mieć hasło do mojego Facebooka żeby mieć pewność że nie flirtuje z innymi, a nawet byłby zły gdybym pisała normalnie z jakimś kolegą. Przez te 8 miesięcy dałam mu hasło już 2 razy, za każdym razem z tym samym skutkiem - widział, że z nikim nie pisze ale znajdował inny powód do kłótni, swojego Facebooka nigdy mi nie dał chociaż niejednokrotnie o to prosiłam. Teraz po raz kolejny tego ode mnie wymaga mówi, że jeśli nie dam hasła to będzie koniec, a ja po prostu nie chce znowu źle czuć się w tym związku dlatego kategorycznie mówię, że nie - nie dostanie mojego hasła bo dwa razy to nie zdało egzaminu i jest to niesprawiedliwe, że wymaga tego ode mnie a sam nie potrafi tego zrobić. Jego obroną jest obrażanie mnie i mówienie, że to wszystko to moja wina, bo Facebook Jest dla mnie ważniejszy od niego, że na pewno mam coś do ukrycia a ja po prostu chcę żeby było sprawiedliwie. Skoro on nie chce dać swojego to czemu mam dać swojego. Nie wiem czy mam dalej o to walczyć, bo tym razem miało być inaczej ale nie jest. Naprawdę nie wiem co robić.
      • Rafał replied:
        Przede wszystkim chroń siebie i swoją prywatność. Jeśli nie zaczniecie rozmawiać i współpracować, Wasz związek się rozpadnie, z resztą już teraz jest na dobrej drodze ku rozpadowi i Ty sama nic przeciwko temu nie zaradzisz.
    • Ktoś asked:
      Martwię się o jednego z moich rodziców, który już od dłuższego czasu ma niekontrolowane ataki gniewu, potrafi być agresywny/a i nic nie jest w stanie go/jej uspokoić. W dodatku dużo pije, zaczyna mówić sam/a do siebie i wyzywa innych. Do tego dochodzą ciągłe zmiany nastrojów, które potrafią być nieznośne. Próbuje namówić ją/jego na wizytę u psychiatry bądź psychologa ale zawsze kończy się to awanturą. Co robić?
      • Rafał replied:
        Przede wszystkim chroń siebie przed jego/jej zaburzonym zachowaniem.
    • Ktoś asked:
      Dzien Dobry. Jestem z chłopakiem od 6 miesięcy. Ja mam 44 lata, on 50. Oboje jesteśmy po rozwodzie i nieudanych związkach. NIE mieszkamy razem. Ostatnio rozmawialiśmy m.in na ten temat, ze mam niskie poczucie wartości i chciałabym zeby więcej mnie komplementowal, ze chce czuc sie dla niego najpiekniejsza i najważniejsza. I po tej rozmowie wita sie ze mną rano na messenger "Witaj ładna". Zabolało mnie to, bo poczułam, ze drwi ze mnie.... Czy dobrze to odbieram i przesadzam?
      • Rafał replied:
        Przesadzasz. Twoje poczucie własnej wartości opiera się na tym, jak myślisz o sobie i jeśli sama nie zaczniesz nad tym pracować, to nikt komplementami czy czymkolwiek innym tego nie zmieni. Okazuje się, że nawet komplementy jesteś w stanie interpretować tendencyjnie. Pomyśl o terapii, jeśli chcesz coś zmienić.
    • Ktoś asked:
      Czesc mam 27lat poważne plany jak każdy człowiek na mój ślub przeprowadzka na większe mieszkanie dzieci a mój narzeczony nie może się uporać z nałogiem amfetaminy niby od roku przestał bo mu zależy ale ja widzę że coś jest na rzeczy . Powinnam sobie odpuścić i nie czekać? Ja chce żyć jak normalny człowiek
      • Rafał replied:
        Jeśli od roku nie bierze, to problem chyba leży w tym, jak radzisz sobie ze swoimi emocjami, a nie w jego uzależnieniu.
    • Ktoś asked:
      Moj tata pije co 2 dni nie zdaje sobie z tego sprawy że jest chory kłóci się z mamą ja mam dość że on jesg cały czas pijany nie cieprie go teraz śpi na kanapie wylewałam wszytskie wódki piwa wszytsko ale on nadal dla mnie 12 letniego dziecka nie ma na batonik ale na wódkę i piwo już tak....
      • Rafał replied:
        Bardzo mi przykro. Wylewaniem wódki i piwa nic nie zdziałasz, kupi nowe. Pogadaj o tym może z psychologiem szkolnym albo z mamą, czy zamierza cokolwiek zrobić.
    • Ktoś asked:
      Potrzebuje pomocy.. nie wiem co robić totalnie się pogubiłam od ponad tygodnia płacze za jednym głupim błędem bo niedawno przez głupotę straciłam moich wszystkich znajomych.. jest mi tak cholernie źle nie mam pojęcia co robić potrafię płakać po 3-2h dziennie... Potrzebuje pomocy..
      • Rafał replied:
        Jesli chcesz się umówić na spotkanie, wolne terminy znajdziesz na stronie.
    • Ktoś asked:
      Czuję się gorsza od innych gdy widzę że inni mają bardzo dużo znajomych,a ja nie. Jestem trochę hipokrytką bo nie lubię kontaktu z nowymi osobami, i czuję się najlepiej sama albo przy osobach mi bliskich. Mam bardzo dobrą przyjaciółkę którą bardzo długo i dobrze znam, mogę zawsze na nią liczyć, zawsze się z nią spotkać, jest dla mnie bratnią duszą, i chłopaka z ktoym jestem 3 lata i nie mamy problemów. I mimo to że mam tak bliskie osoby, myślę że jeśli nie będę miała ich więcej to będę postrzegana jako osoba która nie ma znajomych,czyli jako gorsza. Szkoła od zawsze mnie stresuję dlatego zawsze trudno mi było nawiązywać w niej nowych znajomości, nie jestem tam sobą, więc gdy teraz nie muszę tam chodzić to dla mnie ulga, ale poza jedną osobą w klasie, z nikim więcej nie mam kontaktu przez ten cały czas. Z jednej strony nie przejmuje się tym teraz bo na codzień spotykam się z chłopakiem i przyjaciółką, ale przejmuje się tym co inni pomyślą gdy zobaczą że nie zadaje się z nikim więcej. Kontakty jakie miałam do tej pory w szkole z innymi osobami, teraz się urwały, i czasem myślę żeby napisać, ale przecież inni też mogliby to zrobić a nie robią nic. Jeszcze bardziej przeraża i dołuje mnie to że w tym roku mam 18,i wszyscy inni też, boję się że nikt nie zaprosi mnie na żadną, i ja też nie będę miała na nią kogo zaprosić, oprócz kilku osób. Zadaje sobie pytanie co jest ze mną nie tak, i jak przełamać się by napisać do kogoś np żeby wyjść razem.
      • Rafał replied:
        Za bardzo skupiasz się na krytycznych myślach wobec siebie, co blokuje Twoją spontaniczność. Po prostu zacznij rozmawiać z innymi, jeśli tego potrzebujesz, a nie użalaj się nad sobą, że nikt nie odzywa się pierwszy. Poza tym, to nie ma znaczenia, ile masz znajomych i przyjaciół, to Ty sama możesz ocenić, czy potrzebujesz ich więcej, czy Ci wystarczy.
    • Ktoś asked:
      Co mamy robić jak najbliższa osoba pije codziennie i nie umie sobie poradzić z tym ani nie slucha naszych próśb o leczenie? Jest coraz gorzej bo ta osoba prawie nie trzeźwieje a nie chce nigdzie sie udać i ciagle jest taka sama wymówka że da radę sam a nie daje bo idzie kupić wódkę.? Jak go namówić na leczenie?
      • Rafał replied:
        Każdy ma swój proces dorastania do zmian, myślę, że zamiast na piciu tej osoby lepiej skupić się na ochronie siebie przed jego konsekwencjami.
    • Ktoś asked:
      Dzień dobry,mam 20lat 2,5roku temu zdarzyło mi się nagle że bez powodu zaczęło mi być słabo i bardzo niedobrze ale przeszło po kilku minutach, później zdarzyło się kilka razy potem praktyczne codziennie jak jechałam rano do szkoły o później nagle przechodziło, poszłam do lekarza i szpitala, wszystkie wyniki idealne, jedynie 1dnia ciśnienie miałam 100na 50 Po tygodniu wypisali mnie powiedzieli ze wszystko ok i mam pić melisę przepisali mi tabletki małe żółte które miałam brać jak będzie mi słabo Zdarzyło się kilka razy w pracy ale wzięłam tabletkę i 3min i było ok W tym roku czyje że to wróciło, trochę czuje lęk bo nie wiem co to, zazwyczaj w autobusie, kościele, w sklepie mam tak że pomyślę o tym że Ej zazwyczaj w takich miejscach jest Ci niedobrze i bum nagle jest mi słabo odrazu jak przyjdzie mi to do głowy, wmawiam sobie wtedy w myślach 'wszystko ok, nie zemdlejesz nigdy nie zemdlalas, dojedziesz do domu dasz radę nic ci nie jest' ale jest tak samo źle, gdy np jestem w tej chwili gdy to się dzieje w autobusie i ktoś mnie zagada odrazu wszystko jest ok, zapominam i przechodzi, nie wiem o co chodzi, potrzebuje jakiejś rady od czego to może być Jem zdrowo, medytuje, piję melisę od 2.5roku codziennie, jem witaminy, biegam, mam trochę stresu bo klasa maturalna ale nie jest jakoś bardzo źle w moim życiu raczej jest ok więc nie mam pojęcia co to i jak to wykluczyć z życia
      • Rafał replied:
        W przypadku takich problemów lękowych najlepszym rozwiązaniem jest psychoterapia, którą Ci szczerze polecam.
    • Ktoś asked:
      Czy rodzice mają prawo na siłę chcieć zabrać mi telefon i na siłę namawiać do wyjścia na podwórko? Tak dla informacji dodam, że prawdopodobnie (tak na 99%) mam depresję i na mnie takie zachowanie rodziców bardzo źle wpływa, nie chce mi się żyć, po takim zachowaniu rodziców mam w planach dzisiaj się w nocy pociąć, nie daje rady, rodzice nie wiedzą o tym co robię w nocy, kiedyś mama zauważyła moją pociętą rękę ale nic nie zrobiła, zapytała tylko co mi się stało, ja skłamałam a ona uwierzyła. Nie mam ochoty wychodzić nigdzie, nie chce, żeby mi jakimkolwiek prawem zabrali telefon, potrzebuję mieć kontakt z moimi przyjęci w internecie. Rodzice nic a nic nie rozumieją, potrafią tylko dzień w dzień krzyczeć, że tylko siedzę przy telefonie i żrę (jem), rodzeństwo (młodsze o parę lat) też tak powtarza, mówią na mnie ,, grubas, grubasica" i mimo to jeszcze się dziwią, że ja z nimi na podwórko się pobawić iść nie chcę. Rodzice nie reagują na to co robi rodzeństwo, tylko się śmieją. Mama nazywa mnie ,,słonik" i równocześnie dziwi się, że mam niską samoocenę, jestem nieśmiała, nie chce nigdzie wychodzić, ryczę w dzień, bo nie wytrzymuje, a mówię, że płacze bo słucham smutnych piosenek, a nie zawsze tak jest. Zero rozumu, zero pomocy. Dodam, że po pierwsze skoro mówią że jestem gruba i po drugie nie chce mi się żyć, to od wczoraj zaczęłam jeść bardzo mało. To nie jedyne problemy, mam jeszcze z dwoma znajomymi problem, [kłótnie]. Dzisiaj jak miałam lekcję (konsultacje z matematyki) to mama widziała, że mam lekcje a mimo to w moim pokoju gadała, że siedzę przed tym telefonem a na pole nie pójdę. A więc Wpadałam na taki pomysł, że NIE BĘDĘ chodzić na LEKCJĘ ONLINE, później myślałam co mi to da skoro pewnie i tak nie będę chciała wyjść na podwórko, i później pomyślałam, że tak, NIE BĘDĘ chodzić na LEKCJĘ ONLINE a za to pójdę z rodzeństwem na podwórko, a niech się spyta czemu nie chodzę na lekcje to jej powiem co mówiła w tym momencie kiedy miałam na lekcje. Szkoda mi opuszczać lekcje, bo ja na każdej lekcji jestem i ostatnio zaczęłam się uczyć matematyki, czytać podręcznik itp. widzę pozytywne rezultaty ale no cóż... . Jakaś rada? Co niby mam zrobić w takiej sytuacji? *Do Specjalisty Żadnego Nie Chodzę i Nie Chodziłam Jakby Co* I przepraszam bardzo za rozpisanie się, musiałam wyrzucić to z siebie.
      • Rafał replied:
        Tak, rodzice mają do tego prawo. Jeśli chcesz, by rodzice zaczęli Cię rozumieć, zacznij z nimi rozmawiać. Nie chodząc na lekcję i łudząc się, że dasz im tym coś do zrozumienia narobisz problemów tylko sobie, których konsekwencje będziesz musiała ponosić. Głodząc się na siłę nie poprawisz swojej figury, a nawet jeśli coś zrzucisz, to zapewne wrócisz do swojej wagi. Siedząc w domu przed komputerem cały czas też sobie nie pomożesz, rodzice mają sporo racji w tym, że warto, byś się ruszyła, bo z tego, co piszesz rozumiem, że nie za dobrze czujesz się w swoim ciele i ze swoją kobiecością). Widzę, że jest w Tobie dużo złości, masz do niej prawo i sporo powodów, o których nie mówisz, a szkoda, bo ułatwiłoby Ci to życie). Może czas pomyśleć o tym, co sama możesz i chcesz zrobić dla siebie, zamiast walczyć z całym światem? Jeśli potrzebujesz pomocy, to myślę, że w pierwszej kolejności warto o nią poprosić rodziców. To taż ludzie, tacy jak ty, choć może czasem wydawać Ci się to bardzo mało prawdopodobne. Jak chcesz zacząć z kimś współpracować, to zawsze trzeba przyjąć na początku, że kieruje się on dobrą wolą (no, chyba że masz dowody, że driga strona gra na siebie i wykorzystuje Twoją chęć współpracy - wtedy zawsze stawiaj na siebie). W młodym wieku małe problemy urastają czasem do potwornych rozmiarów, ale pamiętaj, że to tylko wprawka do dorosłego życia, w którym będzie o wiele trudniej. Pomóż sobie odnaleźć się w tym, czym żyjesz byś mogła bardziej cieszyć się czasem, którego nikt Ci nie zwróci.
    • Ktoś asked:
      Boję się nie wiem dlaczego, nie mam z kim o tym porozmawiać ponieważ boję się o wyśmianie
      • Rafał replied:
        Jak będziesz unikał/unikała tego, czego się boisz, będzie jeszcze trudniej. Pogadaj o tym z bliskimi albo z psychologiem czy terapeuta, możesz pozostać anonimowy/a i chroni Cię tajemnica zawodowa. Jesteś w stanie z tym sobie poradzić!
    • Ktoś asked:
      Dzień dobry, od pewnego czasu zastanawiam się nad pójściem do psychiatry. Jestem nerwowa, rozdrażniona, czuję się źle sama ze sobą i swoim ciałem, mam wrażenie, że jestem do niczego, odczuwam smutek, przygnębienie, nieuzasadnione poczucie winy, do tego zaniedbuję swoje obowiązki, ponieważ zwyczajnie nie mam na nie siły, szybciej się męczę i najchętniej przesypiałabym całe dnie i noce, częściej płaczę i po prostu czuję, że nikomu nie wystarczam. Boję się jednak powiedzieć o swoich planach partnerowi oraz najbliższej rodzinie. Obawiam się ich reakcji i pomimo iż jeden z rodziców chorował na depresję, to boję się, że stwierdzą, że przesadzam i sama stwarzam sobie wyimaginowane problemy oraz choroby. Jeśli chodzi o partnera, to obawiam się także tego, że nie będzie w stanie mnie zrozumieć, ponieważ nigdy nie miał styczności z osobą, chorą na depresję. Powoli zaczynam sobie z tym wszystkim nie radzić. Nie myślę o samobójstwie, ale jest mi bardzo ciężko i czuję się samotna. Czy istnieje jakiś sposób, aby dać im do zrozumienia, że to jest poważny problem, którego nie powinni bagatelizować? Zdaję sobie sprawę, że jestem osobą dorosłą, jednak brak ich wsparcia skutecznie powstrzymuje mnie przed wizytą u psychiatry. Chyba nie chcę być już bardziej osamotniona, niż czuję się teraz. Pozdrawiam serdecznie.
      • Rafał replied:
        Nie potrzebujesz potwierdzenia, że jest Ci ciężko od innych ludzi, by móc dać sobie prawo do sięgnięcia po pomoc. Myślę, że psychoterapia też byłaby wskazana.
    • Ktoś asked:
      Dobry wieczór, mój przyjaciel kilka dni temu wyznał mi miłość już na początku przyjaźni dawał znaki że może coś czuć też coś czułam ale nie chciałam pokazywać a w zasadzie mogło na początku być to tylko zauroczenie ostatnio mój przyjaciel się trochę oddalił a dziś powiedział że go zauroczenie zabolało mnie to bardzo bo teraz wiem już ze go kocham nie wiem czy dalej utrzymywać kontakt zrobiłam sobie nadzieję rozkochiwał mnie w sobie a teraz ma mnie gdzieś co zrobic w tej sytuacji?
      • Rafał replied:
        Jeśli oboje poczuliście prze sobie coś fajnego, to nie ma za dużego znaczenia, jak to nazwiecie, by móc się tym wspólnie cieszyć.
    • Ktoś asked:
      Od kilku miesięcy brakuje mi chęci do życia, nic nie sprawia mi radości, pogorszyły mi się oceny, a od 3 lat jestem wyśmiewana przez swoją klasę... Chciałabym się uczyć, ale przez nauczycieli i osoby w klasie po prostu nie potrafię .. Nie chce się odzywać na lekcjach jak ktoś mnie zapyta bo po prostu boje się, że źle powiem i zaczną się śmiać... Nie wiem co mam zrobić w tej sytuacji
      • Rafał replied:
        Porozmawiaj najpierw z rodzicami, może potrzebujesz spotkać się z psychologiem lub terapeutą.
    • Ktoś asked:
      Dzień dobry, Mam taki problem, że jak za każdym razem chodziłam do kościoła to mi w nim zawsze słabo było i tata o tym nie wie, ale mama wie, a powtarzają w kółko, że ksiądz mnie może nie dopuścić do bierzmowania, bo mam mało podpisów tam w książeczce, i nie rozumiejąc tego, że się po prostu źle czuje w kościele i ciekawe czy oni by chodzili do kościoła jak by im się tak działo, i mówią też w kółko o siostrze, że siostra chodzi z mamą do kościoła praktycznie co niedzielę a nie to co ja. Co mam zrobić, żeby to w końcu zrozumieli?
      • Rafał replied:
        Nie wiem. Co zamierzasz zrobić, jeśli zrozumieją?
    • Ktoś asked:
      Ostatnio miewam nagłe pogorszenia nastroju, podczas których nie jestem w stanie zrobić kompletnie nic. Leżę w łóżku i płaczę, proste czynności sprawiają mi problem. Chciałabym udać się do psychologa, ale wiem, że moi rodzice nigdy się na to nie zgodzą. Do tego cały stres odreagowuje tak, że mam problemy z jedzeniem, z przełykaniem konkretnie. Dopada mnie panika, kiedy mam coś zjeść i mam ściśnięty przełyk. Nie mam pojęcia co na to poradzić
      • Rafał replied:
        Potrzebujesz konsultacji specjalistycznej, myślę, że warto zacząć od psychiatry.
    • Ktoś asked:
      Dzien dobry mam dziwna sytacje i nie wiem co sie ze mna dzieje. Pod wplywem gniewu albo winy często mocno sie gryze albo szczypie, drapie. Czuje sie wtedy winna sytacji i odczuwam gniew. Mam tak z prawie każda norlamaną czynnością gdy ktoś ja krytykuje.Bardzo nie lubie tego uczucia. Bardzo czesto ludzie mi mowia ze to moja wina i wtedy to robie czuje sie lepiej. Ostatnio nie jestem w stanie nawet sie ubrac czy zjesc. Jem mniej nie wiem czemu. Zawsze kochalam jesc. Miewam czeste napady placzu o kazda sytacje....
      • Rafał replied:
        Zamierzasz coś z tym zrobić?
    • Ktoś asked:
      dobry wieczór, mam dosyc dziwny problem, otóż panicznie boję sie choroby. Nie moge spac bo boje sie, ze jestem ciezko chora i tej nocy umre, albo boje sie myc, ponieważ boje sie ze poczuje jakiegos guzka. Jak poczuje chociaz malenki bol czegokolwiek to ogromnie sie stresuje i rozmyslam co moze mi dolegac i co jesli niebawem umre. To strasznie glupie i wstyd mi o tym mowic ale nie wiem już co robic? Jak moge sie uspokoić gdy caly dzien jestem zestresowana przez bol brzucha, ktory trwa 5 minut? Przepraszam, ze pisze z takimi glupotami, ale naprawdę nie wiem co z tym zrobic. Pozdrawiam
      • Rafał replied:
        Idź na psychoterapię.
    • Ktoś asked:
      Dzień dobry mam taki problem pochowałem mamę dwa miesiące temu i od tamtej pory nostoba się kłòsze z swoją swoją kobieta nie ma dnia żeby nie było kłudni i nie mam pojęcia jak sobie z tym poradzić
      • Rafał replied:
        Jak chcesz lepiej zrozumieć swoje emocje i lepiej sobie z nimi radzić, spotkaj się z psychologiem albo psychoterapeutą.
    • Ktoś asked:
      Współczuję rodzicom że mają mnie. Niby mówią że mam dobre oceny, ale w ostatnim roku szkolnym miałam stypendium. A teraz? Kompletnie upadłam. Czuję się beznadziejnie, jakieś porady na poprawienie sobie humoru czymkolwiek? Dowartościowaniu się?
      • Rafał replied:
        Po prostu pogadaj o tym z rodzicami. Mam wrażenie, że za dużo wymagasz od siebie, a w tym okresie szczególnie potrzebujesz bycia wyrozumiałą wobec siebie. Może to dobry czas, by zacząć się tego uczyć? Być może będziesz potrzebowała pogadać też z terapeutą by złapać do tego dystans.
    • Ktoś asked:
      Dzień dobry, bo ja mam taki problem, że mam wadę wzroku, o której rodzice wiedzą bo byłam u okulisty, mam też zeza, o którym rodzice nie wiedzą, bo nie został on zdiagnozowany. Na pierwszej wizycie Pani robiła tylko takie badania, które miały wykryć wadę wzroku, nie robiła badań na zeza ani astygmatyzm ITD. Na drugiej konsultacji jak będę to myślę, że też Pani nie zrobi badań w kierunku zeza. Jak mam powiedzieć rodzicom o tym, że zauważyłam u siebie zeza? Boje się mówić cokolwiek komukolwiek, bo boje się reakcji tej osoby/tych osób. Myślałam też, żeby na tej drugiej wizycie po prostu powiedzieć Pani okuliście, że zauważyłam u siebie to, to, to. Ale z tego rezygnuje, bo wolałabym powiedzieć jakoś mamie/tacie, a mama/tata okuliście na wizycie.
      • Rafał replied:
        Nie wiem, po co zadajesz mi to pytanie, jak już postanowiłaś, co zrobisz. Jeśli okulistka tego nie zauważyła, to być może go nie masz i się po prostu nakręcasz. Jeśli będziesz unikała załatwiania swoich spraw z powodu lęku i będziesz polegała na rodzicach w kwestiach, które z powodzeniem sama jesteś w stanie załatwić, będzie Ci trudno go oswoić i będzie Ci coraz trudniej sobie z nim radzić. Potraktuj to jako ćwiczenie dla siebie.
    • Ktoś asked:
      W jaki sposób modlitwa pomaga osobom wierzącym?
      • Rafał replied:
        Modlitwa, tak jak medytacja wpływa na nasz stan umysłu, zmniejsza lęk, podwyższa nastrój, zmniejsza ciśnienie krwi, stabilizuje rytm snu i wpływa na takie funkcje autonomiczne, jak oddychanie i trawienie.
    • Ktoś asked:
      Dzień dobry, Uczestniczyłam 2 lata w psychoterapii psychoanalitycznej. Ostatnio pojawił się u mnie kaszel i nie odwoływalabym wizyty z takiego powodu bo płacę za każdą, nawet gdy jestem nieobecna. Jednak że względu no covid postanowiłam poinformować terapeutę o tej sytuacji i zapytałam o możliwość spotkania zdalnego (już odbywałam takie spotkania podczas pierwszego lockdownu oraz gdy byłam na samoziolacji po bezpośrednim kontakcie z chorym). Otrzymałam dość chłodną odpowiedź, że nie przysługuje mi taka forma, jeśli nie jestem na kwarantannie. W związku z tym poinformowalam, że przyjdę na spotkanie. Wtedy otrzymałam odpowiedź, że warunkiem odbywania spotkań w czasie pandemii jest bycie zdrowym, a ja napisałam że jestem chora. Odpowiedziałam, że nie jestem chora, tylko lekko podziębiona i w normalnych warunkach funkcjonowałabym tak normalnie, ale ze względu na bezpieczeństwo terapeuty chciałam zachować się odpowiedzialnie i skorzystać z formy zdalnej. Ta forma została mi odmówiona i jednocześnie odmówiono mi możliwości spotkania na żywo. Spytałam jakie jest rozwiązanie tej sytuacji. Odpowiedzi nie uzyskałam. Poczułam się wykorzystana, jakby na mnie przerzucono całkowite koszty pandemii, a ja chciałam za spotkanie zapłacić, tylko odbyć je online. Tak jakbym jednoczesnie nie miała covid-bo nie przysługuje mi zdalne i miała covid-bo nie przysługuje mi na żywo, a zapłacić mam ja. Dodatkowo, żeby jakoś wyjaśnić tę sytuację musiałabym przeczekać to nieszczęsne spotkanie, i omówić to dopiero na następnym, bo nie dostałam odpowiedzi SMS na ostatnią wiadomość. Poczułam się fatalnie, bez wyjścia i bez możliwości komunikacji (chyba że potulnie zapłaciłabym za to spotkanie po to aby dopiero na kolejnym moc sprawę wyjaśniać). Być może terapeuta miał rację, bo takie ramy terapii, co nie zmienia faktu, że poczułam się potraktowana oschle i z pozycji siły (wiadomości od terapeuty nie były zbyt uprzejme) i w emocjach napisałam po jakimś czasie że wobec tego rezygnuje z dalszej terapii. Otrzymałam odpowiedź, że przyjmuje do wiadomości. Teraz czuję się fatalnie, już pal licho tą jedną sesje, chciałbym wrócić, bo jestem kompletnie rozbita i wróciły moje lęki. Terapii nie zamknęłam, boję się że to zniweczy mój dotychczasowy postęp. Zastanawiam się czy jest szansa to odkręcić? Czy w porządku byłoby sprobowac skontaktować się z terapeuta - minął mniej niż tydzień? Pytam, bo terapeuta był taki bardzo zdystansowany i bardzo negatywnie reagował, kiedy właśnie dopytywałam o kwestie techniczne, więc nie wiem czy nie odbierze tego jak jakiś atak na swoją niezależnośc. Czy faktycznie przez niedomkniecie terapii mogę stracić to co wypracowałam? Czy jest szansa, że jeśli zacznę terapię w tym nurcie u kogoś innego to pójdę dalej z moimi postępami?
      • Rafał replied:
        Absolutnie nie stracisz tego, co wypracowałaś. Czego się nauczyłaś, tego nikt Ci nie zabierze. Możesz spotkać się z terapeutą i to omówić, co pewnie będzie wartościowe, ale wcale nie musisz kontynuować u niego terapii. Warto sprawdzić innych i wybrać takiego, z którym będziesz miała dobry kontakt i zostać dłużej, jeśli będziesz miała poczucie, że Ci to realnie pomaga.
    • Ktoś asked:
      Co można zrobić w sytuacji kiedy dwie osoby które coś do siebie czuły nawazjem siebie zraniły. Tylko ta jedna osoba nie widzi tego że ciebie też zraniła tylko widzi to że ty ja zraniles a ty ta osobę starasz się przeprosić zrobić wszystko żeby ci wybaczyła i bierzesz cała wine na siebie i mimo że się starasz to odbudować to ta druga osoba i tak tego nie widzi i mówi ciągle że nic z tym nie robisz
      • Rafał replied:
        W tej sytuacji warto zaakceptować fakt, że to bardzo źle wróży związkowi z taką osobą. Związków się nie naprawia ani nie odbudowuje w pojedynkę. Jeśli teraz nie chcecie ani nie potraficie się porozumieć, to im dalej, tym raczej będzie trudniej. Nie da się wspólnie rozwiązywać problemów z kimś, kto nie jest w stanie przyjąć perspektywy drugiej osoby. Branie cały czas winy na siebie przez drugą stronę doprowadzi jedynie do frustracji i dalszego rozkładu takiej relacji.
    • Ktoś asked:
      Witam, pisałam do Pana z prośbą o pomoc, jakąś wskazówkę co miałabym zrobić z teściami 9kwiatnia 8.35PM, dziekuje za wskazówkę tylko jest pewien problem...rzecz w tym iż staramy się być dobrymi ludźmi, szanujących wszystkich takimi jacy są, próbujemy dziecko wychować na takich warunkach jakich my byśmy chcieli tylko cały problem jest w tym,że jeżeli z partnerem przedstawiamy warunki na jakich dziecko chcielibyśmy wychować np. żeby nie rozpieszczać małego,bo później takie rzeczy wykorzysta w przyszłości tylko ja cały czas powtarzam dziadkom wnuka iż doceniam ich dobre serducho, doceniam to ze uchylili by nieba wnukowi ale to nie jest do końca dobre bo dopiero ma roczek ale zauważyłam juz ze jak dziecko bierze szklanke z blatu mowie malutkiemu ze to jest "bee" bo sobie krzywdę zrobi i daje mu jego zabawkę a szklanke zabieram to slysze znowu od babci dziecka,że ja przesadzam bo najchętniej bym dziecko zamknęła w czterech ścianach w swoim pokoju i tam tylko się z nim bawiła... wydaje mi się ze nie jestem złą mamą bo staram się jak mogę żeby dziecko było szczęśliwe praktycznie kiedy mogę coś mu kupić przy czym by się bardziej rozwijał to kupuje jakieś zabawki interaktywne wychodzimy często na spacerki bawimy się ale granice jakieś muszą być z tym ze kiedy ja je stawiam z moim partnerem to dziadki się oburzają zaraz jest koniec kontaktu na dwa miesiące później dzwonia niby rozumieją ale przyjeżdżają i znowu robią co robili wcześniej, ciezka sytuacja i nie wiem za bardzo z partnerem jakby to pogodzić, ale w każdym bądź razie dziękujemy za odpowiedz, napewno masz racje bo tez zauważyłam ze nie potrafimy stawiać tych granic jasno i konsekwentnie ale wydaje mi się ze jestem taka miękka bo nie chce nikogo zranić
      • Rafał replied:
        O co chciałaś mnie zapytać?
    • Ktoś asked:
      Witam chce pomóc mojej przyjaciółce . Ma depresje ja teź kiedyś miałam ale się wyleczyłam mówie jej że psycholog jej pomoże a ona mówi że nie :(( jak mam jej pomóc
      • Rafał replied:
        ZAPYTAJ JEJ O TO, CZEGO POTRZEBUJE I CO JUŻ JEJ POMAGA W TYM, CO DLA NIEJ ROBISZ.
    • Ktoś asked:
      Dobry wieczór, chciałabym się zapytać jak mogłabym sobie poradzić z sytuacją z moimi przyszłym teściami... nie chce nikogo ograniczać od przyjazdów do wnuka ale taka jest prawda, że najlepszych relacji z nimi nie mam, mianowicie kiedy przyjeżdżają to tylko do naszego synka rocznego( nas tak jakby nie było w domu ), denerwuje mnie to ze kiedy przyjeżdżają 19 zaczyna się zabawa z dzieckiem kończy o 21, później nie mogę dziecka spokojnie wykapac bo płacze chcialby się bawić nie potrafię go wyciszyć, wydaje mi się ze to nie jest pora na zabawę, że raczej niemowlaki potrzebują zabawy ale spokojnej nie chaosu, a kiedy oni przyjeżdżają jest totalny chaos w domu nie można skupić na niczym myśli mało tego chciałabym im zwrócić uwagę, że jeżeli bawią się z dzieckiem to raczej powinni po sobie potem posprzątać( te zabawki które były poukładane na miejsce odłożyć) jednak wiem, ze to są ludzie którzy nie potrafią zaakceptować naszych(rodziców) warunków na jakich ma być wychowywany nasz synek.. tyle razy moj chłopak zwracał uwagę iż o 21 później nie możemy sobie poradzić, że jest za bardzo rozbawiony to twierdzą że oni są dziadkami i ze my przesadzamy, czasami denerwuje mnie to ze babcia bierze dziecka smoczek do buzi kiedy uważam że nie powinna, no jakby nie było to jest dziecko i dziecka smoczek i takie rzeczy jak smoczek mogą brać rodzice do buzi, tak samo lizaka którego kupilam dziecku babcia oblizuje i daje dziecku do buzi, moim zdaniem jest to nie na miejscu, jednak kiedy chlopak mój zwrócił babci uwagę zaczęło się- ty przesadzasz jak zwykle.. najgorsze jest to ze nawet kiedy chce sobie odpocząć jak dziecko poloze spać to dziadki dziecka zwalają mi się na głowę nawet jeżeli wcześniej powiem iż nie mam czasu-przyjezdzają na siłę pod pretekstem " do naszego wnuka przyjechaliśmy" chcielibyśmy wychować nasze dziecko w spokoju, żeby nie było rozkapryszone wiem ze dziadki są od rozpieszania wnuka ale mam wrażenie że babcia dziecka robi mi to na złość wszystko... widzę że dziadki nie maja najlepszego wpływu na dziecko tzn nie szanują naszych zasad, twierdza iż jesteśmy gówniarzami i nie mamy pojęcia o życiu i ze jak będziemy dziadkami to też tak będziemy robić... ale jak się można komuś do domu wbić kiedy wcześniej się mówiło ze nie mam czasu dzisiaj.. jakby nam mógł Pan pomóc jakas mala wskazówkę dać... zwracanie uwagi nie pomaga bo wiecznie jest jakieś " ale" z ich strony ( przesadzacie, nie wiecie nic o życiu, jesteście za mlodzi itd) nie chciałabym nikomu ubliżyć bo juz ostatnimi czasami mam ochotę im zabronić kontaktu z dziadkami jednak wolałabym załatwić to polubownie, jak dorośli ludzie tylko nie wiem jak... w wychowanie dziecka oni maja za duzą ingerencje( tzn babcia dziecka bo dziadek przytuli pobawi się chwile i wszystko toczy się na spokojnie a ona robi mętlik dziecku w głowie zbyt duży szum jak na roczne dziecko później nie wiem jak małego uspokoić bo płacze bawić sie chce nawet kiedy chce go uspac bo jest 21) nie usiadzie kawy nie wypije tylko po całym domu walają się dziecka zabawki.. mam juz tego dość ale tez nie chce zakazać dziecku kontaktów z dziadkami. Nie potrafimy sobie poradzić z tym całym bałaganem
      • Rafał replied:
        Widzę, że trudno Wam stawiać granice, zwłaszcza w stosunku do ludzi, którzy w taki unieważniający sposób podchodzą do innych. Myślę, że ze swoim partnerem powinniście mieć wspólny front i stać po swojej stronie, zaś teściom komunikować Wasze oczekiwania jasno i konsekwentnie i nie ustępować, gdyż to tylko sprawi, że Wasze relacje staną się jeszcze gorsze.
    • Ktoś asked:
      Nie panuje od pewnego czasu nad agresją, w moim życiu nastąpiło wiele zmian, przede wszystkim wyprowadziłam się z domu rodzinnego i zamieszkałam z chłopakiem. Zmieniło się całe moje środowisko, utraciłam kontakty z przyjaciółmi (z ich decyzji), ale w dobie pandemii nie miałam okazji poznać nikogo na żywo. Nie radzę sobie, ale nie jestem pewna dokładnie z czym, wiem tylko że głupia zabawa, wygłupy i łaskotanie się, jeśli nie skończy się w momencie, w którym mówię że chce (na zawołanie), tylko jest nieco przeciągnięta, to kończy się zadrapaniami i różnymi nieprzyjemnymi skutkami na partnerze.. wstyd mi, że jestem tak agresywna, że ręką sama mi leci, że nawet kiedy wiem, że to jest złe to nie potrafię się powstrzymać, a jeśli ucieknę od niego (nie chcąc zrobić mu krzywdy) to przejawiam autodestrukcjyjne zachowania - siedząc w łazience uderzam głową o kafelki, zrywam skórę itp. Czy powinnam już wybrać się do specjalisty, a jeśli tak to jakiego? Czy jest szansa, że poradzę sobie z tym sama? Czy powinnam iść na jakieś zajęcia? Jak mam przemyśleć wszystko, w jaki sposób, jakim tokiem myślenia iść, żeby zrozumieć co jest nie tak?
      • Rafał replied:
        Tak, powinnaś iść do specjalisty. Do psychiatry i psychoterapeuty.
    • Ktoś asked:
      Witam, chciałem zapytać, straciłem prawo jazdy za jazdę pod wpływem alkoholu 2 lata temu. Zabrano mi prawo jazdy na 2 lata, miałem 1,8 promila. Po 2 latach odbywania kary chce się starać o umorzenie kolejnych 2 lat i możliwość jazdy z auto Kockiem. Byłem 2 razy na odwykowej terapii zamkniętej zaraz po zabraniu prawa jazdy. Od tej pory nie pije. Pytanie brzmi czy ujawniać te dokumenty z terapii czy lepiej tego nie robić żeby móc wcześniej odzyskać prawo jazdy?
      • Rafał replied:
        I tak o to pewnie zapytają w WORD, więc zabierz je ze sobą na badanie.
    • Ktoś asked:
      Nie radzę sobie z własnymi myślami i emocjami, ciągle mam w głowie myśli ze stracę ważną dla mnie osobę, nie wiem co mam robić
      • Rafał replied:
        Poszukaj dla siebie pomocy i idź na terapię.
    • Ktoś asked:
      Jak byłam córce potrzebna to mnie że sobą zabrała Teraz jak są już dzieci duże to babcia już nie potrzeba Nie mam gdzie wrócić Siedem lat jest w tym domu co mieszkałam nie ogrzewane Tym bardziej że unas się paliło Dom mam zalany Nie mam za co go wyremontować Mam 67 lat i córka każe mi.opuscic to jej mieszkanie jak najszybciej Mówi że jej nie obchodzi gdzie ja będę mieszkać Mam swoją emeryturę Pracowałam ,30 lat Nigdy nie piłam alkoholu Obie córki wychowałam sama Z mężem się rozstałam bo był alkoholikiem Co ja mam teraz zrobić Na dzień dzisiejszy to myślę żeby że sobą skończyć JAK z kimś nie porozmawiam to chyba zrobię to co myślę Proszę o. pomoc
      • Rafał replied:
        Na początku poszukaj dla siebie jakiegoś lokum, następnie warto poszukać prawnika i założyć córce sprawę o alimenty.
    • Ktoś asked:
      Czy jak mam prawie 23 lata i nigdy nie miałam chłopaka to jest jeszcze szansa żebym kiedyś kogoś poznała? Jak mam sobie radzić z samotnością? Brakuje mi kogoś do przytulania, całowania i też mam swoje potrzeby jako kobieta...
      • Rafał replied:
        Oczywiście, masz całe życie przed sobą.
    • Ktoś asked:
      Dzien dobry jestem AA uczęszczam na terapie do klubu AA.zastanawiam się czy dodatkowo jest mi potrzebna pomoc psychologa
      • Rafał replied:
        Nie wiem, na pewno nie zaszkodzi.
    • Ktoś asked:
      2 miesiące temu zostałem pobity przez byłego kolegę I dwóch jego kolegow , pochodzę z małej miejscowości oni też , przez te sytuacje odcialem się od wszystkich ludzi związanymi że sprawcami I nie mam zamiaru odnawiać żadnych takich kontaktów A jeszcze wcześniej odcialem się od ludzi z liceum.Z tymi i owymi byłymi znajomymi wychodziłem pic, na jezioro itp .mieszkam teraz w większym mieście, mam tylko znajomych Z studiów, mieszkam Z bratem, jak sobie poradzić z nową sytuacja w życiu, jak przestawić sie na inne życie?
      • Rafał replied:
        Z tego, co piszesz odnoszę wrażenie, że już się przestawiłeś.
    • Ktoś asked:
      Jak umówić się na wizytę z psychologiem, jednocześnie nie wchodząc w szczegóły swoich problemów przy rodzicach? Czuję, że naprawdę potrzebuje pomocy specjalisty. Jestem niepełnoletni, chce namówić swoich rodziców na wizytę z psychologiem, ale nie chce przed nimi okazywać takich słabości.
      • Rafał replied:
        To nie jest żadna słabość. 25% osób choć raz w swoim życiu potrzebuje profesjonalnej pomocy. Po prostu powiedz im, że chcesz spotkać się z psychologiem, nie musisz wdawać się w szczegóły. Masz prawo do prywatności i swoich tajemnic, jeśli jesteś niepełnoletni, to mają prawo do tego, by uzyskać od psychologa ogólne informacje o stanie Twojego zdrowia.
    • Ktoś asked:
      Dzień dobry, moim pytaniem jest co mam zrobić, jak przestać się bać ludzi i być na nich otwarta próbuje ale mi nie wychodzi cały czas mam strach, przykład widziałam się z kolegą i nadal mam blokadę jakąś ale chcę go bardzo spotkać jeszcze raz.
      • Rafał replied:
        Pamiętaj, że możesz się obawiać ale wciąż robić to, czego się obawiasz. Gdy będziesz tego unikała, Twój lęk będzie narastał. Nie skupiaj się tak bardzo na lękowych myślach i po prostu odezwij się do niego i się z nim umów.
    • Ktoś asked:
      Witam, mam problemy i chciałabym się spotka. Czy wchodzi w grę terapia małżeńska?
      • Rafał replied:
        Jasne, o ile to temat na terapię małżeńską a nie indywidualną i oczywiście o ile mąż też tego chce. Jeśli tak, to zanim się na taką wybierzecie porozmawiajcie przy kilku okazjach o Waszych nadziejach i oczekiwaniach co do tego, w czym miałaby ona Wam pomóc i zwracajcie uwagę na to, w czym się oboje zgadzacie - to może być dobry punkt wyjścia do wspólnej pracy terapeutycznej.
    • Ktoś asked:
      Mam ciężką sytuacje w domu i nieciekawą przeszłość, odbierano mnie w gimnazjum za łatwą szmate. Mam chłopaka od prawie dwóch lat, kocham go ale on mi już nie okazuje wcale uczuć. Rzadko się odzywa zlewa mnie interesuje się wszystkim poza mną. Mam bardzo słabe nerwy i w niektórych sytuacjach nie wytrzymuje i doprowadzam do kłótni. Nawet jeśli ja mam racje to musze przeprosić podczas kłótni słyszę że jestem toksyczna żałosna że jestem szmatą. Jego zdaniem dlatego że nie jesteśmy na szczęście jak on mówi małżeństwem nie mam prawa do postawy roszczeniowej. Sama nie wiem czy chwila czasu która chce by mi poświęcił to za dużo lub by mi okazywał bardziej uczucia. Czuje się ze sobą strasznie ostatnie kocham cie usłyszałam w grudniu, zaraz mamy kwiecień. Jestem także jego zdaniem atencyjną hipokrytką. Nie czuje Nawet że martwi się o mnie. Tak bardzo chce umrzeć i mieć spokój. Ciągle mam myśli samobójcze toczę walkę ze samą sobą cały czas. Praktycznie nic nie jem gdy sama siedze w domu. Chce trafić do szpitala lub by mi się coś stało tylko po to by on okazał mi trochę dawnych uczuć
      • Rafał replied:
        To chyba najlepszy czas byś zrozumiała, że nie zmusisz nikogo, by Cię pokochał.
    • Ktoś asked:
      Mam problem z wymyślaniem chorób i panicznie boję się o zdrowie, jak sobie pomóc?
      • Rafał replied:
        Pojdz do psychologa lub psychoterapeuty najlepiej.
    • Ktoś asked:
      Czy z psychologicznego punktu widzenia sny mogą się spełnić? Boję się że przyśnią mi się wypadające zęby a to oznacza chorobę lub śmierć. Ludzie piszą o tym różne rzeczy. Jednym się spełniło innym nie. Czy jeśli o czymś intensywnie myślimy to później nam się to śni. Panicznie boję się o zdrowie i życie moje i mojej rodziny. Czy warto wierzyć w sny jak jestem wierząca(w Boga). Pls proszę o pomoc i odpowiedź
      • Rafał replied:
        Tak czy siak przytrafiają nam się rzeczy czy się boimy, czy nie. Jest w Tobie sporo lęku, nie myślałaś o terapii?