Zapytaj mnie o cokolwiek (anonimowo)

Masz pytanie? Zadaj je tutaj anonimowo. Twoje pytanie wraz z odpowiedzią ukaże się na tej stronie.

Twoje pytanie zostało zapisane i ukaże się, gdy tylko uzyska odpowiedź.

Pytania zadane do tej pory:

  • Ktoś zapytał:
    Po zerwaniu z partnerem obiecałam sobie ze pójdę w końcu do psychologa i tak już mam za sobą 6 wizyt. Ostatnio Pani psycholog oznajmiła że mam syndrom zaniedbania emocjonalnego. Stąd w moim związku oczekiwałam od partnera mase uwagi co było dla niego trudne do zrealizowania. Wiele razy rozchodziliśmy się i schodziliśmy bo moje starania które były okazały się niewystarczające. Ale teraz coś we mnie pękło obiecałam sobie że zrobię wszystko aby naprawić to co mam w głowie. Długo prosiłam o rozmowę zgodził się zresztą sam zadzwonił przez 2h tłumaczyłam mu skąd takie moje zachowanie może się brać, że to również jest szok dla mnie bo nigdy o czymś takim nie słyszałam itp. Powiedział że nie wie co do mnie czuje ze dalej ma moje zdjęcia w portfelu itp że mam po prostu nie kontaktować się z nim usłyszał to co usłyszał i zakończył kontakt. Uszanowalam to staram się żyć z myślą że da mi to naprawić że da mi szanse ale strasznie boję się że znajdzie inna kobietę i zapomni o mnie. Mamy za sobą 3 letni związek raz lepszy innym razem gorszy ale staraliśmy się stąd moje pytanie czy warto dać mu jeszcze czas dodam że od 1.5msc już się nie kontaktujemy przez 2 tyg nie było żadnego pisania później ja prosiłam go co jakiś dzień o tą rozmowę. Czy taki czas chwilą dla niego rozmyślanie o tym wszystkim coś da radę w nim zmienić? Czy osoby z tym sydromem potrafią tak porozbijać związki że partner ma już ich serdecznie dosyć?
    • Rafał odpowiedział:
      "Syndrom zaniedbania emocjonalnego" nie jest diagnozą kliniczną, raczej etykietką, którą nakleja się na różne typy problemów emocjonalnych. Różne rodzaje problemów w dzieciństwie mogą pomóc wyjaśniać pewne schematy i skrypty utrzymujące się w dorosłości, ale nie można nimi tłumaczyć konkretnych zachowań. To Pani odpowiada za swoje zachowania i to, jak traktuje siebie i partnera, a nie magiczny "syndrom". Mam wrażenie, że nie pogodziła się Pani z decyzją partnera, że już nie chce być w tym związku, to zawsze wywołuje trudne emocje, ale "dawanie mu czasu" jest oszukiwaniem samej siebie. Próby "zmieniania" innej osoby też są iluzją i ślepą uliczką. To nie "syndrom" rozbija związki, tylko ludzie i ich konkretne zachowania. Może to doświadczenie pomoże Pani lepiej zrozumieć swoje reakcje emocjonalne i potrzeby, nauczyć się bardziej konstruktywnie radzić sobie z nimi i brać większą odpowiedzialność za swoje zachowanie, by móc w przyszłości stworzyć bardziej satysfakcjonujący i dojrzalszy związek, w którym będzie Pani mogła się rozwijać, a nie tylko taki, który będzie dawał iluzję zaspokajania niezaspokojonych kiedyś potrzeb emocjonalnych. Ostatecznie, emocjonalnego głodu w Pani nikt i nic z zewnątrz nie zaspokoi. Nawet jeżeli będzie taki moment, w którym będzie Pani miała takie wrażenie, to zawsze blisko będzie lęk przed tym, że za chwile może Pani to stracić i głód wróci, co może prowadzić do różnych destruktywnych i niszczących zachowań. To, czego Pani szuka, może Pani odnaleźć i umocnić jedynie wewnątrz siebie. Podejrzewam również, że wiele z Pani "starań" miało właśnie taki niszczący i destrukcyjny charakter - dobrze by było to omówić ze swoją terapeutką. Terapia może z całą pewnością pomóc Pani lepiej rozumieć swoje emocje i oswajać je, rozpoznawać różne destrukcyjne myśli i przekonania, które je podtrzymują i nasilają, łagodzić lęk i uspokajać się oraz uczyć się większej kontroli nad swoim zachowaniem, by nawykowo nie powtarzać niekonstruktywnych zachowań. Wewnętrzna zgoda na odejście partnera może być pierwszym ważnym, choć bolesnym krokiem na drodze emocjonalnego dojrzewania. Jak śpiewał Sting: "If you love somebody set them free". Powodzenia!
  • Ktoś zapytał:
    Co zrobić żeby zmyć z siebie pogardę do samej siebie, wstręt, niechęć
    • Rafał odpowiedział:
      Przestać je w sobie pielęgnować i zacząć kultywować w ich miejsce troskę i współczucie do samej siebie.
  • Ktoś zapytał:
    Czy można się pogodzić z tym co było. Chodź bardzo prubuje nie wychodzi co można zrobić by zapomniec
    • Rafał odpowiedział:
      Pogodzić się to nie znaczy zapomnieć. Przestań starać się zapomnieć, bo to nigdy Ci się nie uda. Zacznij akceptować, że było i wciąż jeszcze wraca w myślach bądź krotkich wspomnieniach.
  • Ktoś zapytał:
    Czy przyjmuje Pan jak jesteśmy w strefie czerwonej.
    • Rafał odpowiedział:
      Tak. Do tej pory nie było żadnych ograniczeń związanych z korzystaniem z pomocy psychologicznej i nie sądzę, by to się zmieniło.
  • Ktoś zapytał:
    Dzień dobry. Wraz z mężem mieszkamy u Jego mamy.Problem polega na tym,że w ogóle nie dba o higienę,nie kąpie się,nie sprząta.Fetor od teściowej jest okropny.Trwa to od około 2 lat.(wiek teściowej 73lata) Żadne rozmowy, prośby nic nie pomagają.Na wizytę u specjalisty nie mamy na co liczyć. Co możemy zrobić w zaistniałej sytuacji. Bardzo proszę o pomoc.
    • Rafał odpowiedział:
      Proponuję rozważyć wyprowadzkę.
  • Ktoś zapytał:
    Nie wiem czy jestem alkoholikiem bo chyba nie muszę tego robić ale lubię. Piję kilka razy w tygodniu po drinku z setka wodki lub 2 piwa. Problem w tym że jak wychodzę na jakąś imprezę to sam nie potrafię skończyć pić zawsze granice wyznacza mi żona. Od jakiś 6 miesięcy podpijam sobie w pracy i wsiadam w auto po alkoholu wiem że nie powinienem ale picie jest silniejsze. Zy to alkoholizm czy sesja u Pana coś by mi pomogła i czy po takiej terapii mógłbym pić alkohol sporadycznie czy musiałbym być abstynentem do końca życia.
    • Rafał odpowiedział:
      Nie wiem, czy to już uzależnienie, czy dopiero wstęp do niego w formie picia ryzykownego lub szkodliwego, ale spotkanie i rozmowa na pewno by nie zaszkodziły.
  • Ktoś zapytał:
    Witam mam powazny problem nie mogę zdać egzaminu na prawo jazdy poniewasz strasznie się boję wręcz panicznie kilkanaście razy już pochodzę i ciągle nic i mam problem z koncentracją co mam z tym zrobić???
    • Rafał odpowiedział:
      Proponuję poszukać dla siebie terapeuty, by zacząć się uczyć bardziej konstruktywnie radzić ze swoim lękiem.
  • Ktoś zapytał:
    Mam pewien problem... Kilka lat temu razem z dwójką przyjaciół postanowiliśmy wywołać duchy. Zapaliliśmy świeczki, przygotowaliśmy tablicę, na której położyliśmy wskaźnik (pierścień). Gdy zaczęliśmy seans, pierścień zaczął poruszać się niezależnie od naszej woli; płomień jedenej ze świec stał się mocniejszy i zaczął parzyć jedną z osób (jej ręka była faktycznie oparzona jeszcze długo po zdarzeniu). Od razu przerwaliśmy seans i nie wiedzieliśmy jak potraktować to co się wydarzyło. Staraliśmy się o tym zapomnieć. Jednak niedawno wróciliśmy d otej sytuacji i pytałem resztę czy to któreś z nich było odpoiedzialne za ruchy wsakźnikia, ale one zaprzeczyły. Bardzo ufam tym osobom i wiem, że mnie nie oszukują - nadal jesteśmy bliskimi przyjaciółmi i dorosłymi osobami, które nie ukrywałyby prawdy. Czy można to w jakiś racjonalny sposób wytłumaczyć?
    • Rafał odpowiedział:
      Najbardziej prawdopodobnym wytłumaczeniem jest zjawisko transowe i indukowana sugestia.
  • Ktoś zapytał:
    Dobry wieczór. Czasami, zazwyczaj w sytuacjach stresowych, doświadczam bardzo dziwnego stanu "odrealnienia". Czuję się jakby od otoczenia odgradzała mnie ściana lub jakby świat wokół mnie nie był realny. Doświadczam wówczas nieracjonalnych myśli, które po czasie (po tym gdy stan minie) wydają się dziwne i niezbyt typowe dla mojego "normalnego" myślenia.Czuję się wtedy bardzo mentalnie odizolowana od innych ludzi - wydaje mi się, że nie mogę nawiązać z nikim kontaktu, a moje słowa nie docierają do odbiorcy lub mogą zostać przez niego źle zrozumiane. Ostatni taki "epizod" trwał kilka dni i był bardzo intensywny; jednak gdy byłam młodsza zdarzało się, że stany te trwały po kilka tygodni. NIgdy nie zasięgałam specjalistycznej opinii w tym temacie i zastanawiam się czy powinnam to zrobić.
    • Rafał odpowiedział:
      Myślę, że warto, byś to zrobiła.
  • Ktoś zapytał:
    Od pewnego czasu mieszkam z mamą ale jest to trochę dziwne gdyż kiedyś wstawiony zacząłem się dobierać do niej i uległa dziś jestesmy jakby kochankami co raz bardziej widzę ja jak kobietę niż matkę wiem ale jej się to podoba chyba nawet bardziej co robić czy przerwać ale jest dziwne ale mimo tolubie
    • Rafał odpowiedział:
      Sam musisz sobie odpowiedzieć na to pytanie.
  • Ktoś zapytał:
    Dobry wieczór. Zakochałem się w swoim przyjacielu. Powiedziałem mu o tym. Powiedział, że nie zmieni to naszej relacji w żaden sposób, lecz zaczął drastycznie zwiększać dystans między nami. Nazwał mnie "kolegą, z którym nie może się dogadać", co bardzo mnie zabolało. Przez to nie mogłem spać przez całą noc. Na pytania dlaczego tak się zachowuje, odpowiadał, że to przez różnicę charakterów i brak wspólnych tematów. Po tygodniu powiedział, że po prostu w jakiś sposób bał się tego, że mi się podoba. Od tamtej rozmowy, nasze relacje znowu się polepszyły, jednak nie mogę sobie poradzić z kolejnym odrzuceniem. Ciągle myślę, że to może się udać. Skoro powiedział, że nie mamy wspólnych tematów, zacząłem oglądać seriale, które lubi. Powiedział, że widzi, że się staram, docenia to, jednak "dziwnie mu z tym". Ciągle myślę, jak do niego dotrzeć. Zadręczam się myślami, że będzie chciał całkowicie zerwać relację. Ciężko mi myśleć o czymś innym. Jestem ciągle smutny, przybity. Potrafię całe dnie przeleżeć w łóżku. Miewałem myśli samobójcze przez tą sytuację, lecz już przeszły. Jestem zazdrosny, kiedy wychodzi lub spędza czas z kimś innym. Od półtorej miesiąca myślę tylko o naszej relacji. Nie wiem co robić, jak sobie z tym poradzić, bo nie mam już siły chodzić ciągle przybitym. Co powinienem zrobić? Nie mogę iść do psychologa. Nie jestem pełnoletni, a moi rodzice nie wiedzą, że nie jestem heteroseksualny i są homofobami. To przysparza mi kolejnych powodów do zmartwień, bo czuję się nieakceptowany.
    • Rafał odpowiedział:
      Nie staraj się zmieniać ani przypodobać komuś, by Cię pokochał, bo jedynie się rozczarujesz. Warto, byś zaakceptował fakt, że Twój przyjaciel nie chce być Twoim chłopakiem i nie staraj się tego zmieniać, bo stracisz przyjaciela, a nie zyskasz chłopaka. Próbując być kimś innym tylko po to, by ktoś Cię pokochał, sam budujesz w sobie poczucie dezakceptacji wobec samego siebie. Nie zakładaj od razu, że Twoi rodzice są homofobami, skoro to ty sam boisz się rozmawiać z nimi o swojej orientacji.
  • Ktoś zapytał:
    Dzień dobry, jutro mam zaplanowana wizytę u psychologa od roku o niej myślę lecz brakowało mi odwagi. Niestety zakończył mi się związek i to dało mi kopniaka aby pracować nad sobą bo może wtedy da się coś jeszcze uratować. Stąd moje pytanie jak przebiega pierwsza wizyta? To lekarz zaczyna pytać czy mówi aby opowiadać czy jakoś szczegółowo? Chodzi mi o taki w miarę książkowy przykład rozmowy bo wiadomo każdy z lekarzy ma inne nastawienie do pacjenta.
    • Rafał odpowiedział:
      Za dużo o tym myślisz. Psycholog będzie wiedział, jak poprowadzić tę rozmowę, to w końcu jego zadanie.
  • Ktoś zapytał:
    w wakacje tego roku mialam okropny okres tzn ciagle bylam smutna, mialam myśli samobojcze, no ogolem mialam większość objawow depresji znajomi mowili mi bym udala sie do specjalisty bo może byc to wlasnie depresja - mieli powody do niepokoju, ten stan trwal okolo 3/4 miesiace i wciąż sie pogarszal jednego dnia obudzilam sie i bylo zwyczejnie okej, od tego czasu wszystko jest super i czuje sie dobrze dodam ze tamtego stanu nie poprzedzilo zadne wydarzenie ktore mogloby miec na to wplyw moje pytanie brzmi: czy to wroci? co moge zrobic zeby nie wrocilo i czemu nagle sie polepszylo zastanawiam sie czy jest sens isc z tym do specjalisty skoro to przeszlosc i wszystko teraz jest okej
    • Rafał odpowiedział:
      Tak, może wrócić, wtedy warto udać się do specjalisty. Zawsze możesz omówić z terapeutą te doświadczenia, to może pomóc Ci trochę lepiej zrozumieć to doświadczenie.
  • Ktoś zapytał:
    Mam problem z 4,5 letnim dzieckiem. Córka jest jedynaczką. Do przedszkola chodzi już 2 rok. Początki miała ciężkie o dużo płakała. Do tego sytuacja z korobawirusem. Od września rozpoczęła drugi rok. Wszystko było ok. Wracała zadowolona do przedszkola też szła z chęcią mniejsza lub większą ale bez płaczu i problemu. Lubi swoich rówieśników z grupy jak i Panie. Po tym weekendzie ciągle płaczę ze chce do mamy. Nie chcę uczestniczyć w zabawach z dziećmi. Całkowicie się wycofała. Nie wiem jak sobie radzić. Gdy wychodzimy rano z domu wszystko jest ok. Dopiero gdy wysiada z samochodu zaczyna płakać. Pytałam czy coś się stało w przedszkolu ze nie chce już chodzić czy może nie radzi sobie z zadaniami a córka mówi że ciągle tęskni za mną i tylko o tym myśli. Czy może być to wina tego że ciągle śpimy razem. Ze cały czas prawie spędza że mną. Głównie z powodu koronawirusa mniej spotyka na placu zabaw dzieci. Jak odciąć pępowinę. Dodam że jestem w drugiej ciąży poród za 2 mies. Córka nie może doczekać się siostry. Może to zazdrość że będzie musiała dzielić się mama. Do tej pory cieszyła się z siostry ciągle mówi zebedzie mi pomagać przy dzidziusiu itd. Nie wiem co robic
    • Rafał odpowiedział:
      Nie mam pojęcia, co trapi Pani córkę, obszarem mojej specjalizacji jest psychologia człowieka dorosłego. Na pewno spanie razem z 4,5-letnim dzieckiem i nie odstępowanie go na krok nie sprzyja w kształtowaniu w nim emocjonalnej niezależności, co może być dla niej naprawdę trudne po pojawieniu się młodszego rodzeństwa, które pochłonie większość Pani czasu i energii. Proponuję skontaktować się z terapeutami lub psychologami specjalizującymi się w pracy z dziećmi.
  • Ktoś zapytał:
    Witam, sama nie wiem jak zacząć... Często mam napady płaczu, jest mi przykro, nie radzę sobie sama z sobą. Często wolę być u chłopaka niż w domu i patrzeć na to co dzieje się wokół. Cały czas obwiniam siebie o wszystko, czasem nie potrafię wyjść do ludzi czy do pracy, wolę zostać w domu i odciąć się od świata. Mam dość martwienia się o to co będzie i o to co jest teraz, mam dość ludzi, mimo to że utrzymuję kontakt tylko z najbliższymi.. Proszę o jaką kolwiek poradę
    • Rafał odpowiedział:
      Chyba potrzebujesz kogoś, z kim mogłabyś porozmawiać i kto mógłby Ci towarzyszyć w tym trudnym okresie i pomóc przez niego przejść. Myślałaś o kontakcie z psychoterapeutą (-ką)?
  • Ktoś zapytał:
    Witam Mam problem który polega na tym że mam trądzik i przez niego nie potrafię być wystarczająco śmiała i nie dokońca potrafię to zaakceptować. Nie dawno miałam okazje poznać nowe osoby i mam koleżankę którą te osoby już polubiły i poznały i wtedy kiedy ona się zapoznawała to ja byłam z nią ale nie gadałam zbytnio o się wstydziłam twarzy i teraz po miesiacu znajomości one wszystkie mają fajny kontakt a ja kiedykiedy poznać również te nowe osoby to one główne zwracają uwage tylko na moją koleżankę którą już znam a na mnie nie ,nawet jak chce zgadać to odpowiadają jednym słowem i to wszystko Przykro mi bo też chciałabym je poznać bo są fajni ale oni nie zwracaja uwagi na mnie tak, jka na moją koleżankę przez co wygląda trochę jak bym ich nie lubila i same do mnie nie przychodzą ale ja naprawde sie staram od dłuższego cczasu. I przez to czuje soe samotna troche co robić? Liczę na jakieś praktyczne rady i w miarę szybką odpowiedź.Pozdrawiam
    • Rafał odpowiedział:
      Trądzik to zupełnie normalna rzecz w okresie dojrzewania, wcześniej czy później będziesz to miała za sobą. Skupianie się jednak na tym i na własnej niepewności będzie tylko nasilało Twoją nieśmiałość, zwiększało napięcie i jeszcze bardziej krępowało Twoją spontaniczność. Nie staraj się konkurować ze swoją koleżanką, po prostu bądź sobą, tylko wtedy dasz innym możliwość polubienia Ciebie Takiej, jaką jesteś. Poznawanie ludzi to proces, nie staraj się go przyspieszać. Nie staraj się na siłę, by inni Cię lubili. Do tego, by mniej skupiać się na sobie i na myślach i emocjach związanych z trądzikiem możesz zacząć ćwiczyć techniki uważności - ich opisy spokojnie znajdziesz w Internecie.
  • Ktoś zapytał:
    Zakochalam sie w jednym facevie a jestem z drugim .Nie wiem czy mam powiedziec temu drugiemu co do drugiego czuję .
    • Rafał odpowiedział:
      Musisz zapytać o to sama siebie i sama odpowiedzieć sobie na to pytanie. Bierz pod uwagę, że emocje związane z zakochaniem zakochaniem zawsze mijają.
  • Ktoś zapytał:
    Dobry wieczór. Nie mam umiaru w piciu alkoholu, tzn takiej granicy kiedy powinnam przestać pic. Nie chodzi mi o to ze upijam się codziennie tylko zwykle na imprezach (raz na jakiś czas) ale na następny dzień czesto nie pamiętam wszystkiego, czasami wlacza mi się agresor. Na co dzień nie pije alkoholu. Raz albo dwa razy w tygodniu jakieś piwo do jedzenia, wino albo drink. Ale co jakiś czas zdarza mi się właśnie przegiąć na imprezie i zawsze wtedy obiecuje sobie ze więcej tak nie bedzie. Po jednej z takich sytuacji nie piłam alkoholu przez pol roku, ale w czasie pandemi znowu zaczęłam sporadycznie spożywać alkohol. Mój związek coraz bardziej na tym cierpi. Czy potrzebuje specjalistycznej pomocy? Jakiejś terapi?
    • Rafał odpowiedział:
      Kontakt z terapeutą byłby bardzo dobrym pomysłem, gdyż palimpsesty są sygnałem ostrzegawczym świadczącym o tym, że sposób, w jaki radzisz sobie z emocjami i to, jaką rolę gra w tym alkohol może potencjalnie doprowadzić do poważniejszych problemów. Warto, byś zwróciła uwagę na to, jak na co dzień radzisz sobie ze złością - nie wyrażanie jej i unikanie z nią kontaktu może sprawić, że w pewnym momencie spiętrza się i obciąża na tyle, że regulujesz to napięcie alkoholem, co poza chwilową ulgą wzmacnia cały cykl doprowadzając do coraz bardziej emocjonalnie obciążających wahań emocjonalnych.
  • Ktoś zapytał:
    Mam problem nie potrafię sobie już z tym sama poradzić. Wróciły"demony" z przeszłości choc upłynęło już 20 lat i do tej pory było dobrze. Ciągle to do mnie wraca płaczę nie mam ochoty do życia nie potrafię już nikomu zaufać. Nie wiem czy to depresja?
    • Rafał odpowiedział:
      Jeśli wróciły i wciąż wywołują żywe emocje, to może być znak, że nie przetworzyłaś ich i nie stały się częścią przeszłości, tylko zagrzebałaś głęboko i utrzymywałaś pod powierzchnią tracąc na to wiele energii i przytrzymując je przy sobie. Warto, byś poszukała dla siebie psychoterapeuty, z którym będziesz mogła zacząć je oswajać i uczyć się radzić sobie z nimi w bardziej konstruktywny sposób, który pozwoli im odejść w przeszłość a Ciebie od nich uwolni.
  • Ktoś zapytał:
    Jestem alkoholikiem, przebywam na terapii w Lublińcu. Chciałbym się zapytać czy prowadzi Pan terapię indywidualną w tym zakresie?
    • Rafał odpowiedział:
      Tak, proszę o kontakt po ukończeniu terapii, umówimy się na spotkanie i ustalimy, co jesteśmy wspólnie w stanie zrobić, by mógł Pan lepiej wykorzystać swoje mocne strony w lepszym radzeniu sobie z problemem.
  • Ktoś zapytał:
    Witam. Chciała bym się dowiedzieć coś więcejpoprosze o odpowiedź. Mój chłopak z którym jestem od 12 lat wiem że wolał by być kobieta niż mężczyzną, chodzi w damskiej bieliźnie i nie tylko uwielbia chodzić w różnych rajstopkach między innymi lubi jak ja je noszę. Wiem że gdzieś chodzi do lekarza ale ja chciała bym wiedzieć coś więcej. Za j formacje z góry dziękuję.
    • Rafał odpowiedział:
      O czym Pani chcialaby wiedziec cos wiecej?
  • Ktoś zapytał:
    Witam jestem już pelnoletnia i narzyczonego. mam problem od jakiegoś czasu czuje że nie daje sobie rady z najłtwieszymi zadaniami. Jakbby wali mi się cały świat "obrót o 360stopni" ale w złym kierunku to idzie. Czuję Jakbby każdy źle mi życzy j nigdzie nie mogę odnaleźć wsparcia. Każdy dzień to kolejne problemy które są 5 razy większe od mnie jak na nie patrze to wikem ze miś ei nie uda. Tak jak by rodzina mówi dasz radę ale ja to czuje ze oni mówią bo są moja rodzina. Mogłabym tu pisać godzinami ale przechodzę do setna. Moje pytanie brzmi. Jak sobie z tym radzić w życiu codziennym abym mogła sobie radzić i patrzeć na to z innej perspektywy??
    • Rafał odpowiedział:
      Masz prawo przeżywać trudne emocje, jeśli czujesz jednak, że ostatni okres jest dla Ciebie szczególnie trudny, warto spotkać się z lekarzem psychiatrą, bo mogą to być objawy depresji. Jeśli to rzeczywiście depresja, poszukanie dla siebie również terapeuty może być niezmiernie pomocne.
  • Ktoś zapytał:
    Witam.Właściwie nie wiem od czego zacząć.Mam 45 lat,dwoje dorosłych samodzielnych już synów i problem którego sama już nie rozwiąże bo sobie już z nim nie radzę.Moje małżeństwo sypie się albo już się posypało.Mój mąż pochodzi z rodziny w której raczej nie było szacunku ani miłości.Kiedyś jak dzieci były małe nie traktował mnie najlepiej ale znosiłam to ze względu na nie.Parę lat temu coś we mnie pękło i od tamtej pory po jakiejkolwiek ostrej wymianie zdań zamykam się w sobie i milczę.Wcześniej odkryłam też że mąż mnie oszukuje i ukrywa przedemną różne rzeczy(pożyczył koledze auto-zlisingowane na moją firmę nie pytając mnie o zgodę,ukrywał że pali,prosił żebyśmy oboje ununęli portale społecznościowe po czym założył sobie konto pod pseudonimem,o którym zresztą dowiedziałam się przez przypadek po roku co tłumaczył że musiał mieć dostęp do jakiegoś forum.Potem wyszło że zaprosił do znajomych niby koleżankę ze szkoły i z nią pisał.Parę lat wcześniej też miał załozone lewe konto na fb do którego zapraszał same młode kobiety.Mało tego to po każdej kłotni wtedy kiedy ja milczę on przestaje przelewać mi pieniądze na raty leasingowe za samochody na które mnie sam namówił a które niestety są na moją firmę.Umowę mieliśmy taką że on płaci leasing a ja utrzymuję dom i płacę resztę zobowiązań.U niego w domu rodzinnym dzieje się podobnie.Jego matka nie dokłada się ojcu do opłat bo jak twierdzi mój mąż ona sprząta.Mogła bym tak jeszcze pisać i pisać...Nie wiem czy to ze mną coś jest nie tak bo czepiam się wszystkiego? Proszę o radę do jakiego specjalisty mam się udać żeby to choć trochę zrozumieć
    • Rafał odpowiedział:
      Sytuacja, której Pani doznaje ma znamiona przemocy. Proponuję pomyśleć o spotkaniu z psychologiem lub terapeutą.
  • Ktoś zapytał:
    Witam. Z mężem spędziłam 29 lat. Na początku lipca odkryłam jego potajemne rozmowy ze znajoma na portalu społecznościowym. Wydaje mi się, że była to zażyła znajomość, choć tylko na odległość. Oczywiście mąż wypiera się wszystkiego, uważa, że on nic złego nie zrobił. Ja uważam, że zdradził mnie emocjonalnie. Nie potrafię się z tym pogodzić, czuję się upokorzona i oszukana. Od tego czasu ciągle się kłócimy. Bardzo kocham mojego męża, ale nie potrafię uporać się z uczuciem zdrady. Jak mogę pomóc sobie i mojemu małżeństwu
    • Rafał odpowiedział:
      Sama Pani wie, jakiej treści były rozmowy, które Pani zobaczyła, więc może Pani sama najlepiej ocenić, jakiej zażyłości to była relacja. Czy to była zdrada, nie wiem. Nie wiem, czego potrzebuje Wasze małżeństwo, ale pewne jest, że sama Pani mu w tym nie pomoże. Może Pani natomiast pomóc samej sobie uporać się z trudnymi emocjami. Polecam kontakt z terapeutą.
  • Ktoś zapytał:
    witam mam54l ijestem alkocholikiem mam dos takiego zycia podejmowalem kilkanascie razy probe skonczenia z piciem i znowu nie wyszlonie.Od syna dostalem ten adresale nie moge sie zdecydowac na rozmowe.[nie wiem czy to ma sens]Zawsze probuje z tym walczyc sam,bo nie wiem jak to wyglada na terapji nigdy nie bylem
    • Rafał odpowiedział:
      Rozmowa zawsze ma sens. Wielokrotnie podejmował Pan próby zmiany, więc rozumiem, że jest to coś, na czym Panu zależy. Warto zastanowić się wspólnie nad tym, jak najlepiej podejść do tego problemu, by jak najlepiej mógł Pan wykorzystać swoje doświadczenia i możliwości, unikając z kolei powtarzania tych samych błędów. Zapraszam do kontaktu i umówienia się na spotkanie, nawet, gdyby to miało być tylko jedno nasze spotkanie. Myślę, że najgorsza rzecz, to stracić nadzieję i przestać próbować, a powtarzanie tych samych schematów i doświadczanie porażek raz za razem może do tego prowadzić.
  • Ktoś zapytał:
    Witam. Czy to złe, że będąc w 6-letnim związku szukam odskoczni w postaci kogoś innego? Jak sobie z tym poradzić?
    • Rafał odpowiedział:
      O ocene swojego zachowania powinnaś zapytać przede wszystkim samą siebie. Skoro masz wątpliwości, to warto się w nie wsłuchać. Nie wiem z czym właściwie chcesz sobie "poradzić", bo jak rozumiem na ten moment nie jesteś pewna, czy to w ogóle jest jakimś problemem.
  • Ktoś zapytał:
    Mam 15 lat byłam u szkolnego psychologa on powiedział że może być to depresja że mam jej objawy jestem nękana w szkole przez dwie uczennice nie mam wsparcia od rodziców wszystko co było dla mnie free dom jest dla mnie teraz obojętne z niczego się nie cieszę stanie powoduje u mnie ciężar byłam bardzo wysportowana a teraz ciężko biegnie mi się 600 mMoja mama mówi że to wszystko przez telefon że to przez to mam depresję
    • Rafał odpowiedział:
      Jeśli masz podejrzenie depresji, powinnaś udać się z mamą do lekarza psychiatry, który stwierdzi, czy rzeczywiście na nią cierpisz. Depresja to choroba, nie dostaje się jej od telefonów.
  • Ktoś zapytał:
    Witam,mam pewiem problem,który polega na tym,że jestem trochę nieśmiała i nie mam tematów do rozmów z ludżmi przez co często mam zły dzień bo bardzo chciałabym być śmiała... jakiś czas temu nadarzyła się sytuacja w której musiałam poznać nowe osoby...mam koleżankę z którą znamy się długo i ona jest śmiała dlatego szybko załapała kontakt z nowymi osobami,natomiast ja nie potrafię się tak szybko otworzyć mimo,że dużo czasu spędzam z tymi osobami to mało z nimi rozmawiam...a gdy już staram się zagadać to nikt mnie nie słucha.Co mogłabym zrobić abym otworzyła się do nowych ludzi i miała z nimi wiele tematów do rozmów.Proszę o pomoc.
    • Rafał odpowiedział:
      Być może potrzebujesz więcej czasu, by nawiązać z nowymi osobami kontakt. Może też potrzebujesz oswoić się z sytuacjami, w których jesteś z innymi ludźmi. Jeśli wydaje Ci się, że nie masz tematów do rozmów z innymi ludźmi, to skup się najpierw na tym, by ich poznać, na pewno dowiesz się od nich czegoś, co Cię zaciekawi lub będzie znajome. Nieśmiałość może wynikać z wielu rzeczy, na przykład z niepewności, nadmiernego krytycyzmu bądź nadmiernego skupiania się na sobie. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o tym, jak sobie lepiej radzić z własną nieśmiałością, możesz pomyśleć o spotkaniu z psychoterapeutą. Pomoże Ci poznać przyczyny własnej nieśmiałości oraz mocne strony, na których możesz polegać, by lepiej sobie radzić w sytuacjach społecznych. Widzę, że napisałaś aż 4 posty, ale że wszystkie dotyczą tego samego, pozwolę sobie odpowiedzieć tutaj.
  • Ktoś zapytał:
    Dzień dobry. Jestem osobą uzależnioną od narkotyków ( thc,mdma,amfetamina..). Na obecną chwile jestem trzeźwy od 3lat całkowicie dodam ,że skończyłem również roczną terapie w zamkniętym ośrodku. Moje pytanie brzmi następująco. Czy będąc uzależnionym od narkotyków mogę spróbować CBD ? Dodam ,że jest to legalne w naszym kraju i nie wpływa psychoaktywnie na organizm ,lecz mam obawy ze względu na uzależnienie od marihuany. Pozdrawiam.
    • Rafał odpowiedział:
      Jeśli masz obawy, to powinieneś sam rozważyć, po co właściwie chciałbyś próbować CBD i jakie tak naprawdę masz wobec niego oczekiwania 🙂
  • Ktoś zapytał:
    Dzień dobry, mam 20 lat i jestem studentką. Zauważyłam że na niczym mi nie zależy, nie mam planów czy też aspiracji. Byłam w liceum i maturę zdałam jedynie przez moich rodziców. Nie interesują mnie ludzi a tym bardziej ich problemy. Żyję z dnia na dzień nie myśląc o przyszłości. Raz na 3 miesiące miewam stan depresyjny ale kiedy on mija i żyję normalnie wciąż mam wszystko gdzieś. Moje życie to obowiązek do którego zmuszają mnie inni i ich plany o mojej przyszłości. Nawet kiedy miewam konflikty z innymi i wiem że powinnam się czuć w tej sytuacji źle to nie czuję nic. Nie czuję smutku tylko "nicość". Mogłabym podejrzewać u siebie depresję lecz nie mam kompleksów, stanów lekowych, problemów w domu,smutku czy żalu. Potrafię się śmiać, opowiadać żary a jedyne co mam to ciągłe "nic".
    • Rafał odpowiedział:
      Zadaj pytanie, na które mógłbym spróbować odpowiedzieć.
  • Ktoś zapytał:
    Od około 3-4lat męczą mnie nawracajace myśli samobójcze, które nasilają się w okresie jesiennym. W momencie gdy zaczęłam je mieć uznałam, że jest to spowodowane dojrzewaniem i po jakimś czasie mi przejdzie. Z roku na rok do myśli samobójczych dochodziły kolejne objawy np. ciągłe zmęczenie, uczucie pustki, brak celu, chęci do życia, złość, agresja. Oczywiście zdarzały się momenty gdy czułam się normalnie wręcz byłam szczęśliwa, jednak szybko to uczucie mijało. Obecnie jestem w 2klasie liceum i zauważyłam, że mój stan jest jeszcze gorszy. Oprócz wyżej wymienionych objawów doszły nowe. Boję się chodzić do szkoły, nie mam sił żeby wstać, stresuje mnie każdy dzień, mam gorsze oceny, nie potrafię się skoncentrować, chce mi sie wymiotować i boli mnie brzuch gdy myślę że muszę tam iść, codziennie rano płaczę, a czasami wpadam w histerię. Myśli samobójcze stały się teraz nieodłącznym elementem dodatkowo zbliża się jesień, która je wzmocni. Chciałabym pójść na terapię aby po tylu latach w końcu dowiedzieć się co mi jest i czy to normalne. Kolejnym problemem jest jednak mój brak umiejętności w rozmowie o tym co czuję. Zawsze gdy ktoś pyta co mi jest, co się dzieje itp. wybucham płaczem i nie potrafię powiedzieć ani jednego słowa. Obawiam się że tak samo będzie na terapii, której moim zdaniem potrzebuję. Czy jest to normalne?
    • Rafał odpowiedział:
      Nie jest (to znaczy Twoj stan nie jest, a to, że trudno Ci o tym mówić jest normalne w tym nienormalnym stanie). Powinnaś porozmawiać o tym najpierw z rodzicami, potrzebujesz ich zgody by spotkać się ze specjalistą.
  • Ktoś zapytał:
    Czy da się kochać kogoś wysoko wrażliwego? Czy są jakieś rady jak zachowywać się w związku z taką osobą i będąc taka osobą?
    • Rafał odpowiedział:
      Oczywiście, że tak! O to, jakie zachowania jej pomagają, a jakie nie najlepiej zapytać właśnie tę osobę.
  • Ktoś zapytał:
    4 lata temu zostałam zgwałcona. Wszystko było dobrze pogodziłam się z tym nie maialm traum ani problemów z tym związanych ale nagle od roku wszystko wróciło. Panika nerwobóle serca potwierdzone przez lekarza ataki duszności w stresujących sytuacjach czy kłótniach z partnerem. Jak i myśli samobójcze. Po gwałcie gdy dotarło do mnie co się stało chciałam się zabić lecz przyjaciel pokazał mi inna drogę i pokazał że da się żyć z trauma dlatego nie doznałam wtedy takiego szoku i urazu. Więc dlaczego po 3 latach to wróciło i tak nasilone? Z początku pojawiały sie myśli samobójcze teraz doszły myśli że każda choroba wszystko co złe jakieś genetyczne choroby o wszystkim myślę że mnie zabije mimo że nie chce umrzeć przez chorobę. Dlaczego z jednej strony takie myśli zaczęły mi teraz towarzyszyć? Dlaczego tak zaczęłam bać się chorób? Czy wpływ że w ostatnim czasie wykryto u mnie problemy hormonalne spowodowały strach przed utratą życia z czynników niezależnych odemnie? Czy to wszystko ja sobie wmawiam? Gubię się co jest prawda a co klamstwem.
    • Rafał odpowiedział:
      Na tym polega trauma, że doświadczenia traumatyczne nie zostają przetworzone, tylko odszczepione i zdysocjowane, zaś utrzymanie tego stanu wymaga dodatkowej ilości energii mentalnej, co w końcu może doprowadzić do wyczerpania, kryzysu czy rozwoju dodatkowych zaburzeń na tym tle. Objawy zaburzeń lękowych i depresyjnych wymagają konsultacji z lekarzem psychiatrą i bardzo wskazane byłoby podjęcie psychoterapii.
  • Ktoś zapytał:
    Czy z myslami samobojczymi koniecznie trzeba udac sie do specjalisty? Jesli tak to do jakiego dokladniej?I czy sa jakies rodzaje mysli samobojczych ktore mozna "olac"? Posiadam tak owe od jakiegos czasu ale wolalbym aby przeszly same, co pewnie nie jest mozliwe poniewaz widze jak moj stan z dnia na dzien sie pogarsza. Co mam zrobic?
    • Rafał odpowiedział:
      Myśli samobójcze, zwłaszcza, gdy się utrzymują nie są czymś, co powinno się "olać", zwłaszcza że dodatkowo dostrzegasz pogarszanie się swojego stanu. Proponuję spotkać się z lekarzem psychiatrą i przy okazji pomyśleć o spotkaniu z psychoterapeutą.
  • Ktoś zapytał:
    Mieszkam znów z moją narcystyczną matką ponieważ ma 93 lata i wymaga obsługi. I nienawidzę siebie za to że jestem na nią wściekła, i każda czynność wykonana dla niej budzi we mnie sprzeciw. Czuję się wrednie, wybucham bez powodu a przecież ona nic złego nie robi. Boję się, że wyląduję w wariatkowie.
    • Rafał odpowiedział:
      Masz prawo być wściekła i nienawidzenie siebie za to jedynie dodatkowo Cię obciąży. Rozumiem, że chcesz pomóc matce, ale by to było możliwe, musisz zadbać najpierw o siebie, jeśli chcesz mieć na to siłę i się nie wypalić. Inaczej trudno będzie zapewnić Ci jej taką opiekę, jaka byłaby według Ciebie wystarczająca. Ewentualnie pomyśl o dodatkowej pomocy dla siebie przy mamie.
  • Ktoś zapytał:
    Jakbyś na to spojrzał. Masz matkę kochająca, wiadomo wspiera ci pomaga nie mam nic w tych kwestiach do zarzucenia. Tylko problem jest taki, czy mam prawo mieć do nie żal że całkiem możliwe że zniszczyła mi przyszłość? Jak miałem około 7 8 lat byłem chyba niskorosly, jeździłem po lekarzach miałem robione różne badania, rentgeny dłoni, różne pobierane rzeczy do badań. No wyszło że jestem ogólnie po dłoniach i wzroście mniejszy od innych i od 3 centyla w siatce. No i bylem za tego gowniaka 8 lat w tym szpitalu w celu podania hormonu wzrostu, wiadomo jak to dzieciak tkai mały płakałem bo byłem sam. Nie rozumiałem przecież że to jest tak ważne. Bylem tam tydzień, płakałem wieczorami, mega to pamiętam, ale w dzień było ok, siedziałem na kompjterze, miałem towarzystwo doskonale to pamiętam o dziwo. No i matka mnie dzień przed podaniem albo dwa zabrała z tego szpitala i wypisała. Jednym podpisem według mnie zniscczyls mi możliwe życie? Skoro mierze teraz 165 ale dłonie mam.nadal dziecięce, a z hormonem wzrostu podawanym rośnie też tkanka mięśniową, kosci, mogłem mieć chociaż 175, według badań rośnie się nawet o 15cm więcej. Co sadziss.? Mama powiedziała tylko do mnie ostatnio jak ja o tym zapytałem. Że to byl błąd. Ale tylko tyle? Jakbym był rodzicem to choćby dziecko stało, nie zjebalbym mu przyszłości chwila przyjemności że mnie z tego szpitala weźmie. Nie wiem co w ogóle o tym myśleć.dla mnie jako dziecko 8 letnie skąd miałem wiedzieć że to taki ważny temat, wydaje mi się że to rodzic powinien myśleć za syna i patrzeć w przyszłość. Czy mam prawo być na nią wściekły już do końca życia?
    • Rafał odpowiedział:
      Masz prawo, tylko czy chcesz przejść przez życie z wściekłością i nienawiścią, która będzie Cię niszczyć od środka? Nikt nie zniszczył Ci przyszłości, każdego dnia sam decydujesz, jaka ona jest. Jeśli każdy dzień będziesz przeżywał z żalem i poczuciem niewybaczonej krzywdy, sam będziesz niszczył swoją przyszłość, dzień po dniu. Zdaję sobie sprawę z tego, że to trudne, ale życzę Ci, byś był pewnego dnia w stanie wybaczyć mamie jej błąd, ostatecznie robimy to dla siebie, by rany mogły zacząć się goić i by znaleźć w swoich doświadczeniach sens i nie żyć krzywdą. Prawdę mówiąc, jestem niewiele wyższy od Ciebie.
  • Ktoś zapytał:
    Od 4 lat jestem z moim partnerem. Kiedyś na początku intensywnie myśleliśmy o wspólnym mieszkaniu lecz na tym się skończyło. Widzę że on bardzo mnie kocha nie mam wątpliwości ale niestety mieszkamy w sąsiednich miastach i przez to widzimy się tylko kilka razy w miesiącu. Mi już to nie wystarcza jak mam go namówić albo przeprowadzić rozmowę aby zrozumiał że dla mnie to naprawdę ważne. Nie chcę go zmuszać nie chce dawać ultimatum ale jest mi coraz ciężej chce już gdzieś tam zacząć dzielić z nim życie na stałe ale również nie chce aby czuł się zmuszany.
    • Rafał odpowiedział:
      Może po prostu powiedz mu, że chcesz o tym porozmawiać i zaplanujcie na tą rozmowę czas i miejsce.
  • Ktoś zapytał:
    Witam.. W tym roku poszłam do 2 klasy liceum Codziennie jest mi niedobrze boli mnie brzuch głową i cała się trzęse. Sama nie rozumiem siebie nie umiem znaleźć przyczyny zwłaszcza że przez całą 1 klasę było wszystko w porządku. Proszę o pomoc
    • Rafał odpowiedział:
      Proponuję najpierw porozmawiać o tym z rodzicami.
  • Ktoś zapytał:
    Dobry wieczór, z jakim wyprzedzeniem trzeba się z Panem umówić ? I ile kosztuje taka sesja i gdzie się odbywa ? Czy przyjmuje Pan gdzieś stacjonarnie czy można się np umówić na spacer ?
    • Rafał odpowiedział:
      Wolne terminy są dostępne na stronie, obecnie to 2-3 dniowe wyprzedzenie. Koszt 1h sesji indywidualnej to 130zł i odbywają się w moim gabinecie na Dąbrowskiego 15 lok 22, IIp. w Częstochowie. Spacery w obecnej sytuacji epidemiologicznej odpadają, w gabinecie będziemy mieć z resztą lepsze warunki do rozmowy.
  • Ktoś zapytał:
    Dzień dobry, od dłuższego czasu nie układa mi się z partnerem. Mieszkamy od siebie 300km, wczoraj przyjechałam zrobić mu prezent wynajęłam apartament, zrobiłam obiad bo ten dzień wcześniej rzekomo nie chciał się spotkać bo zmęczony był i nie miał siły jechać oraz fundusze go oraniczlay. Stwierdziłam że skoro nie ma pieniędzy to sama przyjadę porozmawiajmy, może coś się naprawi itp. Gdy jechałam ten napisał że idzie spać bo go głową bolim Dojechałam na miejsce zrobiłam zakupy obiad i poszłam po niego dzwoniąc nikt nie odbierał i wyszło na jaw że ten spędzał czas z kimś innym. Rzekomo kuzynka oglądając zachód słońca. To już nie pierwsze kłamstwo ale nigdy nie zdarzało się że tak znikał raczej poprzednie kłamstwa były łagodne. Gdy przyjechał do domu dostał z liścia niestety żałuję tego ale byłam w takim gniewie że nie panowałam nad sobą odepchnęłam go a ten rzucił się do mnie rozrywając mi biustonosz i powodując zadrapania na dekolcie. To była taka pierwsza sytuacja gdy zaczęliśmy się szturchac itp. W tych nerwach rozerwałam mu koszulkę. Bardzo mi na nim zależy nie rozumiem czemu mnie okłamał czemu oszukał a pytałam czy ma jakieś plany to mówił że nie ze w doju siedzi itp. Bardzo mnie to boli oficjalnie zerwaliśmy jednak bardzo mi na nim zależy bo wiele razy uratował mnie naprawił itp. Uważa Pan że jest co ratować czy odpuścić a jeśli ratować to jak? Staram się już go o zmiany nie prosić bo to nic nie dawało raczej teraz nie poruszam tych tematów a chciałam tylko niespodziankę zrobić aby poczuł że mi zależy i że umiem się spiąć i przyjechać i coś zorganizować. Bardzo jestem zagubiona i dalej rozstrzesiona
    • Rafał odpowiedział:
      Zaborczość i kontrola w związku może oddalić Was od siebie jeszcze bardziej, niż fizyczny dystans. Chyba warto, by zastanowiła się Pani nad tym, czy zależy Pani na nim, czy na tym, by go mieć przy sobie zawsze, kiedy będzie Pani tego chciała i potrzebowała, bez względu na jego potrzeby. Jeśli zerwaliście ze sobą i nie chcecie już być razem, to w sumie nie ma nic, co by to zmieniło. Poza tym, jedna osoba nie jest w stanie "naprawić związku". Jeśli jednak doszlibyście do wniosku, że chcielibyście spróbować raz jeszcze, to warto szczerze porozmawiać o tym, co musiałoby się zmienić, by to w ogóle było możliwe.
  • Ktoś zapytał:
    Mój związek się rozpadł przez nasze uparte charakter, oboje wiemy o tym i w przyszłości chcielibyśmy być ze sobą, jednak nie wiem w jaki sposób opanować to co tak ciężko zmienić, on jest uparty i ja niestety też często nie chce odpuścić. Zdajemy sobie z tego sprawę. Dodam że mam córkę, która nie jest jego dzieckiem. Dlatego też nie chcę ciągle się rozchodzić i schodzić bez końca. Nasze uczucia pomimo rozstania nie zgasły ale te głupie kłótnie i ostatnio nawet egoizm z obydwóch stron. Póki co chcemy pielęgnować przyjaźń która również się zepsuła, bo zawsze oprócz tego że byliśmy parą to najważniejsze że byliśmy przyjaciółmi, jednak przyjdzie czas aby zacząć od nowa. Co robić?
    • Rafał odpowiedział:
      Bycie ze sobą to przede wszystkim wspólne rozwiązywanie problemów, stawianie na swoim za wszelką cenę by podbudować własne ego sprawi, że Wasz związek zakończy się, zanim tak naprawdę zacznie się rozwijać. Warto się zastanowić nad tym, co Pani sama może zrobić, by zrozumieć to, skąd bierze się Pani egoistyczne nastawienie i co może Pani zmienić w swoim zachowaniu. Tymczasem pielęgnujcie Waszą przyjaźń.
  • Ktoś zapytał:
    Dzień dobry, czy synowi który ma problem z alkoholem i obiecuje że będzie chodził na mitingi AA dać kolejną szansę by mieszkał w domu. Znowu nadzieja i boję się rozczarowania.
    • Rafał odpowiedział:
      Nie wiem, jak się umówiliście, czy syn chodzi na mityngi i terapię oraz czy ma Pani alternatywę, co zrobić, jeśli za jego obietnicami nie nastąpią konkretne działania. Rozumiem, że już wcześniej była Pani w takiej sytuacji, nic się nie zmieniło i nie wyciągnęła Pani z nich wniosków. Może teraz jest na to czas?
  • Ktoś zapytał:
    Dwa miesiące temu zmarł mój Brat w wypadku. Ja nie wierzę w duchy. Piszę tak bo widzę go w nocy. Ale po przetarciu oczu, potrząśnięciu głową oczywiście już go nie ma. W bardzo dużym stopniu ograniczyłem spotkania towarzyskie. Dużo myślałem o tym ile można by było chociażby naprawić pewnych spraw. Gdyby nie to co się stało można by spotykać się z naszymi rodzinami, żartować, itp. Czy te widzenia nocne mają podłoże psychiczne. Czy wizyta u Pana w czymś pomoże ?
    • Rafał odpowiedział:
      Tak nagła i gwałtowna śmierć bliskiej osoby zawsze jest dużym obciążeniem emocjonalnym, zwłaszcza w początkowej fazie żałoby. Niektóre osoby mogą pod takim stresem mylić wyobrażenia z wrażeniami. To jest właśnie czas na przemyślenia i przetworzenie tych emocji. Jeśli ma Pan poczucie, że to tylko "widzenie nocne" i nie sprawia to Panu dodatkowego cierpienia, to nie sądzę, by wymagało to profesjonalnej pomocy na tym etapie. Lepszym pomysłem wydaje mi się porozmawianie z bliskimi osobami o Pana uczuciach, lub napisanie listu do brata, w którym mógłby Pan opisać, za co jest Pan mu wdzięczny i co wartościowego wniósł w Pana życie. To może trochę pomóc zacząć porządkować te wszystkie emocje, których Pan doświadcza (może Pan sam zdecydować, czy taki list chciałby Pan odczytać w bezpiecznym miejscu lub przy grobie brata na głos lub w myślach a następnie spalić).
  • Ktoś zapytał:
    Jak odbudować zniszczoną przyjaźń
    • Rafał odpowiedział:
      Najlepiej zacząć od rozmowy. To, czy się uda zależy od tego, czy druga osoba też będzie chciała ją odbudowywać. Nie wszystko w życiu można naprawić, bo to by znaczyło, że wszystko można zrobić.
  • Ktoś zapytał:
    czy terapeuta moze mnie gorzej potraktowac z powodu, ze nie jestem hetero?
    • Rafał odpowiedział:
      Absolutnie nie.
  • Ktoś zapytał:
    Witam! Mój problem polega na tym, iż jestem młodą osobą, bo mam zaledwie 25 lat, a jestem, że tak przytocze,, tępa" i trochę się tego wstydzę. Dużo osób to widzi w rodzinie jak i w pracy. Mam trudności w skupieniu się trzeba mi coś tłumaczyc parę razy żebym zrozumiała albo najlepiej pokazać palcem. Prawo jazdy zdawałam kilkanaście razy bo zawsze popełniłam jakiś głupi błąd. Nie wiem co jest przyczyną ale normalne to raczej nie jest. Proszę o radę
    • Rafał odpowiedział:
      Twój problem nie musi brać się z obniżonego poziomu inteligencji, lecz na przykład z dużego poziomu lęku i trudności w kierowaniu uwagą. By określić przyczynę i stwierdzić, co możesz z tym zrobić, potrzebujesz konsultacji z np neurologiem i psychologiem oraz dodatkowych badań, np. określenia poziomu inteligencji. Piszesz składnie, więc przyjrzałbym się w pierwszej kolejności Twoim problemom z uwagą. Poobserwuj sama, na ile potrafisz się skupić na jednej rzeczy.
  • Ktoś zapytał:
    Wcześniejsze pytanie. Spróbowałam bez alkocholu i się zakleszczylismy. Wstyd o tym pisać. Chyba jednak zrobię wszystko żeby mnie zostawił bo przy mnie nie będzie szczęśliwy. Co zrobić żeby odszedł sam nie raniac gooo. Jakby Pan mu powiedział że to koniec. Jeśli on tak jak ja kocha na zaboj. Tylko sfera sexu u nas to tabuuuu i niemożliwe bez alkocholu.
    • Rafał odpowiedział:
      Rozumiem, że pisze Pani o pochwicy, to coś co można i trzeba leczyć. Proponuję w pierwszej kolejności porozmawiać o tym z lekarzem ginekologiem.
  • Ktoś zapytał:
    Co zrobić jeśli się kocha osobę a nie mogę jej w 100 Pr zaufać. Chodzi o sex chce ale na trzeźwo tego z nim nie umiem zrobić zawsze gdy się chce zbliżyć zaczynam się trzas i odmawiam. Idę się uspokoić i napić mam w domu pochowane mnóstwo setek jak wypije sama zaczynam go zaczepiac mniej więcej wiem dlaczego ale nikt o tym nie wie. Jak mogę sobie z tym poradzić.
    • Rafał odpowiedział:
      Na początku zacznij ogarniać swoje picie, bo "pochowane mnóstwo setek" nie brzmi za dobrze. Bez tego masz marne szanse na ogarnięcie swoich emocji czy uzdrawiania urazów z przeszłości. Może warto by w końcu powiedzieć komuś to, o czym nigdy nikomu nie mówiłaś? Swojemu partnerowi albo np. terapeucie?
  • Ktoś zapytał:
    witam, nie wiem czy to pytanie napewno do psychologa, ale mysle ze nie zaszkodzi sprobowac. Czasem mam tak, ze cala drze, ale nie drzy moje cialo tylko ja w srodku. Nie do konca wiem jak to opisać. Poprostu czuje jakbym sie trzesla choc tak naprawdę tego nie robie. To strasznie uciazliwe. Czasem przytrafia sie sytuacjach stresowych choc nie tylko. Umie pojawic sie w kazdej sytuacji. Ostatnio wychodzilam z pociagu i nie bylam w stanie isc dalej i ciagnac walizki bo tak strasznie się stresowalam lecz nawet nie wiem czym. Co moglabym z tym zrobić?
    • Rafał odpowiedział:
      Zauważać, akceptować i uspokajać się. Proponuję spotkanie z psychologiem lub psychoterapeutą, jeśli potrzebuje Pani w tym pomocy.
  • Ktoś zapytał:
    Ooo fajnie że Pan odpowiedział. Z tym egzorcystą to nie było tak na poważnie .(za dużo oglądam ukrytej prawdy :).)Uwielbiam zadawać Panu pytania dlatego to moje kolejne ,ale najpierw opiszę o co chodzi; Pracuje Pan w szpitalu psychiatrycznym i jest tam pacjentka,której się Pan podoba. Po czasie pobytu wyszła ze szpitala . Dowiaduje się gdzie Pan mieszka, obserwuje Pana i Pana żonę na mieście.No po prostu chodzi za Panem ,ma obsesję po prostu.Któregoś dnia wychodzi z ukrycia (Pan na przykład jest obok samochodu) i ona chcę Pana nie wiem przytulić ,pocałować ,mówi że kocha Pana, nie potrafi przestać myśleć o Panu./Chciałabym wiedzieć co pan by w tym momencie zrobił/...i któregoś dnia niszczy Panu samochód + zostawia "brzydki napis". I znów któregoś dnia wychodzi z ukrycia i zachowuje się agresywnie w stosunku do Pana. Co zrobiłby Pan żeby to się wreszcie skończyło???
    • Rafał odpowiedział:
      Jaki to ma związek z Panią? Zapewne zgłosiłbym zawiadomienie na prokuraturze.
  • Ktoś zapytał:
    Dzień dobry. Czekałam i czekałam na Pana odpowiedzi do tych moich dwóch pytań,które zadałam Panu wczoraj wieczorem dotyczących mężczyzn. (wie Pan o co chodzi bo musiał je Pan przeczytać ). I pewnie się ich nie doczekam przez mój brak kultury w wiadomościach (wydaje mi się że przez to Pan nie chce odpowiedzieć). Byłam wtedy w emocjach .Niech Pan jednak odpowie. Chociaż cokolwiek.
    • Rafał odpowiedział:
      Odpowiedziałem. Źle się Pani wydawało, choć ma Pani rację, że te pytania można było napisać kulturalniej.
  • Ktoś zapytał:
    Czasami chodzę przez sen, ale pamiętam, co się wówczas dzieje. Czy jest to lunatykowanie?
    • Rafał odpowiedział:
      Nie, objawem sennowłóctwa jest pokrycie tego epizodu niepamięcią. Nie chodzisz więc przez sen, tylko budzisz się i chodzisz.
  • Ktoś zapytał:
    Oraz moje kolejne pytanie jak osoba nie-psycholog, nie-psychiatra ,nie-egzorcysta (???) mogłaby pomóc osobie która mogłaby skrzywdzić w jakiś sposób pewne dziecko ale tego nie chcę i nienawidzi siebie takiego jakim jest? Nie podałam osoby takiej co to by np do dziecka powiedziała:" Chodź zabawimy się "( wiadomo o co chodzi ) i miałaby z tego co chcę zrobić przyjemność, bo to jest jakiś pojeb (przepraszam).
    • Rafał odpowiedział:
      To trudne pytanie, bo taką pomocą zajmują się przede wszystkim specjaliści (nie egzorcyści). Warto, by ta osoba poszukała dla siebie psychoterapeuty lub seksuologa. Chyba warto zapytać o to, jak pomóc i co już pomaga do tej pory w tym, co Pani robi.
  • Ktoś zapytał:
    Witam. Zastanawiam się czemu najczęściej słyszy sie że to mężczyźni (pewni mężczyźni )są jakimiś zboczeńcami? A o takich kobietach rzadko się słyszy ? Co jest z tymi mężczyznami nie tak ? Dlaczego akurat oni ? Czemu akurat w ich głowach tworzą się jakieś chore myśli ? jakieś chore pragnienia ??No bo np okazuje się że nauczyciel , ksiądz , nie wiem ojciec,ojczym, wujek,dziadek i jeszcze nie wiem kto to, to pedofil czy jakiś mężczyzna to ekshibicjonista . Potrafiłby Pan wyjaśnić???
    • Rafał odpowiedział:
      Zjawisko przestępstw seksualnych i parafilii jest istotnie wielokrotnie niższe wśród kobiet, niż wśród mężczyzn, choć z powodu tabu społecznego przestępstwa seksualne wśród kobiet są niedoszacowane i w praktyce mogą być nawet sześciokrotnie większe, sięgające nawet 10%. Wykorzystywanie seksualne dzieci przez kobiety jest społecznym tabu, zaś wykorzystywani mężczyźni przez kobiety zazwyczaj tego nie zgłaszają. Nie ma jednego wytłumaczenia takiej rozbieżności, istnieją zaś kilka: mężczyźni są 3-4 razy bardziej narażeni na wpływ niekorzystnych warunków w okresie prenatalnym niż kobiety, co wpływa na większe prawdopodobieństwo wystąpienia zaburzeń neurorozwojowych, mężczyźni mają większy popęd seksualny niż kobiety, co może częściej prowadzić do trudności w zapanowaniu nad nim zarówno u osób skrajnie zahamowanych, jak i osób rozhamowanych z małą samokontrolą. Wpływ mogą mieś również takie czynniki temperamentalne, jak poszukiwanie wrażeń. Również warunki społeczne, jak łączenie seksu z agresją czy aprobata dla niej mogą wpływać na kształtowanie takich postaw u mężczyzn.
  • Ktoś zapytał:
    Jak mam potraktować wspomnienie z dzieciństwa, które nie może być prawdziwe?
    • Rafał odpowiedział:
      Jeśli wiesz, że to się nie wydarzyło, możesz to potraktować jako fałszywe wspomnienie.
  • Ktoś zapytał:
    Jak powinnam walczyć o związek skoro on mnie nie nawidzi a ja nie potrafię wyobrazić sobie życia bez tego związku
    • Rafał odpowiedział:
      Niestety, nie da się walczyć o związek w pojedynkę. W przypadku, gdy druga osoba nie chce już w nim być, nie można w ogóle mówić o związku.
  • Ktoś zapytał:
    Ale depresja ma tez objawy typu brak apetytu, problemy ze snem, chudnięcie czy poczucie winy a u mnie nic takiego nie wystepuje. Obawiam sie, ze gdy pojde do psychiatry to wyjdzie, ze wymyslam i szukam problemów na sile
    • Rafał odpowiedział:
      Takie objawy wcale nie muszą występować w depresji, może być zamiast nich na przykład zwiększony apetyt, tyche lub złość. O depresji nie świadczą pojedyncze objawy, tylko ich specyficzna kombinacja. Lekarz na pewno nie powie Ci, że wymyślasz i szukasz problemów na siłę, gdyż dla Ciebie to jest problem i znajomi zauważają zmianę w Twoim funkcjonowaniu. Jeśli obawiasz się lekarza, pójdź najpierw do psychoterapeuty, on przyjży się z Tobą, co się dzieje w Twoim życiu i jeśli zauważy konieczność konsultacji lekarskiej, to Ci o tym powie.
  • Ktoś zapytał:
    Nic nie sprawia, ze czuje szczęście. Kiedyś bylo inaczej i w sumie cieszyłam się kazda blahostka. Od jakiegoś czasu ciagle czuje smutek lub całkowita obojętność. Rzeczy które kiedys mnie bawily i cieszyły teraz daja tylko chwilowa ulgę - gdy wracam do domu wszystko wraca i znów jest beznadziejnie. W niektóre dni jestem zbyt leniwa zeby wyjsc z lozka. Nie widzę sensu w niczym bo i tak wszystko kiedys minie wiec po co robic cokolwiek. Od jesieni drecza mnie mysli samobojcze ktore sa coraz silniejsze, juz dawno bym sie zabila, ale nie chce zeby moi bliscy przeze mnie cierpieli. Czuje się obrzydliwa i szpetna, ciągle porównuję sie do innych i widzę, ze kazdy jest ode mnie we wszystkim lepszy. Nic mnie we mnie nie zadowala. Rodzina zwróciła uwagę, ze ostatnio jestem bardziej nerwowa. Czy to jest normalne w okresie dojrzewania? Co mogę z tym zrobić?
    • Rafał odpowiedział:
      Spotkaj się z dobrym lekarzem psychiatrą by sprawdzić, czy to nie depresja (a wiele na to wskazuje) i poszukaj dla siebie terapeuty, ktory pomoże Ci to ogarnąć. To nie jest normalne, zwłaszcza, że trwa już długo. Okres dojrzewania jest okresem dużych zmian i szczególnej wrażliwości. Porozmawiaj o tym z rodzicami i pójdź z nimi do psychiatry i terapeuty. Wyjdziesz z tego, nie przeciągaj tego jednak dłużej, by ten stan nie zaczął kształtować w Tobie negatywnego myślenia o sobie.
  • Ktoś zapytał:
    Tylko co do pytania wcześniejszego to nie miałam z nikim wcześniej tak Czułam się zawsze atrakcyjna kochana i chciana. Z obecnym partnerem też tak było ale po czasie po prostu przestał być taki jakiego go poznałam i wiem że wychodzi jaki jest itp ale zmiana jest diametralna. Nie poznaje już go. Uważa Pan że to problem ze weszła rutyna nuda czy po prostu niedobranie? Owszem jestem winna wielu kłótnia ale ale on chodzi i stałe mnje prowokuje jest bardzo złośliwy a jak pytam czemu odpowiada że lubi mnie wkurzać i to nie słodkie zaczepki a ostre klotnie i cisza przez kilka dni. Każdy z nas ma charakter wybuchowy i wiedzieliśmy że w związku talerze będą latać ale chyba to już przerasta wszystkich. Jak z nim mam porozmawiać abyśmy się zmienili? Gdy próbuję słyszę że mam przestać "pierdolic" Gdy ja pokazywałam mu jak się zmieniam i był etap że naprawdę na nic nie naciskałam starałam się być jak najlepsza on uważał ze on zmienić się nie umie. Jak rozwiązać ten konflikt? Rozstać się czy jednak rozmowa dojść do porozumienia? Czy facet który twierdzi że strasznie kocha faktycznie nie może się zmienić?
    • Rafał odpowiedział:
      Najważniejsze, czy partner chciałby coś zmienić i co w swoim zachowaniu chciałby zmienić. Jeśli chciałby coś zmienić, ale nie wie jak, to możecie pomyśleć o terapii małżeńskiej, by nauczyć się lepiej sobie radzić, bądź mógłby spróbować terapii własnej. Jeśli nie chce nic zmienić, to wtedy zmienia to postać rzeczy. Myślę, że zamiast starać się "być jak najlepsza" warto uczyć się nie odpowiadać na jego prowokacje i zostawiać go z jego złością, dopóki nie będzie chciał konstruktywnie o tym porozmawiać. Pomyślcie wspólnie o tym, co chcielibyście, by było inaczej w Waszym związku i zwróćcie uwagę na to, w czym oboje się zgadzacie.
  • Ktoś zapytał:
    Jestem osobą może nie gruba ale większą są dni kiedy uwielbiam swoje krągłości ale w obecności mojego partnera tracę ta pewnośc siebie. Wiem że np facet lubi popatrzeć na inne kobiety ale oczekuje od mojego faceta aby przy mnie tego nie robił a jeśli ogólnie robi to aby żył w przekonaniu że inne są fajne ale wraca do domu do tej jedynej najlepszej. Strasznie wpływa to na moją psychikę wiecznie jestem zazdrosna wiecznie robię problemy o to wszystko przez to związek nam się rozpada. Jak mam mu wyjaśnić że bardzo mnie to boli!? Jak wpłynąć na niego aby nie oglądał się na inne tylko poświęcał mi czas? I jak mam po postu żyć nie cierpieć tak
    • Rafał odpowiedział:
      Myślę, że najpierw powinnaś zapanować nad swoimi zachowaniami, o których wiesz, że niszczą Twój związek. Nie możesz na nikim wymagać, by "nie oglądał się za innymi", a jeśli chcesz, by poświęcił Ci czas, po prostu go o to poproś. Nie możesz jednak oczekiwać, że będzie Ci poświęcał czas zawsze i zawsze, gdy będziesz tego oczekiwała, związki tak nie działają. To nie Twoja nadwaga, ale zazdrość, poczucie małej wartości, podejrzliwość, brak zaufania i to, co robisz pod ich wpływem niszczy Twój związek i to dzięki nim może się rozpaść, a nie przez to, jak wyglądasz. Jeśli to, że jest z Tobą nie jest dla Ciebie dowodem, że jesteś dla niego najlepsza (przynajmniej do tej pory), to problem leży raczej w Twoim zachowaniu, a nie w zachowaniu Twojego chłopaka. Warto zacząć to ogarniać, zanim popsujesz tak dużo, że nie uda Wam się tego posklejać. Jeśli sama nie nauczysz się akceptować siebie, to nikt Ci tego nie da, bo zawsze będziesz żyła w lęku, że jak odejdzie, to to zniknie. Pod wpływem lęku będziesz angażowała się w agresywne zachowania, związek będzie się psuł i w końcu "słowo stanie się ciałem", Twój partner odejdzie i koło się zamknie. Warto zacząć szukać drogi wyjścia z tego zaklętego cyklu, bo inaczej będziesz go powtarzała w tym i kolejnych związkach. Warto pamiętać, że związki nie są z gumy i nie wszystko w życiu można naprawić. Poszukaj psychoterapii dla siebie.
  • Ktoś zapytał:
    Mam wrażenie i podejrzenie że mam depresję. Znajomi widzą zmianę mojego zachowania. Jak mogę dowiedzieć się czy to na pewno to z pewnego źrudła nie idąc na żadną wizytę.
    • Rafał odpowiedział:
      Nawet jeśli byś się dowiedział/-a, że to jednak jest depresja, to co zrobisz z samą taką wiedzą? Proponuję spotkać się z lekarzem psychiatrą i porozmawiać o Twoich obawach i spostrzeżeniach.
  • Ktoś zapytał:
    Dzien dobry, czy przyjmuje Pan na NFZ? Mam już skierowanie, nie stac mnie na prywatne wizyty.
    • Rafał odpowiedział:
      Nie, przyjmuję wyłącznie prywatnie. Proszę skontaktować się z przychodnią Egomedica na Orkana.
  • Ktoś zapytał:
    Czy łatwiej jest Panu radzic sobie ze swoimi problemami dzięki temu, ze jest Pan terapeutą i wie jak pomoc innym?
    • Rafał odpowiedział:
      Myślę, że w sporym stopniu tak. Praca terapeuty wymaga świadomości swoich emocji oraz schematów reagowania emocjonalnego czy dbania o równowagę emocjonalną, dlatego ważne są doświadczenia w terapii własnej, w której można je sobie uświadomić. Sama wiedza o tym, jak pomagać innym jest raczej drugorzędna w rozwiązywaniu własnych problemów.
  • Ktoś zapytał:
    Nie umiem się uporać z uczuciem wstydu i żalu do siebie po tym jak naruszyłem zaufanie mojego partnera i dotykałem penisa kolegi a to uważam za zdradę i bardzo tego żałuje, żałowałem od razu po fakcie dotknięcia go... co powinienem zrobić? Iść na terapie? Żeby umieć sobie wybaczyć zdradę na partnerze?
    • Rafał odpowiedział:
      Niekoniecznie. Masz prawo odczuwać żal i wstyd, zwłaszcza, jeśli zrobiłeś coś, co według Ciebie narusza zasady społeczne. Ważniejsze jest chyba, jakie swoje zasady i wartości naruszyłeś swoim zachowaniem. Równie ważne jest to, co Twój partner uważa za zdradę. Myślę, że ważna jest rozmowa z partnerem i zastanowienie się, w jaki sposób chcesz lepiej zadbać o wartości i zasady, które uważasz, że naruszyłeś swoim zachowaniem w swoim życiu i w relacji z partnerem. Terapia może być potrzebna, jeśli emocje te będą długo się utrzymywać i dezorganizować Twoje życie, ale nie w przypadku emocji, które choć trudne, są całkowicie uzasadnione. Być może wystarczy rozmowa z partnerem i refleksja, jakimi wartościami chcesz się kierować w swoim życiu i dlaczego są one dla Ciebie ważne. Wzięcie odpowiedzialności za swoje zachowanie jest zdecydowanie zdecydowanie bardziej konstruktywne, niż wzbudzanie w sobie poczucia wstydu.
  • Ktoś zapytał:
    a gdyby rodzice nie byli przeszkodą, to co powinnam zrobic? Isc na terapie?
    • Rafał odpowiedział:
      Rodzice nie są przeszkodą, myślę, że nie powinnaś się obawiać tego, jak zareagują - taka informacja będzie dla nich o wiele łatwiejsza do przyjęcia, niż dla Ciebie życie z takimi emocjami. Najpierw możesz porozmawiać o tym z kimś, do kogo masz zaufanie - kimś dorosłym z rodziny, pedagogiem lub psychologiem w szkole albo nauczycielem, do którego masz zaufanie. Następnie warto pomyśleć o tym, by porozmawiać o tym z rodzicami, możesz wtedy powiedzieć, że chciałabyś spotkać się z terapeutą.
  • Ktoś zapytał:
    chce nie doswiadczac takich myśli - lęku przed śmiercią oraz chęci odejścia
    • Rafał odpowiedział:
      Nie mamy za bardzo wpływu na to, jakich myśli i emocji doświadczamy, mamy jednak wpływ na to jak je doświadczamy. Możesz uczyć się je akceptować i doświadczać inaczej. Masz jakiś pomysł, jak to zrobić, jeśli nie chcesz o tym rozmawiać z rodzicami, a na psychoterapię bez ich wiedzy nie masz co liczyć? Jest ktoś, z kim jesteś w stanie (lub byłabyś w stanie) o tym porozmawiać? Jest coś, czego do tej pory spróbowałaś, a co w jakiś sposób pomaga?
  • Ktoś zapytał:
    Szczerze mowiac, potrafiłam przepłakać caly koncert z powodu, ze kiedys sie on skonczy. Gdy w nocy, przy zasypianiu, myslalam sobie, ze kiedys moi bliscy odejda to nie moglam wziąć tchu i moje serce niesamowicie walilo. Balam się myslec o swojej smierci, na pogrzebie mojego znajomego dostalam ataku paniki, totalnie balam sie przemijania. Ale ostatnio jest inaczej, mysle o samobojstwie, planuję je. Gdy mysle, ze cos mi nie wyjdzie, to w mojej glowie pojawia sie mysl typu "i tak niedlugo sie zabijesz" lub pojawia się widok powieszonej mnie przed oczami. Ostatnio obejrzalam nawet poradnik jak zawiazac szubienice. Troche przerażam sama siebie i obawiam sie, ze w przypływie negatywnych emocji moge zrobic sobie coś, czego nie zniosa moi bliscy. Stan przed tym, czyli ten, gdy moglam plakac przez to, ze wszyscy kiedys umrzemy tez byl dla mnie straszny. Nie wiem juz co mam zrobić. Mam 17 lat i nie chce mowic o tym rodzicom
    • Rafał odpowiedział:
      A czego właściwie chcesz?
  • Ktoś zapytał:
    Pisałam pytanie z dnia 2lipca ale mam wiele wątpliwości. Jak mam niby Pana zdaniem pójść i powiedzieć terapeucie to wszystko? Jak sobie o tym myślę już mnie nerwy biorą i strach. Kolejnym problemem którego nie poruszyłam jest fakt iż mój partner wiecznie mnie porownuje mówi że nigdy nie będę jak ktoś ze nikomu nie dorównam a ja chyba najbardziej czego chce to akceptacji bo sama że sobą źle się czuję a bardzo chce poczuć się dla kogoś dobra i ważna. Boję się zdrady odrzucenia i wariuje. Zdążają się dni kiedy całe płaczę bo czuję się strasznie gorsza. Mam problem z miejscami publiczymi boję się jeść boję się iść ulica boję się że mój partner zobaczy inna i zaraz pomyśli czy powie ze by ją wolał a nie mnie. Terapia na to pomoże? Bo wiele próbowałam ale nic nie dawało
    • Rafał odpowiedział:
      Jak miałaby Pani pójść do terapeuty? Myślę, że jak najszybciej. 🙂 Terapia jak najbardziej pomoże Pani nauczyć się lepiej radzić ze swoimi emocjami i bardziej konstruktywnie dbać o własne potrzeby, bo sposób, w jaki stara się Pani budować poczucie własnej wartości na pomyśle, by być dla kogoś "dobra i ważna" sprawia, że czuje się Pani jeszcze gorzej. I tak nigdy nie będzie Pani dobra i ważna dla wszystkich, ale może Pani się nauczyć być lepsza i ważniejsza dla samej siebie.
  • Ktoś zapytał:
    Ponad 3 lata temu zostałam bardzo wykorzystana przez uwczesnego partnera do tej pory nie uporałam się z tym. Od 2.5roku mam stałego partnera z którym obecnie mi się nie układa opowiedziałam mu o wszystkim a ten mimo obecnego od dłuższego czasu kryzysu nie okazał mi wsparcia. Z każdym dni ej jest coraz gorzej i że mną i z nami. Jestem zazdrosna czuje się gorsza przez to co mnie spotkało brudna i niechciana. Osoba która wyrządziła mi krzywdę zamieszkała naprzeciwko mnie związał się z moja była przyjaciółka i urodziło im się dziecko. Widzę ich każdego dnia i nie umiem opanować się czemu mnie tak zskrzywdzil a ja uszczęśliwił. Mój partner tego nie rozumie że to przeszłość która żyje dużo psuje. Nie jestem w stanie czasem normalnie funkcjonować wpadam w jakieś Stany nerwowości złości, krzyku. Mój związek przez to umiera a może już umarł. Obwinia siebie za wszystko ale nie umiem uporać sobie z przeszłością a to nie jedyna rzecz która mnie dręczy bo w wieku młodzieńczym zmarł mi pierwszy chłopak niby głupota ale stało się to wtedy kiedy chciałam go zdystansować a ten zamiast że mną poszedł z kolegami i się zabił skacząc do wody. Żyje tymi sprawami i siedzi to we mnie cała ta złość i na siebie i na to całe życie i na partnera że mnie nie rozumie. Co ja mam zrobić?
    • Rafał odpowiedział:
      To bardzo ważne, że ma masz przy sobie partnera, któremu możesz zaufać i opowiedzieć o własnych trudnych doświadczeniach z przeszłości. Jednak sposób, w jaki radzisz sobie z nimi sprawia, że przeszłość ta jest obecna w Waszym życiu poprzez to, że reagujesz pod wpływem tych emocji w sposób, który niszczy Waszą obecną relację. To ważne, że jesteś tego świadoma, jednak obwinianie się o to, co się wydarzyło wtedy i co dzieje teraz sprawia, że trudno Ci wziąć odpowiedzialność za własne zachowanie. Oczekujesz od partnera wsparcia, ale nie jesteś w stanie określić w czym, co miało by nim być i co już takiego robisz, by lepiej zacząć radzić sobie z tą sytuacją. To nie przeszłość psuje Wasz związek, tylko twoje zachowania pod wpływem emocji, z którymi nie potrafiłaś do tej pory sobie poradzić. Co sprawia, że jest to takie trudne? Myślę, że psychoterapeuta pomoże Ci to zrozumieć, na pewno ważnym obszarem jest doświadczenie śmierci chłopaka, za które wciąż przeżywasz poczucie winy. Może to również poczucie winy sprawia, że tak trudno Ci uleczyć rany wykorzystania? Poszukaj dla siebie terapeuty, jestem pewien, że jesteś w stanie nauczyć się żyć szczęśliwszym życiem i pozwolić sobie leczyć rany z przeszłości.
  • Ktoś zapytał:
    jeśli czuje bardzo mocny bol psychiczny a nie jestem w stanie plakac to wszystko ze mna ok? umiem myslec godzinami o smutnych rzeczach i wrecz trzesc sie ze smutku, a nie umiem uronic ani jednej lzy
    • Rafał odpowiedział:
      O wiele istotniejsze od tego, że nie możesz uronić ani jednej łzy jest to, że czujesz bardzo mocny ból psychiczny. Poszukajdla siebie terapeuty, który pomoże Ci przejść rzez ten trudny okres. Łzy przyjdą same, gdy będziesz na to gotowa/y.
  • Ktoś zapytał:
    czy to normalne że czuje zażenowanie i robi mi się niedobrze kiedy ktos probuje nawiazac ze mna jakis bardziej intymny kontaknt, nie mowie tu o konkretnej osobie ani o zblizeniu seksualnym, po prostu ktokolwiek jest miły i mnie przytula lub całuje w policzkek lub kiedy ze mną tańczy.. jakakolwiek forma zbliżenia, dotyku, nawet w mojej wyobrazni... nie jestem w stanie sobie wyobrazic sobie takich rzeczy i nie czuc przy tym obrzydzenia
    • Rafał odpowiedział:
      A przeszkadza Ci to?
  • Ktoś zapytał:
    czy rzeczy takie jak: myśli samobojcze, samookaleczanie, niska samoocena (a czasami wręcz przeciwnie), brak stałych celów, marzeń, zmiana swoich zachowan i tego jak sie prezentujesz w zaleznosci od otoczenia, problemy z wyrażaniem emocji, odcinanie się od ludzi których się lubi, zmiana nastroju z kompletnego doła i poczucia bezradności do stanu w ktorym jesteś szczęśliwy i masz ochotę zrobić mnóstwo produktywnych rzeczy na raz mogą wskazywać na jakąs konkretną diagnozę?? dodam że mam 18 lat i mam świadomośc że część to mogą być rzeczy związane z byciem nastolatkiem.. nie wiem czy powinnam udać się z tym do specjalisty częśc mnie mówi że jest naprawdę źle część mowi że może wcale nie jest tak źle i przesadzam
    • Rafał odpowiedział:
      Diagnozy nie stawia się przez Internet. Ten opis nie brzmi zdrowo. Chwilę temu pisałaś, że masz 18, jeśli masz właśnie urodziny, to życzę wszystkiego najlepszego 🙂 Diagnoza jest mniej ważna, niż to, czy chciałabyś cokolwiek z tym zrobić.
  • Ktoś zapytał:
    od dawna czuje że potrzebuje konsultacji ze specjalistą, ale boję się że nie będę w stanie powiedzieć tego co czuje co się dzieje i co jest nie tak mam 17 i nie umiem też powiedzieć moim rodzicom że tego potrzebuje, nie dlatego że mi nie zechcą pomóc ale sam fakt otworzenia się i pokazania im swojej emocjonalnej strony mnie odrzuca i nie wiem jak się przełamać, czasami mam też wrażenie że wszystkie problemy sobie wymyślam że to tylko szukanie uwagi i że nic się nie dzieje że musze się ogranąc i tyle ale potem wszystko wraca i uświadamiam sobie że tak nie zachowują się zdrowi ludzie.. nie mam pojęcia co mam ze sobą zrobić i od czego zacząć
    • Rafał odpowiedział:
      Skoro jesteś niepełnoletnia, to warto zacząć od rozmowy z rodzicami, bo bez ich wiedzy nie możesz skorzystać z pomocy specjalisty, chyba, że chcesz czekać do osiemnastki. Innym wyjściem jest rozmowa z psychologiem szkolnym.
  • Ktoś zapytał:
    czy na terapię można chodzić gdy nie jest się chorym lub nie cierpi się na żadne zaburzenia? Czy to raczej zajmowanie czasu terapeuty i zabieranie wolnych terminów osobom, ktore naprawde tego potrzebuja?
    • Rafał odpowiedział:
      Psychologowie i psychoterapeuci nie pracują tylko i wyłącznie z osobami cierpiącymi na zaburzenia, na terapię chodzą też ludzie, którzy technicznie nie mają zaburzeń w klinicznym znaczeniu, jednak chcieliby poprawić swoje relacje, lepiej panować nad swoimi emocjami i je zrozumieć, uświadomić sobie pewne schematy, które utrudniają im lepszą realizację siebie i podniesienie jakości życia. Jeśli czujesz, że dzięki pomocy terapeuty możesz zacząć lepiej sobie radzić, to w żadnym przypadku nie jest to zabieranie mu czasu. Osoby, które naprawdę utrudniają korzystanie z terapii tym, którzy naprawdę tego potrzebują to te, które umawiają się na spotkanie i nie przychodzą albo próbują umawiać na spotkanie inne osoby, które często wcale tego nie chcą, nie są na to gotowe lub nawet nie wiedzą, że ktoś próbuje to zrobić w ich imieniu. Z tego powodu nigdy nie umawiam wizyt "dla kogoś" (np żona chce umówić męża, "bo się zepsuł", albo rodzic dorosłego syna czy córkę). Zawsze proszę o osobisty kontakt i umawiam wizyty bezpośrednio, jednak wciąż są osoby, które potrafią umówić się i nie przyjść bez żadnej wiadomości, nie zdając sobie sprawy, że swoim zachowaniem szkodzą nie tylko mnie, ale przede wszystkim komuś, kto mógłby takiego spotkania naprawdę potrzebować.
  • Ktoś zapytał:
    Dzień dobry. czy autoterapia mogłaby pomóc osobie z zaburzeniami lękowymi?
    • Rafał odpowiedział:
      Badań dotyczących autoterapii (self-help) dla osób dorosłych przy zaburzeniach lękowych jest mało i są one raczej słabej jakości. Wciąż psychoterapia jest metodą leczenia z wyboru w zaburzeniach lękowych, zaś autoterapię, jak np. ćwiczenia fizyczne lub treningi relaksacyjne można raczej traktować jako działania dodatkowe.
  • Ktoś zapytał:
    czy jesli nie jestem pełnoletnia mogę zapisać się na wizytę
    • Rafał odpowiedział:
      Nie. Na wizytę może Cię zapisać jeden z rodziców, musi też pojawić się na pierwszym spotkaniu (nie musi brać w nim udziału, jeśli nie chcesz, ale ma prawo do tego, by dowiedzieć się o Twoim ogólnym stanie zdrowia).
  • Ktoś zapytał:
    jakie jest Pana zdanie na temat samookaleczania się dla zwrocenia na siebie uwagi?
    • Rafał odpowiedział:
      Uważam, że to destrukcyjny i potencjalnie niebezpieczny sposób, zazwyczaj przykrywa inne problemy emocjonalne i prowadzi do coraz gorszego radzenia sobie. Warto podjąć psychoterapię, zanim będzie gorzej.
  • Ktoś zapytał:
    Witam mam 15 lat za miesiąc 16 Mam podejrzenie u siebie depresji. Nie mam siły wstać z łóżka nawet nie chce nic mnie nie cieszy. Nie mogę spać Dużo schudłam I ciągle płaczę, nawet małe słowo które mnie kiedyś nie ruszało teraz działa jak bomba. Wybucham płaczem. Problem polega na tym że bardzo chce iść do psychologa tylko wiem że muszę iść z mamą. A jeżeli z nią pójdę ona po prostu nie pozwoli mi mówić prawdy. Ciągle mnie wyśmiewa. Niszczy moją samo ocenę itp Szantazuje i to ciągnie się przez 4 lata Już mam dość. Czy jest szansa że jakiś psycholog mi pomoże bez jej obecności.?
    • Rafał odpowiedział:
      Oczywiście. Nie martw się, masz prawo spotkać sie z psychologiem lub terapeutą sam na sam. Jako że jesteś niepełnoletnia, na pierwszą wizytę musisz przyjść z mamą lub tatą, ale oni nie muszą być obecni na spotkaniu, jeśli tego nie chcesz. Mają prawo do ogólnych informacji o Twoim zdrowiu, przebiegu leczenia i rokowaniach, ale nie dowiedzą się o wszystkich szczegółach rozmowy, gdyż chroni je tajemnica zawodowa.
  • Ktoś zapytał:
    witam, jak można umówić wizytę?
    • Rafał odpowiedział:
      Bardzo prosto: proszę sprawdzić dostępne wolne terminy, wybrać najdogodniejszy, wysłać mi wiadomość SMS, ja potwierdzę i jesteśmy umówieni.
  • Ktoś zapytał:
    Czy psycholog który nigdy nie był w żadnym związku mógłby pomóc małżeństwu ktore ma jakiś problem?
    • Rafał odpowiedział:
      To trudne pytanie. Myślę, że jest to możliwe. Osobiste doświadczenia mogą pomóc, choć nie są niezbędne. Chyba, że ten psycholog nigdy nie był w żadnym związku z powodu swoich problemów osobistych, których sam nie rozumie lub nie jest ich świadomy, to może to być dużą przeszkodą, jeśli w tym przykładowym małżeństwie ludzie borykają się z podobnymi trudnościami
  • Ktoś zapytał:
    A czy one są szczere ? Mowi Pan je jako psycholog tylko po to żeby poczuli się lepiej czy jako człowiek ?
    • Rafał odpowiedział:
      Oczywiście, że szczere. Z nieszczerych komplementów nie ma przecież żadnego pożytku.
  • Ktoś zapytał:
    Czy Pan swoim pacjentom mówi jakieś pozytywne rzeczy o nich??
    • Rafał odpowiedział:
      Oczywiście, że tak.
  • Ktoś zapytał:
    Od kilku lat prowadzę związek oparty wyłącznie na zaspokojeniu potrzeb seksualnych. Mimo to w tym samym czasie jestem w stałym związku, który trwa już ponad 10 lat.. nigdy nie miałam i nie mam wyrzutów sumienia. Każdy z tych związków jest dla mnie na swój sposób ważny i nie potrafię z żadnego zrezygnować. Pierwszy z nich pokazał mi jak w 100% czerpać przyjemność z seksu. Dużo starszy partner poprzez swoje doświadczenie zaspokaja wszystkie moje potrzeby.. i przy nim jestem otwarta również na nowe doświadczenia. To właśnie z nim, mimo swojego wieku przeżyłam wiele swoich ‚pierwszych uniesień’ - które teraz tak bardzo trzymają mnie w tej relacji. Druga relacja to mój związek, który zbudowałam jako nastolatka i tak trwa do nadal. Kiedyś było pięknie, teraz jest po prostu zwyczajnie. Ta relacja zapewnia mi komfort, bezpieczeństwo i spokój. Natomiast ta relacja nigdy nie zapewniła mi seksu, jaki zapewnia pierwszy związek. Nigdy nie czułam się tak dobrze. Co więcej- na chwile obecną nie czuje w ogóle potrzeby seksu w tej relacji skoro zaspokajam ją w swoim pierwszym związku. Nie mam po prostu ochoty.. mam wrażenie, że trochę się pogubiłam co jest najważniejsze w życiu. Pierwszy związek nigdy nie będzie wyglądał jak normalny, nigdy nie ułożę sobie z Nim życia- gdyż tak jak i ja- On też prowadzi inne życie. Życie, w którym na chwile obecną nie ma szansy na stały związek. Z resztą ja w zasadzie chyba nie chciałabym takiego scenariusza. Jest mi dobrze tak, jak jest teraz. Zaczęłam ostatnio zastanawiać się co jest ze mną nie tak? Jako psychoterapeuta- patrząc zupełnie z boku na tą sytuacje- co mógłby mi Pan doradzić?
    • Rafał odpowiedział:
      Zastanowić się nad tym, czego Pani tak naprawdę chce dla siebie.
  • Ktoś zapytał:
    Świadoma zdrada i brak wyrzutów sumienia- jak sobie z tym poradzić skoro od 3 lat tkwi się w relacji ‚friends with benefit’ wiedząc, że każde z Nas prowadzi inne życie i nie chce z niego rezygnować? Czy taki układ ma sens istnienia?
    • Rafał odpowiedział:
      Nie rozumiem tego pytania. Proszę jaśniej.
  • Ktoś zapytał:
    Dzień dobry,mój problem polega na uzależnieniu od benzodiazepin.(Afobam) Ilekroć staram się z tym zerwać wytrzymuje parę dni po czym znowu sięgam po benzo. Nie mogę wytrzymać tego co się dzieje jak nie wezmę. Czy jest mi pan w stanie pomoc,czy terapia jest w stanie mi pomóc.
    • Rafał odpowiedział:
      Przede wszystkim należy skontaktować się z lekarzem psychiatrą, on oceni, czy jest możliwe odstawienie w warunkach ambulatoryjnych, czy trzeba będzie skorzystać z detoksykacji w warunkach szpitalnych. Następnie skieruje na detoks lub ewentualnie rozpisze plan schodzenia z benzodiazepin, które zastępuje się tymczasowo benzodiazepinami o długim okresie półtrwania. Istotne jest, że zmniejszając dawki można się zatrzymać na danej dawce, ale nigdy nie wracamy do poprzedniej, wyższej dawki. Warto schodzenie z benzodiazepin połączyć z psychoterapią / terapią motywacyjną - w ośrodku, lub ambulatoryjnie. Proszę nie próbować odstawiać benzodiazepin na własną rękę. Warto połączyć to z terapią uzależnień, pomoże to o wiele lepiej poradzić sobie z rozchwianymi emocjami w pierwszym etapie i zwiększy konstruktywne sposoby radzenia sobie później.
  • Ktoś zapytał:
    no wiec tak, moi rodzice po chyba 4 prosbach i tak nie zapisza mnie do psychiatry bo wedlug nich mam "sama powalczyc" "isc pobiegać" "otworzyć sie na ludzi". Nie mam sily prosic o to do skutku bo jest to dla mnie bardzo niezreczne. Zastanawiam sie teraz czy to ze mna jest coś nie tak, ze wiem ze potrzebuje pomocy, w sensie gdy widze ludzi w moim wieku jak sobie ze wszystkim radza bo maja pasje czy cokolwiek w ten desen to czuje sie kompletnie beznadziejna bo ja potrafię siedziec caly dzien w lozku i zastanawiac sie co jest ze mna nie tak i no poprostu czuje sie strasznie. Przepraszam jesli zrobilam jakikolwiek blad ortograficzny, gramatyczny itp ale kompletnie mam już tego dosyc i nie wiem co moge zrobic, w poniedziałek poszlam na spacer i gdy zobaczylam jak grupki ludzi siedza sobie na lawkach to od razu zrobilam w tyl zwrot bo tak panicznie sie boje przejść koło innych, to staje sie nie do zniesienia z dnia na dzien. Nie da się zrobić z tym czegokolwiek innego? Wygadanie sie znajomym, rodzinie, sąsiadom i wszystkim innym nic nie daje. W zasadzie to wszystko czego probowalam nic nie daje. Dodatkowo we wrzesniu ide do nowej szkoly i jestem pewna, ze sobie tam nie poradzę bez terapii/lekow i ogolnie pomocy. Moi rodzice traktuja psychiatre jak zlo konieczne i wiem ze bedzie ich potwornie ciezko przekonać. Zreszta tego tez nie pisze sie latwo bo czuje jakbym spadla na samo dno. Dziekuje za wszystkie dotychczasowe odpowiedzi, to dla mnie bardzo wazne i pomocne. To piekne, ze sa ludzie ktorzy moga podniesc kogos na duchu kompletnie go nie znajac i nie dostajac za to nic w zamian. Serdecznie pozdrawiam i życzę milego wieczoru
    • Rafał odpowiedział:
      Masz prawo do tego, by źle się czuć, mieć trudny okres i potrzebować pomocy. Zachęcam Cię, być porozmawiała o tym w szkole, z psychologiem szkolnym, pedagogiem albo nauczycielem, do którego masz zaufanie. Ważne, byś nie zostawała z tym sama. Jak rodzice tak panicznie boją się psychiatry (dla Ciebie), to może spróbuj ich początku namówić na wizytę u psychoterapeuty. Pamiętaj, by nie zostawać z tym sama.
  • Ktoś zapytał:
    to znowu ja, ta od "fobii społecznej". Mam 15 lat. Jak powiedzieć rodzicom zeby mnie zapisali do psychiatry? Kompletnie nie wiem jak sie za to zabrac. Zaczeli by sie ze mnie smiac albo strasznie martwić. Nie da sie zapisac samej? Tak zeby oni nie musieli sie mna przejmowac? Przepraszam ze jestem taka uciazliwa i o wszystko pytam, ale totalnie nie wiem jak to zrobic, a boje sie ze jesli sie nie odwaze, to wszystko sie pogorszy, a tego bym chyba nie wytrzymala.
    • Rafał odpowiedział:
      Najlepiej prosto, jasno i po polsku. Rodzice sobie poradzą, wystarczy, że Ty się wszystkim zamartwiasz. Masz rację, że im dłużej będziesz zwlekała, tym bedzie trudniej. Więc powiedz im o tym jeszcze dzisiaj.
  • Ktoś zapytał:
    Dzień dobry, bardzo przepraszam że tu pisze, ale nie mam pojęcia jak zrobić to inaczej. Od dzieciństwa byłam dosc wstydliwym dzieckiem, wolalam sie bawic sama. Teraz jednak jest jeszcze gorzej, boję się opowiedzieć żart przy rodzinie, nie potrafię spojrzec w oczy drugiej osobie. Strasznie boje sie oceny ludzi. Najgorzej sobie radze z np spacerami. Nie jestem w stanie isc sama do Centrum miasta czy do parku. Ostatnio poszlam z rodziną do Parku Lisiniec i cala sie trzęsłam. Boje sie, ze ludzie sie beda ze mnie smiac albo będą na mnie krzywo patrzec. Zazwyczaj w takich sytuacjach strasznie szybko bije mi serce i próbuje isc jak najszybciej by to wszystko sie skonczylo. Staram sie unikac ludzi jak najbardziej sie da ale jest to naprawdę ciezkie i czuję ze utrudniam tym innym zycie (przykladowo znajoma chce isc ze mna do galerii, a ja wymyslam wymowki zeby tylko zostac sama w domu). Co moge z tym zrobic? Sa jakies sposoby by to sie wreszcie skonczylo? Czuje ze sobie z tym nie radze. Po takim spacerze najczęściej wracam jak najszybciej do domu i placze z bezsilnosci. Bardzo dziękuję za odpowiedź i jeszcze raz przepraszam za problem. Pozdrawiam
    • Rafał odpowiedział:
      Fobia społeczna może być bardzo uciążliwa, ale można sobie z nią poradzić. Najczęściej leczy się ją terapią poznawczo-behawioralną i farmakoterapią, głównie lekami przeciwdepresyjnymi. Uszy do góry i proszę umówić się najpierw na spotkanie z lekarzem psychiatrą a następnie z psychoterapeutą/ką. I proszę nie przepraszać za wszystko, to nie tylko niezdrowe, ale i nie pomoże Pani zacząć sobie lepiej radzić (zwłaszcza nie przepraszamy za zadawanie pytań w miejscu, które jest do tego przeznaczone!)>
  • Ktoś zapytał:
    rozumiem, że depot jest na receptę? A istnieje jakieś lekarstwo, które można zastosować na taką psychozę jak ma mama bez recepty? Bardzo dziękuję za pomoc. Cieszę sie, ze istnieją takie osoby, które chcą pomoc i to robią. To dla mnie i mojej rodziny bardzo ważne.
    • Rafał odpowiedział:
      Nie, wszystkie leki antypsychotyczne są na receptę. Życzę Wam wszystkiego dobrego, zadbajcie o siebie, bo tylko wtedy będziecie mogli lepiej pomóc mamie.
  • Ktoś zapytał:
    Dobrze dziekuje za rade. A gdy mama na przykład zachowuje sie dziwnie, to znaczy rozmawia z telewizorem, bo mysli że ktoś tam jest i na nią patrzy to czy jest taka możliwośc, zeby ją nagrać tak, żeby nie widziała i pokazać to lekarzowi i czy on w taki sposób moze przepisać lekarstwa które wtedy jej będziemy podawać potajemnie. Pewien psychiatra kiedyś powiedział, że są takie bezwonne i bezsmakowe, które podaje się jakiś czas a potem chory sam zauważa ze jest problem i idzie do lekarza. Wiem, że pisze to bardzo dziwnie, ale robimy wszytsko zeby zacząc zyć jak wczesniej.
    • Rafał odpowiedział:
      Obawiam się, że powrót do "życia jak przedtem" będzie bardzo trudny, ale możecie nauczyć się jakoś odnajdywać w nowej sytuacji. Mam poważne wątpliwości, czy jakikolwiek lekarz przepisze leki bez kontaktu z pacjentką, zaś sam pomysł podawania ich bez jej bez jej wiedzy może być na dłuższą metę szkodliwy, i może pozbawić mamę potrzebnego jej w Was oparcia. Podjęcie decyzji o leczeniu może być długim procesem. Istnieją długodziałające leki typu depot na schizofrenię (działające nawet do 3 miesięcy), to może być lepsze rozwiązanie, w przypadku, gdy mama zostanie hospitalizowana w przypadku, gdyby objawy gwałtownie narastały. Polecam zapoznać się z dostępnymi materiałami dotyczącymi schizofrenii i życia z osobą chorą na nią, to może pomóc w lepszym zrozumieniu sytuacji, w jakiej znalazła się mama i Wasza rodzina. Pierwsze z brzegu, jakie znalazłem: https://www.mp.pl/pacjent/psychiatria/choroby/78549,schizofrenia https://www.mp.pl/pacjent/psychiatria/choroby/78578,schizofrenia-informacje-dla-rodzin-pacjentow http://www.pro-akt.pl/?op=article&id=5 http://online.synapsis.pl/Co-robic-gdy-bliska-chora-psychicznie-osoba-nie-chce-sie-leczyc/
  • Ktoś zapytał:
    moja mama jest chora na schizofrenie. nie chce się leczyć bo uważa ze wszystko jest z nią w porzadku. uważa ze wszyscy są chorzy tylko ona zdrowa. myje się w ciemności, nie używa żadnych sprzętów moblincyh bo twiedzi ze wszyscy ja śledzą. zadaje pytania typu co ona ma wspólnego z ludźmi albo czy kolory maja sens. byliśmy u psychiatry i żeby ją wyleczyć ona musi się zgodzić na leczenie a ona się nie zgodzi bo myśli ze nie jest chora i twiedzi ze to ona może być psychiatra i dawać ludziom rady. jak zwabić ją do lekarza albo co zrobić aby dać jej leki? jakikolwiek sposób żeby poszła się leczyć bądź nawet jakieś sposoby
    • Rafał odpowiedział:
      Obawiam się, że podstępy tylko spowodują, że będzie jeszcze bardziej podejrzliwa i wywołają jeszcze większy opór do leczenia. Niestety, tu nie ma dobrej rady. Dobrym pomysłem byłoby zadbanie o siebie i poszukanie terapeuty, bo życie z osobą chorą psychicznie, zwłaszcza nie leczącą się może być bardzo obciążające. W przypadku, gdyby mama nie była zdolna kierować swoim postępowaniem lub stanowiła zagrożenie dla siebie, istnieje możliwość ubezwłasnowolnienia jej i skierowania na leczenie bez jej zgody, jednak musi Pani zdawać sobie sprawę z konsekwencji takich kroków. W przypadku ostrej psychozy, gdy mama będzie pobudzona, będzie miała zaburzony kontakt z rzeczywistością lub miała omamy (np słyszała głosy) należy niezwłocznie dzwonić po pogotowie.
  • Ktoś zapytał:
    Dzień dobry. Jakie podejście, nurt terapeutyczny stosuje Pan w leczeniu uzależnień?
    • Rafał odpowiedział:
      Najczęściej integracyjne.
  • Ktoś zapytał:
    Dzień dobry,postanowilam poprosić o poradę tutaj bo w prawdziwym życiu nie miałabym odwagi opowiedziec o tym twarzą twarz . Mam 21 lat , od 2-3 lat mam problem z obniżonym nastrojem ,samoocena ,wiarą w siebie i w dobre intencje ludzi wokół mnie ,od ostatniego roku to wszystko się nasiliło, pomimo braku cięższych niż do tej pory sytuacji w moim życiu . Jestem wiecznie niewyspana ,chociaż zdarza mi się spać po 12 h ,wszystkie wyniki badań są dobre ,bo zaczęłam od konsultacji u lekarza rodzinnego ,często nie mam siły na najzwyklejsze czynności jak umycie włosów ,kiedy już się za to zabieram mam łzy w oczach sama nie wiem czemu po prostu czuje się winna ze większość ludiz ma ochotę zadbać o siebie , zrobić fryzurę, umalowac się i po prostu wyjść na miasto ,a mi umycie włosów sprawia wewnętrzna trudność , w pracy wystarczyło drobne nieporozumienie lub błąd żebym zalała się lzami , cały czas zrazaam do siebie przyjaciol ,zwyczajnie mam wrazenie ze w każdej sytuacji jestem dla nich persona non grata ,nawet jeśli to oni dają inicjatywe. Przez takie myśli bardzo często mam napady histerii podczas których nie mogę zlapac oddechu ,przez to tez zaczelam sie objadac Jestem tym zmęczona do tego stopnia ze czasem lapałam się na myśleniu o własnej śmierci i reakcji bliskich na nią ,potem czułam się winna i znów kolo się zamykało prosze powiedzieć co mogę z tym zrobić ,dokąd się udać .Pozdrawiam
    • Rafał odpowiedział:
      Tak długo trwający obniżony nastrój wymaga konsultacji u lekarza psychiatry, gdyż to, o czym Pani pisze wskazuje na objawy depresji. Nie warto z tym czekać. Warto również poszukać dla siebie terapeuty, który pomoże Pani wrócić uporać się z tym. Psychoterapia znacząco zwiększa skuteczność leczenia lekami przeciwdepresyjnymi.
  • Ktoś zapytał:
    Dzień dobry, z góry przepraszam jeśli trafiłam źle, ale co jakiś czas powtarza mi się ten sam sen. W tym śnie idę ulicą, nagle się przewracam i nie mogę się podnieść, mam uczucie bezwładności. Czołgam się i próbując się podnieść cały czas upadam, nogi odmawiają posłuszeństwa. Nagle nadjeżdża samochód, który jedzie prosto na mnie. Kiedy samochód już ma we mnie uderzyć, budzę się. Zazwyczaj zaczyna się inaczej ale zawsze kończy tak samo. Nurtuje mnie co to może znaczyć i czy mam się tym przejmować.
    • Rafał odpowiedział:
      Jeśli nie Pan/Pani nie doświadczył/a sytuacji, która mogła wywołać ekstremalny stres (np związanej z uczestnictwem w wypadku komunikacyjnym), to może to prawdopodobnie nie znaczyć nic lub wskazywać na podwyższony poziom lęku w ciągu dnia.
  • Ktoś zapytał:
    Witam. Zawsze chodziłę spać późno, nie potrafiłę normalnie jak moja reszta rodziny zasnąć. W tamtym tygodniu chyba 2 razy lub 3 razy było tak że leżałam na łóżku, nie to że chcialo mi się spać po prostu już nie wiedziałam co zrobić .zwyczajnie się kładłę na plecach. Zaczynają mi napływać takie różne straszne myśli że będę miała wypadek ,że samochód na mnie wiedzie.albo że gaz zaraz wybuchnie i się uduszę. (Oczywiście gaz zawsze jest zakręcony na noc i wgl ....nie ważne )i że jak zamknę oczy ułoże sia w takiej pozycji jakiej normalnie zasypiam to zasnę na zawsze.nigdy się nie obudze więcej. Ze nie bede oddychać. W ogóle W czasie tego moje serce szybciej bije, i mam takie drżenie ciała..nie wiem jak to powiedzieć. ..zmuszam siebie do oddychania , czuje ze musze wstać bo nie dam rady więcej leżeć .myślę że jak napije się wody to będzie mi lepiej ale po tym nie jest .przez ten cały czas po prostu czuje strach . bywa tez tak że sprawdzam czy moje serce bije ...od jakiegoś czasu bałam się uźywac suszarki do włosów bo myślę że w trakcie suszenia może mnie prąd zabić. .. (nie ważne że suszarka jest dobrej marki ..ze wcześniej się nie psula wgl ..normalnie działa ) ..sama nie wiem czy ma sens to pisać o suszarce...Chyba dwa miesiące temu uczestniczyłam w wypadku samochodowy ,nie ja prowadziłam . Siedziałam obok kierowcy . Wszytko co sie stalo widzialam .reszta osób które byly w naszym samochodzie żyją. Dopiero do mnie dotarło po tygodniu co się stalo , od razu po tym wypadku nic nie czułam, tylko właśnie dopiero po tygodniu. Bałam się jeździc samochodami . Wgl sniły mi się wypadki samochodowe. ..nawet te przerazajace tiry ...jak jestem na mieście i widzę tira to czuje strach ..różne przerażające mam myśli ...ze wpadam pod tir i wgl .. ...chcę przestać o tym myślęc ale mi się nie udaje i zaczyna mi się robić nie dobrze .a to już wyżej napisałam co się dzieje wtedy . Co to wszytko może oznaczać ??
    • Rafał odpowiedział:
      Zaburzenia lękowe których Pani doświadcza z dużym prawdopodobieństwem są wynikiem zespołu stresu pourazowego po wypadku. Zalecam konsultację z lekarzem psychiatrą, który oceni, czy nie jest właściwe włączenie antydepresantów i kontakt z psychoterapeutą, który pomoże Pani ustabilizować stan emocjonalny i odreagować traumatyczne wspomnienia. Nie warto z tym czekać, gdyż stan ten może się przedłużać i coraz bardziej wpływać negatywnie na Pani funkcjonowanie.
  • Ktoś zapytał:
    Dzien dobry. Jestesmy rok po slubie mapmy 3 letnie dziecko. Zawsze lubiem sobie wypic na weekend. Zonie na poczatku to tak nie przeszkadzalo. Pozniej piwiedziala ze powinienem mniej pic bo malo czasu z soba spedzamy. Pracowalismy na dwie zmiany to mijalismy sie w tygodniu. Ja picia nie ograniczylem. Pewnej soboty bardzo duzo wypilem poszedlem spac. Zona powiedziala mi ze ja uderzylem z piesci w twarz. Ja nic nie pamietalem co zrobilem. Po okolo miesiacu zona stwierdzila ze odchodzi nie czuje sie bezpieczna nie widzi przyszlisci ze mna. Mieszkalismy razem okolo 2 miesiecy. zona zaczela wychodzic z domu mowiac ze idzie do kolezanki. Wprowadzila z dzieckiem do znajomej. Po miesiacu wrocila ze chce dac nam druga szanse ucieszylem sie. Pozniej okazalo sie ze spotykala sie juz duzo wczesniej z kims z pracy,doszlo do zdrady, razem z zona pracujemy w tej samej firmie. Zona jak dowiedzialem sie jej o zdradzie powiedziala mi zapomnijmy o wszystkim o twoim piciu i o tym co ja zrobilam. Znalazlem bizuterie, okazalo sie ze to prezent od niego. To jej mowie zeby mu to oddala to ona piwiedziala ze zatrzyma to dla naszej corki. Przyszla dac nam druga szanse oklamujac mnie, nie chce oddac prezentu od niego i do tego trzymac to dla naszego dziecka. I mie chce piwiedziec kto to jest bo napewno go znam. Przeprosic za wszysyko tez nie chce Ja to wszystsko odbieram jako brak szacunku dla mnie. Moje zaufanie tez delikatnie mowiac zostalo nadszarpniete.Jestesmy zdecydowani na terapie malzenska tylko czekamy az beda otwarte gabinety bo zona chcemy online. Jak ja mam do tego podejsc bo juz mi poprostu to zaczyna przytlaczc? Dziekuje
    • Rafał odpowiedział:
      Pisze Pan o kilku różnych sprawach, więc odniosę się do nich po kolei. Żona ma prawo zachować biżuterię, którą dostała, ma również prawo do tego, by nie ujawnić, z kim Pana zdradziła. Zanim rozpoczniecie terapię uważam, że powinien Pan podjąć terapię w związku z problemowym używaniem alkoholu, pomoże to Panu zrozumieć, jaki wpływ pańskie picie miało na żonę i na Wasz związek. Szanse na powodzenie terapii małżeńskiej bez wcześniejszej Pańskiej terapii problemów z używaniem alkoholu uważam za nikłe. Bez uporania się z tym, Pańska podejrzliwość będzie tylko rosła, zaś podatność na stres spadała, przez co będziecie dalej powtarzali destrukcyjne schematy w Waszym związku. Podejrzewam, że również żona na pewnym etapie będzie potrzebowała terapii indywidualnej. "Zapomnienie" o zdradzie i o Pana piciu jest po prostu nie możliwe, a wręcz będzie to szkodliwe, gdy zamiast rozwiązywać Wasze problemy będziecie próbowali "zamiatać je pod dywan". One wcale nie znikną, gdy przestaniecie zwracać na nie uwagę, a może to doprowadzić do tego, że stracicie kontrolę nad nimi i zaczną kolejny raz górować nad Waszym życiem, czego Wasz związek może w pewnym momencie nie wytrzymać. Musicie nauczyć się z tym żyć, zaś Pan musi nauczyć się radzić sobie ze swoimi emocjami bez alkoholu. Jeśli chce Pan dać szansę Waszemu małżeństwu, to szczerze zachęcam, by zaczął Pan od Pomocy samemu sobie. Większość terapeutów oraz poradni uzależnień cały czas działa, więc nie ma na co czekać zwłaszcza, że wciąż chcecie być razem. Dobrze wykorzystajcie tę szansę.
  • Ktoś zapytał:
    Witam,czy w dobie koronowirusa jest możliwe by umówić wizytę?Podejrzewam depresję u męża,proszę jeszcze o informację czy na pierwszą wizytę powinien przyjść sam czy powinnam być razem z nim?
    • Rafał odpowiedział:
      Tak jest to możliwe. Mąż może przyjść sam, proszę by skontaktował się ze mną i umówię się z nim n konkretny termin.
  • Ktoś zapytał:
    Dzień dobry. Czy jest jakiś skuteczny sposób, aby poradzić sobie chodź na małą chwilę ze stresem? Próbowałam naprawdę wszystkiego, a mimo to, cały czas na myśl o ocenach, świadectwie i wszystkim związanym ze szkołą ściska mnie w żołądku i mam ochotę zwymiotować. Mam dopiero czternaście lat, dlatego dziwi mnie, dlaczego aż tak bardzo na to wszystko reaguję. W tym wieku raczej zamiast zamartwiać się, powinnam korzystać z życia, racja?
    • Rafał odpowiedział:
      Nie masz racji, masz prawo się martwić, obawiać i stresować w każdym wieku, a zwłaszcza okres dojrzewania jest nasycony różnymi stresami. Z tego, co piszesz, to jednak poziom stresu, lęku i zmartwień jest tak duży, że przeszkadza Ci w normalnym funkcjonowaniu i utrudnia radzenie sobie z codziennymi wyzwaniami, więc jest to o wiele większy lęk, niż ten, który większość nas przeżywa zazwyczaj. Porozmawiaj o tym ze swoimi rodzicami i poproś ich, by poszli z Tobą na spotkanie z psychologiem lub psychoterapeutą (jesteś niepełnoletnia, więc muszą się tam pokazać przynajmniej za pierwszym razem, nie będą uczestniczyli w tej rozmowie, więc masz prawo do tego, by to, o czym rozmawiasz zostało tajemnicą, jednak terapeuta może udzielić rodzicom ogólnych informacji o stanie Twojego zdrowia i zaleceniach, co robić dalej). Nie czekaj z tym dłużej, skoro próbowałaś już różnych pomysłów i nie przyniosły one rezultatów, warto poprosić kogoś o pomoc. Jestem pewien, że jesteś w stanie z pomocą terapeuty nauczyć się lepiej radzić sobie ze stresem.
  • Ktoś zapytał:
    Dzień dobry, chciałabym dowiedzieć się co oprócz studiów psychologicznych należy ukończyć aby pracować jako psycholog? Pozdrawiam serdecznie
    • Rafał odpowiedział:
      Na chwilę obecną, by rozpocząć pracę jako psycholog wystarczy ukończenie studiów magisterskich, za wyjątkiem innych obszarów regulowanych przez ustawy (np psychologia transportu). Niemniej jednak studia psychologiczne nie przygotowują w wystarczającym stopniu do praktycznego wykonywania zawodu, więc warto kierować się w wyborze pierwszej pracy możliwościami dalszego rozwoju zawodowego, co jest wymogiem zgodnie z Kodeksem Etycznym Psychologa. W pracy klinicznej najczęściej wybieranymi drogami rozwoju zawodowego po studiach są szkolenia w psychoterapii, psychoterapii uzależnień i specjalizacja w psychologii klinicznej. Polecam dołączyć do grupy Porozumienie Psychologów, gdzie można uzyskać wiele cennych informacji na temat naszego zawodu.
  • Ktoś zapytał:
    Troche nie typowe pytanie, ale pomoże mi ktos z tym?provlem jest taki ze uwielbiam straszne historie i uwazam ze zycie bez tego było by nudne. Po prostu kocham tego sluchac. Lecz wieczorem zaczyna sie problem. Boje sie zamknac oczy i bardzo sie boje. Nie jestem uzależniony od strasznych historii () ale jak wmawiam sobie w nocy,, nigdy wiecej''to za dnia dalej to ogladam/slucham. Moze mi ktos pomoc przestac o tym myslec?
    • Rafał odpowiedział:
      Nie sądzę 🙂 ale na tym polega przecież ciekawe życie? Nikt za Ciebie nie rozwiąże problemu, który sam będziesz podtrzymywał.