Zapytaj mnie o cokolwiek (anonimowo)

Masz pytanie? Zadaj je tutaj anonimowo. Twoje pytanie wraz z odpowiedzią ukaże się na tej stronie.

Twoje pytanie zostało zapisane i ukaże się, gdy tylko uzyska odpowiedź.

Pytania zadane do tej pory:

  • Ktoś asked:
    Jestem w bliskiej relacji z chłopakiem i zależy mi na nim, jednak chyba nie czuje do niego nic więcej oraz mamy bardzo odmienne podejście do wielu spraw przez co chociażby rozwiązywanie konfliktów staje się bardzo uciążliwe. Wiem, że on mnie kocha i chciałby czegoś więcej, przez co mam dodatkową presję, bo jest cudowną osobą i chciałabym się w nim zakochać, ale obawiam się, że trwa to już za długo, żeby się udało. Nie jestem w stanie też tego po prostu skończyć. Wiem, jak bardzo go to zrani, nie będzie mógł się pozbierać przez długi czas. Ja też nie wyobrażam sobie, żeby całkowicie zniknął z mojego życia, ale jest to dosyć egoistyczne podejście z mojej strony. Lepiej kontynuować taką relację licząc, że się zakocham? Czy zakończyć raz, a dobrze?
    • Rafał replied:
      To trudna sytuacja i nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Musisz rozważyć swoje uczucia i potrzeby oraz uwzględnienić dobro chłopaka. Można spróbować porozmawiać z nim i wyjaśnić swoje obawy i wątpliwości. Może pomimo różnic, jesteście w stanie je pokonać i budować trwały związek. Jeśli jednak po długim czasie uczucie nie pojawia się, lepiej jest zakończyć relację w delikatny i szczery sposób, aby nie zranić chłopaka. Ważne jest, aby pamiętać o empatii i szacunku dla drugiej osoby.
  • Ktoś asked:
    Czy w porządku będzie, jeżeli spytam psychoterapeutkę czy może usiąść blizej? Koło mnie? Czy miał Pan taką sytuacje?
    • Rafał replied:
      Tak, możesz zadać takie pytanie. Decyzja należy jednak do psychoterapeutki i może ona odmówić, jeśli uzna to za nieodpowiednie lub niekomfortowe. Ważne jest, aby w trakcie terapii zachować odpowiednie granice i szacunek dla roli psychoterapeuty.
  • Ktoś asked:
    Znowu tata sie napił z jego kolegą bo ten mu ciągle proponuje i mama do taty mówi a on tylko "daj spokój","a weź" itd. Mówi mu że on tylko tym piciem psuje tą rodzine a on swoje. Mama przez niego jest smutna i mnie to martwi.... Ja płacze nocami przez niego ale on swoje. Nie bije nas i ma wywalone w to ze ja placze itd..... co ja mam zrobić
    • Rafał replied:
      Wiele osób znajduje się w podobnej, trudnej sytuacji. Oto kilka sugestii, które mogą pomóc: Jeśli sytuacja jest poważna lub jeśli czujesz się bezsilna i nie możesz sobie poradzić, skonsultuj się z profesjonalistą lub zaufanym dorosłym, aby uzyskać wsparcie i radę. Możesz porozmawiać z rodzicami i powiedzieć im, jak ich zachowanie wpływa na Ciebie i jak czujesz się w tej sytuacji. Poszukaj wsparcia u przyjaciół, nauczycieli lub innych dorosłych, którym ufasz. Staraj się znaleźć czas dla siebie i robić rzeczy, które sprawiają Ci przyjemność i dają poczucie bezpieczeństwa. Pamiętaj, że to nie jest Twoja wina, że Twój ojciec pije. Nie jesteś odpowiedzialna za jego zachowanie.
  • Ktoś asked:
    Mój partner utrzymuje ciągły kontakt z byłymi partnerkami, dodatkowo ciągle flituje z obcymi kobietami. Ostatnio umówił się na saunę ze swoja byłą partnerką, a z kobietą z którą współpracuje pisze po nocy mówiąc jej, że jest wspaniałą kobietą, że cieszy się że spotkał taką inteligentną osobę, ona z kolei mu odpisuje, że ją inspiruje, wartościuje, motywuje i robi to w niezwykle uroczy sposób. Rani mnie i chociaż go kocham przestałam mu ufać. On uważa, że jestem chorobliwie zazdrosna i powinnam iść na terapię. Ja, że jeśli ma się partnerkę to takie słowa i działania są dla niej zarezerwowane. Stawiam granice ale on nie rozumie, że jego ciągle flirtowanie z kobietami nawet jeżeli do niczego nie prowadzi na razie mnie bardzo boli. Czy jego działania są ok? Czy to ja rzeczywiście jestem chorobliwie zazdrosna i mam problem?
    • Rafał replied:
      Nie jest właściwe, aby Twój partner utrzymywał tak bliskie kontakty z byłymi partnerkami i flirtował z innymi kobietami, gdy jesteście razem. To naturalne, że czujesz się zraniona i nieufna. Jeśli masz wątpliwości co do swoich uczuć, rozważ skonsultowanie się z terapeutą, aby lepiej je zrozumieć i nauczyć się, jak sobie z nimi radzić. Jednak nie oznacza to, że jesteś chorobliwie zazdrosna. Sugeruję również rozmawianie z partnerem i wyrażenie swoich obaw i uczuć w sposób jasny i spokojny. Wspólne rozwiązanie tego problemu będzie wymagać wysłuchania i zrozumienia obu stron. Ważne jest, aby ustalić granice i zrozumieć, co jest dla Was obojga akceptowalne w związku.
  • Ktoś asked:
    Jak przestać się śmiać? Jak pozbyć się wszystkich uczuć?
    • Rafał replied:
      Jak chcesz się przestać śmiać, to możesz pomyśleć, że nigdy nie pozbędziesz się wszystkich uczuć 😉 Nie jest możliwe, aby całkowicie pozbyć się wszystkich uczuć, ponieważ one są naturalną częścią naszej ludzkiej natury. Śmiech jest zdrowy i pomaga nam radzić sobie z trudnymi sytuacjami. Aby zminimalizować śmiech w nieodpowiedniej sytuacji, możesz spróbować: skoncentrować się na oddychaniu i uspokajaniu się, pomyśleć o poważnej sytuacji, która nie powoduje śmiechu, rozmawiać z kimś o swoich uczuciach i powodach, dla których jest trudno powstrzymać śmiech, zastanowić się nad konsekwencjami śmiechu w danej sytuacji. Jeśli chcesz pozbyć się uczuć, które powodują ból lub cierpienie, sugeruję skonsultować się z terapeutą. Terapia może pomóc Ci zrozumieć i przetworzyć te uczucia, abyś mogła iść naprzód.
  • Ktoś asked:
    Po co żyć? Wszystko się wali problemy coraz większe sens życia? Brak
    • Rafał replied:
      Może po to, by nadać życiu własny sens? Problemy zawsze mijają.
  • Ktoś asked:
    Dobry wieczór . Panie Rafale , Ktoś Pana polecił na swoim blogu i zdecydowałem się napisać . Miałem problem alkoholowy i niestety straciłem prawo jazdy. Bardzo mi wstyd przed najbliższą rodzina, bo za problemy które przyszły musza również ONI płacić ( PRZESTRZEGAM WSZYSTKIM PRZED TYM BŁĘDEM ) . Od zdarzenia minął rok , a mam prawko zabrane na 3 lata . Od roku , nie zaglądam do kieliszka !! Aby odzyskać prawko muszę udać się an badania do WOMP, Pojadę chyba do Sosnowca . Trochę się obawiam , czy nie muszę mieć udokumentowanej abstynencji alkoholowej . Co Pan mi poradzi ?? Czy taka terapię mogę przejść u Pan i uzyskam takie zaświadczenie ?? A może nie ma takiej potrzeby ?? Pozdrawiam
    • Rafał replied:
      Terapia jest wymagana w przypadku problemów z używaniem alkoholu, polecam kontakt z najbliższą poradnią leczenia uzależnień w celu diagnozy.
  • Ktoś asked:
    Dobry wieczór. Jak poradzić sobie ze śmiercią osoby do której żywiło się kiedyś uczucia. Nie mam możliwości by porozmawiać z kimkolwiek .. jakoś bardzo nie potrafię sobie z tym uczuciem poradzić. Nie umiem zająć myśli czymś innym, cały czas skupiam się nad tym, że już nie będę mówić możliwości by zobaczyć tę osobę
    • Rafał replied:
      Nie musisz sobie z nim "radzić", po prostu pozwól mu być. Nie walcz ze swoimi myślami i nie skupiaj się na tym, że już nigdy nie zobaczysz tej osoby, bo tylko będziesz to wzmacniać.
  • Ktoś asked:
    Jak zapomnieć o kimś z kim się nie może być a bez której nie mogę zyc
    • Rafał replied:
      Żyłaś/-eś zanim poznałaś tę osobę i bedziesz żyła dalej. Nie próbuj na siłę zapomnieć, bo to się nie uda, tylko będziesz to wzmacniała i nakręcała trudne emocje.
  • Ktoś asked:
    Cześć! Od pewnego czasu czuje się bardzo źle, nie lubię wychodzić z domu w szczególności do dużej liczby osób i tymbardziej takich których nie znam... często ktoś mnie zaprasza żeby gdzieś wyjść ale ja po prostu się boję ze będą mnie oceniać.. nie mogę się przełamać żeby wyjść poza własną strefę komfortu. Nikt nie potrafi tego zrozumieć, każdy mówi że przesadzam, ale ja po prostu boje się oceny innych ludzi
    • Rafał replied:
      Tak naprawdę to Ty sama się oceniasz i przesadnie skupiasz na własnych krytycznych myślach. Ćwicz uważność i podchodzenie do myśli jak do wrażeń, a nie do faktów. Możesz też popracować nad tym z terapeutą.
  • Ktoś asked:
    To co teraz napisze, to będzie naprawdę głupie, jest mi wstyd, że ktoś to przeczyta mimo, że jest to anonimowe. Nie umiem być prawdziwa, ciągle kłamę i udaję. Czesto robię wszystko żeby zwrócić na siebie uwagę, żeby ktoś martwił się o mnie, żeby myślał jak mi pomóc. Czesto zmieniam jakąś sytuację i dużo dodaje tak żeby wyglądało tak że jestem poszkodowana albo że jestem taka dobra. Kłamę tak że sama chyba zaczynam wierzyć w swoją wersję. Robię to tak odruchowo. Czesto udaje że źle się czuję ale to tylko przed obcymi ludźmi, nigdy przed rodziną. Chodzę na terapię ale co z tego jeśli większość rzeczy które mówię jest nie prawdziwa i dopiero później zdaje sobie sprawę z tego że ja przecież skłamałam. Często też mówię na terapii że źle się czuję a tak naprawdę nie czuję się źle. Mówię że chce się zabic a w głowie wiem że wcale nie chce. Zachowuje się tak od kiedy pamiętam. Nie panuje nad tym. Mam ogromne wyrzuty sumienia jest mi źle, popadam w depresję a i tak dalej to robię. Ciągle udaje, ciągle kłame nawet kiedy nie trzeba, wszystko przekręcam na swoją korzyść aby wzbudzić w kimś emocje które są mi teraz na rękę. Jak mam to zmienić? Tak bardzo bym chciała być inna. Nigdy nie powiem nikomu tego co tu napisałam, nie przyznam się na terapii do tego, ale chce to zmienić
    • Rafał replied:
      Jak nie zaczniesz o tym rozmawiać ze swoim terapeutą, to Twoja terapia będzie w głównej mierze stratą czasu i pieniędzy, a w Twoim życiu będzie jeszcze więcej paraliżującego lęku.
  • Ktoś asked:
    Dzień dobry . Chcialabym zapytać czy jeśli ktoś nie myje rąk po skorzystaniu z toalety ( kał) potem daje komuś pieniądze czy osoba która bierze pieniądze od takiej osoby może się czymś zarazic ?
    • Rafał replied:
      Prawdopodobieństwo jest małe, ale niezerowe. Mycie rąk i pupy po skorzystaniu z toalety jest jak by nie było miarą postępu cywilizacyjnego.
  • Ktoś asked:
    Po nagłej śmierci teściowej dostałam ataków-trzęsło się całe ciało, skoki cisnienia.Byko to na poczatku stycznia 2022r .Lekarz stwierdził nerwica. Brałam Escitil przez 5 mieisecy .w Pod koniec maja dowiedzialam sie ze jestem w ciążę więc tabletki trzeba było odstawić. Spokój trwał do ok 5 miesięcy. Jestem obecnie w 8 miejscu ciazy i od 2 miesięcy zmagam się z ciągłym myciem dłoni czego się nie dotknę od razu myje ręce i wszystko chodzę w domu i dezynfekuje . Nawet po powieszeniu prania potrafię iść i umyć ręce. Potrafię w ciągu 5 minut ręce umyć z 4 razy . Boję się dotykać wszystkiego ponieważ mozg mówi że wszędzie są zarazki i chodzę i wszystko dezynfekuje w domu . Myśli są takie a co jesli przez przypadek dotknę rekoma ust lub przetre oko i zachoruje na cos - boje sie zachorowac na cos -b oje sie że umrę . Gdy np. zaboli mnie głowa wyobrażam sobie że mam w niej guza albo cos innego . Łazienkę mamy połączona z toaleta gdy mąż załatwi potrzebę -stolec spuszcza wodę nie zamykając klapy. Przeczytałam w internecie że przy spłukiwaniu unoszą się w powietrze bakterie kałowe i osadzają się na wszystkim a do tego rozpryskują się tam na ileś metrów więc wszystko chodzę i dezynfekuje . Boję się dotykać surowego miesa w obawie że ma na sobie bakterie . Dotąd płukałam mięso pod wodą przed gotowaniem np zupy ale gdzieś w internecie napotkałam na filmik gdzie przy opłukiwaniu mięsa rozbryzgują się bakterie po całym zlewie oraz po wszystkim co jest w pobliżu. Jeśli już muszę je przyrządzić to wszystko dokładnie dezynfekuje nawet w trakcie gotowania . Jest mi strasznie ciężko z tym . Chodzę i płacze bo już nie daje z tym rady. Ręce suche od ciagłego mycia aż szczypią oraz krwawia. Potrafię nawet wsadzając kostkę do zmywarki umyć po jej wsadzeniu ręce ze 2 razy pod rząd żeby na pewno dobrze zmyc jej detergenty aby nie dotknąć potem ust i nie trafiły gdzieś do buzi. Ogolnie jstem osobą bardzo wrażliwa kazdy podniesiony ton w stosunku do mnie wywołuje placz .
    • Rafał replied:
      Leczeniem z wyboru w przypadku nerwicy jest psychoterapia, którą Ci z całego serca polecam.
  • Ktoś asked:
    Dzień dobry, Zdecydowałam się napisać ten wpis  ponieważ mam problem z moim partnerem. Jest on osobą bardzo chorobliwie zazdrosną, kontrolującą i generalnie nerwową. Jego zachowanie przestało mnie już bawić a stało się uporczywe, lekko to nazywając. Mam wrażenie że to jakiegoś rodzaju przemoc werbalna, agresja werbalna. Pomijając zazdrość czy inne zachowania chciałabym tutaj poruszyć temat nerwowości. Chciałabym znać odpowiedź czy zwroty w smsach typu „pośpiesz się!”.. po chwili „no gdzie ty kurw@ jesteś” Lub kiedy zapomniałam czegoś zrobić powiedział „zaraz Cię rozpier#olę na wejściu” dla niego to są normalne zwroty, on nie widzi w tym nic złego, uważa że to nie na poważnie. Ja zaś źle się z tym czuje i dopatruje w tym agresji werbalnej która jest.. męcząca, przykra i boli… czy ktoś  również tak uważa czy może to ja jestem przewrażliwiona że zaczęło mnie to przytłaczać ? Czy podane przeze mnie cytaty to agresja werbalna? Używanie wulgaryzmów w stosunku do drugiej osoby? Ponadto, jakby Państwo/Pan ocenili przekleństwa w kłótni? czy tez sytuacje w której partner siedzi na łóżku z kubkiem herbaty i przytulając go na prawdę przypadkiem herbata się wylała, fakt ciepła .. ale powiedzenie do kogoś „de&ilu” to już chyba nie jest na miejscu. I czy można jakoś to rozwiązać. Taką nerwowość partnera ? Dziękuje ! Z wyrazami szacunku, Agnieszka
    • Rafał replied:
      Sam fakt, że pytasz obcych ludzi w Internecie, jak masz odbierać zachowania przemocowe partnera wobec Ciebie pokazuje, jak bardzo jesteś uwikłana w przemocową sytuację. Bezwzględnie potrzebujesz terapii. Przestań skupiać się na partnerze, gdyż w niczym mu nie pomożesz i najwyższy czas przestać karmić się iluzjami. Zacznij ratować siebie.
  • Ktoś asked:
    Dzień dobry . Od dłuższego czasu mam problem z rozmową i nawiązywaniem kontaktu z innymi ludźmi. Mianowicie nigdy nie wiem co mówić/odpowiadać. Dodatkowo zauważyłam że jeśli jest to osobą z którą nie rozmawiam za często nerwowo zaczynam skubać paznokcie , strzelać palcami a czasami nawet się cała trzęsę. Często unikam różnych prezentacji w szkole bo zżera mnie można powiedzieć strach aż się jąkam i nie potrafię wypowiedzieć prostych słów. Często słyszę że jestem "niemową" co chyba jeszcze bardziej mnie denerwuje przy kontakcie z innymi osobami. Unikam rozmów z obcymi lub mało znanymi mi ludźmi. Dodatkowo od jakiegoś czasu czuję się bezwartościowa, bez talentów i że KAŻDEMU tylko przeszkadzam. Już mnie to męczy do tego stopnia że nie mogę zazwyczaj zasnąć w nocy i nie wiem co mam z tym zrobić. Czy to są moje "widzimisię" czy jednak coś mi jest . Proszę o opinię ewentualnie radę .
    • Rafał replied:
      Ewidentnie "coś Ci jest". Odnoszę wrażenie, że jest w Tobie dużo lęku, trudno Ci się do niego zdystansować i uspokoić, a skupianie się na nim zabija Twoją spontaniczność. Na terapii jesteś w stanie zacząć się od tego uwalniać, to nie jest takie trudne, jak by Ci się wydawało.
  • Ktoś asked:
    Ma Pan jakieś wskazówki jak powiedzieć mamie, że chce się iść do psychologa? (16 lat mam)
    • Rafał replied:
      Po prostu szczerze i otwarcie z nia o tym porozmawiaj. Nie zastanawiaj się nad tym za bardzo, bo przekombinujesz.
  • Ktoś asked:
    Mam problem. Byłem z dziewczyną 7 miesięcy,teraz powróciła spowrotem do męża ,będę miał z nią dziecko. Nie radzę sobie z tym rozstaniem,ciągle o niej myślę . Proszę o poradę
    • Rafał replied:
      To, jak ułożycie sobie wasze dalsze relacje zależy już od Was. To sytuacja, w której sam w pewnym momencie będziesz musiał podjąć jakieś decyzje, zwłaszcza tą, czy będziesz chciał mieć kontakt ze swoim dzieckiem. Proponuję Ci znaleźć dla siebie terapeutę, który pomoże Ci to poukładać sobie w głowie.
  • Ktoś asked:
    Czy kobieta przyzna się do zdrady? Mówi że tego nie robi a dostaje smsy niby od kolegi "podniecasz mnie" spotkajmy się bez zobowiązań. Wiem że często rozmawiają także o tym co dzieje się w naszym związku.
    • Rafał replied:
      A niby po co miałaby się przyznać do zdrady? I co by to miało zmienić, skoro i tak jej nie wierzysz? Może warto zastanowić się, co się dzieje w Waszym związku i czy to nie pora, by go zakończyc.
  • Ktoś asked:
    Dzień dobry, od wakacji wpadłam w dosc dziwny stan, otoz w wakacje mialam moja pierwszą derealizacje - trwala tydzien, ale minela. potem znow pojawilo sie ich pare ale zawsze znikaly. zaczelo sie to jednak nasilac i teraz mam derealizacje niemal caly czas z przerwami na jej brak, nie mam pewnosci czy moje zycie jest prawdą i czy w ogóle zyje samookaleczam sie by sprawdzić czy to napewno nie jest sen tylko jawa. nie wprowadzilam nic nowego do diety, nie mialam żadnego traumatycznego wydarzenia ani nic z tych rzeczy, poprostu nagle moje zycie stalo sie nierealne. co moge z tym zrobić? co mi moze pomoc i dlaczego tak czuje?
    • Rafał replied:
      Na pewno może może pomóc Ci terapia, warto zacząć od konsultacji psychiatrycznej, lekarz oceni, czy nie potrzebujesz leczenia na oddziale.
  • Ktoś asked:
    Jestem po dosyć trudnej przeszłości gdzie cały czas zaszywałam się w domu. Teraz po tym wszystkim gdy zostaje w domu na dłużej niż dwa dni dostaje paniki, wszystko wydaje się być wkurzające i irytujące. Co to może być i dlaczego tak jest?
    • Rafał replied:
      Wygląda na zaburzenia lękowe, powinnaś zacząć od konsultacji psychiatrycznej.
  • Ktoś asked:
    Co zrobić jeżeli koleżanka robi coś z czym czuję się nie komfortowo (np dotyka mnie po udzie) ale boje się z nią na ten temat porozmawiać?
    • Rafał replied:
      Powiedz jej o tym wprost, im bardziej będziesz się przed tym powstrzymywała, tym bardziej będzie narastał Twój lęk.
  • Ktoś asked:
    Jak mogę zapomnieć o dziewczynie która mnie zostawiła po 7 miesiącach. Wróciła do byłego męża. Nie radzę sobie z tym, codziennie myślę
    • Rafał replied:
      Nie staraj się na siłę zapomnieć, bo tylko będziesz to wzmacniać. Staraj się nie podsycać tych myśli, bo będziesz tylko wzmagał trudne emocje w sobie.
  • Ktoś asked:
    Witam, od dłuższego czasu czyli od ok. wszystko przestało mieć jakby sens (wszystkie te odczucia zaczęły sie pojawiać stopniowo),rzeczy które kiedyś sprawiały mi radość tj. czytanie,muzyka , rysowanie itp przestały mi ją dawać, mało rzeczy mnie cieszy wręcz bym powiedziała,że zaczęły dołować. Przytłacza mnie monotonność i żmudność codzienności, czasami nie chce mi się wykonywać takich podstawowych czynności jak wzięcie prysznica,przestałąm przywiazywać do czegokolwiek wagę. Wpłynęło to również na naukę pogorszyły mi się ostatnim czasem oceny o czym wcześniej nawet nie było mowy, coraz rzadziej też pojawiam się w szkole. Czuję się jak wrak człowieka, nierzadko odczuwam stres bez powodu. Znajomi i ludzie z otoczenia widzą moją zmianę w zachowaniu, ale nie mogę temu zaradzić czuję sie jak w bańce niekończącej się nicości, jak wyjść z tego transu ? mam 18 lat jakby było to znaczące.
    • Rafał replied:
      Powinieneś zacząć od konsultacji psychiatrycznej, to mogą być objawy depresji.
  • Ktoś asked:
    dobry wieczór panie Rafale mam pewien problem mianowicie mam 13 lat i czuje że coś jest ze mną nie tak rodzina ma ciągle do mnie problem że wymyślam np głosy czy to że boje się obcych ludzi co do tych glosow jestem w kompletnej rozsypce ciągle mi mówią że udaje ale jak mogę udawać skoro je słyszę??? często w stresowych sytuacjach np pisze sprawdzian i nagle słyszę go mówi że zrobiłam coś źle potem jest ich kilka i nagle nadchodzi natłok w myślach nauka jest niemożliwa a jeszcze rodzina ciągle na mnie krzyczy w takich momentach moją pustkę wypełnia smutek zupełnie taka czarna energia powoli zabijająca mnie od środka na tym nie kończą się moje problemy nie mogę spać czasami nie śpie po 3 dni a jak już zasne to nie na długo bo nawet nie 3 godziny żyje na energetykach i kawie a w szkole nawet jak nie mam siły to i tak muszę być tą zabawną osobą tylko że nie mam już sił boje się ich tych wszystkich twarzy wokół mnie boję się ich jak dadzą mi chwilę ochłonąć od razu idę się wypłakać i walczyć ze sobą żeby nie zrobić czegoś sobie ani komuś innemu ciągle mam wrażenie że ktoś mnie obserwuje dziś o 19 miałam iść wynieść śmieci ale ja prawie nie dałam rady trzęsłam się jak galareta i płakałam na klatce miałam jakiś atak bo wydawało mi się że ktoś mnie złapał za ramie ja nie mogę już tak dłużej funkcjonować moje myśli o smierci i samookaleczaniu nasilają się z resztą same głosy tego chcą nie dawno może miesiąc temu wyszłam z cięcia się ale to nadal dla mnie trudne wydaje mi się że nie jestem już tą samą osobą nie jestem już taka śmieszna ani z wyglądu nie przypominam siebie
    • Rafał replied:
      Jest w Tobie bardzo dużo lęku i cierpienia, a objawy, których doświadczasz nie mogą być ignorowane i potrzebujesz jak najszybszej pomocy. Nie przedłużaj tego stanu, nawet teraz możesz zadzwonić pod 112 i powiedzieć o tym, co tu napisałaś i jak najszybciej uzyskasz profesjonalną pomoc. Takie objawy powinny być leczone na oddziale psychiatrycznym, potrzebujesz dokładnej diagnozy, dobrania takiego leczenia i terapii, by ta objawy zaczęły ustępować.
  • Ktoś asked:
    Witam! Mój mąż od pewnego czasu interesuje się prawem naturalnym ,chce być wolnym człowiekiem .Już go nawet kierują na badania psychiatryczne .Moje argumenty wogole do niego nie trafiają zrobił się strasznie nerwowy ,boję się że wpędzi nas w kłopoty których i tak mamy dość jestem osobą chorą ,jak mu cokolwiek wytłumaczyć że ja tak nie chce żyć?
    • Rafał replied:
      Jak argumenty nie trafiają, to nie warto argumentować. Nie da się pomóc komuś, kto sam nie widzi problemu i o tą pomoc nie prosi. Zadbaj lepiej o siebie, poznaj swoje prawa, porozmawiaj z prawnikiem i z terapeutą.
  • Ktoś asked:
    Panie Rafale, moja mama bardzo dobrze i czesto gotowala i to byl jej sposob okazywania mi milosci (tylko ten; nie bylo cieplych slow, dotyku itp.). Od 30 lat cierpie na wielka nadwage graniczaca z otyloscia - zadna dieta ani terapia nie pomagaja, poniewaz tylko wtedy, kiedy jem, czuje sie kochana. Co zrobic, zeby odwrocic ten trend i stracic na wadze (nie podjadac)?
    • Rafał replied:
      Najbardziej naturalną drogą byłaby długoterminowa psychoterapia, w której możesz uczyć się tworzyć i rozwijać głębsze i bardziej satysfakcjonujące relacje z ludźmi i z sama sobą. Tak naprawdę, to największy wpływ mamy na swoje zachowanie, najprościej jest nie podjadać i zacząć rozpoznawać napięcie, które Cię do tego pcha i uczenie się na terapii radzenia sobie z tym napięciem i lękiem. "Bycie niekochana" to tylko myśl w Twojej głowie. Żadna osoba nie zaspokoi tego głodu, najpierw musisz zacząć od tego, jak Ty sama traktujesz samą siebie.
  • Ktoś asked:
    Czytam od jakiegoś czasu Pana odpowiedzi na niektóre pytania. Powiem szczerze, że już dawno chciałam to zrobić. Czy nie zauważa Pan, że pewnymi odpowiedziami krzywdzi Pan jeszcze bardziej niektórych ludzi? Zdaje sobie z tego sprawę, że nie zawsze jest Pan w stanie odpowiedzieć lub poprostu pytanie te nie jest pytaniem tylko zwykłym wygadaniem się, ale czy nie lepiej poprostu nie odpowiedzieć nic niż "o co chcesz mnie zapytać?" lub "Idź na terapie"? Człowiek po drugiej stronie jest załamany i być może tylko w tym anonimowym poście widzi jeszcze cień szansy, że ktoś go chociaż w minimalny sposób wesprze. Na pewno czeka niecierpliwe, aż zobaczy odpowiedź i myślę, że jak zobaczy, że nawet psycholog potraktował go źle to może jeszcze bardziej się załamać a nawet zrobić sobie krzywdę. Nie chcę Pana urazić w żaden sposób, ale proszę niech Pan czasami przemyśli zanim odpowie na coś. Czasami lepiej przemilczeć niż zrobić komuś większą krzywdę.
    • Rafał replied:
      Absolutnie tak nie uważam. To forum do zadawania pytań, na które mógłbym odpowiedzieć. By zacząć cokolwiek zmieniać w swoim życiu, najpierw trzeba zacząć określać jakiś cel. Informacja o tym, by iść na terapię jest wartościowa, tu jedynie rozmawiamy, a nie rozwiązujemy problemy, czy stawiamy diagnozę. Próby nieumiejętnej pomocy sobie samemu w wielu przypadkach kończą się jeszcze większymi problemami. To istotne, by podkreślić, gdy problemy przybierają takie nasilenie, w którym konieczne jest zasięgnięcie profesjonalnej pomocy. Wsparcie jest możliwe jedynie wówczas, gdy ktoś sam zaczyna dążyć do celu, który sobie obrał, dlatego tak ważne jest, by ktoś sam odpowiedział sobie, czego tak naprawdę potrzebuje, w przeciwieństwie do skupiania się na problemie. Na koniec staram się odpowiadać każdej osobie, która chce mnie o coś zapytać. Mam nadzieję, że to odpowiada na Twoje wątpliwości.
  • Ktoś asked:
    Mam 13 lat od kliku miesięcy w mojej klasie nikt nie ma do mnie szacunku prawie każdy zaczyna mnie wyzywać i się wyżywać na mnie nie wiem co mam zrobić byłem u wychowawcy pogadałem z mamą lecz to nic dało od niedawna mam myśli samobójcze i samookaleczenie się bo tak się tym bardzo przejmuje co mogę zrobić?
    • Rafał replied:
      Słyszę, że jesteś teraz w bardzo trudnym okresie. Potrzebujesz w tym wsparcia. Myślę, że najlepszym krokiem było y porozmawiać z psychologiem lub pedagogiem szkolnym. Potrzebujesz pomocy nie tylko z tą sytuacją, ale i w lepszym radzeniu sobie z emocjami, byś zapanował nad samookaleczaniem się. Powiedz otwarcie o samookaleczeniach i myślach o śmierci, to pokazuje, w jak trudnej znalazłeś się sytuacji, zagraża ona Twojemu zdrowiu i życiu.
  • Ktoś asked:
    Witam , mam 21 lat , jestem w ciągłym lęku już bardzo długi czas , od czasów gimnazjum brałem narkotyki i alkohol teraz próbuje z tego wyjść , jednak bardzo mi ciężko się pogodzić z przeszłością , jak byłem mały całą złość przelewałem na moją mamę bo często w szkole czułem się odrzucony i to mnie do dzisiaj bardzo boli , do dzisiaj często chce się zabić za to że kiedyś potrafiłem ja uderzyć ,cały czas się boje o swoją przyszłość , wyobrażam sobie że będę ćpunem, alkoholikiem , że sobie nie poradzę w życiu , czy nawet pedofilem po obejrzeniu filmów na FB mam wrażenie że ci ludzie wyglądają jak ja , wszędzie gdzie widzę coś złego mam wrażenie jakbym to ja miałbyć kiedyś , i im więcej o tym myślę tym gorzej , a boje się że jak przestanę tak myślec to wszystko się to spełni , nie umiem sobie z tym poradzić a nie mam jak o tym powiedzieć bo ktoś sobie może pomyśleć że ja coś ukrywam a nie myślę żeby skrzywdzić jakieś dziecko i nie mam żadnych chorych fantazji, to dla mnie nienormalne i nie wiem co mam z tym zrobić .
    • Rafał replied:
      Idź na psychoterapię.
  • Ktoś asked:
    Myślę z miesiąca na miesiąc coraz poważniej i częściej o zabiciu się. Samookaleczam się. Jestem brzydka, gruba, głupia wręcz pie4d0lni#ta, tam jak to ojciec gada. Nienawidzę siebie. Ja nie mam po co żyć. Ojciec mi gada, że przestałabym tyle żreć i wzięłabym się za ćwiczenie. A ja na przynajmniej na wf ćwiczę, nie zawsze, ale się staram. Czasem kilka tygodni pod rząd mam brak stroju, brak stroju i jestem trochę na to obojętna. Nienawidzę ćwiczyć, bo nienawidzę siebie, swojego ciała. Nic nie umiem. Nie jestem sprawna w takich czymś jak sport. To nie jest po prostu moja bajka i tyle. Od kilku miesięcy marzę o wrotkach. Będę mieć na wiosnę. Ale chyba se zdałam sprawę, że w tej chwili już tracę jakiekolwiek chęci na cokolwiek. Chciałam mieć jakieś nowe hobby by się nie samookaleczać, by się naprawdę w końcu nie zabić. A druga rzecz to to że w ubikacji jest mniej miejsca i się wolniej człowiek przebiera i długo się czeka aż ktoś inny też wyjdzie z łazienki. W łazience przebierałam się tylko po wf, ponieważ wtedy ściągam spodnie na wf, że względu na swoje uda i wgl nogi, tylko koszulkę normalnie przebierałam(mając w sumie dwie widoczne blizny na ręce, ale nikt nie zauważył chyba, nie zwracał uwagi po prostu). A teraz jak mam na całej ręce świeże rany, a jutro wf, no to już się nie przebiorę chyba normalnie w szatni, zazwyczaj z dwóch stron i jakby było mało to jeszcze na przeciwko mnie ktos stoi, siedzi się przebiera. Są też osoby, które często nie ćwiczą i siedzą sobie w szatni i palą. Zresztą nie mam ochoty, po prostu psychicznie już nie mam sił, na jakiś głupi wuef. Mama powiedziała, że jedzenia mi nie zabroni, ojciec do niej powiedział, że będzie potem latała po szpitalach, bo przez nadwagę, otyłość są problemy zdrowotne, fakt, ale O WIELE PRĘDZEJ wyląduje w szpitalu po jakiejś próbie samobójczej, przez takie jego gadanie i nie tylko przez to. Albo mam też plan, żeby na kupić sobie butle wód i parę gum i w szkole jak będę głodna to pić wodę po prostu będę, a jeść w cale i wtedy dopiero po niedługim czasie może bym trafiła do szpitala i będzie miał spełnione swoje gadanie. A dodatkowo ostatnio co rano po jedzeniu mam biegunki, więc może i z ODWODNIENIA bym prędzej była w szpitalu niż NIE JEDZENIA. Ale taki plan dopiero od rozpoczęcia ferii bym zastosowała, bo przez ferie bym ani nie jadła, ani nie piła, no chyba że może energetyki, ale postarałabym się ich też najlepiej nie pić. I wtedy po feriach jak do szkoły wrócę to jakiegoś mega głodu odczuwać chyba nie będę i tylko sobie wodę bym Piła. Myślę, by dziś po raz któryś spróbować podciąć żyłę /tętnice. I chcę ćp4ć, ale kolega na razie nie odpisuje od 23 godzin 🙁
    • Rafał replied:
      O co w ogóle chcesz mnie zapytać?
  • Ktoś asked:
    Jeśli chcesz zmienić świat idź do domu I kochaj swoją rodzinę wyjaśnij ten cytat.
    • Rafał replied:
      Zacznij od tego, co ważne i najbliżej Ciebie.
  • Ktoś asked:
    Od jakiegoś czasu nie mogę płakać, nie ważne co się stało i jak mi smutno, mam mokre oczy ale żadna łażą nie leci. Czuję taką pustke, nie wiem co się ze mną dzieje. Często myślę aby się zabić, mam częste zmiany nastroju, kiedy coś nie idzie po mojej myśli bardzo się denerwuje, często manipuluje innymi aby coś osiągnąć albo kiedy się nudzę, czasami też specjalnie się krzywdzę, mam bardzo burzliwe relacje z innymi, nie lubie ludzi, nie umiem się z nikim poznawać, Co powinnam zrobić?
    • Rafał replied:
      Poszukaj dla siebie pomocy.
  • Ktoś asked:
    Mam 13 i chce jak najbardziej być zauważalna przez innych ale nie w takim stopniu ze u wszystkich, mam pragnienie pogadać z kimś o problema. Potrafię udawać że się źle czuje by ktoś na mnie zwrócił uwagę. Potrafię wszystko komuś powiedzieć. Próbuje jak naj mniej płakać ale wieczorami leżę i płacze, a do tego słucham smutnej muzyki. Nie potrafię powiedzieć rodzicom że chce z kimś pogadać. Czy to jest złe że się tak zachowuje ? Z góry dziękuję za odpowiedź.
    • Rafał replied:
      Nie, to nie jest złe. Będziesz przez to tylko bardziej nieszczęśliwa.
  • Ktoś asked:
    Biorę leki, chodzę na terapię. Co dalej? Dlaczego czuję się tak beznadziejnie? Nie mam siły się umyć, nie widzę sensu wstania z łóżka, na niczym mi nie zależy proszę Pana, nie umiem tego zmienić. Mam 24 lata, jestem atrakcyjną kobietą. Nikt by nie pomyślał że ta ładna dziewczyna nie ma siły żeby żyć. W mojej głowie jest tylko jedno: NIE DASZ RADE. Od kiedy miałam 13 lat zaczęłam mówić że pewnego dnia sie zabije. Ten moment już się zbliża.
    • Rafał replied:
      Powtarzanie sobie takich rzeczy w głowie w żaden sposób Ci nie pomoże. Porozmawiaj o tym ze swoim psychiatra i terapeutą.
  • Ktoś asked:
    Czy wykonuje Pan testy kompetencji rodzicielskich?
    • Rafał replied:
      Nie.
  • Ktoś asked:
    Czy wymądrzanie się to bierna agresja?
    • Rafał replied:
      Tak, to jeden z jej przejawów.
  • Ktoś asked:
    Popadłem w dość dziwny stan. Ogółem, mam wszystko czego potrzeba by normalnie żyć. Dom, rodzinę, dobrze płatną pracę (choć nieco wyczerpującą ze względu na duży kontakt z poddenerwowanymi ludźmi każdego dnia - naprawiam usterki w różnych systemach informatycznych). Mimo wszystko jednak wkradła się straszna niechęć do wszystkiego i niecierpliwość. Na samą myśl, że mam gdzieś iść po pracy, nawet jeśli to jest za tydzień, odczuwam niechęć i mecze się z tym dopóki tej czynności nie wykonam. Koniec końców cały tydzień już myślę o załatwianiu jakiejś sprawy po pracy. Motywacja w pracy też przychodzi falami, jednego dnia mogę pracować wydajnie lub nawet nadgodziny, żeby kolejne 2 dni przechodzić przez dzień pracy jak przez mękę. Nastrój mam zmienny, raczej dobry ale jakby cały czas noszę jakiś kamień na plecach. Próbowałem wyjazdów żeby odpocząć, więcej czytam, staram się więcej ćwiczyć, ale nic to nie daje. Chciałem wrócić do treningów sztuk walki ale sama myśl że dwa dni w tygodniu będę musiał poświęcić na dojazd do klubu, aktywuje jakąś niechęć do tego. Jak z tego wyjść? Czy to może być jakaś forma depresji i muszę zacząć się leczyć? Pozdrawiam
    • Rafał replied:
      Może. Idź do specjalisty. Zacznij robić coś sensownego, zamiast wpadać w labirynty własnych myśli, w których się gubisz.
  • Ktoś asked:
    Dzień dobry, mam pewne pytanie Czy normalnym jest, że w 1 dzień panicznie boje sie śmierci i dostaję ataków paniki z mysla ze kiedys ja i moi bliscy umrzemy, a nazajutrz mnie to srednio obchodzi, a co gorsza mam mocne mysli, wrecz plany samobójcze i bardzo chce sobie zrobic krzywde? tzn domyslam sie, ze nie jest to do konca normalne ale zastanawiam się jak mogę temu zaradzić i czy moze taki stan rzeczy nosi jakas nazwe?
    • Rafał replied:
      Nie jest. Idź na terapię, tam znajdziesz odpowiedzi.
  • Ktoś asked:
    Chcę porozmawiać z terapeutą o ostatnio trudnej relacji z koleżanką z pracy. Niestety, ona także chodziła na psychoterapię do tego samego terapeuty (jesteśmy z małej miejscowości) Boję się, że podczas nakreślania sytuacji i opisu zachowania koleżanki, terapeuta zorientuje się o kogo chodzi (wie, że my się znamy). Zastanawiam się czy lepiej będzie powiedzieć wprost, o kogo chodzi, czy mimo wszystko przedstawić tę osobę anonimowo. Z góry dziękuję za Pana perspektywę.
    • Rafał replied:
      Przedstaw tę osobę anonimowo.
  • Ktoś asked:
    Mam 24 lata i nigdy nie miałam chłopaka, wychodzę z domu ale nie umiem nikogo poznać. Co powinnam zrobić żeby kogoś poznać? Jak się zachowywać? W jakie miejsca chodzić. Inni w moim wieku wybierają i przebierają a ja jestem sama jak ten palec. Czy coś jest ze mną nie tak? Czy jest w ogóle szansa na to żebym kogoś miała?
    • Rafał replied:
      Nie odnoś do siebie tego, ze nie masz partnera. To pochodna poznawania ludzi, a nie cel sam w sobie. Zacznij rozwijać zainteresowania, ktore mozesz dzielic z innymi, zacznij korzystać z aplikacji randkowych.
  • Ktoś asked:
    Moja przyjaciolka od dluzszego czasu miewa coraz silniejsze mysli samobojcze. Duzo z nia rozmawialam i wiem mniej wiecej czym jest to spowodowane. Jednak czuje sie bezsilna i nie potrafie pomoc. Wiem ze powinnam to zglosic do kogos doroslego np. pedagoga w szkole. Wiem natomiast jacy sa rodzice przyjaciolki i wiem ze jakby sie dowiedzieli o tym co sie dzieje mogliby tylko pogorszyc sprawe. Sama przyjaciolka natomiast prawie mozna powiedziec ze blaga mnie bym nikomu nie mowila. Nie wiem co robic
    • Rafał replied:
      Nie bierz na siebie pomagania koleżance, potrzebuje kontaktu ze specjalista. Poza tym, nie może wymagać aby d Ciebie zachowania tego w tajemnicy. Musi zaczac sama rozmawiać z rodzicami.
  • Ktoś asked:
    Interesuje mnie dlaczego partner dopuszcza się wobec mnie przemocy fizycznej z takiego powodu, że krzyczę na niego. Z tego co wiem już teraz to od zawsze jest agresywny słownie. W poprzednim związku często dostawał w twarz i tylko raz oddał. Wiem że rozmawiał o tym z psychologiem i miał duże wyrzuty sumienia. W tym poprzednim związku były bardzo częste awantury. Co się stało że tutaj dopuszcza się dużo gorszej przemocy, szarpania i gorszych jeszcze rzeczy. Mimo iż nie miałam w zwyczaju nigdy kogoś uderzyć w zdenerwowaniu.
    • Rafał replied:
      Jakie znaczenie ma to, dlaczego partner stosuje wobec Ciebie przemoc? Wyciągnij w końcu wnioski i zacznij chronić przed nia siebie samą.
  • Ktoś asked:
    Kiedy pisze z kimś późno w nocy około goidzny 2-3 i ta osoba napisze że musi kończyć, zaczynam panikować, ciągnąć za włosy, panicznie proszę aby ta osoba mnie nie zostawiała, nie mogę złapać normalnie oddechu, biorę hautyczne wdechy, co to oznacza? Co to jest?
    • Rafał replied:
      To lęk. Myślę, że potrzebujesz psychoterapii. Zastanów się poważnie, czego sama szukasz w tych nocnych rozmowach. Nikt nigdy nie stanie się lekarstwem na Twoje lęki
  • Ktoś asked:
    Witam. Mam takie pytanie - wiem, że ktoś może (z różnych powodów) chcieć wyrzec się swojego nazwiska, ale zastanawiam się czy istnieje stan psychiczny lub jakiś zespół, przez który dana osoba nie jest w stanie utożsamić się ze swoim dawnym 'Ja', np. po traumie, a jeśli tak to czy ma on jakąś nazwę?
    • Rafał replied:
      Nie znam takiego stanu. Powody mogą być różne, jak się źle z nim czujesz, to je zmień.
  • Ktoś asked:
    Nie potrafię psychicznie pojąć tego, że najpierw w ciągu roku rodzeństwo nazywa mnie szm.. kur.., rodzice się non stop ze mną kłócą, przedrzeżniaja itd, a jak przychodzi wigilia to potem myślą, że człowiek będzie z nimi wigilię spędzał i dzielił się opłatkiem, życzenia składał. Zdrowia i szczęścia? Przy takim rodzeństwie, które człowieka nazywa tak jak mówiłam? ++ wczoraj mama pytała mnie i siostrę czy jej pomożemy w gotowaniu, powiedziałyśmy, że tak i ja mialam wyznaczone ze zrobiłabym naleśniki, siostra farsz, no więc zapytałam co mógłby brat zrobić (bo on np umie smażyć naleśniki, więc mógłby to zrobić, a ja masę na nie, potem jak zawsze moglibyśmy się zamienić jakby się zmęczył), no ale nie, mama wtedy po moim zapytaniu zrobiła awanturę i stwierdziła, że sobie sama zrobi i że nie chce żadnej pomocy. A dzisiaj narzeka, że siedziała w nocy i sama robiła i że teraz to już nie ma w czym pomóc i jeszcze nas obwinia, że to my nie chciałyśmy jej pomóc, a to ona odmówiła pomocy, ja nie mam zamiaru się na siłę prosić o to że chce jej pomagać. Dla mnie święta i wigilia w tym roku nie istnieją i w następnych latach już chyba też. Nie mam sił już żyć, najlepiej chcę umrzeć. Non stop tak myślę i może czas w końcu to zrealizować.
    • Rafał replied:
      Twoja mama ma prawdopodobnie problemy sama ze soba. Powiedz jej o tym, jak trudne dla Ciebie są jej wybuchy. Ty sama tez potrzebujesz pomocy terapeuty.
  • Ktoś asked:
    Dzień dobry , Nie wiem dlaczego postanowiłam tutaj napisać ale co mi zależy. Już próbuje wszystkiego. Od sierpnia tego roku jestem w związku. Mam lat 25 . Od września/ października zamieszkaliśmy razem i od tamtej chwili wszystko zaczęło się walić . Częste kłótnie , kłamstwa z mojej strony , nie potrafię się skupić. Zaczynam jedną rzecz a za chwilę robię coś innego, brak chęci na współżycie. Wystarczy podniesiony głos w moją stronę przez bliską osobę a ja już reaguje płaczem. W nowym związku nie potrafię być dla partnera wsparciem, nie reaguje na większość pytań, tak jakby ich nie było. słyszę tylko to co chce usłyszeć. Nie patrzę na jego potrzeby. Mówi mi że mam go w d*** a jeszcze parę miesięcy wcześniej taka nie byłam. Dużo dawałam od siebie. Patrzyłam na potrzeby tej drugiej osoby bardziej niż na swoje. Coś się zmieniło w moim zachowaniu i nie umiem zrozumieć co się rozjechało. Co się zmieniło. Nie wiem już co mam robić.
    • Rafał replied:
      Poszukaj dla siebie pomocy, idź na psychoterapię.
  • Ktoś asked:
    Potrzebuję porady. Chodzi o rodzinę męża i o wigilię. Co roku kupowaliśmy sobie wszyscy prezenty, dla dorosłych i dla dzieci. W tym roku siostra męża, która nie pracuje i pracy nie szuka stwierdziła, że na prezenty jej nie stać i mamy sobie nic nie kupować, tylko dzieciom. Zabroniła rodzicom męża kupić prezenty nam i my im. Tymczasem w mojej rodzinie jest bez zmian. Robimy sobie prezenty nawzajem. Wigilia jest u nas. Moja rodzina chce wręczyć sobie prezenty pod choinką, zwłaszcza, że dzieci są małe i wieża w Mikołaja. Wiem, że rodzina męża się obrazi. Chciałam wszystkim kupić po drobiazgi, jednak mąż protestuje, że będzie jeszcze gorzej, bo oni nic nam nie kupią. Siostra męża nie lubi mnie ani mojej rodziny. Zawsze bo wymyśli coś żeby się obrazić. Odechciewa mi się tych świąt. Co rrobić. Mój brat mówi, że nie będzie wręczał prezentu w ubikacji, chce pod choinką.
    • Rafał replied:
      Nie musisz się przejmować wymaganiami siostry męża.
  • Ktoś asked:
    W mojej rodzinie związki małżeńskie i nie tylko mają pecha, ponieważ zazwyczaj kończą się rozwodem lub ciężkim rozstaniem. Dlatego też boję się wejść w głębszą relację, bo z tyłu głowy mam, że może zakończyć się tak, jak od innych. Co można byłoby zrobić w takiej sytuacji?
    • Rafał replied:
      Próbować i wyciągać wnioski z własnych błędów.
  • Ktoś asked:
    Co zrobić, gdy ktoś ma problem w mówieniu o sobie, swoich emocjach, jest zamknięty w sobie? Czasami odczuwa wewnętrzną pustkę, pomimo tego, że otacza się dobrymi ludźmi
    • Rafał replied:
      Dobrym pomysłem jest rozpoczęcie psychoterapii.
  • Ktoś asked:
    Lubisz robić to co robisz?
    • Rafał replied:
      Tak.
  • Ktoś asked:
    Witam,jestem w związku już 8 lat,bardzo się kochamy,chłopak często mi powtarza ze mnie kocha i ze to ja nauczyłam go wrażliwości na wiele rzeczy,jednak zdarzyło się kilka sytuacja w których naruszył moje zaufanie do niego.Pisał do wielu dziewczyn nawet naszych wspólnych znajomych,wiadomości typu ze potrzebuje przyjaźni ale zeby nikt o tym nie wiedział w kółko przejawiała się tematyka przyjaźni i ze tego właśnie potrzebuje.Mieliśmy przez to spory kryzys nie dożywaliśmy się miesiąc czasu jednak,wybaczyłam mu on sam stwierdził ze pisał do nich bo brakowało mu bliskości… minęło już trochę czasu i niedawno dostałam wiadomość od dzieczyny która wysłała mi zdjęcia rozmowy z nim z poprzedniego weekendu on miał wigilie firmowa i trochę się opil,napisa do niej ze jest piękna i czy mogłaby go odwieźć z tej inpezy,ciagle do niej dzwonił…sama nie wiem co robić,nie potrafię spać bo ciagle myśle o tym. kocham go on sam się popłakał i mówi ze nie paletą tego zeby do kogoś pisało,posuwal wszystkie portale na telefonie i ciagle powtarza ze chce na nowo odbudować moje zaufanie tylko ja ciagle o tym myśle i boje się ze to może z nim jest coś nie tak chciałbym nam jakoś pomoc ale nie wiem jak
    • Rafał replied:
      Ty Wam nie pomożesz. Twój chłopak ma najprawdopodobniej problemy ze sobą, a przy okazji prawdopodobnie i z alkoholem. Jak nie zacznie nad sobą przcować, te sytuacje będą trwały.
  • Ktoś asked:
    Dzień dobry, mój mąż średnio co 1,5-2 miesiące robi aferę z jakiegoś blachego powodu, a następnie nie odzywa się tydzień lub dwa, dopiero do sprowokowaniu do rozmowy - kłótni, potafi wrócić do normalnych relacji tłumacza, że wcześniej byłam z bym zła żeby rozmawiać. Wyjaśnienie zawsze są takie same. To moja wina, ale mnie prowokujesz (więc ostanie wina zawsze jest moja). Te ciche dni są dla mnie bardzo ciężkie co wielokrotnie mu mówiłam (mam problem ze snem, ciśnieniem, bólem głowy - generalnie wtedy nie chce mi się nic). Mam wrażenie, że pastwi się nade mną w ten sposób. Co robić, bo już nie daje rady....?
    • Rafał replied:
      Odpowiedź na pytanie "co robić" zależy, czego potrzebujesz. Ostatecznie, zawsze możesz zmienić męża.
  • Ktoś asked:
    Dzień dobry, chciałabym powiedzieć mojej psychoterapeutce że niw lubię swojego życia - dosłownie nie widzę sensu w niczym co robię wydaje mi się ze robię to bo miszę ale ta naprawdę nie mam tego dla kogo robić a la samej siebie to dla mnie bez sensu. Czy moja psychoterapeutka po takiej wiadomości ode mnie może mi kazać/ skierować mnie do psychiatryka? I czy jakby rozwinęła ten wątek co pewnie zrobi pytaniem czy miałam myśli sam*bójcze na co bym nie umiała odpowiedzieć za bardzo to czy za to też może wysłać mnie do psychiatryka mimo że jestem już dorosła (21 lat)?
    • Rafał replied:
      Nie.
  • Ktoś asked:
    Proszę Pana, proszę o radę. Domyślam się że z takimi problemami spotyka się Pan na codzień, ale potrzebuje jakiejkolwiek rady. Bardzo mocno nie radzę sobie nawet z najmniejszym stresem, wystarczy jakiś jeden problem, a ja załamuje się tak bardzo, że nie dam radę wstać z łóżka, nie dam radę jeść, nie mam siły mówić, stres opanowuje całe moje ciało. Gdy kładę się wieczorem słyszę pełno głosów w mojej głowie, nad którymi nie mogę zapanować, pełno różnych obrazów z całego dnia. Próbuję to opanować, chwilę się uspokajam a zaraz znów pełno głosów, zaczynam drgać jakby ktoś raził mnie prądem. Odczuwam takie cierpienie, że myślę że nie da się już bardziej. Błagam o śmierć bo sama nie mam odwagi. Gdy próbuję wstać to moje ciało odmawia mi posłuszeństwa i upadam na podłogę. Chodzę do terapeuty, przyjmuje też leki i na codzień jest dobrze dopóki nie pojawia się coś stresującego. Prosze niech mi Pan coś doradzi.
    • Rafał replied:
      Proszę na sam początku porozmawiać o swoich objawach z lekarzem psychiatrą, żeby mógł sprawdzić, czy te leki na pewno są dobrze dobrane.
  • Ktoś asked:
    Dzień odbry chciałbym się spytać czy są jakieś badania potwierdzające szkodliwy wpływ anime na ludzi na przykład naklanianie do myśli samobójczych bo tak twierdzi moja psycholoszka z szkoły ale nie umie podać nazwy ani kto prowadził to badanie
    • Rafał replied:
      Nie oglądam chińskich bajek 😉 ale nie sądzę, że anime nakłania do myśli samobójczych. Problem z anime, przy jej dużej popularności polega na sposobie prezentowania skomplikowanych emocji a także samobójstwa i samouszkodzeń jako np. wyraz oddania i przywiązania, co jest kompletnym pomieszaniem. Młode osoby często utożsamiają się z bohaterami anime pomijając fakt, że wyrasta z odmiennej kultury, z którą nasza ma niewiele punktów stycznych. Zapytaj psycholoszkę o badania, ja takich nie znam.
  • Ktoś asked:
    Zakochałam się w koledze z pracy mimo że dowiedziałam się że ma dziewczynę... Zawsze jest dla mnie pomocny, na jego widok od razu poprawia mi się humor i pociąga mnie też fizycznie...chyba namieszał mi w głowie ale wiem że jest w związku już z 4 lata i raczej nic z tego nie będzie... Jak się odkochać? Mam wrażenie że jak chłopak poświęci mi trochę uwagi to zaraz zaczynam coś do niego czuć.moja starsza siostra też tak ma bo nigdy nie miałyśmy dobrych relacji z ojcem.
    • Rafał replied:
      Więc jest duża szansa, że to, co nazywasz "miłością" to reakcja na sygnały, które wyłapujesz w relacjach z mężczyznami, a które dają Ci pewną iluzję kompensowania deficytów z przeszłości. Wchodzenie w relacje z pozycji braku sprawi, że będziesz łapała się na rzeczy, które najczęściej nie maja za wiele wspólnego z tym, czy uda Ci się z tą osobą stworzyć stabilną, dojrzałą relację, w której oboje możecie się rozwijać. To może być dobry czas na poznawanie siebie i własnych wzorów emocjonalnych, terapeuta może pomóc Ci wynieść z tej sytuacji jak najwięcej dla siebie.
  • Ktoś asked:
    Dzień dobry. Od dwóch lat chodzę na terapię. Zdaję sobie sprawę, że ciężko się ze mną pracuje, bo nie umiem odpowiadać na pytania typu: jakie emocje teraz czuje, bo mi się wydaje że nie mam żadnych emocji w sobie. Na pytania o moje dzieciństwo odpowiadam że nie pamiętam, bo naprawę nie pamiętam co wtedy czułam. Pytania które zadaje mi terapeuta są dla mnie tak trudne że nie potrafię znaleźć żadnej odpowiedzi w swojej głowie. Poprostu pustka. Ostatnio też tak było i Pan zaproponował mi żebym skrzyżowała ręce na klatce piersiowej i zamknela oczy pukając się w klatkę, na co ja zaczęłam się śmiać i mówię że lepiej będzie jak będę pukała sobie w głowę to może bardziej pomoże. I puknęłam się kilka razy na co Pan się zdenerwował i powiedział do mnie: co Ty odpierdalasz? A ja na to że staram się przypomnieć, a On znow: co ty odpierdalasz? I później trzeci raz. I powiedział że lekceważę jego metody i widać że mam WYJEBANE na to co on mówi do mnie. Zrobiło mi się przykro bardzo I powiedziałam że wcale tak nie jest. Na to dodał jeszcze że takie bicie się w głowę to jest autoagresja a w jego gabinecie nie będę się tak zachowywała bo on tego nie akceptuje. Nie przeprosiłam bo uważałam że niv złego nie zrobiłam i nie zlekceważyłam go. Poprosru taka jestem że czasami dziecinnie się zachowuje, spotykam się z Nim już dwa lata i dobrze mnie zna. Odwołałam wizytę w tym tygodniu bo boję się iść. Proszę niech Pan się wypowie z Pana strony jakie ma Oan zdanie o zaistniałeś sytuacji. Przepraszam że tak długo. Mam nadzieję że Pan to przeczyta.
    • Rafał replied:
      Myślę, że powinnaś iść do swojego terapeuty i opowiedzieć mu, jak się czułaś.
  • Ktoś asked:
    Jak to jest że chłopak poświęci mi trochę uwagi i nagle zaczynam coś do niego czuć...
    • Rafał replied:
      Zawsze coś czujemy, gdy o czymś myślimy. ważne, by nie pomieszać prawdziwych uczuć z tymi, które sami w sobie wywołaliśmy.
  • Ktoś asked:
    5lat temu stwierdzono u mnie borderline i uzależnienie mieszane, bo jako nastolatka brałam narkotyki i paliłam marihuane. Teraz tylko czasami palę by poprawić nastrój. Nie biore leków.. Mam dziwny problem i czuje ze nikt mnie nie rozumie.. Od około 3 lat mam jadłowstręt spowodowany depresją i stresem. Z 78kg zeszłam do 48, nie potrafie z tego wyjść, ciagle pogarszam swój stan. Myśli samobójcze mam codziennie.. Przeraża mnie moj wygląd teraz i wycieńczenie, a z drugiej strony ciesze sie ze jestem coraz blizej śmierci .. niewiem jak sobie pomóc, probowalam, nie potrafie sama, nie mam wsparcia rodziny, chce sie zglosic do szpitala psychiatrycznego, ale boje sie, ze zostane odesłana do domu, kiedys mialam taką sytuację, co jeszcze gorzej wpłynęło na moj stan.. Co robić? :((
    • Rafał replied:
      Potrzebujesz pomocy, możesz iść na oddział sama, myśli samobójcze są wystarczającym wskazaniem, a Twój stan się pogarsza. Poza tym, potrzebujesz regularnej psychoterapii. Jak już czujesz, że jest źle, to dzwoń pod 112, jeśli jeszcze nie aż tak, to najpierw porozmawiaj z kimś bliskim o tym, że potrzebujesz pomocy.
  • Ktoś asked:
    Pd dłuższego czasu mam gorszy nastrój, szybko sie denerwuje i placze z byle powodu, ciagle chodze zmęczona mimo ze spie (zawsze z słuchawkami z muzyka bo inaczej nie zasne). Mam duzo mysli i nie potrafię dobrze funkcjonować w pracy. Te mysli sa zle czuje sie ciagle winna ,przepraszam mojego partnera za glupoty. Nie jestem juz gadula jak kiedys. Ciagle siedze w domu nawet nie rozmawiam z rodzina ani nie utrzymuje kontaktu ze znajomymi. Czy moga to byc objawy depresji?
    • Rafał replied:
      Mogą, ale jeśli potrzebujesz diagnozy, to skontaktuj się ze specjalistą osobiście.
  • Ktoś asked:
    co robic
    • Rafał replied:
      to, co dobre, mądre i słuszne
  • Ktoś asked:
    Mam może dość nietypowe pytanie. Jakiś czas temu rozpoczęłam terapię. Wydawało mi się że wszystko jest w porządku w relacji terapeuta - pacjent. W pewnym momencie nie mogliśmy zgrać terminów aby umówić kolejną sesję więc uzgodniliśmy że te te terapeuta odezwie się z propozycją terminu jednak tego nie zrobił od 3 tygodni. Zastanawiam się czy zrobiłam coś nie tak czy po prostu terapeuta zapomniał w natłoku obowiązków. Nie wiem czy powinnam przypomnieć się terapeucie czy jednak dać spokój i odpuścić. Z góry dziękuję za odpowiedź
    • Rafał replied:
      Po prostu zadzwoń i się przypomnij, możesz omówić swoje wątpliwości na sesji.
  • Ktoś asked:
    Cz kobieta może się zmienić na lepsze. Jak zdradziła poprzedniego to możliwe że i zdradzi kolejnego. PrzyjCiel od sexu ona nie chce zerwać kontaktu ciągle z nim pisze jak to odbierać???
    • Rafał replied:
      Sam powinieneś sobie odpowiedzieć, jak się czujesz w tej relacji i jaką rolę w niej pełnisz. I czy Ci to w ogóle odpowiada. Nie możesz zmienić kobiety, ale możesz zmienić kobietę.
  • Ktoś asked:
    Witam. Od tygodnia biorę parogen 1 tabletkę rano i pół tabletki po południu, po czterech dniach mam brać 1 tabletkę rano i 1 tabletkę po południu. Po jakim czasie zaczyna działać lek parogen? Czy jest lepszy od asertinu?
    • Rafał replied:
      Proszę spytać o to lekarza, który wypisał ten lek. To leki tej samej klasy, jednak o innej cząsteczce. Skuteczność leku leży w odpowiedzi organizmu na lek, a nie w leku samym w sobie.
  • Ktoś asked:
    Jak podnieść swoją samoocenę? Wszystko widzę czarno biało, mam dość życia, myślę że wszyscy oczekują ode mnie o wiele za wiele, mam masę kompleksów, nie chce wstawać rano z łózka. Jak sobie z tym radzić?
    • Rafał replied:
      Najpierw zrozum, jak sam ją sobie obniżasz swoim myśleniem o sobie i o świecie i zacznij zmieniać swoje nawyki myślowe. Przestań skupiać się na kompleksach, na niechęci do wstawania z łóżka, ucz się podchodzić do siebie z wyrozumiałością i współczuciem i rób swoje. Albo idź na terapię.
  • Ktoś asked:
    WItam, Mam zdiagnozowaną depresję przez psychiatrę i biorę na to leki od niego.Mam problem z partnerem.Jest bardzo zazdrosny o wszystko.Ide do fizjoterapeuty czy jakiegokolwiek lekarza to jest zazdrosny i posądza mnie z nimi o zdradę i to że on nie wie co się w tych gabinetach tak naprawdę dzieje bo On sobie nie życzy żeby mnie ktokolwiek dotykał.Dwukrotnie poroniłam jedną ciaze w 6 tygodniu a drugą w 13 tygodniu ale partner tego nie rozumie.Po każdej wizycie u lekarza czy fizjoterapeuty musze go przeprosic bo mnie szantażuje ze zostawi.Kochamy sie ale jak tak ma wygladac związek to ja takiego nie chce.Powiedział ze nie moze mi ufać i on ze mną bedzie po lekarzach chodził żeby wiedzieć co się tam dzieje bo poprzednia dziewczyna go zdradziła i jest na wszystko wyczulony.Moja depresja się pogarsza niestety,psychiatra coraz silniejsze leki wypisuje a ja przez szantaż chłopaka mialam nóż w ręce przy nadgarstku- chciałam nie żyć naprawdę ale chłopak się w ostatniej chwili opamietal i zaczal przepraszać.ALe trwało to tylko chwilę bo szantażuje mnie dalej,kazał mi zrezygnować ze studiow-dal warunek On albo studia.A zależy mi na obu.Ja naleze do osób które nie potrafią sie postawić tylko ulegają.Boje się że gdybym go zostawiła to będę do końca życia sama bez partnera/męża.Chce mi się po nowym roku oświadczyć ale nie wiem czy ma sens brnac w to.Co mam zrobic i co Pan o tym myśli? Dziękuje za pomoc
    • Rafał replied:
      Idź na psychoterapię. Leki nie pomogą Ci wyjść z tej sytuacji, jak sama nic nie zrobisz. Nie masz problemu z partnerem,tylko sama ze soba, gdyż tkwisz w toksycznym zwiazku, choć wszystko Ci mówi, że tego nie chcesz. Twój partner jest jaki jest i łudzenie się, że się zmieni jest oszukiwaniem samej siebie. Szukasz problemów nie tam, gdzie one realnie istnieją, dlatego tkwisz w miejscu i Twój stan się pogarsza.
  • Ktoś asked:
    Od dłuższego czasu nie pracuje, teraz chce bardzo podjąć pracę ale mam taka blokadę że jak tylko pomyślę że muszę iść to od razu mam skrety żołądka, niedobrze mi ,mam biegunkę.Tu chce iść ale z drugiej strony mam straszną blokadę.Jak odblokować się i zacząć normalnie funkcjonować?
    • Rafał replied:
      Idź na terapię najlepiej. Poza tym, idź do pracy, zamiast skupiać się na swoich blokadach. Warto zrozumieć, jakie przekonania wywołują w Tobie lęk i co z nom robisz, że przejawia się w takich somatyzacjach. Unikanie tematu pracy na pewno Ci nie pomoże.
  • Ktoś asked:
    Dzień.dobry ,mam problem i nie wiem jak go ogarnąć.Od 12 lat jestem mężatką, niedawno okazało się że mąż od początku mnie oklamuje, głównie o sprawy finansowe.Narobil dlugow które teraz ledwo spłaca. Do tego cały czas kłamie,kłamie nawet w błahych sprawach. Do tego przestał się do mnie odzywać, nie istnieje dla niego.Jak sprawa dlugow wyszła powiedziałam że jakoś to splacimy ale ma mnie nie kłamać. Okazało się że ciągle coś kłamie.Jego życie toczy się na części domowej której jest tylko gościem i części auta gdzie trzyma wszystkie ważne dokumenty.Nie mam wglądu do niczego ,nie wiem ile zarabia ,na co wydaje pieniądze nic.Jest osoba bardzo fochową, jak mu coś nie pasuje to foch i się nie odzywa .Najgorsze jest to że to nie jest młody chłopak tylko dojrzały mężczyzna....jak do niego mówię to mam wrażenie że mówię do ściany, przetrawi i dalej jest to samo.Tyle razy z nim rozmawiałam żeby tak nie robił ale ciągle, ciągle jest to samo.Przez te 12 lat nawet nie próbował zmienić swojego zachowania.Dla mnie to chyba koniec małżeństwa bo psychicznie tego już nie ogarniam.
    • Rafał replied:
      Idź z tym do prawnika i załatw sobie najpierw rozdzielność majątkową. To nie są zachowania dojrzałego mężczyzny, chyba powinnaś poważnie zastanowić się nad tym, czym dla Ciebie jest dojrzałość i dojrzały związek.
  • Ktoś asked:
    Jak się właściwie otworzyć przed psychologiem? Byłam już na jednej wizycie (na NFZ), sztywne krzesełka jak w szkole, siedzenie na wprost siebie (nieco krępujące), niby zapisałam się na kolejne wizyty, ale nigdy już tam nie wróciłam. Podczas niej starałam się nie poruszać tego co we mnie naprawdę siedzi, z obawy że się rozpłaczę (ponieważ często mi się to zdarza) co utrudnia mi rozmowę o sobie
    • Rafał replied:
      Po prostu to wszystko, o czym piszesz anonimowo tutaj, powiedz terapeucie w cztery oczy. Nie bój się płakać, zablokowane emocje o wiele bardziej utrudniają Ci mówienie o sobie, i wychodzi z tego powierzchowny kontakt, który nic nie wnosi. Nie wiń się za to, że się nie otworzyłaś, może warto spróbować raz jeszcze? Ważne jest również to, jak Ty sama się czujesz w kontakcie z terapeutą jako osoba, również takie rzeczy, jak wystrój gabinetu, czy krzesła i ich ustawienie są bardzo ważne. Sama zdecyduj, czy chciałbyś spróbować raz jeszcze z tą samą osobą, czy spróbować z zupełnie innym terapeutą.
  • Ktoś asked:
    Przez ciężkie dzieciństwo i nie przepracowane traumy zauważam w sobie problem społeczny. Jako indywidualna jednostka dobrze się odnajduję w życiu natomiast jeśli chodzi o np. projekt grupowy w szkole lub zwykłe rozmowy w większej grupie to mam z tym spore problemy... Bliscy mimo że to wiedzą to nie są w stanie mi pomóc, nie stać mnie też na psychologa. Przeszkadza mi to w codziennym funkcjonowaniu bo codziennie otaczamy się ludźmi a mam problemy z komunikacją... Co mogłabym zrobić?
    • Rafał replied:
      Nie unikaj takich sytuacji i staraj się odnajdywać w nich coś wartościowego dla siebie, doceniaj siebie i swoje postępy.
  • Ktoś asked:
    Jak być sobą? Przy rodzinie zachowuje się tak jaka jestem a w szkole i przy znajomych to się chwieję. Jednego dnia jestem sobą: gadatliwa, wesoła, otwarta, pomocna. A drugiego znowu nie jestem sobą: nie chce mi się z nikim gadać, jestem taka może nie to co smutna ale nie potrafię się śmiać czy choćby uśmiechać szczerze, zamknięta w sobie, zamyślona. Odpycham tym ludzi, nikt nie chce wtedy do mnie gadać. Nie mam pojęcia czym to jest spowodowane. Przy rodzinie nawet w najgorszy dzień pełen smutków staje się osoba szczesliwa. A znowu przy znajomych pomimo szczęścia czasem bez powodu zamykam się w sobie. Być może jest to spowodowane moja przeszłością i wiecznym strachem co będzie się działo i co się stanie. A przy rodzinie mam pewność że zawsze będą że mną
    • Rafał replied:
      Możesz być sobą również wtedy, gdy nie chce Ci się z nikim gadać. Rodzina nie będzie zawsze z Tobą, z resztą to Ty sama musisz zacząć uczyć się radzić sobie ze swoim lękiem. To może pomóc Ci w nawiązywaniu głębszych i dojrzalszych relacji z innymi ludźmi, a przede wszystkim z samą sobą.
  • Ktoś asked:
    Nie wiem czy to zazdrość czy co... Ale trochę mnie to zraniło... Mam przyjaciółki, znamy się od paru miesięcy, obserwuję je na wielu portalach społecznościowych, bez wzajemności ale mi to wisi. Dzisiaj poznałyśmy się wszystkie z nową osoba. One od razu spytały się o portale społecznościowe i tą osobę zaobserwowały znając ją dopiero parę godzin. Jakby nie wiem, czuję się odrzucona... Kiedyś znałyśmy jeszcze jedną osobę, też ją obserwowały ale przestały i nawet przestały się do niej odzywać. To jakaś wymiana na lepszy "model"? Czy co? Nie chce być potraktowana w sposób, że przestaną się do mnie odzywać tak o, bo się będą zadawać z nową kolezaneczka. Nikomu tego nie zabraniam, ale jak to wszystko poskładać w całości... Jedna z tych moich przyjaciółek mi nie ufa, nie lubi, ja to widzę. A druga? Druga myślę, że mimo wszystko zostanie ze mną chyba... Stałam sama dzisiaj to mnie zawołała by iść z nią i tą drugą osobą. No wiem że te obserwacje na instagramie to głupie rzeczy i nic z tego nie można stwierdzić ale no nie wiem. Nie chcę zostać sama, boje sie wymiany na "lepszy model", tymbardziej że tej nowo poznanej osobie nie ufam, znałam ją w dzieciństwie i pamiętam wszystko co zrobiła.... Ogólnie jeszcze jedna sprawa bo mam te dwie przyjaciółki jedna mnie lubi druga nie, i właśnie dzisiaj spytałam się czy mogą się przesunąć bym mogła usiąść na ławce, bo połowę ławki zajmował plecak. To ta osoba mówi że nie może przesunąć plecaka. Więc stałam. A gdy tamta nowo poznana osoba coś tam z nimi gadała to nagle ta jedna przyjaciolka mogła zdjąć plecak by tamta nowo poznana osoba usiadła! Raz tą przyjaciółkę co mnie nie lubi potraktowałam źle, ale to przez to że miałam zły dzień. Od tamtej chwili traktuje mnie gorzej? Gdy chcę coś zagadać i się uśmiecham to ona się z takim fałszywym wzrokiem patrzy na mnie i zazwyczaj na każde pytanie odpowiada: tak, nie, nie wiem. Jak to naprawić? Ona jest nieśmiała nie mamy tematu do rozmowy ona nigdy nic nie wie, cały czas siedzi w telefonie, połowy rzeczy jakie gadam nie słyszy (albo udaje?) Poza tym z tą drugą przyjaciółką cały czas coś gada nigdy do mnie nic nie powie sama od siebie. Ja gdy z nimi gadam to mówię do obydwóch a która mi odpowie to odpowie... Pomocyyyy
    • Rafał replied:
      Jak będziesz desperacko szukała akceptacji, to będziesz tylko się czuła gorzej sama ze sobą. Przyjaciel to duże słowo, kilka miesięcy znajomości raczej nie sposób nazwać przyjaźnią. Jak będziesz myślała, że ktoś Cię odrzuca, to tak się będziesz czuła. Jeśli chcesz nauczyć się być sobą, to najpierw potrzebujesz oswoić się z byciem sama ze sobą, inaczej będziesz cały czas szukała akceptacji na zewnątrz, co sprawi, że Twoje poczucie własnej wartości będzie bardzo niestabilne i zależne od przypadkowych, zewnętrznych czynników. Im wcześniej zaczniesz się tego uczyć, tym większa szansa, że będziesz potrafiła tworzyć dojrzałe relacje i związki w przyszłości. Pogadaj o tym z psychologiem szkolnym.
  • Ktoś asked:
    Dzień dobry. Jak zacząć psychoterapię? Chodzi mi o opanowanie stresu, podjęcie decyzji i w końcu otwarcie się przed obcą osobą. Pozdrawiam.
    • Rafał replied:
      Znajdź dla siebie terapeutę, umów się na spotkanie, zaufaj, otwórz i bądź szczera sama ze sobą. Potem pójdzie z górki.
  • Ktoś asked:
    Dzień dobry. Mam duży problem z pewnością siebie. Nie udzielam się w rozmowach. Boję się nowych znajomości. Nie potrafię bronić swoich przekonań. Za każdym razem gdy rozmowa staje się jakkolwiek niewygodna, wycofuję się z niej. Często przyznaję rację ludziom z którymi się nie zgadam. Gdy ktoś jest w stosunku do mnie agresywny stres przejmuje całe moje ciało. Jakie są najskuteczniejsze metody pracy nad pewnością siebie i pozbyciem się lęków?
    • Rafał replied:
      Zacznij łapać się na nawykowych zachowaniach i zmieniaj nawyki, zamiast automatycznie je powtarzać.
  • Ktoś asked:
    Witam, czy możliwe jest to, że mam ADHD? Jakoś do 11 roku życia byłam dzieckiem nieśmiałym, bez energii, mało rozmawiałam z ludźmi itd. Od 12 roku "nieśmiałość" mi przeszła. Obecnie mam 14 lat, ale zauważyłam w sobie od jakiegoś miesiąca dziwne zachowanie. Gdy siedzę Sobie na przykład na przerwie w szkole, biorę Sobie "nogę na nogę", a wtedy po czasie jedna z nich mi drga. Z początku myślałam, że to jakiś stres czy jakaś niewykryta choroba, ale stwierdzam, że to jest spowodowane szczęściem. Gdy z kimś gadam i sprawia mi to przyjemność, ta noga dra bardziej i bardziej. Okej, pomińmy kwestię nogi. Od środy w zeszłym tygodniu z rana obudziłam się z nieokreśloną energią, taką energią, że w szkole gadałam ze wszystkim o wszystkim. Na lekcjach drgały mi nogi, na przerwach nie potrafiłam siedzieć, więc musiałam stać, ale same stanie bez ruchu sprawiało mi trudność - więc gibałam się na boki, chodziłam w tzw. 'miejscu'. Jestem osobą która podczas rozmowy bardzo krzyczy, oraz łatwo mnie zdenerwować. Gdy gadam z rodziną, oni mnie o tym upominają, żebym nie krzyczała tak, a osoby w szkole po prostu łapią się na ucho. Na lekcjach ciężko mi się skupić, najczęściej wtedy myślę o spotkaniach ze znajomymi oraz o rzeczach które sprawiają mi przyjemność, a nie o lekcji. Nie mogę usiedzieć na lekcji w miejscu, więc znalazłam Sobie zajęcie nad którym muszę się uspokoić oraz skupić: rozkręcanie długopisu. Poza tym rysuję po marginesach. Byłam u lekarza, a on nic nie stwierdził. Nie przeszkadza mi to jak się od zeszłej środy, aż po dzisiaj zachowuję - czyli pryskam energią. Wręcz się z tego powodu cieszę, wole być taka niż nieśmiała i mało rozmowna. Ale po prostu ciekawi mnie, czy to można nazwać ADHD czy jakimś dobrym humorkiem ;D
    • Rafał replied:
      Jak potrzebujesz diagnozy, spotkaj się osobiście z psychologiem albo psychoterapeutą.
  • Ktoś asked:
    Nienawidzę mojej szkoły i tego jak się w niej czuje... W szkole czuje się przytłoczona, zamknięta w sobie, samotna. Nie mam stałych znajomych bo nie potrafię się do ludzi otworzyć. Nie udzielam się w grupowych projektach bo nie mam odwagi, boje się że się wygłupie. Szkoła odbiera mi chęci do życia ale nie mogę przejść na zdalne nauczanie. Nie mam pojęcia co zrobić, nie stać mnie na psychologa.
    • Rafał replied:
      Porozmawiaj o tym z kimś zaufanym. Jak będziesz się wycofywać, lęki w Twojej głowie będą tylko rosły.
  • Ktoś asked:
    Moim problemem jest zachowanie mojej partnerki, nie chwali mnie za sukces oraz nie informuje o wypadach z kolegami. Gdy na spokojnie powiem jej co mi przeszkadza w jej zachowaniu, ona traktuje to jako celowe irytowanie jej i się wkurza. Czy to jest oznaka że ten związek nie potrwa długo? Czy być może za dużo myślę o tym?
    • Rafał replied:
      Problemem nie jest zachowanie Twojej partnerki, ale Twoje oczekiwania, by zachowywała się w określony sposób. To, czy Wasz związek przetrwa, czy nie, zależy od wielu czynników, ale głównie od tego, czy potraficie o siebie dbać nawzajem, czy skupiacie się głównie na sobie.
  • Ktoś asked:
    Czy jest mozliwosc ulozwnia sobie zycia na nowo z facetem jesli boje sie dotyku. Jesli sie go kocha a i tak dotyk sprawia ogromny stres i blokady sie wlanczaja. Jak mozna to przezwyciezyc jesli wie sie dlaczego ale nie chce sie rozmawiac o tym.
    • Rafał replied:
      Zacznij rozmawiać z partnerem o tym, pomyśl o psychoterapii. To jest możliwe, o ile zdecydujesz się nad tym pracować.
  • Ktoś asked:
    Dobry wieczór, pisałam 11 listopada o problemie związanym z nark0tykiem. Nie chodziło mi o to by ktoś mnie zaczynał akceptować, przez to, że paliła bym itd. Po prostu mam silną chęć kupienia i wzięcia n4rkotyku. Powód taki, że po prostu chce choć przez chwilę całkiem odciąć się od rzeczywistości, bez nerwów, stresu, myśli o chęci samookaleczenia się i bez myśli o samobójstwie. Być przez chwilę, a najlepiej cały czas w kolorowej krainie w której są TYLKO różne miłe istoty.
    • Rafał replied:
      Możesz się rozczarować. Poza tym, wszystkie przyjemne stany mijają, tak jak i nieprzyjemne i znów wrócisz do tego samego. Warto zacząć pracować z przyczyną, czyli własnym umysłem, a nie objawami, czyli jego wytworami.
  • Ktoś asked:
    Dzień dobry, mam 20 lat i nie wiem czy mój problem to zwykle lenistwo, czy coś na wyższą skalę. Mianowicie miewam problemu z motywacją, zwykłe umycie się (dbam o siebie w minimalnym stopniu, żeby wyglądać dobrze), czy też zrobienie prostych czynności jak posprzątanie domu, wstanie o odpowiedniej porze, a nawet jechanie na zakupy sprawia mi problem. Jechanie do sklepu zajmuje mi kilka dni.. Nauka, zrobienie notatek na studia ciężkie do zrobienia. Często towarzyszy mi przy tym irytacja na samą siebie, bo wiem, że są to rzeczy, które muszę zrobić i czasem chcę, a mimo to ich nie robię.. Nie wiem czy to większy problem, który powinien być skonsultowany ze specjalistą… Wracam z pracy i powinnam zrobić coś jeszcze, posprzątać w domu, a przychodzę i nie robię totalnie nic w tym kierunku… Po czym mówię sobie, że następny dzień będzie inny i wciąż siebie sama okłamuję.
    • Rafał replied:
      Myślę, że warto byś skontaktował się osobiście ze specjalistą, psychologiem lub psychoterapeutą. Irytowanie się na siebie na pewno Ci nie pomoże, tylko jeszcze bardziej wydrenuje z energii. Rób swoje z wyrozumiałością i współczuciem do siebie.
  • Ktoś asked:
    Witam. Czasem nie rozumiem relacji. Czy jak ktoś ciągle zaprzecza czy to oznacza ,ze ktos jest miły ,grzeczny ?? Bo ja np oczekuje czegoś innego w relacjach.
    • Rafał replied:
      Absolutnie nie zrozumiałem tego pytania.
  • Ktoś asked:
    Dzień dobry, jestem 19-letnią dziewczyną. Studiuję i mieszkam z rodzicami. Od pewnego czasu zaczęłam bardziej zwracać uwagę na to, że w pewien sposób boję się swojego taty. Boję się go o cokolwiek zapytać albo przyznać się do błędu i poprosić o pomoc. Boję się jego impulsywnych reakcji. Nigdy nie stosował wobec mnie ani nikogo innego przemocy fizycznej, zawsze zapewniał rodzinie wszystko, czego potrzebowaliśmy. Jednak nigdy nie był w stanie pomóc mi emocjonalnie, a wręcz nie ruszały go moje stany depresyjne w klasie maturalnej. Czuję, że nigdy nie będzie ze mnie dumny. Nie okazuje mi uczuć, rzadko kiedy się przytuli. Moja mama mówi, że to po prostu jego charakter, ale kiedy poczułam, że się go boję, zaczęłam się nad tym bardziej zastanawiać. Ponadto czuję się bardzo niekomfortowo, gdy ktoś zaczyna krzyczeć (szczególnie dorosły mężczyzna). Mimo wszystko bardzo łatwo potrafię zaufać mężczyźnie, jeżeli okaże mi szacunek i będzie chciał pomóc. Nie wiem, co mam z tym faktem zrobić. Mam dach nad głową i oprócz nieprzyjemnych wymian zdań od czasu do czasu wszystko jest w porządku.
    • Rafał replied:
      Psychoterapia byłaby dobrym kierunkiem, zwłaszcza że miałaś wcześniej depresje. Potrzebujesz poznać swoje mechanizmy i nauczyć się do nich zdrowo podchodzić. Uzależnianie swojego poczucia własnej wartości od aprobaty innych doprowadzi do jeszcze większego lęku i częstszych depresji, a także jeszcze bardziej obniży Twoje poczucie własnej wartości.
  • Ktoś asked:
    Dzień dobry, jestem mężczyzną mam 34 lata i przestałem interesować się kobietami, nigdy nie byłem w związku, nigdy nie żyłem z kobietą. Przez ostatnie 10 lat chorowałem na depresję, którą w tym roku wyleczyłem, problem nie znikną. Jaka może być tego przyczyna? jestem hetero.
    • Rafał replied:
      Jeżeli potrzebujesz diagnozy, skontaktuj się osobiście z seksuologiem lub psychoterapeutą. Leki antydepresyjne mogą powodować czasowy spadek libido.
  • Ktoś asked:
    Dzień dobry, Chciała bym się zapytać o kilka rzeczy. Mogę powiedzieć że jestem osobą która dość dużo się stresuje. Ostatnio siostra powiedziała mi że za bardzo się denerwuje. Mój stres przechodzi na kontakty z innymi, bo nie potrafię czasem normalnie do kogoś zagadać by na przykład kogoś poznać. Gdy nie jestem czegoś pewna boję się powiedzieć. Czasem wiem co chce ale boję się to powiedzieć, bo boję się opinii innych. Moje zachowanie mnie denerwuje czasem ale nie umiem go zmienić. Na przykład nie umiem zmienić tego że cały czas muszę się upewnić czy wszystko jest dobrze a żeby wyjaśnić o co mi chodzi dam że gdy wychodzę do szkoły chodźbym nawet nie miała czasu sprawdzam czy plecak jest na pewno zamknięty kilka razy, a gdy wchodzę do atubusu to sprawdzam jeszcze raz, podczas drogi też mi się zdarza, oraz wychodząc z autobusu. Niestety nie umiem tego zmienić, nie umiem a bardzo mnie to denerwuje czasem. Jeszcze wracając do stresu, ostatnio raz bardzo stresowałam się na polskim, bo z kilkoma osobami miałam odpowiadać z lektury i czułam stres w płucach, jakby coś mi nie pozwalało spokojnie oddychać, to był pierwszy taki raz i ostatni jak na razie, ale potem ten ucisk czułam przez najbliższe kilka lekcji. Odpowiedzi ustne są dla mnie wielkim stresem. Czuję że wtedy wszyscy się na mnie patrzą i oceniają. Jazda autobusem też jest okropna gdy jest zbyt dużo ludzi ale muzyka daje mi odcięcie od świata. Ostatnią rzeczą jaką chciałam powiedzieć jest to że ostatnio mam coraz mniej siły na cokolwiek. Raz wiedziałam że muszę coś jeszcze zrobić ale położyłam się i nie miałam siły nawet ręką ruszyć. To zdarzyło się raz ale ogólnie nie mam ostatnio coraz częściej motywacji do czego kolwiek, a czasem mam nadto energii. Kilka razy zdarzyło mi się płakać bez powodu. Niestety nie wiem co zrobić z tymi rzeczami, czy mógł by mi pan coś doradzić?
    • Rafał replied:
      Jest w Tobie dużo lęku, przestań się od niego odcinać i uciekać i zacznij czuć go w swoim ciele, nie walcz z nim, rozluźnij się, pozwól mu być i doświadczaj tego, jak się zmienia. Przestań się krytykować. Ćwicz uważność. Mniej się spiesz, znajduj czas, by usiąść, nic nie robić i pobyć sama ze sobą. Mniej skupiaj się na myślach, a więcej na tym,jak czujesz swoje ciało. Idź na psychoterapię.
  • Ktoś asked:
    Jestem w nowej połączonej klasie. W starej siedziałam sama i chowałam się w wc na przerwach. Nadal siedzę sama, ale zaczynam to akceptować. Mam parę koleżanek, ale one siedzą razem. Co zrobić? Boje się że na testach sobie nie poradzę (chociaż bardzo dobrze się uczę ale się stresuję).
    • Rafał replied:
      To, co zrobić zależy od tego, co chcesz osiągnąć. Jeśli nie chcesz siedzieć sama, to dosiądź się do kogoś, kto tez siedzi samemum
  • Ktoś asked:
    Witam, żeby cały czas nie przedstawiać moich poprzednich sytuacji, po prostu powiem, że ostatnio pan cieszył się z tego, iż umiem stawiać granice oraz proponował mi Pan powiększanie grona znajomych. Wracając, próbowałam zagadać do osób, lecz odczuwam iż jakieś 50% dziewczyn z klasy poza Ukrainkami mnie nie lubi. Przykładowo: Dzisiaj nie było tych Ukrainek w szkole, więc chciałam Sobie pogadać z innymi (dopowiem też, iż miałam zły dzień - byłam zmęczona i chciało mi się spać, więc dzisiejszego dnia jakoś energią nie pryskałam) więc na wf-ie z jedną dziewczyną pogadałam, fajnie się nam gadało. Potem na przerwie jedna dziewczyna mówi do dwóch innych, że ma być kartkówka na jednej lekcji, ja jako, iż siedziałam obok spytałam się: Jaka kartkówka? Skąd wiesz, że akurat my będziemy mieć? A ona takim trochę aroganckim tonem: "No bo klasa B miała, więc logiczne, że my też będziemy mieć". Potem nie wiedziałam jednej rzeczy, więc na lekcji pytałam się pewnej osoby jak ja mam to zrobić (była to praca w grupie), to ta osoba mówi pod nosem: "Ja z nią nie mogę" I na głos: Ja sama to zrobię, a Ty zrób to. Kolejnej osoby znowu się pytałam pod jaką salą mamy matematykę czy na dole czy górze to ona odpowiedziała: a no na górze chyba. Ale ta osoba nie miała chęci do rozmowy dalszej, więc nic więcej nie mówiłam do niej. Zdaję Sobie sprawę z tego, że nie wszyscy muszą mnie lubić, ale no.. Mój charakter jest bardzo zmienny, wczoraj w poniedziałek gadałam do wszystkich i o wszystkim, dzisiaj natomiast nie miałam zbyt wielkiej energii w dodatku te osoby do których gadałam jakby mnie "odrzucały". Nie mam pojęcia czym to jest spowodowane, nigdy o nikim źle nie mówiłam. Jeszcze jedno pytanie, jak mieć z rana energie na cały dzień? Chodzi o to, że często wieczorami myślę sobie co pogadać jutrzejszego dnia z koleżankami, a gdy jestem już w szkole to bez energii oraz chęci do rozmów.
    • Rafał replied:
      Za bardzo się skupiasz na sobie, ktoś nie rozmawia z Tobą tak, jak byś chciała wcale nie oznacza, że Cię odrzuca czy że coś z Tobą jest nie tak. Jak chcesz mieć więcej energii z rana, kładź się spać wcześniej, a rano zrób kilka ćwiczeń i przez kilka sekund (10 na przykład) weź zimny prysznic, postaraj się pod nim rozluźnić całe ciało. No i zjedz coś sensownego na śniadanie.
  • Ktoś asked:
    Witam! Niedawno miałam przypuszczenie dużej depresji, dostałam leki, które nie działy, schudłam 10 kg do wychudzenia,niedługo potem tyle samo przytyłam, nie mogę na siebie patrzeć, odbija się to na wielu aspektach mojego życia. Przytyłam przez to, że aby nie wpędzać się w zaburzenia ‘’7kg temu”przestałam obsesyjnie się ważyć, ale w końcu musiałam to zrobić w szkole, gdzie miałam jeszcze + 2 kg,bo w ubraniu i w trakcie dnia i bahhhh atak paniki, od razu chęć zwiększenia restrykcji. Mam duże problemy z żywieniem od ponad roku i zaburzenia depresyjne od ok.2. Ataki paniki, zachowania autodestrukcyjne, kłótnie, bo rodzice mają dość. Jestem wycieńczona. przepisanie nie właściwych leków, znalezienie psychologa,który odwoływał co chwilę spotkanie, a przede wszystkim wydarzenia związane z przeszłością związaną z moją chorobą sprawiły, że nie mam zaufania do ogólno pojętych specjalistów. Ponadto jestem osobą niepełnosprawną i straciłam chęć do ćwiczeń, a niechęć patrzenie na swój wizerunek potęguje to jeszcze bardziej. Co robić???
    • Rafał replied:
      Jeśli przepisane leki nie działają, powinnaś powiedzieć o tym lekarzowi, by mógł je zmienić na inne, często dobiera się je w oparciu o to, jak reaguje na nie organizm. W depresji przebiegającej z lękiem bardzo ważna jest psychoterapia, polecam znaleźć dla siebie psychoterapeutę i ją rozpocząć.
  • Ktoś asked:
    Witam, pisałam do Pana już o wielu problemach - głównie ze szkoły, o tym, że nie miałam tematu do rozmowy z ludźmi, o tym, że odczuwałam wykorzystywanie mnie przez Ukraińską koleżankę. Bardzo dziękuję za wszystkie rady, szczególnie za radę: "by być przez kogoś wykorzystywanym należy na to sobie pozwolić" - wczoraj ta Ukrainka chciała sobie spisać ode mnie moje zadanie z informatyki nad którym poświęciłam całą lekcje (w dodatku zadanie było na ocenę). Ja powiedziałam, że nie, zrób sobie sama. Poza tym ona kiedyś nie dała mi spisać swojego zadania z historii. Wracając, nasuwa mi się kolejne pytanie. Mamy już prawie 4 miesiąc szkoły, a ja.. nie potrafię sobie znaleźć kogoś w klasie, kto będzie dla mnie tzw. przyjaciółką, na która mogę liczyć i dla której "ja" nie będę tylko "wyborem". Ehhhh... przytoczę dzisiejszą, wczorajszą i ogólną sytuację. Mam te dwie Ukraińskie koleżanki w szkole, które same na początku września podeszły do mnie i się zapoznały ze mną. Od tamtego momentu chodziłam na przerwach z nimi, coś tam czasem zagadałam, czekałam na nie przed klasą jak się lekcja skończyła (ja prawie zawsze wychodzę pierwsza z klasy) gdy coś nie wiedziały starałam się pomóc. Lecz zauważyłam, że jestem dla nich jedynie planem "B", wyborem jak zwał tak zwał. Gdy wczoraj jedna z nich nie przyszła do szkoły, to ta druga strasznie się do mnie "podlizywała" (?) Mówiła: siadaj, siadaj ze mną. Poczekaj na mnie!! I takie tam, nie mam temu nic przeciwko, jeśli ktoś chce żebym z nim usiadła, bądź poczekała to to zrobię, jest to wtedy bardzo miłe ze strony tej osoby, widać, że komuś na mnie zależy. Lecz gdy dzisiaj przyszła ta druga Ukrainka (one kolegują się razem) to ja stanęłam w tzw. "cieniu". Gdy czekałam na nie przed klasą, po prostu sobie obok mnie przeszły, jakby nigdy nic. Gdy coś się pytałam, nawet nie usłyszały, bo były zajęte "rozmową" ze sobą. Na wf-ie ja, one i jeszcze dwie inne dziewczyny nie ćwiczyłyśmy, więc usiadłyśmy na ławce. Usiadłam na końcu ławki z Ukraińskimi dziewczynami, jedna z nich poszła do łazienki, więc se pomyślałam: "może zagadam coś z tą drugą?" Już miałam zaczynać, gdy nagle ta pierwsza Ukrainka woła tą drugą, żeby z nią poszła - beze mnie 😉 Gdy sobie poszły, przesiadłam się na początek ławki do Polskich dziewczyn. Coś tam do siebie pogadałyśmy, a one gdy wróciły z tej łazienki zamiast usiąść koło mnie (nas) bo było dużo wolnego miejsca, usiadły sobie na samym końcu ławki. Potem gdy odprowadzałam je na pociąg, chciałam coś zagadać (rozumiem trochę rosyjski więc wiem, że rozmawiały coś o lekarzu) Więc powiedziałam: (jej imię) i co, byłaś wtedy u lekarza? Ona odpowiedziała, że nie. Więc się spytałam dlaczego, a ta druga Ukrainka mi odpowiedziała, ale tak, że nic nie zrozumiałam, więc się spytałam: Co? Jeszcze raz. One obydwie powiedziały: "Nie ważne". Ja jako, że nie chciałam by ta rozmowa się skończyła, kontynuowałam: Powtórz jeszcze raz, jeszcze raz. Jedna z nich się na mnie wydarła: nie ważne! Więc zamilkłam. Gdy doszliśmy na stację, a pociąg przyjechał przytuliłam każdą z nich i się pożegnałam. Lubię je, ale dzisiaj zauważyłam, że jestem dla nich tylko opcją... Wszyscy mi mówią, że przyjaźń albo po prostu kolegowanie się w 3 osoby nie ma sensu, ja się z tym nie zgadzam, to nie ma znaczenia. W klasie są dziewczyny co w 4 osoby się kolegują. Jakby wiadomo, że najlepszego przyjaciela ma się tylko jednego. Ale... no po prostu odczuwam moją osobę w sytuacji tych Ukrainek jako jedynie opcję. Znam w klasie sporo osób, dzisiaj przykładowo pytałam się takiej jednej dziewczyny kto ma szczęśliwy numerek, kolejnej znowu spytałam się gdzie mamy matematykę i tak dalej. Ale nie potrafię Sobie znaleźć tej jednej, albo nawet paru osób, dla których nie będę jedynie głupim planem B. Co prawda, bardzo też lubię taką koleżankę która zawsze poprawia mi humor, ale ona opuszcza szkołę... Nie mam pojęcia co mam teraz zrobić, kontynuować to co zaczęłam z Ukraińskimi dziewczynami (czyli odprowadzanie je na pociąg, czekanie na nie przed klasą, kupowanie im raz na miesiąc coś słodkiego itp.) czy po prostu znaleźć sobie inne osoby na które będę czekać przed klasą, chodzić z nimi na przerwach i takie tam? A może po prostu Ukraińskie koleżanki miały dzisiaj zły dzień, dlatego tak się zachowały? Przykro mi się zrobiło po dzisiejszym dniu, po tym jak ja staram się, a one nawet tego nie odwzajemniają. Liczę na Pana rady oraz pomoc.
    • Rafał replied:
      Fajnie, że zaczęłaś stawiać granice. Myślę, że warto, byś poszerzała krąg znajomych i nie starała się szukać przyjaźni na siłę. Przyjaźń to coś, co może się wydarzyć z jakiejś znajomości dzięki wielu wspólnym doswiadczeniom, ale każda znajomość wcale nie musi doprowadzić do przyjaźni.
  • Ktoś asked:
    Czy poczucie samotności wśród ludzi jest normalny?
    • Rafał replied:
      Tak, o ile nie prowadzi do zbyt dużego cierpienia.
  • Ktoś asked:
    dopisuje do poprzedniego pytania, gdzie pisałam o tym jak się czuje. Nie rozumiem dlaczego tak jest, mam rodzine przyjaciół którzy mnie lubią. Nic się nie dzieje ale jednak coś jest nie tak. Mysle ze niedługo stad odejdę i skończę ze sobą. Przepraszam
    • Rafał replied:
      Myślę, że powinnaś porozmawiać o tym z kimś zaufanym.
  • Ktoś asked:
    od długiego czasu czuje się pusta, coś we mnie zniknęło ale nie umiem określić co. Samookaleczwm się jeżeli coś mi nie wyjdzie, na codzień się śmieje wszystkich rozbawiam i robię z siebie idiotkę tylko po to żeby inni się uśmiechali. Nienawidzę siebie, tego jak wyglądam, codziennie płacze lub przesypiam całe dnie. Nie mam już na to siły, myśli samobójcze są coraz gorsze mam je codziennie i jest to dla mnie normalność. Moi rodzice oczekują odemnie czegoś więcej czegoś czego nigdy nie osiągnę. Nie wiem co mam robić wszystko się za przeproszeniem jeb*e. Jestem okropna boje się ludzi, nie mam nowych znajomych odkąd pamietam dlatego, ze nie potrafię z innymi rozmawiać. Przeszłam również zaburzenia odżywienia co tez bardzo wpłynęło na moja psychikę, przemoc w rodzinie psychiczna i fizyczna, wyzwiska. Wszystko pamietam wszystko we mnie jest. Jestem tak rozleniwiona, ze całe dnie nic nie robię oprócz chodzenia do szkoły. Wracam przesiaduje całe dnie na telefonie. Coraz gorzej idzie mi w szkole, nauczyciele juz mnie nie lubią. Tak strasznie mnie to wszystko boli, nikt o tym nie wiem nikt nie rozumie jak się czuje. Ale po co im to wiedzieć? Nawet jeśli by wiedzieli to by nic z tym nie zrobili. Ja poprostu chce zniknąć. Wiem, ze to nie jest pytanie ale chciałam poprostu gdziekolwiek to napisać anonimowo, dziekuje za wysłuchanie;)
    • Rafał replied:
      Twój stan nie wygląda na zdrowy, porozmawiaj z rodzicami i podejmij psychoterapię.
  • Ktoś asked:
    Dzień dobry, miałam dzisiaj sytuację na lekcji w szkole przez co czuje się nie wartościowym człowiekiem, jest mi strasznie smutno i będę o tym myśleć jeszcze długo. A więc, była to lekcja matematyki: ja mająca w końcu dobry humor po jakiś 2 tygodniach (inna smutna sytuacja z życia) nie robiłam nic zadzwyczajnego, głupiego po prostu byłam pewna siebie jak wyżej napisane pierwszy raz po jakiś 2 tygodniach. Gdy lekcja się zaczęła, pan pytał się całej klasy jakie oceny mieliśmy z ostatniego sprawdzianu. Jako, że większość klasy w tym ja jakieś 5minut po rozpoczęciu lekcji nadal sobie gadamy - szeptem bądź cichym tonem. Ja rozmawiałam wtedy z koleżankami, umawiałyśmy się na wieczorne granie po szkole. Gdy pan wyczytał moje imię i nazwisko oraz zadał pytanie jaką ocenę miałam ze sprawdzianu, odpowiedziałam: "ale co, jakiego sprawdzianu?" (Jako, że gadałam z koleżankami tak po "luzacku" nie potrzebnie dodałam do tego pytania które zadałam nauczycielowi słowa "ale co", ale szybko sie ocknełam i wiedziałam, że do nauczyciela zwraca się z szacunkiem) Nauczyciel jako, że był zdenerwowany gadaniem klasy (bo niektórzy gadali naprawdę głośno) wręcz wydarł się na mnie: JAKIE "ALE CO" JA JESTEM NAUCZYCIELEM I OCZEKUJĘ ŻE BĘDZIE TRAKTOWAĆ SIĘ MNIE Z SZACUNKIEM, JAKĄ DOSTAŁAŚ OCENĘ ZE SPRAWDZIANU? Odpowiedziałam wtedy: Ale jakiego sprawdzianu? My ostatnio pisaliśmy kartkówkę czy sprawdzian? On znowu wysokim tonem, wręcz krzykiem powiedział do mnie: RADZĘ CI SIĘ DOWIEDZIEĆ O RZECZYWISTOŚCI W JAKIEJ ŻYJESZ, JEŚLI KOMUŚ SIĘ NIE PODOBA TO ZAPRASZAM - MOŻECIE SIĘ PRZEPISAĆ DO TECHNIKUM BĄDŹ ZAWODÓWKI (chodzę do liceum). Potem jedna dziewczyna spytała się kiedy może ten sprawdzian poprawić, nauczyciel jej odpowiedział oraz zadał pytanie do mnie: Czy Ty (moje imię) byłaś w zeszłym tygodniu na poprawie? Ja odpowiedziałam, że tak po czym znowu krzycząc spytał: NO TO CZEMU NIE PISAŁAŚ TEGO SPRAWDZIANU? Spytałam się go czy to było dnia tego i tego, po czym on odpowiedział, że tak. Kolejno ja powiedziałam: Aaa to może jednak pisałam ten sprawdzian. On znowu krzycząc na mnie powiedział słowa które mnie mocno uderzyły w serce: "Otwórz oczy i dowiedz się gdzie żyjesz" (czy coś w tym stylu, nie pamiętam już, ale wiem, że te słowa trafiły mnie prosto w serce). Gdy zapisywaliśmy temat, koleżanki siedzące po mojej prawej i lewej stronie nie wiedziały jaki temat, więc im powiedziałam. Po czym nauczyciel do mnie: Ty gaduła zapraszam do tablicy ;). Poszłam rozwiązywać przykład, jako iż chodzę na korepetycje z matematyki coś nie coś potafie i w połowie zrobiłam sama przykład bez pomocy nauczyciela. Gdy skończyłam, nauczyciel do mnie powiedział żebym usiadła, ja pamiętając słowa jakie mi powiedział na samym początku lekcji spytałam się czy mogę zrobić jeszcze jeden przykład (bo wiedziałam, że on myśli, że ja mam "gdzieś" tą matematykę czy coś takiego, dlatego poprosiłam o jeszcze jeden przykład by udowodnić, że tak nie jest). Z oburzeniem się zgodził, dał mi praktycznie o połowę dłuższe zadanie od pierwszego, ale poradziłam sobie, podpowiedział mi parę rzeczy. Gdy skończyłam cały przykład oddałam mu marker, a on do mnie powiedział (również z oburzeniem): No, naucz się tego na jutro. Co ciekawe gdy brał inne osoby do tablicy traktował je normalnie, na jedną dziewczynę tylko też nakrzyczał, bo nie wiedziała ile to 2x3. Nie mam pojęcia o co mu chodziło z tym "szacunkiem" do niego (nauczyciela) gdy z nim gadałam wiedziałam, że rozmawiam z nauczycielem - osobą starszą którą trzeba traktować z szacunkiem. Ja po prostu chciałam dowiedzieć się o jaki sprawdzian chodzi - z czego on był. Ja nie pamiętam, a nawet nie mam obowiązku pamiętać ostatnie tematy na sprawdzianach, tymbardziej, że mam również inne przedmioty. Poza tym parę tygodni temu nie było mnie w szkole, ponieważ zachorowałam. Mówiłam o tej sytuacji mamie, ale ona tylko stwierdziła, że ja pewnie za bardzo za luzie z nim (nauczycielem) gadałam. Ogólnie pewnie nie powinnam się tym przejmować i zadręczać, ale smutno mi z powodu iż w końcu mogłam być sobą, być pewną siebie osobą, oraz szczęśliwą - od dwóch tygodni nie rozmawiałam tak często z koleżankami w szkole, nie potrafiłam się śmiać do wczoraj. Wczoraj jedna osoba sprawiła, że znowu odczuwam radość. Ta sama osoba powiedziała mi jak wracałam od tablicy, żebym się nie przejmowała tym nauczycielem. Ta osoba widzi mój ból, bo sama to przeżywa... Nie chcę znowu przez zaistniałą sytuację na lekcji wracać do "dawnej mnie" - czyli osoby która była w sobie zamknięta i nie potrafiła cieszyć się z życia. Psychologa raczej nie potrzebuje, ale byłoby miło gdyby Pan w jakiś sposób pomógł.
    • Rafał replied:
      Mam nadzieję, że nie skupiasz się już tak na tym wydarzeniu z przeszłości i czujesz się lepiej. Sama musisz zdecydować, czy potrzebujesz pomocy, czy też nie.
  • Ktoś asked:
    Jestem niepełnoletnim chłopakiem który rozpoczął swoje seksualne życie dość szybko, z osoba z ktorą nie miałem większych relacji. Nie sądziłem ze to coś złego ale idąc dalej przez życie znalazłem się w zobowiązującym związku o który naprawdę się staram. Moja partnerka nie zbliżyła się nigdy do nikogo w erotycznym aspekcie, a nasza seksualność staje się coraz bardziej zaawansowana. Rozmawiamy o tym otwarcie i jesteśmy już razem prawie rok. Odkrywamy siebie razem, ale nigdy nie powiedziałem jej ze mam to już za sobą. Wstydze się tego i boje się ze spojrzy na mnie inaczej jeśli jej powiem oraz jednocześnie boje się ze jeśli tego nie powiem to będzie jeszcze gorzej. Chce dla niej najlepiej w życiu i szukam pomocy, bo mąci mi to w głowie. Nie wiem czy trafiłem w dobre miejsce ale dziękuje za wysłuchanie i pomoc
    • Rafał replied:
      Jeśli rozmawiacie otwarcie, to po prostu jej o tym powiedz, jak będziesz to w sobie nosił i się na tym skupiał, to będzie to w Twojej głowie rosło.
  • Ktoś asked:
    Aby zachować anonimowość pozmieniam imiona. Mam chyba blokadę językową u niektórych ludzi? Gdy jestem z rodziną zawsze mam o czym gadać, nawet gdy rozmawiają o rzeczach których nie rozumiem muszę wtrącić swoje zdanie. Z Patrycją, Michałem, Wiktorem również mamy o czym gadać, nawet gdy nie ma tematu ja zaczynam opisywać otaczające nas rzeczy, przykładowo: jezu myślałam, że to telewizor ktoś wyrzuca przez okno, a to tylko antena telewizyjna. Potem ta osoba/te osoby z którymi jestem rozwijają temat. Albo rozmawiamy o grach bo wszyscy lubimy grać i mamy wspólną ulubioną grę. Ale z Olą i Emilią nie wiem o czym rozmawiać, pojawia mi się blokada. Nie mamy wspólnego zainteresowania, otoczenia wokół też już nie mam jak opisywać, bo skończyły mi się pomysły. Przydałoby się chyba znaleźć wspólne zainteresowanie... Ale nie wiem jak. Logiczne, że po prostu powinnam zadawać się z osobami z którymi mam temat do rozmowy, tylko, że tamte osoby widuję jedynie dwa razy w tygodniu w weekend, bo chodzimy do innych szkół.
    • Rafał replied:
      Rozmawiać możesz z każdym, choć nie z każdym rozmowa będzie tak samo interesującą.
  • Ktoś asked:
    Byłam z 2-3 miesiące temu o krok od kupienia amf3taminy, ale zrezygnowałam, ponieważ mój idol nie brał i nie bierze narkotyków, pomimo tego jak był traktowany kiedyś w szkole. Ale ostatnimi czasy myślę, czy by jednak tego nie kupić. Po prostu mam od kilku tygodni, a może nawet już od prawie, że miesiąca takie coraz silniejsze chęci by to kupić. I trochę się boję, że w końcu już nie wytrzymam z tym powstrzymywaniem się. Czasem spotykam tą osobę, która by mi to sprzedała. W szkole ostatnio na religii nam Pan opowiadał coś o narkotykach, a na lekcji ratownictwa medycznego pani ostatnio mówiła, że "wszystko jest dla ludzi, ale z umiarem", więc tym bardziej myślę, żeby kupić to jednak. Chciałabym tylko 2g i nie brała bym po 1 gramie na jeden raz, tylko mniej więcej 0,1g. Nie wiem co w końcu robić. Niby chciałabym to wziąć, a z drugiej strony jednak jest to narkotyk, więc to chyba nawet nie ma żadnego umiaru, to nie alkohol, żeby wypić kieliszek na okazję i jest okej. Nie wiem co mam myśleć na ten temat, ale ogólnie jest bardzo mała szansa, że miałabym już możliwość kupienia amf3taminy od tej osoby. Więc moja zastępcza (ale na uboku) myśl to, by np koleżanka z klasy kupiła jakiegoś papierosa jednorazówkę do, którego są specjalne wkłady o różnych smakach/zapachach. U mnie w klasie 80-85% osób pali, albo większość albo wszyscy z tych % palą elektroniki. Niektórzy mają nawet bezzapachowe, bo koleżanka na lekcji nawet paliła.
    • Rafał replied:
      Im bardziej będziesz się starała, by zostać zaakceptowaną, tym bardziej bedziesz w sobie zwiększała poczucie, ze musisz się starać, by być zaakceptowaną. Bądź sobą o trzymaj się tego, co jest dla Ciebie ważne.
  • Ktoś asked:
    Od 10 lat byłam w związku, mój chłopak się rozpił , po pewnym czasie zaczął być agresywny uderzył mnie odeszłam od niego . Poszedł na terapię i teraz chce żebym wróciła do niego . Ciężko mi , ale boje się do niego wrócić nie ufam mu . On jednak nalega żebym dała mu szanse . Czy powinnam ? Nie ufam mu i boje się .
    • Rafał replied:
      To jest pytanie, na które sama musisz znaleźć odpowiedź. Zastanów się, czego Ty sama potrzebujesz i czego właściwie szukasz w tej relacji. Skorzystaj z pomocy psychologa lub psychoterapeuty, współuzależnienie jest bardzo wikłające.
  • Ktoś asked:
    Czy można to nazwać planami samobójczymi jeżeli wiem ze jeżeli to zrobię to wiem w jaki sposób ale niekoniecznie w jakim czasie?
    • Rafał replied:
      Tak, i to jest ten moment, w którym trzeba poszukać dla siebie pomocy. Porozmawiaj a kimś ważnym lub idź do psychoterapeuty.
  • Ktoś asked:
    Dzień dobry, mam dość nietypowe pytanie. Mam 18 lat i za każdym razem jak upije sie alkoholem, to przez następny tydzien towarzyszy mi derealizacja i caly czas czuje sie jakbym byl pijany. To jest bardzo nieznośne bo ciężko isc do szkoly lub robic cokolwiek czujac sie w ten sposob. Nie pije nalogowo ani nic z tych rzeczy - raz na miesiac lub nawet nie, na imprezie ze znajomymi i tyle. Moje pytanie jest następujące - dlaczego tak mam? Czy jest jakis sposob aby tego uniknac lub aby derealizacja szybciej schodzila a nie utrzymywala sie tydzien? Jeszcze dodam, że gdy nie pije to nigdy jej nie mam, po niczym innym tez sie nie pojawia. Zawsze po alkoholu
    • Rafał replied:
      Nie wiem dlaczego tak masz, na pewno wiąże się to z Twoją emocjonalnością, tym, jak radzisz sobie z emocjonalnością i tym, na ile zintegrowana jest Twoja osobowość. Jak potrzebujesz diagnozy, spotkaj się ze specjalistą osobiście. Czy jest sposób by tego uniknąć? Po pierwsze, nie upijaj się i zacznij używać alkoholu odpowiedzialnie. Po drugie, możesz zacząć pracować nad sobą na psychoterapii.
  • Ktoś asked:
    Witam... Mam pytanie....bo nie wiem co robić,jak postąpić.. Zacznę może od początku.. Od ponad 2,5 roku piszę z mężczyzną z innego miasta...a poznaliśmy się na portalu randkowym.. nawiązaliśmy fajną relację tylko nie spotkaliśmy się do tej pory...on ciągle ma wymówki ...nie ma czasu bo dużo pracuje..a to rodzina zjechała na swięta...itp.itd.. Piszemy więcej przez pocztę... Czasami rozmawiamy....może raz na dwa trzy miesiące... Kiedy ja zadzwonię nigdy nie odbiera i nie oddzwania... Kilka razy obiecywał spotkanie lecz zawsze było to coś.. Wiem, że to nie jest normalne tak długi czas mieć taką relację wirtualna...ale coś mnie ciągnie do niego... Kilka razy próbowałam zakończyć tą znajomość lecz po tygodniu pisałam smsa do niego.. Dodam jeszcze, że mam 53 lata on 54... Dorosły facet...a tak postępuje i tego nie rozumiem..i mam wątpliwości i już brak nadziei na spotkanie...nie mówiąc o czymś więcej by było z tej relacji.. Proszę o radę jak mam postąpić i czy w takiej sytuacji powinnam definitywnie zakończyć tą relację... Z góry dziękuję...
    • Rafał replied:
      Zastanów się, co właściwie daje Ci ta znajomość. Karmisz się fantazjami i iluzjami, by trwać w nierealistycznej relacji, zamiast zacząć poznawać mężczyzn z krwi i kości. Na pewno ta iluzja relacji chroni Cię przed lękami związanymi z bliskością w prawdziwej relacji, ale umówmy się, to nie jest dojrzały sposób na zaspokajanie własnych potrzeb. Oczywiście masz do tego prawo, sama zdecyduj, co dla Ciebie będzie najlepsze. Samo to, że pytasz się mnie, co masz zrobić pokazuje, jak bardzo pomieszane są Twoje emocje. Tą decyzję musisz podjąć sama, zastanów się na początku, czego Ty tak naprawdę potrzebujesz?
  • Ktoś asked:
    czemu gdy mam wszystko co mi potrzebne do szczescia zdrowie rodzina przyjaciol to pod koniec dnia odczuwam smutek?
    • Rafał replied:
      Nie wiem. Jeśli potrzebujesz diagnozy, to spotkaj się ze specjalistą: psychologiem albo psychoterapeutą.